Zdrada - portal zdradzonych - News: nie przeżyję tego, nie dam rady

Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj siÄ™

Nie możesz się zalogować?
PoproÅ› o nowe hasÅ‚o

Ostatnio Widziani

A-dam
Obito00:13:34
milyfacet00:16:42
Roszpunka1900:40:29
# poczciwy02:25:37

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

NowySzustek
29.03.2024 06:12:22
po dwóch latach

Zraniona378
21.03.2024 14:39:26
Myślę że łzy się nie kończą.

Szkodagadac
20.03.2024 09:56:50
Po ilu dniach się kończą łzy ?

Szkodagadac
19.03.2024 05:24:48
Ona śpi obok, ja nie mogę przestać płakać

Zraniona378
08.03.2024 16:58:28
Dlatego że takie bez uczuć jakby cioci składał życzenia imieninowe. Takie byle co

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proÅ› o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to CiÄ™ zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.RozmawiajÄ…c nie koncentruj siÄ™ na sobie.
33.Nie poddawaj siÄ™.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

nie przeżyję tego, nie dam radyDrukuj

Zdradzona przez partnera/chłopakaByliśmy razem 8 lat, całe nasze dorosłe życie. Poznaliśmy się jak w filmie, na wakacjach. On był z KRk, ja miałam właśnie zacząć tam studia. Było romantycznie, zawładnął całym moim światem, widywaliśmy się codziennie. Oddałam mu wszystko. Był pierwszy. Pierwszy, którego kochałam. I nadal kocham, mimo wszystko. W listopadzie zeszłego roku się oświadczył. Na końcu Europy, klęknął a jedyne co ja powiedziałam, to żeby mi tego nie robił. Nigdy nie chciałam ślubu. Ale dla niego bym to zrobiła, myślałam, że mamy to coś, że jesteśmy sobie przeznaczeni, że jesteśmy niezniszczalni, że kochamy się ponad wszystko, że wszystko zniesiemy. Chciałam założyć z nim rodzinę, ostatnio nawet myślałam o zajściu w ciążę, wreszcie poczułam się gotowa. Bałam się, ale wiedziałam, że damy sobie radę, że razem nic nam nie grozi. Aż do tego jednego dnia, dwa tygodnie temu. Ostatni miesiąc, półtorej mieliśmy gorszy. Czułam, że coś się dzieje. Nie bywał w domu, tłumaczył się pracą, nawet jeśli wieczorami byliśmy razem to ona zawsze mówił, że ma jeszcze coś do zrobienia. Cały czas się czymś wykręcał. Byłam tuz obok, ale on ze mną nie rozmawiał. Podejrzewałam, że może kogoś mieć. Nie rozstawał się z telefonem nawet w łazience, na komputerze miał założone hasło. Często wyjeżdżał służbowo. Kilka razy chciałam wejść na jego facebooka, ale za każdym razem powtarzałam sobie, żebym nie przesadzała i nie zachowywała się jak psychopatka. Chciałam z nim porozmawiać, ale wiedziałam że ma trudny okres w pracy, kończy wreszcie studia. Że czerwiec jakoś przetrzymam, ale w lipcu będziemy mieć więcej czasu dla siebie i wszystko wróci do normy. Powtarzałam sobie, żeby nie dokładać mu problemów, bo ma już wystarczająco dużo na głowie. Poczekaj mówiłam do siebie. Teraz on mówi, że popełniłam tu błąd,że zrezygnowałam. Na początku czerwca znowu wyjechał, nawet jeszcze zadzwonił, że nie uda mu się wrócić na czas, że musi zostać dzień dłużej. Potem okazało się, że u niej. 4 czerwca poszliśmy na miasto na obiad, potem na deser. I mi powiedział, że nie jest już szczęśliwy, że nie czuje już tego co na początku naszej znajomości, że nie ma już motylków w brzuchu. że po 8 latach, obietnicach wspólnego życia, zestarzenie się razem, już mnie nie kocha. Powiedział, że nigdy mnie nie zdradził. Potem sprawdziłam w końcu tego cholernego facebooka. 30000 wymienionych wiadomości. 3 miesiące znajomości. Poznał ją przez tindera, zadurzył się, takiego dokładnie sformułowania użył. Zadurzył się w niej. I w końcu przeleciał na pralce w jej mieszkaniu. Najgorsze jest to, że seks nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. Boli mnie to, że związał się z nią emocjonalnie. Boli mnie to, że go nadal kocham. Zaproponowałam walkę o nas, terapię cokolwiek. Byleby tylko nie przekreślać tych 8 lat. Bo ja go nadal, jak ostatnia idiotka kocham. Powiedział nie. Zrezygnował. Odszedł do niej. Nawet teraz z nią jest. Spędzają razem weekend. Podobno ona o mnie nie wiedziała. A on ciągle powtarza, że zranił dwie osoby, mnie i ją. Wiesz jak boli, kiedy osoba, którą naprawdę kochasz mówi, że zraniła swoją kochankę? Na równi z Tobą? Ale chyba mu wybaczyła, skoro są teraz razem. Ja go ciągle kocham, tęsknie za nim. Brakuje mi go. Nienawidzę siebie za to. Nienawidzę jego za to, że kiedy się spakowałam nie pozwolił mi odejść, mówiąc że martwi się o moje bezpieczeństwo. I że teraz muszę zostać w tym mieszkaniu do końca miesiąca. Już nigdy nie będę szczęśliwa, już nigdy nikomu nie zaufam. Mam nieodparte przekonanie, że już zawsze będę sama. Nie umiem o tym rozmawiać. Jest mi wstyd, że zostałam zdradzona. I to jeszcze przez internet. Mnie się nie zdradza. Niczego mi nie brakuje. A jednak. Jak mam komuś powiedzieć, że mój narzeczony znalazł sobie kogoś przez tindera i mnie zdradził? Że wolał wymieniać z nią wiadomości niż porozmawiać ze mną, kiedy byłam tuż obok niego? i jeszcze mi powiedział, że gdybym nie odwlekała tak ślubu, gdybyśmy już go planowali to on nie miałby na to wszystko czasu i bylibyśmy razem. Może lepiej, że stało się to teraz? Nienawidzę go, a jednocześnie tak bardzo bym chciała żeby mnie przeprosił, żeby mi powiedział, że chce o nas walczyć.
6755
<
#1 | Yorik dnia 20.06.2015 14:44
Musisz to przetrzymać. Całkowicie odetnij się od niego, bo zniszczy Ci życie.
Gdy tamtą się znudzi, bardzo mozliwe, ze będzie chciał wrócić.
On kochał przygodę i siebie, a nie Ciebie.
Masz duzo czasu na przemyślenia, przydadzą Ci się;
Nie istotne, czy jesteś lepsza, ładniejsza, mądrzejsza, fajniejsza itd; ale byłaś zdobyta, wyciągnął z Ciebie wszystko, co jego zdaniem mogłaś mu dać, a tamta była niewiadomą, nówka sztuka.
Oboje jesteście w wieku, w którym się szuka. Trafiłaś na gościa, który sam nie wie czego chce i tego nie rozumie. Poprostu, płynie z wiatrem poddając się kolejnym emocjom. Pewnie takie będzie jego zycie, możliwe, że niejedna będzie płakała;
Trzymaj się i się ciesz, tym co udało Ci się przeżyć, bo to można było i tym, że się nie wpakowałaś w kanał;
5808
<
#2 | Nox dnia 20.06.2015 15:18
... gdybym nie odwlekała tak ślubu, gdybyśmy już go planowali to on nie miałby na to wszystko czasu .."-chyba nie było tu takiego tłumaczenia.Gdyby skończył studia,ożenił się i miał w pracy dużo czasu albo wcale pracy nie miał to...nuuuda... Nie pochodzisz z Krakowa,możesz wrócić do rodziny czy jesteś związana pracą?Z mieszkania się wyprowadź i stwórz coś swojego.Zdrada dotyka i tych wybrakowanych i tych prawie idealnych bo ona zależy od zdradzacza.To on podejmuje decyzję kierując się często chucią.No bo jak porównać przygotowania do ślubu ,potrzebę założenia przez niego rodziny/?/z przeleceniem kochanki na pralce,w pobliżu wc.Potrzeby zostały zaspokojone?... ..chyba mu wybaczyła, skoro są teraz razem..."-niekoniecznie wie że był w związku ,niekoniecznie się o tobie dowiedziała....Już nigdy nie będę szczęśliwa, już nigdy nikomu nie zaufam. Mam nieodparte przekonanie, że już zawsze będę sama.....a ja mam nieodparte wrażenie że piszesz głupstwa.Będziesz szczęsliwa jak sobie na to pozwolisz.On do odejścia przygotowywał się powoli odchodząc między nogi kochanki.Ty dostałaś obuchem teraz i musisz mieć czas.Można powiedzieć nie każdy jest taki jak on....ale on był z tobą 8 lat,była miłość,namiętność ,romantyzm,plany-było dobrze. Ale jemu przeszło,Wolałabyś by ożenił się z przyzwoitości ?lub by doszło do przygotowań ślubnych a on nie pojawił się w kościele?Zamknij ten rozdział,jeżeli możesz zmień środowisko/grozi ci spotykanie go?/ wyjedź jeżeli to możliwe do rodziny,na urlop albo za granicę,zmień nr telefonu i zablokuj sobie możliwość,,podglądania go"na portalach.Po co się dręczyć.Nikomu nie musisz mówić gdzie,z kim jak on cię zdradził.Rozstałaś się z chłopakiem bo nie sprostał oczekiwaniom.
4498
<
#3 | rekonstrukcja dnia 20.06.2015 16:43
Bardzo ten chłopak wpisywał się w Twoją romantyczną wizję świata. Do czasu. Jak widać ma on też ludzkie przywary. Nie jest królewiczem na białym koniu, nieskazitelnym rycerzem. Kiedyś zakochał się Tobie, teraz zadurzył w innej. Tę dziewczynę za pewien czas też wymieni na inny model. Ale on to on , o tym chłopaku zapomnij, natomiast wyciągnij wnioski z tej historii, żeby się nie powtórzyła.
Ciężko Ci będzie żyć z takim nastawieniem do spraw damsko-męskich. Nie trzeba wprowadzać tyle patosu i dramaturgii. Pełne i szczęśliwe życie wcale nie opiera się na balansowaniu na górnych rejestrach, tylko na umiejętności wykorzystywania wszystkich ( nawet tych z pozoru złych ) doświadczeń . A do tego trzeba trochę zejść z chmur na ziemię.

