Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 47
Użytkownicy Online: Romanos

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,380
Najnowszy Użytkownik: Dawid255
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
zrobiła to po latach ponownie
Jestem od 10 lat z jedną kobietą, która jest moją żoną. Pierwszy raz zdradziła mnie 5 lat temu - ,,bo się zakochała". Zakończyła romans. Zresztą to było bez sensu, bo facet był z drugiego końca kraju. Poszliśmy na terapię par. Starała się. Bardzo żałowała. Szybko wznowiliśmy pożycie, w każdym tego słowa znaczeniu. Było to ciężkie, ale wybaczyłem jej (gdzieś po 2 latach, a powiedziałem jej to po 3).
Potem doświadczyło nas dużo rzeczy z zewnątrz. Śmierć jej rodziców (rak). Śmierć naszego nienarodzonego dziecka. Wkręciliśmy się w spiralę in vitro. Nie wyszło, niemniej dziecko nie miało być żadnym klejem. Wylądowała na miesiąc w psychiatryku. Przez cały czas starałem się ją wspierać i troszczyć o nią. Ma zajebiście ciężki, introwertyczny charakter, ale pogodziłem się z tym i kochałem ją za to jaka jest. Ona potrafiła mi to wynagradzać.
Kupiliśmy piękny dom. W końcu zaszła w ciążę i urodziła się nam śliczna córeczka (bo jej matka jest posągowo piękną kobietą), która ma teraz 14 miesięcy. Pojawiły się nowe problemy. Generalnie dawaliśmy jednak radę.
Mojej żonie odechciało się jednak seksu (wiem tak się zdarza). Myślałem, że oszaleję, bo bardzo to lubię. Były przez to napięcia, kłótnie. 1- góra 2 razy w tygodniu robiła mi loda, raz na kilka miesięcy był sex, ale czułem, że się czasami zmusza. Miałem wyrzuty sumienia. Masturbacja pomagała tylko trochę. Wreszcie moja żona oświadczyła, że mnie kocha, ale nie da mi sexu i mam sobie znaleźć kochankę na jakiś czas. Skrzyczałem ją za to. Nie mógłbym tego zrobić. Ona potem powiedziała, że to był głupi pomysł, ale chciała dobrze. Poszliśmy do seksuologa, który powiedział żeby odpuścić, bo żona ma 3 nieprzepracowane żałoby (rodzice i dziecko).

I nagle coś się zmieniło. Zaczęliśmy się kochać intensywnie. Przestaliśmy się kompletnie kłócić. Poczułem, że to wreszcie to. Dotarliśmy się. Czułem się szczęśliwy. I się okazało, że znowu ma romans. Totalnie mnie to przybiło. Przyznam szczerze, że mam nawet myśli samobójcze. Prowadziła podwójne życie zostawiając pod moją opieką roczne dziecko. Trwa to 2 miesiące, a facet niestety mieszka blisko (40 km). Przeprasza, ale mówi, że to koniec, że nie byłem otwarty na jej potrzeby, nie słuchałem jej itd. Demonizuje nasz związek, pisuje go źle, a wiem, że taki nie był. Nie zamierza zrywać tej relacji, a ja nie chcę żyć w trójkącie. Myśli o naszym rozstaniu. Kocham ją nad życie, ale jednocześnie nie mogę na nią patrzeć. Wkrótce się wyprowadza z dzieckiem. Na razie do najętego mieszkania.
Wiem, że wielu uzna mnie za hipokrytę, ale chciałbym to ratować. Nie wyobrażam sobie życia bez niej i dziecka. Proszę ją, tłumaczę (wiem, może to i poniżające). Mam jakąś nikłą nadzieję, że może coś jeszcze przemyśli w odosobnieniu. Nie wiem tylko, czy ja mam na to jakiś wpływ. Czy ja powinienem coś zrobić, jakoś to rozegrać? Ona jest taka zawsze przekorna w kłótniach. Ale wiem, że się waha. Jakby tego nie robiła, to by nie wchodziła na strony o ratowaniu małżeństwa... Ktoś? Coś?
Komentarze
Strona 1 z 7 1 2 3 4 > >>
W55 dnia styczeń 12 2020 22:22:09
Po prostu chyba nie jesteś w jej typie kochanka.Z jej zachowania wynika że aby kochać się z tobą musi mieć albo wyrzuty sumienia ,albo podniecenie od kogoś z zewnątrz.Kiepskie rokowania na przyszłość.Typowe niedobranie.To że ją kochasz ,to niestety nieprawda.Ty kochasz człowieka który cię krzywdzi ,albo masz charakter epikuryjczyka.Podobno jest taka teoria która mówi że osobowości psychopatyczne przyciągają się wzajemnie ,a niestety ty mocno zmieniłeś się tylko po to ,by być blisko niej.Daj jej spokój ,niech odchodzi ,mało tego ,pomóż jej w tym bo tym samym uratujesz siebie.Przecież to nie pierwszy raz ,a twoje przywiązanie to typowy odruch Pawłowa.

