Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 37
Użytkownicy Online: Yorik

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,557
Najnowszy Użytkownik: Lunka0788
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
dom, dziecko, kredyt i ...zona
Zdradzony przez żonęCześć,
Mija jakieś pół roku od kiedy odkryłem prawdę.
Ale od początku, staż 5 lat, dziecko 4, dom na kredyt, auto itd.
oboje pracujemy, dobrze zarabiamy, zawsze bardzo kochałem moją żonę. Nie było idealnie, były momenty ze klucilismy sie jak diabli ale koniec koncow sie godzilismy - jak chyba kazde małżeństwo, szczegulnie to na dorobku.


rok temu żona była na projekcie gdzie miała częste delegacje, pracowała non stop, ale była to nowa pozycja więc starałem się okazać zrozumienie i wsparcie, w końcu widziałem że bardzo jej na tym zależy, nawet jak (w mojej opinii) mniej sie przez to zajmowała dzieckiem bo ciągle praca / delegacje to sie starałem tak nagiąć w swojej żeby to ogarnac.

znosiłem dzielnie telefony o każdej porze od jej przełożonego na projekcie, czy to w sklepie, czy gdzie kolwiek... wlasciwie nie odklejala sie od telefonu.


od dawna miałem problemy z zaufaniem ale pracowałem nad sobą (chyba dokładnie nie w tym momencie co trzeba)

kasowala od przełożonego wiadomosci na whatsupie bo "ciagle ja meczy i denerwuje i pojawia jej sie u samej góry i ja to stresuje wiec usuwa " - sam sie dzisiaj dziwie ze łyknąłem taka scieme, ale bardzo chciałem jej wierzyć, mimo niepokoju w srodku wiedzialem ze moja zona w swoim zyciu wiele razy byla zdradzana i ze nigdy przenigdy by mi tego nie zrobila bo przeciez wie jaki to bol. ... taaa


koniec koncow pol roku temu cos nie tknelo przechodzac pod drzwiami zony uslyszalem jak z kims rozmawia ale nie uzywa slow tylko robi Mhm mhm.. bo nie chciaa glosno odpowiadac (zrozumialem ze po to bym nie slyszal) więc znalazlem chwile sposobnosci, zainstalowalem oprogramowanie szpiegowskie na telefonie i dlugo nie musialem czekac.

okazalo sie ze zona miala na projekcie romans przez ponad miesiac, powininem byl zostawic to w cholere juz w tedy, ale jak widac nie wychodowałem sobie jaj wtedy i nadal chyba nie chcą wyrosnąc.

kazalem sie przyznac do wszystkiego.

dzien 2) przyznalaz sie do romansu ale emocjonalnego..wie ze to jak zdrada, łzy , przepraszanie , bo ona potrzebowala kogos komu moze sie wygadac itd.
dzien 3) tak calowali sie i macali w aucie, nie spali za zadne skarby
tydzien kolejny poskladalem fakty przycisnalem do muru - oczywiscie ze spali ze soba, lazili po hotelach i dalej nie musze mowic.

jestem zadbanym przystojnym facetem, lat 30 pare , czuje sie jak górno, zdradziła mnie z starym łysym grubasem , nie raz, t trwało, po tem slyszalem jak to nei mowila bo sama chciala skonczyc, bo sie bala, bo prawde dostawalem porcjami ale dopiero jak docisnalem tak mocno i przyszpililem faktami.
i chcialem to juz zakonczyc 3 razy, bardoz sie starala , bardzo chciala szansy, ja czulem sie tak zmieszany, slaby i nic nie warty ze zgodzilem sie, fakty ze stawala na uszach przez pierwszy miesiac, teraz co najw. zchodzi z drogi.
na poczatku mialem ochote zostawic dom, wynajac jakies mieszanie, podzeilic sie dzieckiem, ale jakos nie potrafilem sobie wyobrazic zycia bez niej (czemu nie wiem) . chcialem zostawic jej wszystko tylko zeby to juz minelo i zebym mial spokoj.

kiedy poukaldalem sobie troche w glowe Mama mojej zony zachorowała i po kilku tygodniach zmarła. przeczekalem - zdaje sobie sprawe ze pewnie nie bylem zadnym wsparciem i co najw. tam bylem przy niej .