Póki co , poczytaj o kobietach, które kochają za bardzo.
3739
<
#4 | Deleted_User dnia 20.06.2015 18:09
Czy Ty aby sama nie wsadziłaś tego swojego chłopaka na białego konia i pozwoliłaś mu poczuć się królewiczem? Pokochałaś pierwszą wspaniałą miłością, nic nie wiedząc o prawdziwym życiu i prawdziwym uczuciu. Milość to nie wzdychanie do siebie i "motylki w brzuchu", tylko pewność, zaufanie że nawet jeśli coś się stanie i ta druga osoba wyląduje na wózku inwalidzkim, potrzebując naszej opieki w dzień i w nocy przy karmieniu i zmienianiu pampersa, to jesteś gotowa/y to ponieść. Jeśli masz taką pewność, to znaczy że kochasz naprawdę.
Twój chłopak stwierdził, że jednak woli inne życie i odszedł...
Wiesz co myślę?.... Bogu powinnaś podziękować za to! Tak, tak!... Niech idzie w diabły, szybko, sprawnie i bez prawa powrotu! Lepiej ze zrobił to teraz, niż w sytuacji, gdy byłabyś obciążona dziećmi, bez dobrej pracy, bez perspektyw i sporo starsza, niż teraz...
Odbierz to jako lekcję na przyszłość i przestań rozpaczać. Posłuchaj rad tych, którzy już lat trochę przeżyli na tym świecie, trochę widzieli i nieco zaznali...
Jest takie porzekadło; Nigdy nie mów nigdy!
Albo słowa pięknej piosenki; Każda miłość jest pierwsza, najpiękniejsza najszczersza, wszystkie inne usuwa w cień...
Jak myślisz, dlaczego ludzie piszą takie teksty?..
Jestem przekonana, że za jakiś czas, przy boku swojego nowego chłopaka, zupełnie zapomnisz o tym, co teraz czujesz. A gdy przez przypadek wejdziesz na to forum i przeczytasz swój stary list, zapytasz zażenowana; To naprawdę ja napisałam?...
Tylko teraz przechodzisz stan, który przechodzili prawie wszyscy, którzy zostali zdradzeni. Okres gniewu, buntu, rozpaczy i bólu...l Tylko ten stan mija bezpowrotnie, jak choroba zakaźna dająca odporność do końca życia na daną osobę. Przechoruj więc tego facia i ruszaj do przodu. Nawet nie się nie spodziewasz, co los Ci szykuje jeśli się uśmiechniesz, założysz kolorową sukienkę i wyjdziesz do ludzi. Wierz mi, zostałaś uratowana przed związkiem z kimś, kto na Ciebie nie zasługiwał. Na szczęście w porę się zdemaskował.
A co masz mowić znajomym? NIC! Albo niewiele... To nie ich sprawa... Z resztą za moment i tak nikt o tym faciu nie będzie pamiętał. Uśmiech
Z pozdrowieniami
M.
12288
<
#5 | anulka43 dnia 21.06.2015 00:12
Przeżyjesz,przeżyjesz Kochana!!! A kochance podziękuj,że otwarłaś szeroko oczy i zobaczyłaś prawdziwe oblicze faceta którego kochasz.Jesteś młoda,niczego Ci nie brakuje,bę:cacydzie dobrze!!!
12173
<
#6 | jagodalesna dnia 21.06.2015 00:26
8 lat z dorosłego życia to dużo...ale z perspektywy dnia dzisiejszego. Za 10 lat popatrzysz na to inaczej. Zarówno życie jak i ludzie wielokrotnie mogą jeszcze rozczarować. Jest takie powiedzenie "jak się ma miękkie serce, to trzeba mieć twardą dupę":-) Może na początek zacznij nosić przynajmniej jasiek, trochę
zamortyzuje upadek:-) Będzie dobrze:-)
12031
<
#7 | Megan1 dnia 22.06.2015 13:35
Pociesz się tym, że to tylko kwestia czasu aż Ci przejdzie.
To nie Twoja wina więc nie wiem czego się wstydzisz, Ty możesz być bardzo atrakcyjną dziewczyną, piękną i mądrą, a zawsze znajdą się faceci, którzy zdradzają.
Widocznie czeka na Ciebie gdzieś ktoś bardziej wartościowy.
12332
<
#8 | patunczyk dnia 22.06.2015 20:16

