Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 16
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,803
Najnowszy Użytkownik: Nieumiemzyc
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
niby tylko emocjonalna a boli - rok po
Zdradzona przez mężaMija rok. Mam wrażenie, że kręcimy się w kółko. Rok temu dowiedziałam się, po wejściu na FB, że mąż wysyła 2 koleżankom sms-y, które są daleko wykraczające poza przyjaźń. Z jedną od 9 lat - próbuje ją zaprosić kilka razy w roku na wyjazdy służbowe. Nie udaje im się - ona pomija te jego zaproszenia i utrzymuje znajomość na koleżeńskiej stopie, on chce więcej. Poznali się na wyjeździe służbowym. Ona mieszka w innym raju, była kolacja i pocałunki. Uciekła mu jak kopciuszek i do niczego nie doszło. On nie skonsumował, ale zapomnieć nie chciał. Z drugą sms-uje czasem w nocy, czasem obiecuje, że spotka się na kolacji i dojedzie do niej nawet 700 km. Co do Pani nr 1 to przyznał się, że chodziło mu o coś więcej - chciał mieć dupę na boku. Co do Pani nr 2 to tylko głupie sms-y - nic od niej nie chciał - ot koleżanka.
Rok zajęło mi tłumaczenie jak mnie to zabolało, jak w mojej głowie przekreśliło te 10 lat małżeństwa. Terapia i nie mam wrażenia, że jest jakoś inaczej. On sam zrezygnował ze znajomości z Panią nr 1 (mówiąc dziękuję ze się to wydało, bo mnie to uwolniło od tej obsesji. wiem ze jesteś najważniejsza). Z panią nr 2 odnowił znajomość, na stopie biznesowej - przekazał jej namiary na kogoś z pracy o co prosiła - mimo, że obiecał zero kontaktu. Twierdzi, że jest dorosły i wie gdzie leży granica. To, że obiecał mi wcześniej zero kontaktu, to było pod moją presją, bo go ZMUSIŁAM.
Ja ostatnie 3 lata byłam z nim za granicą, zrezygnowałam z pracy, bo on dostał kontrakt którego się nie odrzuca. Obudziałam się z ręką w nocniku - jako 43 latka bezrobotna wspierająca męża. Po 8 m-c od dowiedzenia się o drugim życiu wróciłam do Polski do pracy. Dziecko 15 lat zostało z nim bo jeszcze przez rok bedzie tam chodzic do szkoły. Teraz, po ciężkim roku doznałam olśnienia - przestałam płakać i bać się rozwodu. I tak żyję tak jakbym była po rozwodzie. Niby on deklaruje chęć zmiany, ale co 3 m-ce łapię go na mniejszych lub większych kłamstwach albo niedotrzymywaniu obietnic (kontakt z Panią nr 2). Na moje wytykanie tych rzeczy ZAWSZE jest moja wina... Mam tego dosyć nie chcę czuć się winna za jego czyny. Jestem coraz bardziej obojętna, już nie płaczę, nie krzyczę... Jest mi i tak bardzo ciężko, z dala od dziecka, któremu z powodu naszych problemów nie chce zmieniać szkoły. Mam wrażenie że piję piwo którego nie naważyłam. Ja daję szansę, ale zmiany nie widzę w zasadniczych kwestiach bycia szczerym i prawdomównym. On mówi przecież się staram - spójrz na całokształt, a nie na te drobne potknięcia. A ja za każdym kłamstwem mam wrażenie że staję się coraz bardziej obojętna. On mówi nie stosuj wykładni rozszerzającej - to że tu nie postąpiłem właściwie (wypierał się korespondencji z Panią nr 2 niewiedząc że jest dawno zgrana u mnie na komputerze), to nie znaczy że jestem łajdakiem, po prostu mam dość awantur i nie chcę kolejnych afer. Tak jest mu łatwiej - okłamać za plecami, a nuż się nie wyda.

Komentarze
Strona 1 z 2 1 2 >
Deleted_User dnia września 10 2017 14:18:41
Mill

Mam wrażenie że piję piwo którego nie naważyłam. Ja daję szansę, ale zmiany nie widzę w zasadniczych kwestiach bycia szczerym i prawdomównym.

A może to tylko wrażenie? Dałaś mu szansę, określiłaś zasady gry i co dalej? Po faulu jest żółta kartka, czasem czerwona i wypad z boiska. Ile Ty się tych fauli nagwizdałaś? Nie wywaliłaś go boiska, więc kto teraz nawarzył sobie piwa?
Skupiasz się cały czas na jednym celu- mąż ma paść na kolana i stać się Twoim wymarzonym ideałem. Po dość długiej terapii nadal nie tknęłaś przyczyn zdrady, nie określiłaś czy te wspólne lata razem i facet, którego sobie wybrałaś nie były zaledwie Twoim wyobrażeniem.

mill dnia września 10 2017 14:27:46
Przyczyny zdrady - on twierdzi, że chciał podbudować swoje ego, że nie słyszał ode mnie słów zachwytu.
Co rozumiesz przez wywalenie z boiska? I tak nie mieszkamy razem. Ja w Polsce on zagranicą. Pozew o rozwód?