teraz mija pol roku jak wiem,
kocham moja coreczke,
zony nie, na poczatku bylem zmieszany i trudno bylo mi okreslic co czuje, mimo ze ona ciagle mowi ze mnie kocha to nic to nie znaczy dla mnie, ja do niej nic nie czuje.

choc to nie do konca prawda, kazda rozmowa z zona, czy przebuwanie chocby 5 minut w jej obecnosci konczy sie dla mnie stresem i rozstrojem zeladka, moj organizm zachowuje sie jak by byl w stanie zagrożenia.

wiem ze nie chce byc z zona, wiem ze kazda chwila razem to moj uszczerbek na zdrowiu.
mimo ze ona sie stara, ja nie potrafie ani zapomniec, ani wybaczyc, tkwie w przeszlosci, nie chce nic z nia budowac a na sam pomysl planow noz mi sie w kieszeni otwiera.

stoje w miejscu, to glupie - wiem, ale boje sie panicznie na sama mysl o tym ze mial bym odejsc, ze mial bym z nia porozmawiac o tym, ze nagle wszystko sie zmieni, ze beda placze i lamenty, czas nigdy nie jest dobry.

i szczerze mówiąc przeszły mi pomysły zostawiania czego kolwiek, boje sie tylko ze zona moze chciec na pewnym etapie szantażować mnie dzieckiem, a na stratę córeczki pozwolić sobie nie mogę, bo to największe szczęście jakie mam.

ona planuje wakacje, a ja nie potrafię obok niej przebywać nawet przez 10 minut tak by mi sie żołądek nie wywracał.( to nawet śmieszne, ale jak kończę prace i zona tez to nie mija 15 minut i musze leciec do toalety przez rewolucje żołądkowe - w sumie przez te pol roku schudłam chyba 10 kg)


myślę że wiem co powinienem zrobic,
ale tak cholernie się boję,
i samego procesu i konsekwencji i tego ze potem bede zalowal... choc wiec ze nie potrafie przetrawic tego co sie stalo, nie zaufam jej nigdy, nie zbudujemy niczego wiecej.

nie mam tez z kim sie tym podzielic wiec jestem tutaj,
nie pojde do rodzicow czy rodziny ( o kolegach tez nie wspomne) bo zwyczajnie mi wstyd .
nie wiem wlasciwie czemu mi, bo to nie ja sie powinienem wstydzic.
moze tego ze dalej jestesmy razem po tym co sie stalo..

nie podnioslem sie jeszcze, co najwyzej otrzepałem. ale prawda jest taka ze jade na tabletkach uspokajających i nie wyobrazam sobie dnia bez skreta, zaczalem palic jak smok, przestalem sie ruszac, usmiechac tez, opuscilem sie w pracy, czuje sie jak by w srodku cos umarlo.

nie było idealnie, czasami nawet bardzo zle, ale to bylo nasze i tylko nasze. tak mi sie wydawało.


jak widzę żone to budzą się we mnie uczucia obrzydzenia, ale tak naprawdę to nie chciał bym jej zrobić krzywdy. wiem jaka krzywde mi wyrządziła ale jej cierpienie tego nie zmieni. chcial bym uciec, nie potrafię nic z tym zrobic,
próbowałem odejść kilka razy, zawsze konczylo sie placzem i w końcu zostawalem.
nie wiem na co liczę pisząc to, ale czuje jak by skonczyly mi sie opcje.
Komentarze
Strona 1 z 2 1 2 >
poczciwy dnia czerwiec 23 2020 20:21:46
To co w tej chwili czujesz nie jest niczym niezwykłym;
Minęło raptem pół roku, to niewiele;
Nie musisz od razu składać pozwu o rozwód;
Daj sobie jednak czas na pobycie samemu;
Wyprowadź się z domu; To pozwoli Ci po jakimś czasie ocenić co tak naprawdę do żony czujesz;
Takie trwanie w letargu nie jest dobrym pomysłem, nie przynosi nic poza potęgowaniem przygnębienia;
Zachowanie żony zaraz po to też klasyka, może stracić swoją strefę komfortu, stąd ten miesiąc miodowy, najpewniej jednak pozorowany.
Gra dzieckiem - oczywiście musisz to brać pod uwagę;
Jednak to Ty znasz najlepiej swoją żonę i pewnie potrafisz ocenić czy będzie umieć rozgraniczyć dobro swoje od dobra dziecka.
Na ostateczne decyzje przyjdzie czas; teraz najważniejsze ochłonąć, odpocząć, zająć się sobą i odciąć emocjonalnie od żony; tym bardziej, że tak destrukcyjnie na Ciebie działa.