Cytat

Milość to nie wzdychanie do siebie i "motylki w brzuchu", tylko pewność, zaufanie że nawet jeśli coś się stanie i ta druga osoba wyląduje na wózku inwalidzkim, potrzebując naszej opieki w dzień i w nocy przy karmieniu i zmienianiu pampersa, to jesteś gotowa/y to ponieść. Jeśli masz taką pewność, to znaczy że kochasz naprawdę.
I ja właśnie to czułam. Gdyby teraz coś się stało, to byłabym tą która zmienia tego cholernego pampersa. (Za to siebie nienawidzę.) Ja nie potrzebuje motylków w brzuchu, ciągłej fascynacji. Dla mnie prawdziwa miłość to w dużej mierze bycie przede wszystkim dla siebie przyjaciółmi. Nie wiem, może znaliśmy się zbyt dobrze?

Cytat

A do tego trzeba trochę zejść z chmur na ziemię.
żeby niby mam już nigdy nikomu nie zaufać? Jaki patos i dramaturgia? Bo kochałam? Bo wierzyłam, że na całe życie? Bo ufałam? W moim otoczeniu jest sporo par, które poznały się bardzo wcześnie i są teraz szczęśliwymi małżeństwami, dlaczego miałam nie wierzyć, że jesteśmy jedną z nich. To nie był związek idealny. Kłóciliśmy, rzucaliśmy talerzami, obrażaliśmy siebie w niewybrednych słowach, czasem bywało nawet gorzej. Uczyliśmy się życia i związku na sobie. Myślałam, że to jest nasza siła, ale nie, nie była. Zawsze miałam problem z zaufaniem, lubię wszystko kontrolować. I dopóki jego kontrolowałam wszystko było ok, kiedy w końcu bezgranicznie zaufałam (w końcu wręczył mi pierścionek, w pewien sposób nawet ustaliliśmy kiedy będziemy mieć dziecko), przestałam kontrolować. A on nie wytrzymał. Może rzeczywiście kocham za mocno. On na pewno jest niedojrzały, potrzebuje kogoś kto będzie wskazywał mu drogę. Powiedział mi, że poczułam się zbyt pewnie w tym związku.
Można stworzyć związek bez zaufania?
Kochanka się o mnie dowiedziała, bo sama jej powiedziałam. A mimo wszystko nadal są blisko. Ale to już nie moja sprawa.
Są takie momenty, kiedy nie mam siły płakać, kiedy czuję się silna, atrakcyjna. A potem znowu mnie to uderza.
Chciałabym przestać go kochać, tak jak on przestał kochać mnie. Już teraz natychmiast. Nie chcę żadnych ciepłych wspomnień. Póki co uczę się mówić ja zamiast my. "Ja byłam tam na wakacjach." "Jak ja zwiedzałam to miasto..." Nie wiem, może kupię sobie psa. Będę mieć do kogo się przytulać w nocy. Brakuje mi fizycznej bliskości.
10769
<
#9 | makasiala dnia 22.06.2015 22:43
Patunczyk- Ach jak ja bym chciał być na Twoim miejscu!!!!! Jak ja Tobie zazdroszczę!!! Wiem nie rozumiesz tego, myślisz - czy on sobie kpi?!?!?!; Jesteś młodą osobą bez zobowiązań i bagażu. Całe życie stoi przed Tobą otworem. Możesz jeszcze wszystko!!!!Uśmiech A ty rozpaczasz z powodu pojedyńczego bubka?!?!? Wiem jest to bolesne- Teraz. Poczekaj pół roku, rok. Zobaczysz sama. Życie to fantastyczny narkotyk, a czas najlepiej zagoi twoje rany. Dziękuj bogu i szczęściu że tak się Tobie udało. Pozdrawiam serdecznie i pamiętaj: nie jest źle:cacy:tak_trzymaj
8724
<
#10 | rado dnia 23.06.2015 00:31