Komentarz doklejony:
On był moim ideałem, robiłam wszystko z myślą o tym, żeby mu ułatwić karierę. Postawiłam go na cokole i odkurzałam regularnie. Teraz pomnik okazał się z brązu a nie złota - ale deklaruje chęć poprawy związku, chodzi na własną terapię. Moje pytanie brzmi ile mam czekać, i co jak nic sie nie zmieni - chociaż to raczej jest jasne. Nie chcę podejmowac teraz decyzji. Nie odbudowałam jeszcze swojego świata.

Komentarz doklejony:
Nie chcę męża idealnego - ale niech odpowiada za swoje czyny i mnie nie okłamuje. Tak trudno zrozumieć. A nawet nierozumiejąc trudno zrobić? Mam wrażenie że teraz jest czerwona kartka - i tak na niego spadł teraz cały obowiązek ogarnięcia domu, szkoły i dziecka. Jak mam bardziej dać do zrozumienia, że to na serio. Gubię się. Łatwo powiedzieć rozwód. I co? Tak przekreślić związek wieloletni? miotam się od "przecież nie skonsumował" do "i co z tego?". On twierdzi, że jeżeli naprawdę chciałby zdradzić to by to zrobił. Dla niego było to atrakcyjne takie gdybanie "co by było" a wiedział ze i tak nic z tego nie bedzie wiec nie zagrażało to związkowi. Na moje pytanie a gdyby się zgodziła - wtedy odpowiedział, że mogłoby być różnie. Dla mnie to taki sygnał "jesteś niewystarczająca" i to boli....

Deleted_User dnia września 10 2017 14:43:25
Wywalenie z boiska? To proste. Nikt poza Tobą nie jest odpowiedzialny za Twoje decyzje. Tak z Twoim czekaniem. Na co czekasz? Ile chcesz czekać?
Trochę, nawet więcej niż trochę, zajmujesz się kontrolą. Co Ci ta kontrola daje? Realną władzę nad nim? Zawsze tak go pilnowałaś? Może facet spełnia całe życie Twoje oczekiwania i szukając zainteresowania kobiet zwyczajnie ucieka przed Tobą? Kontrola tylko zaogni problem. Kontrola świadczy też o braku własnego życia. Żyjesz jego życiem.

Komentarz doklejony:
PS.
Nie wyobrażam sobie aby bliska mi osoba ograniczała mnie kontrolą. Po swojej lekcji po zdradzie kończę związek przy jakimkolwiek naginaniu do życia pod kontrolą. Twój mąż nie potrafi ani postawić Ci się ani odejść. Podpadł raz i przepadł w Twoich oczach. Tak już jest, że kobiety szanują silnych facetów. Teraz będzie Ci ciężko w tym słabeuszu dojrzeć faceta. Każdy jego krok będzie jak policzek.

mill dnia września 10 2017 14:57:13
Nie kontrolowałam go przez lata - pełne zaufanie. Od roku jednak jak zobaczyłam to rzeczywiście starałam się kontrolować sytuację - bardziej w myśl "jak mam kontrolę to jestem bezpieczna". Teraz przestałam, ale czuję się w tym wszystkim zagubiona. Żyję swoim życiem - powoli, to trudne. A on tylko twierdz, że spełnia moje oczekiwania, a tak naprawdę pod spodem i tak robi co chce.

Deleted_User dnia września 10 2017 15:02:01
Trochę inaczej z tą kontrolą.
Poświęciłaś znaczną część życia dziecku i mężowi. Teraz trzymasz się uporczywie decyzji męża i sprawdzaniu jego kroków. Z jakiego jesteś domu? Jacy byli rodzice?

mill dnia września 10 2017 15:10:59
Ostatnie lata poświęciłam mężowi i dziecku. Wcześniej miałam własną firmę. Ale rzeczywiście mało wymagałam - nigdy nie musiał z niczego dla mnie zrezygnować. Żaden nawet najdłuższy jego wyjazd służbowy nie był problemem. Teraz patrze inaczej, bardzie przez pryzmat "a co ja z tego mam" i "czy ten układ jest dla mnie ok". Rodzice - Ten temat już mam za sobą, DDA terapia dużo mi dała. Teraz idę jeszcze raz na pogłębioną.