Yorik dnia styczeń 13 2020 01:18:30
No pasztet niezły, pani wpadła w ruję.
Posągowo piękna kobieta ? i to wszystko?
W agencjach takich jest sporo, taniej by Ci wyszło i zdrowie byś zachował;
Pomijając jej zaburzenie, bo to nie tylko depresja z powodu żałoby (może borderka?), to zaburzony jesteś i Ty. Uważasz, że to namiętna miłość ? Z Twojej strony to uzależnienie od ukojenia po odrzuceniu; to nie jest miłość, to taniec sado-maso;
Ona Cię nie kocha, im prędzej to zrozumiesz tym lepiej; Kobiety już dawno nie masz, nie zauważyłeś?; Teraz reagujesz instynktami, które na ogół się nie sprawdzają. Raczej już nie będziesz mógł na nią patrzeć; Możesz zniszczyć jej miłość, ale to nic nie wróci, więc lepiej jej dać to czego chce i się uwolnić; Jakie życie Cię czeka z taką posągową puszczalską, która co chwila ma chcicę ale nie na Ciebie. Niektórzy to lubią; Dobro dziecka też dla niej nie istnieje, ten facet nie jest pierwszy i nie będzie ostatni, zawsze będzie palić za sobą mosty; Ratuj siebie bo przy takiej matce, będziesz bardzo potrzebny córce;

Wreszcie moja żona oświadczyła, że mnie kocha, ale nie da mi sexu i mam sobie znaleźć kochankę na jakiś czas. [...] Ona potem powiedziała, że to był głupi pomysł, ale chciała dobrze. Poszliśmy do seksuologa, który powiedział żeby odpuścić, bo żona ma 3 nieprzepracowane żałoby (rodzice i dziecko).

Zła diagnoza, kochanka nie wyczuł bo się żałobami zasłoniła;
Chciała dobrze, bo nie chciała zdradzać kochanka; Całkiem dobry pomysł, można potem komuś przypisać zdradę udając głupa;

Demonizuje nasz związek, pisuje go źle, a wiem, że taki nie był.

klasyka; mechanizm obronny, instynktowne dorabianie usprawiedliwienia przez zakłamywanie, pisanie nowej pasującej historii; musi być jakiś dobry powód na niszczenie rodziny i zdradzanie męża przed sądem a nawet przed samą sobą; to, że chuć ją wzięła bardzo źle wygląda, ona przecież taka atawistyczna i puszczalska nie jest; szczęśliwej rodziny i kochającego męża się przecież nie zdradza, jeszcze by ją ktoś nieładnie nazwał;

Romanos dnia styczeń 13 2020 07:12:04
Tym jak teraz wobec niej postepujesz, rylko ja umacniasz. Dajesz jej naotawde potezne oparcie i akceptacje. I wiesz co? Na swoj sposob ona jest Ci za to wdzieczna... Taaak... Wdzievzna, bo zachowujesz sie wobec tego co robi jak "prawdziwy, wspierajacy facet"... Rob tak dalej to jeszcze wyjezdzajac do kochanka na weekend uslyszysz od niej: "kocham cie i bede tesknic". A po rozwodzie (na ktory oczywiscie zgodzisz sie bez orzekania o winie) zaproponuje, zebyscie pozostali przyjaciolmi, bo: "nikt tak jej nie rozumie jak ty"...
Jrsli chcesz by sie zmienila (zawsze jest szansa, pytanie: po co?) musisz zmienic siebie. Skoro nie kocha Cie takiego jakim jestes, moze pokocha Cie takim jakim bedziesz, wszelako...
Czy warto?

aster dnia styczeń 13 2020 08:25:25
Jej nie zmienisz ale możesz siebie zmienić i byłoby to mądre i dobre dla Ciebie i córki, bo jaki wzorzec mała ma teraz. Jeśli nie dla siebie to dla niej to zrób inaczej zmarnujecie ją, otrząśnij się bo będziesz za to odpowiedzialny.