Cytat

Powiedział mi, że poczułam się zbyt pewnie w tym związku

Sama widzisz co za bezczelny typ, najlepiej jakby następna założyła mu łańcuch i kaganiec bo inaczej przeleci kolejną...Beznadzieja jak każdy zdradzający.
Im mocniej kochasz tym bardziej nienawidzisz i nie możesz zrozumieć jego zachowania. Skoro zaangażowałaś się całym sercem, to nie ma takiej siły, żebyś odkochała się w jeden dzień. Wszyscy przechodziliśmy przez piekło, którego doświadczasz ale masz przewagę przed większością z nas, nie macie dzieci, nie jesteście małżeństwem i nie macie wspólnych kredytów.
Zostawił Cię i to najbardziej boli ale to jego wybór, nie proś się o miłość, miej godność, niech teraz kochanka martwi się czy jej nie zdradzi. Zadurzenie minie.
12332
<
#11 | patunczyk dnia 23.06.2015 09:58
Nie daje rady, nie mam siły, z dnia na dzień jest coraz gorzej . Tęsknię za nim. Nie mogę na niego patrzeć, ale tęsknię za nim. Jestem w milionie kawałeczkow. Boję się co dalej.

Nie będę prosić go o miłość. Już nie. Nawet jeślibym w głębi serca bardzo tego pragnęła. , to wiem ze teraz muszę słuchać rozumu.
Chciałbym żeby wszystko się już skończyło. Chciałbym nic nie czuć. Naprawdę nie mam już siły.
Chciałbym mieć na kogo przelać cała miłość, którą noszę w sobie.
8724
<
#12 | rado dnia 23.06.2015 10:26
Patunczyk, na początek przeczytaj sobie historię jakiejś osoby z forum, może poczujesz ulgę, że nie jesteś jedyna z takim problemem. Najlepiej jakbyś porozmawiała z kimś bliskim albo najlepiej z psychologiem i nie czekaj z tym bo niepotrzebnie będziesz dusila w sobie złe emocje. Bardzo dobre efekty daje zmęczenie fizyczne, idź na siłownię, pobiegaj. Dasz radę pozdrawiam
12332
<
#13 | patunczyk dnia 23.06.2015 13:49
Może gdyby żałował tego co zrobił byłoby mi łatwiej. Może gdybym widziała, że on wie ze wszystko zepsuł i stracił, byłoby lżej? Myślałam, że najgorsze już za mną, ale kiedy minął szok, niewyobrażalny ból, zaczęło się coś gorszego. To jak powolne spadanie. nie mogę się jakoś odnaleźć w Waszych historiach, nie umiem uwierzyć że skoro tyle osób to przeżyło to ja też dam radę. Jeszcze nie teraz. Rozmawiam z bliskimi, ale to też niespecjalnie pomaga, bo mam wrażenie, że nie rozumieją. Nie wiem czy szukanie pomocy na tym forum to dobra rzecz. Zbyt wielu rzeczy w tej chwili nie wiem.
3739
<
#14 | Deleted_User dnia 23.06.2015 14:20
Patunczyk... Widzę, że powoli wpadasz w jakąś depresję, a to już nie są żarty! Może powinnaś skorzystać z pomocy psychologa, albo najlepiej lekarza psychiatry. A jeszcze lepiej i jednego i drugiego! Na początek biegusiem do lekarza po leki, które Cię postawią trochę do pionu, pozwolą przeżyć ten najgorszy czas. Potem regularna pomoc psychologa, aż do skutku! Proszę Cię, zrób to! Wierz mi, że szukanie porady i pomocy, czy to na forum czy wśród przyjaciół, to dobra rzecz. Jednak jeszcze lepsza to korzystanie z tych rad. Nie zamykaj się w sobie, nie zostawaj sama z tym zmartwieniem. Napisz, z jakiego miasta jesteś, postaram się podzwonić i przygotować Ci adresy lekarzy, do których będziesz mogła się dostać jak najszybciej. Wstań z tych kolan dziewczyno! Walcz o siebie!
M.
5808
<
#15 | Nox dnia 23.06.2015 16:05
Pati a co zrobiłaś oprócz pisania co czujesz, by mniej bolało?Wyjdź do ludzi,umów się z koleżanką,pobiegaj z inną lub załóż słuchawki na uszy i sama pędź.Może odwiedź rodzinęNa początku trzeba się zmusić ale trzeba wyjść z ,, waszego"mieszkania.Na basen ,do parku ,naukę jazdy konnej,flamenco,zumbę,......Nie pisz o przelewaniu uczuć które jeszcze należą do tego chłopaka na innego.Bo to obciążanie nieświadomej osoby i dobry sposób by ją skrzywdzić.Ja nie jestem fanką leków i mam nadzieję że z pomocą znajomych poradzisz sobie ale ktoś musi wiedzieć że tej pomocy potrzebujesz(ktoś.ktosie)mogący spędzić z tobą czas.
12173
<
#16 | jagodalesna dnia 23.06.2015 18:48
Patunczyk, świat stoi i czeka... wystarczy sięgnąć:-) A co do przelania uczuć to na ten moment proponuję psa lub kota. To dobra lokata!:-)
12031
<
#17 | Megan1 dnia 23.06.2015 20:17
To co czujesz jest naturalne i samo z czasem minie. Przechodzisz rozczarowanie bo założyłaś, że ten chłopak będzie z Tobą do końca życia.
Niestety, nie ma nic bardziej zmiennego niż uczucia i emocje.
Nawet kiedy jesteśmy z kimś bardzo blisko i ufamy mu to powinniśmy mieć świadomość, że nic jest wieczne, wszystko się zmienia i każdy związek może się zakończyć.
Mając tą świadomość też można cieszyć się związkami i relacjami z ludźmi. Po prostu nawinością jest wierzyć, że obecny stan rzeczy będzie trwał wiecznie.
Ten chłopak oświadczył Ci się w Paryżu i spędził z Tobą 8 lat więc bez wątpienia był w Tobie zakochany. To się zmieniło. Twoje uczucia też się zmienią, nie będziesz wiecznie za nim tęsknić.
Następnym razem kiedy się w kimś zakochasz (a to się jeszcze pewnie zdarzy ;-)) to podejdź do tego trochę inaczej.
Teraz Twoje podejście było chyba takie "jest w moim życiu chłopak, będzie ze mną na zawsze i tylko na tym opieram swoje szczęście" tylko podejdź do tego w ten sposób, że "mam cudownego partnera, kocham go ale jeśli on zechce odejść to ma takie prawo, pogodzę się z tym i też będę szczęśliwa".
Trzeba tak żyć aby mieć w życiu coś więcej niż partnera, coś co daje szczęście. I oczywiście liczyć się z tym, że ludzie przychodzą i odchodzą.
Ból po rozstaniu jest zrozumiały ale ten chłopak ma prawo żyć tak jak chce. Jeśli chce żyć bez Ciebie to ma takie prawo. To jest fakt, który każdy człowiek powinien mieć zaakceptowany - każdy ma prawo odejść i żyć tak jak chce.
Tak samo jak jesteś z kimś w związku to zawsze jest ryzyko, że Tobie się coś odmieni i zechcesz odejść lub odmieni się tej drugiej stronie.
Nie tylko z jedną osobą możesz być szczęśliwa, jest na tym świecie wielu facetów, z którymi potencjalnie stworzyłabyś fajny związek. W końcu na świecie jest ponad 7 miliardów ludzi.
Wiele dobrego przed Tobą, tylko musisz ten trudny okres przetrwać.
12332
<
#18 | patunczyk dnia 23.06.2015 21:48

