

| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
jacksparrow | 00:35:01 |
Edek_2 | 00:42:01 |
Rognar | 00:50:20 |
Anetastp | 01:13:16 |
Landexpzglosy | 01:25:06 |

Witam. Natknąłem się na ten portal szukając jakiegoś ujścia dla moich emocji.
Ale wszystko od poczÄ…tku.
Byłem ze swoją narzeczoną 6 lat. Wcześniej byliśmy tylko współlokatorami, więc związek zaczął się od mieszkania razem. Początki były dziwne, była o mnie strasznie zazdrosna. Do tego stopnia, że chciała mieć wspólne konto Google na telefonach. Głupi zgodziłem się... To odegrało później kluczową rolę w dowiedzeniu się o wszystkim.
Związek nie był idealny, ale kochałem ją ponad wszystko. Potem zaczęła grać w jakąś grę na telefonie. Poznawała tam ludzi z gildii, itp. Coraz bardziej odcinała się od rzeczywistości. Pod koniec 2019 roku powiedziała, że koleżanki z gry organizują spotkanie we Francji i ją zapraszają. Troszkę mnie to zaniepokoiło ale nie robiłem z tego afery, nie mógłbym jej odmówić takiej wycieczki. Tu warto zaznaczyć, że ona ma dzieci w wieku przedszkolnym z poprzedniego związku i mus ktoś musiał się nimi zająć. Nie mogłem więc z nią jechać.
Wyjechała tego roku 13 stycznia na cały tydzień. Starałem się do niej mało pisać. Mówiłem, że "nie po to tam pojechała, żeby non stop ze mną gadać."... Na jej powrót zaplanowałem romantyczny wieczór przy świecach itp. Mało wiedziałem, że dzień jej powrotu będzie najgorszym w moim życiu...
Kiedy wróciła, przywitała się z dziećmi, mnie nawet nie przytuliła. Oznajmiła tylko, że musi skoczyć na chwilkę do sklepu i... zniknęła od razu za drzwiami. Usiadłem i zacząłem coś robić na telefonie. Nagle pojawiła się informacja od Google o nowym kolażu i traf chciał, że na to akurat mój palec wcelował. A tam... wszystko... Zdjęcia z Francji z jakimś mężczyzną, jak ją obejmuje. Screeny z czatami z gry, gdzie mówi, że on jest jej chłopakiem. Nagie zdjęcia, które wysyłała. Było tego aż nadto. Okazało się, że przynajmniej cały ostatni rok to jedno wielkie kłamstwo. Po jej powrocie od razu ją skonfrontowałem, i mimo tych wszystkich dowodów nie chciała się przyznać. Podawała idiotyczne wymówki, jedna za drugą, typu "to tylko żart" itd. Ale nawet dziecko już by w to nie uwierzyło. Traf chciał, że przez wspólne konto Google miałem jej wszystkie kontakty na Whattsappie. Powiedziałem wprost - albo mi powie prawdę, albo napiszę do tego francuza i sam się dowiem. Trwało to z godzinę, w ciągłym napięciu, a ona nadal mówiła te swoje brednie. Więc napisałem do niego przy niej...
Okazało się, że on nawet nie wiedział o moim istnieniu. Potwierdziły się moje największe obawy, byli tylko we dwoje, uprawiali seks, itp. Tego samego dnia spakowałem swoje rzeczy i wyszedłem, kompletnie złamany. Nadal ją kochałem, ale przed oczami miałem tylko ich dwoje, w łóżku... Mimo iż minął miesiąc od tego wszystkiego nadal nie mogę spać po nocach, to wszystko mi się śni a łzy same cisną się na oczy.
W końcu jednak się do mnie odezwała. Spytała się, czy możemy wyjść na kawę. Zgodziłem się. Nie wiem czemu... Zaproponowała, żebyśmy zaczęli od nowa. Opowiedziała mi wszystko jak było itd. żeby zacząć nowy rozdział na prawdzie. I znów byłem głupi i słaby, zgodziłem się. Ale nie wprowadziłem się znów do niej. Oznajmiłem, że prawdopodobnie będę strasznym paranoikiem, a odzyskanie mojego zaufania może zająć naprawdę długo.
Spotykałem się z nią przez parę dni. Wczoraj wieczorem mieliśmy lekką kłótnię, kiedy temat tamtej zdrady znów wyszedł. Poszła spać, ja wróciłem do domu i jak zwykle nie mogłem zasnąć. Pomyślałem "ściągnę sobie jakąś grę na telefon żeby przetrwać tę noc". Wspólne konto Google oczywiście jeszcze funkcjonowało. I to mnie złamało. Szukając gry "wspaniałe" Google poinformowało mnie, że wczoraj zaraz po naszym spotkaniu została zainstalowana aplikacja randkowa, nie na moim urządzeniu. Już szukała sobie kogoś nowego... Świeżo po tym odkryciu znalazłem ten portal...
Nie wiem co mam zrobić. Wciąż ją kocham, ale ona tylko się mną bawi. Nie mogę się podźwignąć... Może to głupie ale naprawdę chciałbym aby ten związek trwał. Tylko ona wciąż mnie kłamie... Ma mnie gdzieś... Nie potrafię się ogarnąć po tym wszystkim. Wiem, że mną manipuluje. Dlatego szukam wsparcia mentalnego tutaj. Nieważne czego chcę, muszę skończyć ten związek zanim znów mnie zrani. Tylko to tak cholernie boli... Nie wiem, czy dam radę. Jest jakiś sposób żeby to aż tak nie raniło? Jak Wy sobie z tym poradziliście?
Jesli "tylko" jestes przywiazany (przyzwyczajony) do relacji jaka ze soba zbudowaliacie?
Boisz sie, bo nagle znika swiat jaki znales. Statasz sie to wszystko zatrzymac "przy sobie", ale tego juz nie ma. Masz dowody "czarno na bialym", ze ona juz dawno temu odeszla.
Ona juz odeszla, wybrala, Tobie wyznaczyla co najwyzej role "tamponu emocjonalnego" - masz byc w odwodzie, zeby w raziw niepowodzen miec sie kymu wyzalic i do kogo przytulic, a q rqzie sukcesu miec kogo kopac w d... jak bezpanskiego psa.
Odpowiada Ci taka rola w jej zyciu? Wiecej dla siebie juz chyba nie ugrasz "tamponie"...
Cytat
Wiesz co było powodem rozstania?
Zastanów się i napisz, na co teraz byś zwracał uwagę szukając sobie kobiety ?
A może zwyczajnie klientów szuka przez internet. Jak za kase to nie zdrada - jak mawiała koleżanka, a że może być fajnie to skutek dodatkowy.
Albo nie robicie sexu co dzień i sobie kogoś szuka.
Ja i moja dziewczyna oboje żeśmy robili sex za kase i jakoś nam to nie przeszkadzało, a jesteśmy razem 20 lat.