Komentarz doklejony:
P.S. Rzeczywiście decyzje uzależniam od tego czy on się zmieni. Zakładam, że ja też mam pracę do wykonania. Powiedziałam sobie że albo ten związek będzie lepszy, albo nie będzie go wcale. Na razie mam wrażenie, że oboje okupujemy swoje pozycje i żadne z nas nie potrafi pokazać "miękkiego brzucha". Dlatego kręcimy się w tym samym miejscu. Ja czuję się zraniona, on czuje się nikim w moich oczach i tak ten taniec trwa

Deleted_User dnia września 10 2017 15:49:40
Sprzeczamy się często o moralność, zasadność kroków przy zdradzie. Wg mnie ważna jest umiejętność podjęcia decyzji. Ty nie potrafisz. Znajdujesz mnóstwo powodów.
Kierujesz się też idealizacją. Ludzie nie postępują tak jakbyśmy sobie życzyli. W sposób w jaki wierzymy, że jest dobry, uniwersalny. Wtedy albo akceptujemy daną sytuację i idziemy swoją drogą albo na siłę zmieniamy świat. Nie dasz rady zmienić męża, jego mentalności. Możesz mu tylko stworzyć warunki do wyboru, ale nie uciekniesz przed własną decyzją. Ty oceniasz jego zmiany, ty mówisz dość. Twoja czerwona kartka przy staniu w miejscu nadal będzie straszakiem. Do tej pory żyłaś pod męża, on nie ma powodu sądzić, że mu odejdziesz. Każdy Twój kontakt, nawet kłótnie to sygnał, że Ci zależy, że się wahasz, że jesteś do niego uwiązana do niego. Po co on ma się zmieniać, skoro się poddasz jego woli? Tak on myśli i tak widzi Twoje szarpanie. Może dobrze widzi? Bierzesz pod uwagę życie bez niego lub nawet nowy związek?

mill dnia września 10 2017 16:41:02
Jak mu stworzyć warunki do wyboru? On bardzo chce ze mną być, ale działa po staremu - z automatu ukrywa pewne rzeczy przede mną. I nie zgodzę się, że stoję w miejscu. Decyzja o powrocie do Polski, rozpoczęciu pracy, mieszkaniu samej w domu z dala od rodziny jest bardzo dużym krokiem - szczególnie dla kobiety. Muszę nie tylko mierzyć się z problemami małżeńskimi ale także z opinią społeczną - nie łatwą, bo wyrodna matka itp. A nie będę każdemu spowiadać się z przyczyn takiej decyzji.

Komentarz doklejony:
P.S, Moja terapeutka podsumowała mnie po ostatniej wizycie, że jestem w procesie wychodzenia. Widocznie u mnie to proces, który będzie trwał dopóki nie dojrzeję do ostatecznej decyzji. Kto wie co się stanie w momencie, w którym ja się odseparuję, będę niezależna i przestanę kłócić się. To da ogromną "przestrzeń" do zmiany albo do zagospodarowania.

Deleted_User dnia września 10 2017 17:20:20
Nie chcę broń boże negować Twoich osiągnięć. One są ważne, zarówno wyjazd od męża jak i samodzielność ekonomiczna, choć ja je traktuję jako naturalne u Ciebie. Pod względem bytowym osoby z dda są bardzo samodzielne. Radzą sobie nieraz w skrajnych warunkach. Żony idą za swoimi mężami na tułaczkę po świecie, dokładnie jak Ty, żony alkoholików i tym podobnym radzą sobie w biedzie, przykładów można mnożyć. I na zewnątrz radzisz sobie zgodnie z rozumem. Co innego emocje, te Cię trzymają przy mężu. Te cholerne zasady, schematy jak ma wyglądać związek, rodzina.
Spójrz na jakie poświęcenia się decydujesz. U męża "propozycja, której się nie odrzuca" . Co z Twoim poczuciem bezpieczeństwa, grupą znajomych, rodziną, miejscem z którym byłaś związana? To nie były sprawy ważne dla Ciebie? Dziś chcesz dać nauczkę mężowi i jesteś daleko od dziecka. Nie tęsknisz? Zadziałałaś widocznie na zewnątrz. Gdybyś potrafiła załatwić problem na poziomie emocji, mogłabyś mieszkać z dzieckiem nawet sto metrów od męża, postawić mu nieprzekraczalne granice i po wyznaczonym przez siebie czasie albo odejść przy braku poprawy albo budować razem. Bez potrzeby sprawdzania co robi, bez potrzeby martwienia się o pustkę. On zrobi swoje. Znajdzie pustkę nawet gdybyś była tuż za nim. Na to nie masz tak realnego wpływu. Przecież przy zdrowych relacjach między wami nie szukał by innej baby nawet tysiące kilometrów od Ciebie i przez lata rozłąki. To jego wybór co zrobi. Nie wpadaj w poczucie winy, tam gdzie tej winy nie ma.