Cytat

"mam cudownego partnera, kocham go ale jeśli on zechce odejść to ma takie prawo, pogodzę się z tym i też będę szczęśliwa".
może jestem naiwna, ale naprawdę nie chcę żyć w takim związku. zakładać że ta druga osoba zawsze może odejść? myśleć "jest super, ale uważaj bo w każdej chwili może się coś zepsuć"? współczuję Ci. Jestem w rozsypce, ale naprawdę Ci współczuję. Jasne, że każdy ma prawo żyć jak chce. Ale nie można obiecywać jednego, a robić drugie. Nie można mówić, że chce się być ze mną całe życie, oświadczać się, być pewnym swojej miłości, a potem wskakiwać między nogi innej.

Cytat

zawsze jest ryzyko, że Tobie się coś odmieni i zechcesz odejść lub odmieni się tej drugiej stronie.
odmieni siÄ™? odwidzi? naprawdÄ™?

Komentarz doklejony:

Cytat

Pati a co zrobiłaś oprócz pisania co czujesz, by mniej bolało?Wyjdź do ludzi,umów się z koleżanką,pobiegaj z inną lub załóż słuchawki na uszy i sama pędź.Może odwiedź rodzinęNa początku trzeba się zmusić ale trzeba wyjść z ,, waszego"mieszkania.

wychodzę kiedy tylko mogę, rozmawiam z kimś z kim warto, gdy tylko nie pracuję wyjeżdżam, ale zawsze przychodzi ta chwila, kiedy jestem sama, zazwyczaj z samego rana, zaraz po przebudzeniu, uderza mnie to. boli najbardziej. kiedy ktoś jest obok mnie, jest w miarę ok, ale nie ma możliwości by ktoś "pilnował" mnie cały czas. wtedy tu piszę. ale coraz poważniej myślę o psychologu.
3471
<
#19 | Annazalamana dnia 24.06.2015 00:44
Patunczyk.. ja też byłam (jak każdy z nas) w czarnej d..pie.. mało tego straszliwie światełka nawet w tym tunelu nie widziałam.. Wiesz.. mnie akurat tutaj pomogli ludzie z portalu.. W zasadzie w ten sposób przyjaźnie się zawiązały.. tysiące godzin przegadanych przez telefon.. ileś spotkań.. Myślę, że otoczenie bliskie będzie wspierać .. ale chyba większe zrozumienie jest nawet od osób , które to "cholerstwo" musiało przepłynąć.. Na czacie nie byłam ale słyszałam, że i tam ludziska dają dużo otuchy.. Co do przeżycia.. człowiek jest jak skała- za jakiś czas sama będziesz zaskoczona jak ten "jełop" będzie Tobie obojętny.. to gwarantuje Uśmiech
5808
<
#20 | Nox dnia 24.06.2015 12:07
Pati to nie był romans kilkutygodniowy,to kawał twojego życia ,więc boli ale dużo więcej lat które możesz zapełnić na nowo jest przed tobą.Dlatego,mimo ze wspomnienie a bolą i boleć będą z czasem intensywność bólu się zmniejszy...........,, oświadczać się, być pewnym swojej miłości,."..może on wcale już nie był tak bardzo pewien/skoro 3-4miesiące po zaręczynach popłynął/To już nie ma znaczenia ale może oświadczyny były kolejnym krokiem który,,należało" według niego/lub rodziny/wykonać po 8 latach związku.A nawet jeżeli nie był pewien że to dobry krok to głupio było powiedzieć ,,kończmy" Może już wcześniej spędzał czas na portalach czego nie zauważyłaś a teraz miał do kogo odejść.....,odmieni się? odwidzi? naprawdę?..."jesteś zła,ale chciałabyś by on się z tobą ożenił mimo tego że mu się odmieniło,dlatego że nie miałby odwagi powiedzieć ,,odchodzę"Wolałabyś by brak miłości zapijał piwem z kolegami lub uciekając przed ekran komp gdy ty cieszyłabyś się ,,szczęśliwą rodziną"?Ile czasu po ślubie zajęłoby ci zobaczenie w oczach męża pustki,nudy,rozdrażnienia,obojętności.Jak szybko
po miesiącu miodowym poczułabyś gorycz odrzucenia a na jego fb teksty o samotności,szukaniu pokrewnej duszy itd?I co wtedy ?
12332
<
#21 | patunczyk dnia 24.06.2015 15:02
dla jasności, ja nigdy nie chciałam ślubu, nie marzyłam o białej sukni, tłumie gości, przysiędze. nigdy nie chciałam być żoną, nie czułam takiej potrzeby.

