Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 39
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,499
Najnowszy Użytkownik: Witoldson
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Dowiedzial sie, dziwna reakcja... co o tym myslec? Jest szansa..
Zdradziłam/Zdradziłem/Mam romansOpisze w skrocie moja sytuacje...
Otoz w moim zwiazku to ja jestem ta zdradzajaca (ehh). A moze raczej bylam, choc robilam to wirtualnie (emocjonalnie)...
Z moim lubym znamy sie blisko 10lat i roznie to bywalo. Od 4 lat mieszkamy razem, poza Polska. Od tego czasu mielismy ze 3 powazne klotnie ktore niemal konczyly sie rozstaniem, choc w moim odczuciu byly to klotnie naciagane, majace na celu mnie "sprawdzic" lub przestraszyc. Sama nie wiem... od pol roku sprzeczkom nie ma konca, sa ciche dni i tygodnie, on potrafi rzucic foch i milczec ignorujac mnie az odpuszcze i przestane probowac rozmawiac o problemie. On wszelkie takie proby ostatnio juz tylko lekcewazyl i co najwyzej nakrecalo to kolejne klotnie i jego slowa, ze wymyslam problemy, ze sa moje a nie nasze i to nie jego sprawa... czulam sie osamotniona i zagubiona, wtedy odezwal sie dawny przyjaciel z ktorym zaniechalam kontaktow ze wzgledu na to ze moj mezczyzna uwaza ze z takich przyjazni nigdy nie wynika nic dobrego...(sic!) No i jak ten kolega napisal ze 3mies.
temu, tak w koncu zaczelismy pisac co dzien, o wszystkim. Mojego lubego nigdy nie bylo obok, nawet jak cialem to nie duchem, w koncu tez stalam sie nieobecna myslami, juz nie zabiegalam o uwage i zainteresiwanie, dostalam to gdzie indziej... i tak sobie trwalismy coraz bardziej obok niz z soba, az w koncu moj facet odkryl moj sekret. Wie ze zwierzalam sie przyjacielowi z naszych problemow, ze tamten mnie pocieszal, prawil komplementy, czynil propozycje, ja jemu wysylam zdjecia (nie jakies nagie, zwykle), no ogolnie ze nasza relacja poszla pare krokow za daleko... ponadto wie ze spotkalam sie z nim raz, ze planowalismy kolejne spotkania w wakacje (kiedy ja bede w PL, on tam mieszka, stad ta znajomosc jest stricte wirtualna poki co, pomijajac to spotkanie 2mies temu). Ogolnie czuje sie zdradzony, dopisal sobie do tego 100 innych historii, nie wierzy mi, rozumiem go ale to frustruje kiedy on dopisuje mi "zaslugi" ktorych nie bylo, ale "on mi jiz nie ufa".. na poczatku wynioslam sie do znajomych minely 2 dni umowilysmy sie na rozmowe u nas w domu, on mega rozzalony, lzy w oczach, ogrom gorzkich slow w moja strone.. ja przepraszalam, cos tlumaczylam. Na koniec stwierdzil ze nie musze sie wynosic z domu bo przeciez wynajmujemy wspolnie, ale ze on juz stracil zaufanie i to koniec...ze poszuka czegos, a do tego czasu mozemy mieszkac razem w osobnych pokojach. No i minelo poltora tygodnia, najpierw byly pretensje, wylewanie zali na mnie, potem milczenie, od 3 dni rozmawiamy na luzne tematy: praca, zdazenia z dnia, obejrzymy razem film i nawet pozartujemy. Wczoraj wyszedl na piwo z kumplami (od niepamietnych czasow sam, zawsze wychodzimy razem, on jest typem samotnika i to ja raczej organizuje nam zycie towazyskie) po czym przyjechal z jednym kumplem do domu, zaprosil go na noc nie informujac mnie wczesniej:/ po czym byl juz taki "do spania" ze zawloklam go z lazienki do sypialni( w ktorej od tygodnia spie sama). Kolega poszedl spac w salonie a ja... no coz, do sypialni. Ogolnie spalismy wiec tej nocy w jednym lozku, ale to doslownie. Nic wiecej. Dzis moj luby (albo i ex...) nawet tego nie skomentowal, przeprosil za sytuacje, z ramach przeprosin zrobil sniadanie, znow spedzilismy razem dzien...

Z jednej wiec strony moj mezczyzna stanowczo stwierdzil zeto koniec (ale to dopiero 2tyg. Od kad sie dowiedzial), z drugiej zapewnia ze moge z nim mieszkac poki co, po czym odwala akcje jak ta wczoraj, i traktuje mnie w tym wszystkim po kolezensku (nie za szybko mu ten zal przeszedl?? Tzn
Ciesze sie bardzo ze sobie z tym jakod radzi, ale to troche dziwne jednak). Nie wiem co dalej. Jak interpretowac jego zachowanie?,jak z nim postepowac? Chcialabym to uratowac, pytanie czy jest sens...