Komentarz doklejony:
Uważaj jednak z tą wyprowadzką na to aby nie wykorzystała tego później przeciwko Tobie w sądzie.
Jeśli jest cwana i wyrachowana albo chociażby mściwa to na pewno nie odpuści takiej okazji.
Sam musisz ocenić koszty.

Romanos dnia czerwiec 23 2020 20:30:25
No Misiau...
Czas najwyzszy znalezc dobrego psychologa, ktory pomoze Ci sie poukladac. Z tego co piszesz mozna wywnioskowac, ze jestes dosc swiadom swoich aktualnych stanow, wszelako doszedles do sciany i dalej nie wiesz juz co masz robic by sie polepszylo. Dobry psycholog naprawde pomoze Ci zrobic kolejne kroki.
Jestes potrzebny sobie, jestes tez bardzo potrzebny swojemu dziecku i o tym musisz pamietac siegajac po "ziola".
Na te chwile Twoja relacja z zona jrst mniej istotna. Wystarczy, ze bedzie poprawna i zdystansowana. Wazne byscie nie prali brudow przy dziecku. Niech robi to co uwaza za sluszne, Ty wszelako musisz sie najpierw sam ogarnac i dopiero pozniej podjac decyzje co dalej. Ona musi byc przez Ciebie uswiadomiona, ze potrzebujesz czasu (nie wiadomo jak dlugiego), zeby to ogarnac.

blebleblee dnia czerwiec 23 2020 22:17:30
Tobie potrzebna terapia, poszukaj psychologa, ktory pomoze ci sie jakos poskladac, bo tobie rozwalono w zasadzie caly twoj swiat, oraz zadbaj o swoje nerwy, witaminy grupy B, K2+D3, MAGNEZ koniecznie w duzych dawkach, przez ten stres po prostu masz wielkie niedobory

Yorik dnia czerwiec 24 2020 02:51:38
A co było prawdziwym powodem tych częstych kłótni ?
Jak one wyglądały ?
Uważasz, że to normalne ?

dirty dnia czerwiec 24 2020 07:55:42
Trauma jaka jest zdrada czasami zatrzymuje nas w tym stanie na wiele lat lub całe życie. Utknąłeś w niej, wszystko co opisujesz właśnie o niej świadczy. Bardzo możliwe, ze samo odejście niczego nie zmieni bo będziesz ja odgrywał, odtwarzał w sobie raz po razie nawet będąc samemu czy w innym związku. Ta trauma ujawnia się u Ciebie zespołem stresu pourazowego - to się przepracowuje z psychologiem czasem nawet trzeba wesprzeć się farmakologia, stad psycholog i terapia to pierwszy krok jaki powinieneś zrobić by szukać pomocy dla siebie. Czas na decyzje przyjdzie jak wyjdziesz z ptsd.

domator dnia czerwiec 24 2020 12:25:41
Misiau,
Moja historia była podobna. Syn też miał 4 lata wtedy. na to forum trafiłem za późno wcześniej popełniając wiele błędów. Podstawowe błędy to:
- szpiegowanie (podsłuchy, nagrywanie, śledzenie) - musiałem potem to wszystko trawić
- kłótnie z żoną, hejtowanie, odgrywanie się (również romanse)
- próbowanie wszelakich sposobów, żeby się odkochała i znów była ze mną
- alkohol, papierosy i inne używki
Otrząsnąłem się (forum pomogło) i po 8 miesiącach od 1 zdrady byliśmy już po rozwodzie.
Myślę, że kluczową rolę odegrały rady: zajmij się sobą. I tak zacząłem chodzić codziennie na basen (naprawdę codziennie) a jak nie na basen to na siłownię. Skończyłem parę ciekawych kursów i nauczyłem się nowego języka.
Po jakimś roku moja była już żona zaczęła się mną interesować. Znowu jesteśmy razem ale już bez ślubu i na moich zasadach.
Więc rada: zajmij się oczywiście sobą, uspokój się, złóż pozew o rozwód i się go nie bój bo niczego on nie przekreśla.

misiau dnia czerwiec 24 2020 13:22:07
Dziękuje wszystkim za odpowiedzi i wsparcie,
@poczciwy - mysle ze dobro dziecka jest dla niej na pierwszym miejscu, ale ludzie postawieni pod sciana sa zdolni do rzeczy ktorych by normalnie nie zrobili.
zastanawiałem się nad wyprowadzka, ale z 2giej strony to ostatnio sie zastanawiam czemu to ja mam ponosić konsekwencję tego co ona zrobiła?