poczciwy dnia styczeń 13 2020 08:41:23
A niech ją bierze ten kochanek z całym inwentarzem dobrodziejstw, ale i wad.
Uwolni Cię od kłopotu a sam w nie wpadnie, o czym zapewne przekona się za jakiś czas.
Powinieneś się cieszyć, że ktoś otworzył Ci oczy. Dojdziesz sam do takich wniosków po czasie.
Ktoś już trafnie napisał - Ty nie kochasz bo nie wiesz czym jest miłość.

normalnyfacet dnia styczeń 13 2020 09:07:11
Ona bardzo dobrze Ciebie zna
Ale wiem, że się waha.

Ona nie waha się bo Ciebie kocha, waha się bo zostanie sama z dzieckiem, kto jej pomorze w opiece? gach? z gachem to ona ma się bzykać bo on ją tak dobrze rozumie a dziecko w tym nie pomaga. Teraz ma ona dobry układ Ty opiekujesz się dzieckiem gdy ona jedzie do gacha tak? I to jej pasuje.
Wiesz coś o tym facecie? samotny? żonaty? żona pracuje?
Jakby tego nie robiła, to by nie wchodziła na strony o ratowaniu małżeństwa...

To ściema na Twój użytek
Poszliśmy na terapię par.

przecież już raz przerabialiście jej zdradę wie jakie są możliwe kroki.
Widzę że dla Ciebie bardzo ważny jest sex i to chyba za bardzo ważny który zaważa na Twoim postępowaniu/ocenie.
Pierwsza zdrada
Szybko wznowiliśmy pożycie, w każdym tego słowa znaczeniu.

Mojej żonie odechciało się jednak seksu (wiem tak się zdarza). Myślałem, że oszaleję, bo bardzo to lubię.

Były przez to napięcia, kłótnie. 1- góra 2 razy w tygodniu robiła mi loda, raz na kilka miesięcy był sex, ale czułem, że się czasami zmusza. Miałem wyrzuty sumienia.

Zmuszałeś ją do tego "loda"? stąd te wyrzuty? Zdajesz sobie sprawę że jej nie przeszła ochota na sex jej przeszła ochota na sex z Tobą, w tym czasie ona już miała(tak myślę) kogoś innego w głowie - nie napisałeś jak ona weszła w ten "romans"
Dlatego też
Wreszcie moja żona oświadczyła, że mnie kocha, ale nie da mi sexu i mam sobie znaleźć kochankę na jakiś czas.

widzisz to? ona miała sex na boku(lub bardzo mocno go planowała) dlatego zgadzała się na Twój skok/skoki na boku. Chciała zejść z linii strzału.
Wkrótce się wyprowadza z dzieckiem. Na razie do najętego mieszkania.

Nie przeszkadzaj jej w wyprowadzce ale postaraj się żeby zrobiła to sama bez dziecka.
Wiem, że wielu uzna mnie za hipokrytę, ale chciałbym to ratować.

Widzisz co robisz? zdradziła po raz drugi(o tylu wiesz, czy mogło być więcej?) a Ty już jej wybaczyłeś pod warunkiem że zostanie z Tobą. Nie wyciągasz wniosków z własnego życia, po pierwszej zdradzie wybaczyłeś na miękko i to jak widzisz nie zdało egzaminu. Teraz zdradza drugi raz a Ty znowu chcesz wybaczy jak za pierwszym razem, ile razy chcesz wybaczać i podchodzić do problemu w ten sam sposób?
Nie proś, nie tłumacz to nic nie da w tej chwili żeby nią wstrząsnąć musisz do niej i problemu podejść inaczej niż za 1 razem, zupełnie inaczej. Pozwól jej odejść, odetnij od swoich pieniędzy(oczywiście przelewaj na jej konto jakąś kwotę np. 300zł z tytułem alimenty) zgromadź dowody jej zdrady, wystąp o rozwód(koniecznie z orzeczeniem o winie). Pamiętaj że to nie papier decyduje że ludzie są ze sobą tylko ich chęć bycia razem.

WG dnia styczeń 13 2020 09:26:05
Na wstępie dziękuje za komentarze, bo są cenne. Najbardziej się bałem wyśmiania mnie. Jesteście ok.