Komentarz doklejony:
Mill
On bardzo chce ze mną być, ale działa po staremu -

Przyjrzyj się temu. Tak zawsze było i jest. On chce by było bez konsekwencji, bez zmian. Pisałaś, że chcesz by było lepiej, piszesz, że jest jak zawsze. Zatem facet zdolny do zmian? I co z tym Ty zrobisz. To piwo, którego nie chcesz wypić. Kwestia spojrzenia na problem. Niesprawiedliwe? Nie musi być sprawiedliwe, uczy jaki jest świat i ludzie, nie zawsze idealny i nie zawsze czeka się z nastawionym drugim policzkiem.

mill dnia września 10 2017 17:40:40
Tęsknię jak cholera. Każdy weekend to emocje, bo wtedy jest najtrudniej. Ale z kolejnym rokiem bycia przy mężu moje szanse na znalezienie pracy maleją. Dziura w cv. To jest moja "ucieczka do przodu" - ja już dawno chciałam wracać, ale mąż nie chciał i dzieci też nie chciały. Po wydaniu starszej na studia powiedziałam sobie, że nie mogę tam dłużej zostać. Młodsza będzie jeszcze rok i wróci do Polski. W pewnym sensie wiedziałam ze emigracja będzie dla mnie najtrudniejsza, ale odbiła się na wszystkich - łącznie z dziećmi. Byliśmy tam naprawdę nieszczęśliwi - oprócz męża, który rozkwitł. W pewnym momencie sytuacja była już bez wyjścia, albo przynajmniej tak się wydawało. Ja skończyłam tam studia, które umożliwiły mi powrót na rynek pracy. Wszyscy mieliśmy jakieś zobowiązania. To nie jest nauczka dla męża, to jest po raz pierwszy od wielu lat postawienie na swój rozwój obarczone dużym kosztem. On jest najmniej ważny i od długiego czasu decyzję podejmuję bez patrzenia przez jego pryzmat. Nie czuję się winna. Patrząc szerzej jak związał się z DDA, to sam ma duże deficyty - szczególnie w kwestii relacji ze mną, bo jest z domu, w którym unikał konfliktów. Niestety unikanie konfliktów nie powoduje, że znikają, a często powoduję, że osoba, która ich unika złość na siebie przekierunkowuje na nienawiść do drugiej osoby często karząc ją zdradą i oddaleniem. Rozwiązaniem jest że on nauczy się walczyć o swoje - co powoli robi, a ja nauczę się okazywać uczucia.

Komentarz doklejony:
Sugerujesz odejście i może do tego dojdzie. Teraz nie jestem gotowa i nasza terapia wciąż trwa. On wie, że kończy mi się cierpliwość, a pozew nie będzie ostatecznym straszakiem, ale konsekwencją tego kryzysu jeżeli nie zmienimy naszych relacji. Po co mam się spieszyć. Nauczyłam się, aby nie fundować sobie jazd emocjonalnych zbyt dużych. Niech jedne emocje wybrzmią, to dopiero będzie czas na podjęcie kolejnych. Pośpiech jest dobry przy łapaniu pcheł i nie ma to związku z wahaniem się, ale z daniem sobie czasu na poukładanie swojego świata.

Strona 1 z 2 1 2 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Zdrada emocjonalna i fizyczna
Zdrada emocjonalna
Zdrada emocjonalna
Boli...bardzo cz.2
Zdrada emocjonalna
Zdrada emocjonalna help
Niby nowy rozdział, a jednak jakiś stary....
Zdrada emocjonalna
Czy to tylko flirt
Boli...bardzo
Zdrada emocjonalna z ex
czy to już tylko zdrada
Zdrada emocjonalna boli tak samo
Zdrada emocjonalna
Zdrada emocjonalna ale.. poczytajcie sami. Szok.
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Zdrada emocjonalna i...
Czy mnie zdradza
Choroba psychiczna c...
Poszlaki zdrady...
młody pyta o radę
Sprawdzenie wierności
Historia lubi sie po...
Zdradzony po 12 latach
17 lat razem i 3 lat...
Czuję się zdradzony,...
Jak dotrzeć do dowodów?
5 lat oklamywania
Historia lubi się po...
Zdrada emocjonalna
Moja gehenna
Zdradzony już albo p...
Nie sądziłam, że mni...
2 miesiace po, co ma...
Chodzę do masażystek...
Mój Mąż ma/miał romans
Jak to rozegrać? Pom...
Zdrada w małżeństwi...
Czy jest szansa że w...
Dziwna sytuacja
20 lat razem prysło ...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

poczciwy
09/11 14:03
Jeśli tekst jest długi to zanim się kliknie przycisk dodaj/opublikuj dobrze jest go skopiowac na wypadek gdyby Cię wylogowało, zalogować jeszcze raz, wkleić i opublikować.

Archiwum
Reklamy
Masaż Kęty
Copyright © 2007-2021 www.zdradzeni.info