@Romanos szukałem, byłem u 3 i zwyczajnie byłem zmęczony opowiadaniem tej samej historii obcym ludziom ( choć moze to brzmi dziwnie skoro teraz opowiadam obcym ludziom w internecie ) moze zle trafilem, ale ile mozna szukac psychologa, poza tym ze sobie pogadalem i zwerbalizowałem to co myślałem to nie tylko wychodziłem zły i zfrustrowany.

@blebleblee magnez jem na kilogramy, potas tez, grupy B nie, ale wcinam wątróbke. witaminy K nie moge ze wzg. zdrowotych

@Yorik - roznice pogladow, tego co chcemy w zyciu, okazuje sie ze ogolne idee mamy podobne ale jak dojdzie do ustalania detali to juz oznaczają coś zupełnie innego. do tego problemy z rodzina itd. zycie.
czy normalne - chyba tak, przynajmniej ja nigdy innej normy nie poznałem, moze zle trafialem?

@dirty - trauma trauma, zona sie stara, a ja czuje sie jak bym mieszkał z oprawcą. moze nie powinienem tak mowic ale tak sie czuje. ona chodzi za mna mowi ze kocha... ale to nic dla mnie nie znaczy, czuje sie tylko pod presja, czuej ze proboje sie na mnie wymusic uczucia ktorych tam nie ma. byly - nieba bym jej przychylil, czesto wbrew sobie.

@domator - twojego nicka rozuiem smiley u mnie podobnie, ja lubie zbudowac sobie krolestwo swoje w domu a zona wloczyc sie po hotelach, wczesniej zwykle zgadzalem sie na wszystko byle zone uszczesliwic, zero oszczednosci, byle wyjechac na weekend.

- szpiegowanie, wlasciwie odpuscilem... ale chyba przez to ze przestalo mi wogole zalezec, co nie znaczy ze chcial bym tak naprawde by bylo jej zle
- powiedzialem nieraz kilka przykrych rzeczy, nic co nie bylo by prawda, i zawsze na osobnosci nie przy dziecku.
O odgdywaniu myslalem nawet razy kilka ale ja nie jestem typem co chce sie bawic w romanse i dupy na boku,
sa tacy co lubia isc do kina, ja jestem z tych co wola kupic DVD i miec w kolekcji.
jesli z kims jestem to calym soba, cieszyc sie z siebie, zyc razem, budowac tez razem. trzymajac tajemnice przez 10 minut to dla mnie stres, nie wyobrazam sobie prowadzenia podwojnego zycia. zle bym czul sie sam ze soba....myslalem ze moja zona jest taka sama, ze jesli nawet rozni nas wiele to to jedno jest takie samo, skrzywdzono ja wiele razy, mnie tez i ze nie zrobimy tego nigdy przenigdy sobie nawzajem, mylilem sie.

teraz nie wierze w nic, nei wiem nawet jaka byla prawda z tym romansem, nie wiem czy nie bylo innych...bo skad mam wiedziec? przeciez i ten wygrzebywalem na powierzchnie na 3 razy i to majac twarde dowody w rece.

wiesz zajmuje sie soba, 8 godzin praca, potem dziecko, a wieczorem jak mala idzie spac to programuje hobbistycznie jakis swoj projekt. to pomaga, ale nadal mieszkamy razem, ona oczekuje ze sie poprawi a ja czuje jak bym sypal z wrogiem.
Pomimo tego ze mam sporo empatii do niej to nie ufam, nie kocham i nie wyobrazam sobie ze mozemy cos kiedys razem zbudowac, a kazde kocham cie traktuje jak roszczenie na ktore powinienem odpowiedziec - nie mowie nic. nie chce klamac, zle sie z tym czuje

Komentarz doklejony:
Swoja droga, @domator mowisz ze znowu jestes z zona, jak poradziles sobie z zaufaniem? jak komus kto patrzyl ci w oczy i klamal mozesz zaufac?
w jaki spsosob ma pomoc psycholog?

moze nie doroslem, moze mam bardzo naiwny sposob patrzenia na zycie,
ale czy naprawde musze wybierac miedzy pogodzeniem sie z tym ze ludzie to chuje i klamia i tak zyc a zostawieniem wszystkiego w cholere i byciem sam?
nie ma nic po srodku?

aster dnia czerwiec 24 2020 13:35:36
jesli z kims jestem to calym soba, cieszyc sie z siebie, zyc razem, budowac tez razem. trzymajac tajemnice przez 10 minut to dla mnie stres

dlatego tak boli, bo nie zostawiłeś sobie kawałka siebie dla siebie.
nie ma nic po srodku?