Po prostu chyba nie jesteś w jej typie kochanka.Z jej zachowania wynika że aby kochać się z tobą musi mieć albo wyrzuty sumienia ,albo podniecenie od kogoś z zewnątrz.Kiepskie rokowania na przyszłość.Typowe niedobranie.


I tak i nie. Do momentu po urodzeniu dziecka nigdy nie mieliśmy problemów z seksem. Przez 9 lat naszego związku, mimo pierwszej zdrady w 2015, była chemia całkowicie niezależnie od wyrzutów sumienia czy nie. Problem pojawił się po ciąży, w czasie karmienia piersią (do roku). Wtedy się na mnie zamknęła. Były przez to napięcia. Nie mogłem sobie z tym poradzić. I otworzyła się bardzo bardzo na mnie w momencie rozpoczęcia romansu. To pewne na 99 %. Komórkę ma zarejestrowaną na moją fimę i w bilingach ewidentnie widzę kiedy zaczęły się kontakty między numerami (jej i tym facetem). To mi się aż chore wydaje. Totalnie nielogiczne. Nie wiem może to przypadek? A może to właśnie logiczne?

Zła diagnoza, kochanka nie wyczuł bo się żałobami zasłoniła;
Chciała dobrze, bo nie chciała zdradzać kochanka; Całkiem dobry pomysł, można potem komuś przypisać zdradę udając głupa;


Nie, tu akurat jestem pewien, że wtedy kochanka nie było (patrz powyższa konstatacja o bilingach). Wtedy była ona całkowicie fizycznie (nie wchodząc w szczegóły) niezdolna do seksu, a dziecko było jeszcze za małe, żeby dłużej zostawać bez niej.

Demonizuje nasz związek, pisuje go źle, a wiem, że taki nie był.

klasyka; mechanizm obronny


Tu się z tobą zgadzam w 100%. Kompletnie jest niewiarygodna w tym co mówi. Wiem co robiła przez te lata w stosunku do mnie, wiem gdzie bywaliśmy, wiem co sobie mówiliśmy. Jest bardzo kiepską aktorką i nie umiałaby udawać. Jak teraz słyszę ,,tak powiedziałam ci wtedy i wtedy, że cię kocham, ale widocznie mi się wydawało", to mi się nóż w kieszeni otwiera. To nieprawda. Mam ochotę jej to wykrzyczeć, tylko po co?

Co do rozwodu. Jestem adwokatem i wiem jak bym to rozegrał. Z jednej strony chcę to ratować. Z drugiej, (działając wewnętrznie sprzecznie) przedstawiłem jej plan rozwodu z zapytaniem, czy by to przyjęła. Stwierdziła, że weźmie winę na siebie, zapewni mi szerokie kontakty z córką, zostawi pełnie władzy rodzicielskiej, stwierdziła, że nie chce żadnej spłaty za dom. ja zadeklarowałem wysokie alimenty na dziecko. Wiem, że ,,teraz tak mówi", bo rozwiodłem dziesiątki, czy może setki ludzi. A może to szczere? A może to oprócz zakłamywania rzeczywistości jakieś ,,granie ofiary"?

Ale wiecie co? Najbardziej mi kurwa żal naszej córki. Może gdyby nie ona, to byłoby mi prościej powiedzieć - ,,idź precz". Nigdy nie przepadałem za dziećmi. Ale ona, żona tak bardzo chciała dziecka, że chciałem razem z nią żeby ona była szczęśliwa. Jak macie dzieci, to wiecie, że miłość do dziecka się u faceta rodzi z czasem. Teraz mamy z córką zajebistą sztamę. Potrafię się nią zajmować całymi weekendami i jak wracam z pracy. Ona do mnie lgnie i jest spokojna, chce się bawić. Nie tak jak do matki, której ciągle piszczy, bo chce cyca (cały czas jest karmiona piersią). I w momencie, gdy tak się pokochaliśmy (ja i córka) - teraz ona ją zabiera. Oczywiście, deklaruje bardzo szerokie kontakty, ale..... eh szkoda gadać.

Aktualnie sytuacja wygląda tak.

1)Ona się za kilka dni wyprowadzi i jednocześnie wróci do pracy po macierzyńskim. Sama nie da rady, więc pewnie z córką będę widywał się często i jej pomagał. Stanie się samotną, pracującą matką.