ale byłam szczęśliwa. wiedziałam, że związek to ciężka praca, że raz jest lepiej, raz gorzej, że można spotkać różne trudności, ale wierzyłam, że jeśli się kogoś kocha wszystko się przetrzyma. że jeśli się kogoś zna na wylot, kocha całym sercem to jest się bezpiecznym. związek to kompromis, ciągła walka. pewnie jestem naiwna. chciałabym wiedzieć gdzie popełniłam błąd, pokochałam za bardzo, zaufałam za bardzo?
nie wsadziłam go na białego konia. on sam to zrobił, na początku pozwoliłam mu trochę za bardzo zawładnąć swoim życiem. to był błąd, zawsze to wiedziałam.
boli mnie to, że byłam przy nim kiedy był nikim, kiedy jego życie to było pasmo porażek. poza związkiem naprawdę nic mu nie wychodziło, prawie oblał maturę, uparł się na studia na których było wiadomo, że sobie nie poradzi i mimo pewnie prawie pięciu lat studiowania nie udało mu się zaliczyć nawet jednego roku. kiedy nie miał pracy, żadnych pieniędzy. teraz myślę, że może właśnie do tego byłam mu potrzebna, żeby go ciągle wspierać, ciągnąć za uszy, powtarzać, że będzie dobrze. i nagle zaczęło mu się układać. znalazł pracę, w której mu się udaje, zaczął dobrze zarabiać. i okazało się, że może odnieść sukces beze mnie. przestałam być potrzebna. wsparcie? bo co mu wsparcie, kiedy jest zajebiście. w gorszych i lepszych chwilach, w zdrowiu i chorobie. chyba mnie wykorzystał, a ja mu na to pozwoliłam. ta praca go zmieniła, powtarzał że to dla naszej przyszłości, abyśmy żyli godnie. wyjazdy, konferencje, ciekawe co się za tym kryło? może już wtedy mnie zdradzał? wczoraj koleżanka mnie zapytała czy on rzeczywiście miał pracę w tej warszawie. nie wiem.
mam dużo żalu. do niego, do jego rodziców. jego matka wiedziała wcześniej. i była w stanie spojrzeć mi w oczy. mimo iż trochę ponad pół roku temu witała mnie w rodzinie jako nową córkę. przypadkowo spotkany jego ojciec był w stanie powiedzieć tylko "cześć". nie wiem jak się powinni zachować. ale mam żal. dużo żalu do całego świata.
boli mnie to, że poświęciłam tyle czasu, miłości, dobra takiej osobie, że byłam przy nim kiedy mnie najbardziej potrzebował. dałam się wykorzystać. wycisnął ze mnie wszystko co najlepsze. w niedzielę wrócił od niej. i zaczął się zwierzać, że jemu też jest ciężko, że ma dużo problemów, że wszyscy mu tylko mówią jak to on mnie skrzywdził, że z dziadkiem którym się opiekuje jest już bardzo źle. płakał. a mnie tylko skręcało z bólu, że mu nie pomogę, że nie przytulę i nie powiem, że będzie dobrze.
powiedział mi, że chce być szczęśliwy z kimś innym, że liczy że będziemy przyjaciółmi, że powinniśmy się "normalnie" rozstać po tylu latach. co to **r** znaczy normalnie? mój cały świat legł w gruzach. myślałam, że mam wszystko plany na przyszłość, oparcie, miłość. a nie mam nic. muszę wrócić do rodziców. traktuje to jako życiową porażkę. nie wiem co mam teraz robić. żal mi wyjeżdżać z krakowa, ale w obecnym stanie sobie tam nie poradzę.

Cytat

"jesteś zła,ale chciałabyś by on się z tobą ożenił mimo tego że mu się odmieniło
nie, nie chciałabym. chciałabym wiedzieć dlaczego. Dlaczego cżłowiek, którego kocham najbardziej na świecie zdecydował się mnie tak zranić, dlaczego człowiek który mnie kochał, który planował ze mną wspólną przyszłość, który sam zaplanował kiedy mamy mieć dziecko, który się oświadczył zrobił mi to wszystko. dlaczego przestał mnie kochać? dlaczego jedna durna idiotka która stanęła na jego drodze była w stanie mi go zabrać. życzę, aby i jego spotkała taka tragedia, aby cierpiał najbardziej na świecie. aby kiedyś komuś bardzo zaufał, a ktoś go tak zranił.
wiem, jest dupkiem, wiem nie zasługuje na mnie. wiem, że jest niedojrzały, myśląc że prawdziwy związek to ciągłe motylki w brzuchu. wiem, że ktoś jeszcze będzie przez niego cierpiał. wiem, wszystko wiem. ale czuję coś zupełnie innego. karmię się złymi emocjami. kiedy tylko ostatecznie przeniosę się do rodziców pójdę na terapię, wezmę jakieś leki. nie dam bez takiej pomocy rady.
12333
<
#22 | elixa dnia 24.06.2015 15:35

Cytat

traktuje to jako życiową porażkę.