Nie ma półśrodków; jest centrum a tam jesteś Ty.

domator dnia czerwiec 24 2020 13:43:34
@Misiau
Psycholog mi nie pomógł. Psychiatra też nie - dał mi jakieś środki, które po tygodniu zażywania wywaliłem. Wysiłek fizyczny i nowe zainteresowania pomogły.
Nie pisałem więcej bo to nie wątek o mnie, ale ja się wyprowadziłem na pół roku a ponownym zamieszkaniu razem spaliśmy osobno. Intymne rozdzielenie trwało ponad rok.
Zaufanie się odbudowało po latach (bo już minęło 8 lat od come backu).
Muszę dodać, że z perspektywy czasu to ten romans żony wyszedł mi na dobre. Zająłem się sobą, rozwinąłem pasje, zainteresowania zacząłem uprawiać nowe rodzaje sportów. A co do naszego wspólnego pożycia po rozwodzie to jest o wiele lepsze niż przed. Jesteśmy ze sobą z własnej dobrej woli a nie wskutek szybkiego ślubu po wpadce.
Pół roku to mało, wszystko się ułoży po 2-3 latach z nią czy bez niej. Bądź dobry dla siebie i dziecka a będzie dobrze.
Ja jestem zdania, że z każdej nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji trzeba wyciągać dla siebie ile się da. Lepsze poznanie siebie to też bardzo duża wartość dodana to tej trudnej sytuacji :-). Chcesz więcej szczegółów pisz na priv bo to wątek o Tobie a nie o mnie.

dirty dnia czerwiec 24 2020 14:20:45
Co do trzech prób pracy z psychologiem. Pytanie czego oczekujesz od tej pracy. Często zdarza się, ze ludzie terapie utożsamiają z wizytą u dentysty/ wróżki - jedna dwie wizyty maja coś zmienić. Terapia to proces zazwyczaj długi.
Oczywiście gdy na starcie nie psuje osoba warto zmienić ale trzy próby raczej zdradzają jakieś nie trafione oczekiwania, zbyt wygórowane..

Komentarz doklejony:
Może życzeniowe.

Strona 1 z 2 1 2 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Zona pod przykrywką
Mam przypuszczenie ze zona mnie zdradziła
Jak grom z jasnego nieba .Zona mnie zdradziła
Czy zona zdradza
Zdrada + dziecko ujawnione po latach
Ja, on, jego żona i nasze dziecko...
zona zdradzila i nie chce sie przyznac
6 lat zdrady, 5 lat wychowuje nie swoje dziecko
zdradzila mnie zona
POMOCY, zdrada, dziecko, zdrada, rozpacz
Zdrada dziecko wybaczenie brak skruchy zdradzającej osoby
zona mnie zdradzila
zdradziła mnie zona
Zdrada i dziecko.
Dziecko niczemu winne ;(
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Zdrada emocjonalna help
Proszę o opinię
Niby nowy rozdział, ...
Witam
Mąż zdradza mnie z i...
Dowiedziałem sie o z...
To nieprawdopodobne
Nie radze sobie ...s...
Prawie 4 lata po zdr...
Kolejny uszczęśliwio...
Zazdrosc
dlaczego
Złe decyzje
"Nie moge tego kontr...
Jak nie rozpamiętywa...
Dylemat moralny.
Zdrada emocjonalna
zdradziła, nie wyjaś...
Gdy zaczyna pojawiać...
Zdrada z rehabilitan...
Potrzebuje porozmawi...
głupia ja
Zdradzony po 20latach
Udręka na trzy serca...
Podzial majatku
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

zgredek
19/06 00:01
A co u poile? wszyscy zapomnieli o chyba najdłuższym wątku na forum

Archiwum
Reklamy
Masaż Lomi Lomi
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info