2) Przejrzałem jej korespondencję z tym kolesiem. Ona w dużym stopniu ją zawiesiła. Koleś niby czeka, ale meeega się przestraszył tym co się stało (moim telefonem z zapytaniem ,,masz mi coś do powiedzenia"smiley. Ona mu pisze, że nie chce wchodzić w nowy związek, że ,,ty zdradziłeś raz, ja nie raz, czy wytrzymamy taki bagaż". Koleś ma 2 dzieci jest po rozstaniu z żoną i mieszka sam. Deklaruje: będę czekał ble, ble, ble. Ona się do niego teraz nie przeprowadzi, bo mieszka 40 km od niej, a dziecko już ma swój żłobek.

3) Będziemy w separacji faktycznej. Chciałbym ,,być twardy" i poczekać na jej decyzję ostateczną, ale boję się, że będę ją ja przekonywać podczas wizyty po dziecko, a ona będzie znowu swoje - przedstawiać nasz związek w negatywnej formie. Chciałbym żeby to na się kajała. Tak, wiem, że jej to utrudniam swoją postawą.

4) jeśli ona nici nie zadeklaruje i chcąc by rozwód odbył się na moich warunkach, będę musiał to ja złożył w końcu pozew. Boję się, że będę to odwlekał, łudził się w nieskończoność. Boję się, że w końcu to zrobię z jakąś idiotyczną nadzieją, że ona oświadczy pod koniec rozprawy ,,spróbujmy".

Wiem, piszę nielogicznie, wewnętrznie sprzecznie, jest tu hipokryzja, na razie to jednak bardzo świeże i mam gonitwę sprzecznych myśli (dowiedziałem się 1 stycznia 2020 r.)

Romanos dnia styczeń 13 2020 09:56:45
No wez zaloz "najgorszy" w Twoim rozumieniu scenariusz, a nie - jak teraz - zyj nadzieja...
Najwyzej wszystko co bedzie "mniej zle" niz zalozysz, mile Cie zaskoczy.
Za co ona niby ma sie "kajac"? Za to, co w jej przekonaniu jest "ucieczka od zla"? No przeciez nikt nie przeprasza za to, ze ratuje siebie, a ona wlasnie tak uwaza...
Powaznie natomiast rozwaz zostanie corki z Toba. Fakt, cokolwiek sie stanie dziecko moze sporo stracic, ale czy "dochodzaca matka" nie bedzie czasem lepszym rozwiazanim niz "dochodzacy ojciec". Pomijajac juz wszystko... Jesli dziecko zostanie z Toba to wowczas wlasnie ona (Twoja zona) bedzie w waszej relacji w pozycji "klienckiej".
I nie chodzi tu o "granie dzieckiem", co to to nie...

normalnyfacet dnia styczeń 13 2020 11:07:24
Męczysz się bo masz nadzieję a jak mówi stare porzekadło "nadzieja umiera ostatnia" i dopóki ludzka natura się nie zmieni będzie umierać ostatnia.
Ty wiesz co masz zrobić i Ciebie to przeraża, bo wiesz czym to się skończy na 99% - rozwodem. Nie wiem ile masz lat ale jako adwokat spotkałeś się z wieloma ludzkimi tragediami, uważasz że rozwód to tragedia? Uważasz że po rozwodzie nie może być lepiej? że już nic Ciebie dobrego nie spotka? że słońce zaszło i nie wstanie?
Spotyka się dwoje obcych ludzi i wiążę się ze sobą, wchodzą w związek itd., bo tego chcą jeśli jedna ze stron tego nie chce to już po związku. Nigdy do siebie nie należą na własność. Na własność masz rodziców, dzieci - MOI rodzice, MOJE dzieci - tylko to się nie zmienia przez całe życie.
Zanim zapomnę masz tu po prawej 34 kroki poczytaj spróbuj stosować.
Ona się za kilka dni wyprowadzi i jednocześnie wróci do pracy po macierzyńskim. Sama nie da rady, więc pewnie z córką będę widywał się często i jej pomagał. Stanie się samotną, pracującą matką.

Tysiące a może dziesiątki tysięcy kobiet tak żyje z różnych powodów i dają radę, nie zakładaj z góry że jej na to nie stać.
Przejrzałem jej korespondencję z tym kolesiem. Ona w dużym stopniu ją zawiesiła. Koleś niby czeka, ale meeega się przestraszył tym co się stało (moim telefonem z zapytaniem ,,masz mi coś do powiedzenia"smiley. Ona mu pisze, że nie chce wchodzić w nowy związek, że ,,ty zdradziłeś raz, ja nie raz, czy wytrzymamy taki bagaż". Koleś ma 2 dzieci jest po rozstaniu z żoną i mieszka sam. Deklaruje: będę czekał ble, ble, ble. Ona się do niego teraz nie przeprowadzi, bo mieszka 40 km od niej, a dziecko już ma swój żłobek.