Pati, etykietujesz swoje doświadczenie życiowe nazywając je porażką życiową, choć to tylko doświadczenie życiowe - jedno z wielu. One sprawiają że wzrastasz, budujesz siebie, uczysz się odróżniać ziarno od plew.
Z tego etykietowania pochodÄ… twoje emocje.
Weź pod uwagę, że emocje które cię teraz wypełniają zmieniają całkowicie Twoje postrzeganie. Nie widzisz rzeczywistości taką jaka jest, lecz zabarwiasz ją tendencyjnie stosownie do możliwości Twojej percepcji (obecnie bardzo ograniczonej).
Faktem jest że cierpisz, pytanie czy to Twoje cierpienie jest komuś potrzebne? Tobie na pewno nie. Jaki jest sens bólu którym siebie obdarzasz i pławisz się w nim z rozkoszą? Co chcesz otrzymać w zamian? Bądź uczciwa wobec siebie- postaraj się przynajmniej.
k

Cytat

armię się złymi emocjami

Pati, bardzo ci współczuję ale powinnaś zrozumieć, że te złe emocje niszczą najbardziej Ciebie. Koniecznie udaj się na terapię by rozładować to co się w Tobie nagromadziło.
Szkoda Twojego życia na trwanie w takich klimatach z żalu i pretensji utkanych, przeplatanych złością.
Z perspektywy czasu to co nazywasz porażką życiową może okazać się, że było wielkim fartem. Może w skutek zakończenia tego związku uniknęłaś pomyłki życia...kto to wie. Głowa do góry! Słońce świeci, wiatr wieje a Ty jesteś młoda i życie przed TobąSzeroki uśmiech



Nie jest Twoim mężem, nie jest ojcem Twoich dzieci. Spędziliście część życia razem, to wszystko.
5808
<
#23 | Nox dnia 24.06.2015 20:24
....,,dla jasności, ja nigdy nie chciałam ślubu, nie marzyłam o białej sukni,..."ja to doczytałam w twojej historii....,, nie wiem co mam teraz robić. żal mi wyjeżdżać z krakowa, ale w obecnym stanie sobie tam nie poradzę..."fizycznie?Jeżeli chcesz zostać w tym mieście ,popytaj znajomych czy ktoś nie szuka współlokatora.To miasto studenckie i z mieszkaniem nie powinno być problemu tym bardziej że zaraz zaczynają się wakacje a to znaczy że wolnych mieszkań przybędzie.Może wyjazd nie jest konieczny ,a pomoc specjalisty otrzymasz wszędzie.
3739
<
#24 | Deleted_User dnia 24.06.2015 20:47
Patunczyk..
Rzadko to robię, ale teraz jest stan wyższej konieczności, takie mam przekonanie.
Otóż ja także, podobnie jak wielu tutaj przechodziliśmy podobny stan. Ja byłam z moim partnerem 18 lat!! Co prawda nie mieliśmy ślubu i dzieci, ale planowaliśmy jedno i drugie. Po około 5- 6 latach związku, dowiedziałam się o pierwszej zdradzie. Nie krył się za bardzo, bo wiedział, że jestem spokojna, tolerancyjna, ugodowa, zrównoważona i nie będę np. sprawdzać jego poczty w telefonie. Pomylił się facio!! Po pięciu latach związku, sprawdziłam z kim chodzę do łóżka! Efekt?... Poronienie....
Muszę Ci tłumaczyć, czym to dla mnie było?...
Jednak trafiłam wtedy na niszę w jego nowym związku... I mimo iż czułam się zdeptana, poniżona i wykorzystana... Pozwolilam mu wrócić!!! Słał mi listy z różami i parami całującymi się wśród kwiatów z dopiskiem; TO MY!!!! A ja głupia, naiwna, bezwolna jeszcze z milości pozwoliłam się omotać po raz kolejny...
Czas sobie biegł... Ja posuwałam się w latach, a on ganiał coraz to za nowymi spódniczkami. Najczęściej żonami swoich kolegów i przyjaciół.
Przeleciał je chyba wszystkie, uwierzysz????!!!!!
Takiego życia chcesz dla siebie?!! O takim życiu marzysz i za takim życiem płaczesz??!!
W końcu znowu mnie oszukał kolejny raz i znowu... Płakałam, myślałam o samobójstwie...Wiesz co mnie uratowało?? PRACA!!
Mieszkam i pracuję za granicą. Tu nie ma sentymentów... Musisz być w miarę skoncentrowanym, żeby przeżyć...
Z racji swojego zawodu i pracy (pracuję z ludźmi chorymi psychicznie, uzależnionymi), wiem jak wygląda np. nie leczona depresja, po latach. To nie tylko obniżenie nastroju, to przekłada się na wiele poważnych schorzeń, które później nie jest łatwo wyleczyć. Patrzyłam na tych ludzi, którzy kiedyś sobie nie pomogli ... Którym nikt nie pomógł... I myślałam... Boże... Nie pozwól mi dołączyć do nich!! To był taki kop!!!.....Że Podnosiłam się z kolan...choć na chwilę, było warto.
Dziś jestem już wolna... Nie, że nie tęsknię za swoją utracona miłością ... Ale jestem wolna!! Nawet nie masz pojęcia, ile dla mnie znaczy wolność.. To słowo nabiera innego smaku, wymiaru, jeśli zdasz sobie sprawę, że Twoje życie nie zależy od nikogo innego, tylko od Ciebie.
Pomyśl nad tym...
Z uśmiechem
M.
12332
<
#25 | patunczyk dnia 24.06.2015 21:45
ja wiem, ja wszystko wiem. dobrze, że stało się to teraz, a nie później, dobrze, że nie mamy dzieci. Ale jeszcze trzy tygodnie wcześniej, zanim się dowiedziałam, wysyłał mi swoje zdjęcia, pisał, że tęskni. Jak można jednocześnie to robić pisząc z kochanką? Ja mogłam być z kimś takim? Jak świadczy to o mnie?

Komentarz doklejony:
jak można zrezygnować z ośmiu lat wspólnego życia z powodu trzech gorszych tygodni?

Komentarz doklejony:
i wkurza mnie trochę wasze gadanie, że byliście dużo dłużej w związku, że w małżeństwie, że dzieci, że kredyt, że ja jestem jeszcze młoda, że całe życie przede mną. może i tak. ale czy to znaczy, że ma mnie mniej boleć?
boli cholernie. codziennie po przebudzeniu nie mogę złapać oddechu, czuję ucisk w klatce piersiowej.
3739
<
#26 | Deleted_User dnia 24.06.2015 21:59

Cytat

i wkurza mnie trochę wasze gadanie, że byliście dużo dłużej w związku, że w małżeństwie, że dzieci, że kredyt, że ja jestem jeszcze młoda, że całe życie przede mną. może i tak. ale czy to znaczy, że ma mnie mniej boleć?