Komentarze
Deleted_User dnia lipiec 13 2015 13:13:47
Z tego, i tak, nic nie będzie. Nie męcz chłopa.
Czasem mi wstyd, że jestem kobietą. A, może, po prostu, inne, to zwyczajnie [***]
A teraz pokornie czekam na ostrzeżenie.
smiley

Wygwiazdkowałam to, co obraźliwe i zgodnie z oczekiwaniami smiley , ostrzegam
JW

Advokat_D dnia lipiec 13 2015 19:09:16
No i się spóźniłem, a właśnie niosłem dla Avenious głośne:
OSTRZEGAM CIĘ
Powyższe ostrzeżenie miało być z głębokich zaświatów... no ale już się przedawniło smiley

Komentarz doklejony:
A tak poważnie, Bezogonka najpierw musisz sama sobie odpowiedzieć na takie dość podstawowe pytanie: czy ty tego faceta kochasz? całe twoje postępowanie będzie wynikało z odpowiedzi na takie pytanie. Czytając twój wpis mam wrażenie, że wasze relacje to bardziej koleżeństwo i przyzwyczajenie. A tak dla przypomnienia dodam, że sam sex to nie miłość. Usiądź sobie i przemyśl czy to jest facet twojego życia, czy to jest ten za którym się tęskni o pierwszym brzasku słońca, którego widok jest najmilszy przy śniadaniu, obiedzie i kolacji, z którym w nocy można razem śnić i nie straszne są wtedy nawet koszmary.
Jeśli TAK, to po prostu z nim porozmawiaj, powiedz mu co do niego czujesz i niech zdecyduje albo w lewo albo w prawo. na moje oko jakiejś tam specjalnej zdrady nie było, żeby nie powiedzieć że w ogóle nie było, więc wszystko jest do uratowania.
Jeśli jednak to tylko przyzwyczajenie, to życie jest zbyt krótkie by marnować sobie czas na życie bez miłości.

Deleted_User dnia lipiec 13 2015 19:22:05
Z jednej wiec strony moj mezczyzna stanowczo stwierdzil zeto koniec (ale to dopiero 2tyg. Od kad sie dowiedzial), z drugiej zapewnia ze moge z nim mieszkac poki co, po czym odwala akcje jak ta wczoraj, i traktuje mnie w tym wszystkim po kolezensku (nie za szybko mu ten zal przeszedl?? Tzn
Ciesze sie bardzo ze sobie z tym jakod radzi, ale to troche dziwne jednak)


Bezogonka, czy Ty w ogóle rozumiesz, co zrobiłaś? smiley Jeśli Ci na tym człowieku zależy i pomijając to, o czym napiszę poniżej, powinnaś rozumieć jego reakcje. Powiem tak: ciesz się, że są takie, a nie inne smiley

Druga strona medalu, po przeczytaniu:

od pol roku sprzeczkom nie ma konca, sa ciche dni i tygodnie, on potrafi rzucic foch i milczec ignorujac mnie az odpuszcze i przestane probowac rozmawiac o problemie. On wszelkie takie proby ostatnio juz tylko lekcewazyl i co najwyzej nakrecalo to kolejne klotnie i jego slowa, ze wymyslam problemy, ze sa moje a nie nasze i to nie jego sprawa...


W Waszym związku nie gra, mocno nie gra. Nie wiem, co jest powodem, ale wygląda na to, że związek to za duże słowo na określenie relacji między Wami. Siłą rzeczy rodzi się pytanie, co chcesz ratować?

jagodalesna dnia lipiec 13 2015 20:23:09
A dla mnie ten układ, bo trudno powiedzieć związek to zależność w stylu "ja i współlokator". Czasami taka jakość życia wystarcza... Pozostaje tylko retoryczne pytanie "po co?, przecież szkoda życia". Nijakość, deficyt... nawet w nicku - "bezogonka":-)