To czy on się przestraszył czy nie ma nic do rzeczy, ważne co on jej mówi i w co ona uwierzy. Masz pod górę bo on jest wolny a skoro ona taka posągowa a on już ją miała (i się spodobało) to nadal będzie nawijał makaron na uszy. A żłobek można zmienić.
Będziemy w separacji faktycznej. Chciałbym ,,być twardy" i poczekać na jej decyzję ostateczną, ale boję się, że będę ją ja przekonywać podczas wizyty po dziecko, a ona będzie znowu swoje - przedstawiać nasz związek w negatywnej formie. Chciałbym żeby to na się kajała. Tak, wiem, że jej to utrudniam swoją postawą.

I tu masz rację nie ma nic gorszego od widoku mężczyzny żebrzącego o miłość. Tego nie możesz robić bo teraz jesteś porównywany z tamtym i na razie przegrywasz. Całkiem możliwe że tak postępowałeś za jej pierwszym razem i chcesz to powielić ale tym razem nie tędy droga. Teraz ona nie żałuje i chce odejść jeśli będziesz jej płakał to tylko utwierdzisz ją w słuszności podjętej decyzji.
jeśli ona nici nie zadeklaruje i chcąc by rozwód odbył się na moich warunkach, będę musiał to ja złożył w końcu pozew. Boję się, że będę to odwlekał, łudził się w nieskończoność. Boję się, że w końcu to zrobię z jakąś idiotyczną nadzieją, że ona oświadczy pod koniec rozprawy ,,spróbujmy".

Was już nie ma. Musisz się ogarnąć i zawalczyć o siebie, bo jak wpadniesz w depresję w niczym Ci to nie pomoże.
Pytanko do fachowca jeśli będziecie mieli formalną separację to czy jeśli ona będzie się z nim pukać to zaliczamy to do zdrady(dla sądu) czy separacja to znosi?Męczysz się bo masz nadzieję a jak mówi stare porzekadło "nadzieja umiera ostatnia" i dopóki ludzka natura się nie zmieni będzie umierać ostatnia.
Ty wiesz co masz zrobić i Ciebie to przeraża, bo wiesz czym to się skończy na 99% - rozwodem. Nie wiem ile masz lat ale jako adwokat spotkałeś się z wieloma ludzkimi tragediami, uważasz że rozwód to tragedia? Uważasz że po rozwodzie nie może być lepiej? że już nic Ciebie dobrego nie spotka? że słońce zaszło i nie wstanie?
Spotyka się dwoje obcych ludzi i wiążę się ze sobą, wchodzą w związek itd., bo tego chcą jeśli jedna ze stron tego nie chce to już po związku. Nigdy do siebie nie należą na własność. Na własność masz rodziców, dzieci - MOI rodzice, MOJE dzieci - tylko to się nie zmienia przez całe życie.
Zanim zapomnę masz tu po prawej 34 kroki poczytaj spróbuj stosować.
Ona się za kilka dni wyprowadzi i jednocześnie wróci do pracy po macierzyńskim. Sama nie da rady, więc pewnie z córką będę widywał się często i jej pomagał. Stanie się samotną, pracującą matką.

Tysiące a może dziesiątki tysięcy kobiet tak żyje z różnych powodów i dają radę, nie zakładaj z góry że jej na to nie stać.
Przejrzałem jej korespondencję z tym kolesiem. Ona w dużym stopniu ją zawiesiła. Koleś niby czeka, ale meeega się przestraszył tym co się stało (moim telefonem z zapytaniem ,,masz mi coś do powiedzenia"smiley. Ona mu pisze, że nie chce wchodzić w nowy związek, że ,,ty zdradziłeś raz, ja nie raz, czy wytrzymamy taki bagaż". Koleś ma 2 dzieci jest po rozstaniu z żoną i mieszka sam. Deklaruje: będę czekał ble, ble, ble. Ona się do niego teraz nie przeprowadzi, bo mieszka 40 km od niej, a dziecko już ma swój żłobek.

To czy on się przestraszył czy nie ma nic do rzeczy, ważne co on jej mówi i w co ona uwierzy. Masz pod górę bo on jest wolny a skoro ona taka posągowa a on już ją miała (i się spodobało) to nadal będzie nawijał makaron na uszy. A żłobek można zmienić.
Będziemy w separacji faktycznej. Chciałbym ,,być twardy" i poczekać na jej decyzję ostateczną, ale boję się, że będę ją ja przekonywać podczas wizyty po dziecko, a ona będzie znowu swoje - przedstawiać nasz związek w negatywnej formie. Chciałbym żeby to na się kajała. Tak, wiem, że jej to utrudniam swoją postawą.

I tu masz rację nie ma nic gorszego od widoku mężczyzny żebrzącego o miłość. Tego nie możesz robić bo teraz jesteś porównywany z tamtym i na razie przegrywasz. Całkiem możliwe że tak postępowałeś za jej pierwszym razem i chcesz to powielić ale tym razem nie tędy droga. Teraz ona nie żałuje i chce odejść jeśli będziesz jej płakał to tylko utwierdzisz ją w słuszności podjętej decyzji.
jeśli ona nici nie zadeklaruje i chcąc by rozwód odbył się na moich warunkach, będę musiał to ja złożył w końcu pozew. Boję się, że będę to odwlekał, łudził się w nieskończoność. Boję się, że w końcu to zrobię z jakąś idiotyczną nadzieją, że ona oświadczy pod koniec rozprawy ,,spróbujmy".

Was już nie ma. Musisz się ogarnąć i zawalczyć o siebie, bo jak wpadniesz w depresję w niczym Ci to nie pomoże.
Pytanko do fachowca jeśli będziecie mieli formalną separację to czy jeśli ona będzie się z nim pukać to zaliczamy to do zdrady(dla sądu) czy separacja to znosi?

poczciwy dnia styczeń 13 2020 13:29:52
jeśli ona nici nie zadeklaruje i chcąc by rozwód odbył się na moich warunkach, będę musiał to ja złożył w końcu pozew. Boję się, że będę to odwlekał, łudził się w nieskończoność. Boję się, że w końcu to zrobię z jakąś idiotyczną nadzieją, że ona oświadczy pod koniec rozprawy ,,spróbujmy".

To wówczas możesz rozważyć zamianę żądania rozwodu na separację, ale z winy się nie wycofuj.
Najważniejsze zadanie na dziś - odciąć się od niej emocjonalnie, nie biczować, nie myśleć, nie karmić nadzieją tylko żyć. Zająć się czymś, zrobić coś dla siebie.
Masz wpływ tylko na siebie. Na jej przemyślenia i wybory nie.

Strona 1 z 7 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Zdrada po 10 latach!
Zdrada po 18 latach
Zdradziłam i po tym dowiedziałam się że on wcześniej to zrobił
Zdrada po 10 latach małżeństwa
Zdrada po 17 latach zwiazku
po 25 latach ...a jednak
po 35 latach - mąż się zakochał (nie we mnie)
Zdrada po 18 latach
Czy to powinien być koniec po 8 latach ?
Zdrada po 23 latach małżeństwa a 25 znajomosci
Gwałtowna zmiana po 10 latach
Wracam po latach.
Zdrada dowiedziałam się po 2 latach
zdradzona po 14 latach
Porzucona po 8 latach wydaje mi się, że to zdrada
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Ma innego jestem nap...
Najlepszy przyjaciel...
Zdradziła mnie z Kuz...
42 lata razem, kogoś...
nie wierny partner i...
Zdrada - brak juz siły
Poradźcie Podłej Zdr...
Czy po raz kolejny s...
Badoo
Jestem kochankiem
Już nie zaufam żadne...
Recydywa, co robić d...
Czy zemsta i zniszcz...
Jak wrocic do swiata...
Zabił mnie ...
Jak mam to odebrac?
Dowiedziałem się kil...
Kłamstwa
Zona pod przykrywką
Nóż w sercu
Nie daje rady
Kolejny zdradzony
Żona i stado murzynów
A taka grzeczna i po...
Czyżby zdrada czy mo...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Romanos
27/03 13:50
Ja natomiast dodam, zeby byc ostroznym, ale nie popadac w paranoje tudziesz w myslenie "magiczne" i cos z pewnoacia ichroni nas przed zachorowaniem. Nienuchroni i predzej lub poNiej kazdy cz

Archiwum
Reklamy
Masaż kręgosłupa
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info