Bezogonka dnia lipiec 14 2015 15:26:21
Dziekuje za odzew, niektore komentarze daja mi do myslenia.
Chce tylko sprostowac JakichWiele - wiem co zrobilam, totez spodziewalam sie calkiem innej reakcji. Nie wiem czy brac to za zla czy dobra monete. Jego umartwianie sie raczej nikomu z nas by nie pomoglo .. jednak to wyglada troche tak, jakby on po kilku dniach szoku raptem machnal reka, olal mnie i definitywnie dal mi do zrozumienia ze to koniec, z drugiej strony zachowuje sie po przyjacielsku, zagadyje na blache tematy, zartuje, oferuje swoja pomoc. Choc poza tym zachowuje dystans na zasadzie, ze niczego ode mnie nie chce. Gotuje sobie osobno, spi osobno, robi co chce czyli prawie nic ( choc w duzej mierze siedzi w domu ze mna...). Poza tym zamknal wspolne konto, pozbyl wspolnych zdjec, szuka mieszkania - odcina sie. Nie chce o nas rozmawiac, nie slucha moich przeprosin i tlumaczen. Twierdzi ze rozumie ze nie byl swiety, ze mogl cos zrobic jak bylo zle a nie zrobil nic - ale to i tak lepiej niz ja ktora zrobilam cos takiego... i wracamy do naszego schematu klotni "licytacja kto bardziej dowalil" zamiast szukac rozwiazania. Probujemy rozmawiac ale trafiamy na mur. Momentami czuje jakby on po tym tygodniu szoku doszedl do wniosku, ze moze i dobrze ze sie tak stalo. Ze skoro bylo zle, a ja dowalilam na koniec po calosci, to on ma chociaz czyste sumienie. Moze to glupie, ale sam fakt ze takie mysli mnie nachodza nie wrozy nic dobrego..
Powiedzialam mu ze jesli chce odejsc uszanuje to, ale ze chcialabym moc to jeszcze odbudowac. On poki co jest stanowczo na nie, ale juz podobne slowa slyszalam a potem jakos wracalismy do siebie, przepraszal, mowil ze to w zlosci a myslal co innego... stad nie wiem juz co myslec, probowac czy odpuscic. Kocham go, ale teraz widze w jakiej rozsypce byla nasza relacja. Nie wiem, czy potrafimyi chcemy ja odbudowac, w ogole sie jeszcze dogadac...czy ta szala goryczy sie juz nie przelala.

jagodalesna dnia lipiec 14 2015 16:59:25
Bezogonka, kogo Ty kochasz? Miłość do samej siebie jest ok, jeśli jest bazą do udanego związku, w którym kochamy i szanujemy partnera. Co Ty chcesz ratować?, co odbudować? Nie tylko Wasze życie jest rozsypce, Twoje emocje ( a przynajmniej to co i jak piszesz) przypominają bezwładny, zaschnięty makaron po nieudanym obiedzie.

Nox dnia lipiec 14 2015 18:13:11
ale on traktuje cię najnormalniej w świecie,adekwatnie do tego co powiedział.Dał ci do zrozumienia że to koniec bycia w związku /osobne spanie,jedzenie/Ale traktuje cię spokojnie jako współlokatorkę....wracamy do naszego schematu klotni "licytacja kto bardziej dowalil" zamiast szukac rozwiazania. Probujemy rozmawiac ale trafiamy na mur..."-a to dlatego że problem między wami był przed twoim wyskokiem...,,w ciągu 4 lat trzy razy rozstawaliście się,. od pol roku sprzeczkom nie ma końca..."Nie jest wam po drodze i zamiast naciskać/w poczuciu winy/odpuść chłopakowi .Było źle 4 lata/pewnie z winy obydwojga/ ,ty postawiłaś kropkę nad,, i",uszanuj to ze cię nie wykopał.Coś się wypaliło i na zgliszczach pałacu nie będzie.

milord dnia lipiec 17 2015 13:28:23
Rozumiem, że bez ogonka daje się we znakismiley Nie przyszło Ci przypakiem do głowy, że jak znajdzie sie pocieszyciel to musza być nastepstwa? Co za różnica czy na żywo cz w eterze. Grunt, że jest. Na Twoim miejscu (jeśli jest tak jak piszesz) raczej nie widzę jakiejś specjalnej tęczy jesli miałoby być jak obecnie miedzy wami tak jak jest.

Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
"To jest chore"
bardzo dziwna historia
Jest mi siebie tak bardzo żal..
Dziwna zdrada
Czy to jest zdara
Najgorsze jest to że już nie ufam
to jest smutne
Szansa...
Czy to jest zdrada ?
Dziwna relacja, co robić, co sądzicie?
Czy jest sens w tym.tkwic?
Moja dziwna historia
kim jest mój mąż, bo ja już go nie znam
witam kiedys tutaj bylem rok jako Walcz .to jest czesc 2 po roku
Witam ,jest tu ktoś ze śląska?
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Moja historia-pomóżc...
zdradziła bez wyjaśnień
Boli...bardzo
przerażenie
Zdrada z rehabilitan...
Anonse erotyczne
zdradziła, nie wyjaś...
Zdrada emocjonalna z ex
"Nie moge tego kontr...
Flashbacki
Zona pod przykrywką
Świat mi sie zawalił
Zdradzony po 20latach
Odeszłam po raz drug...
Zdrada psychiczna
Nie daje rady - c.d.
Co robić?
17 lat razem i 3 lat...
COVID-SZCZEPIONKI-G5...
Zdrada zony
Czy zdradza?
42 lata razem, kogoś...
Wypalam się...
czy to już tylko zdrada
dom, dziecko, kredyt...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

zgredek
19/06 00:01
A co u poile? wszyscy zapomnieli o chyba najdłuższym wątku na forum

Archiwum
Reklamy
Masaż Bielsko-Biała
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info