...bo w tym nieszczęściu miałaś trochę szczęścia, Dziewczyno Z przymrużeniem oka A nie wszyscy go mieli. Ty masz jeszcze szansę na szczęśliwe życie. Niektórzy mają tylko mniejsze zło...Kiedyś zrozumiesz, o czym mowa z tymi dziećmi, wiekiem, zobowiązaniami etc...
3739
<
#27 | Deleted_User dnia 24.06.2015 22:01
Patunczyk... Są ludzie i sprawy o których nawet filozofom się nie śniło...
Mój zakłamaniec zanim sprawa się rypła, prosil mnie rękę!! Bo ponoć lepiej płacic niższe podatki!!Smutek
A jednocześnie pisał do małpy, mężatki, brzydkiej jak noc, która do czterech nie umie zliczyć; Tęsknię za Tobą!!
Swiat zdaradzacza jest nie do ogarniecia dla noramalnego człowieka...to świat chory...
Jak świadczy to o Tobie?
Jak najlepiej... Byłaś... Jesteś.... Mialaś w planach być... A że komus się odwidziało... To jego problem..NIE TWÓJ!!
M.
12173
<
#28 | jagodalesna dnia 25.06.2015 17:10
Każdy ból i przeżycie jest ważne, bo jest...nasze. Nie ma odpowiedniej miary i porównań, bo to nie podlega klasyfikacji.
Ciesz się tym co przeżyłaś (ale nie rozpamiętuj straty), czekaj na to co przed Tobą.
Dzisiaj to brzmi jak "naiwna gadka", ale pamiętaj, że wchód pojawia się po najczarniejszej godzinie:-) Trzymaj się!
12332
<
#29 | patunczyk dnia 25.06.2015 23:17
Nie umiem się cieszyć tym co przeżyłam. On zdecydował się przekreślić te osiem lat. Nie chcę mieć ani jednego dobrego wspomnienia, żadna podróż, żaden uśmiech, żadne miejsce. Swoim zachowaniem sprawił, że to wszystko było nic nie warte. Oddałam mu większość prezentów, biżuterię, książki z dedykacją, spakowałam do jednego pudła i zostawiłam. Niech sobie to wszystko zabierze. Dla mnie to zmarnowane lata, złe wspomnienia. Nie kocha mnie to mnie nie kocha. Wymarzę go z pamięci, udam że nigdy nie istniał. Zniszczył mnie.
3739
<
#30 | Deleted_User dnia 25.06.2015 23:23
patunczyk ja Twoją sprawę postrzegam inaczej, znam przypadek gdzie mąż przekreślił 7 lat narzeczeństwa + rok małżeństwa, nowa kobieta szybko przestała indukować nowe emocje, mówiąc grzecznie bardzo szybko pokazała swoją nową twarz, zostawił ,,nówkę'' teraz się ostro kaja chce wrócić do żony, mimo że rozwód w toku. Walczy o żonkę bardziej niż kiedykolwiek. Inaczej patrzę na waszą sprawę.
Nie da się przekreślić 8 lat od tak! to niemożliwe.

Komentarz doklejony:
patunczyk nie chce też Ci dawać złudnej nadziei, ale wiedz, że tu jeszcze nie zapadły ,,słowa o mocy czy to przed księdzem, czy też w USC'' jeszcze dużo może się zmienić, chyba że nowa szybko zdecyduje się na dziecko z dopiero co poznanym facetem. Narazie ona przebiła emocje związane z Tobą, jest nówką, on jeszcze nie wie,, jak pachnie jej pot'', niezna jej, ona indukuje tylko nowe emocje, ale i jej emocje zaraz pozna, Czy on zdecyduje się na duży krok z kimś kogo nie zna? kompletnie jej nie zna, 3 miesciące znajomości- to są tylko kulturowe czułe słówka, odskocznia się skończy szybciej niz on przypuszcza, zostanie z niczym, a to co gonił, szybko się ulotni. Zrobiła to z nim na pralce, inteligentne zagranie- podbija emocje w różnych miejscach..., On jest bardzo nieodpowiedzialny by pakować się w coś czego nie zna. Jeśli on nie jest człowiekiem, którego znamionuje emocja- wywrotka, niektórzy w życiu będą zaliczać wywortkę przy każdym przeładowaniu emocjonalnym w zdarzeniach, bo się za bardzo denerwują- inni tylko raz zaliczą wpadkę, bo nie poczuli się po tym wszystkim za dobrze, poczuli się zdradzeni przez siebie samych, próbują zwykle naprawić błąd. Są 2 kategorie ludzi z uwagi na to, ktoś pokocha taki sport- czuję się niekochany, więc zmieniam partnera- nie ma takiej emocji, która nie skończy się w 3 lata- najpóźniej, albo to taki słonik, któremu przywiązano nogę do kijka jak był mały- szarpał się - bolało- nic to nie dało- jako duży słoń- już nie szarpie- bo ma wspomnienie bólu- wystarczy raz- i już nie powtórzy tego błędu.
3739
<
#31 | Deleted_User dnia 25.06.2015 23:42
Przekreślasz tylko człowieka, nie wspomnienia i przeszłość.
Swoją drogą to człowiek bardzo nieporadny, może mieć jakieś zaburzenia osobowości. I mimo tych lat nie byłaś w stanie tego dostrzec, tak już jest, że najbliżsi najdłużej żyją w iluzji, nie widzą co oczywiste dla innych.
Czytasz wiadomości PW?
3739
<
#32 | Deleted_User dnia 25.06.2015 23:50
apologises czy mogę mieć pytanie z innej beczki? Jesteś kobietą? bo nick nie wskazuje płci.
3739
<
#33 | Deleted_User dnia 25.06.2015 23:57
Po to jest nick Szeroki uśmiech kliknij na nick przy moim komentarzu i będę przezroczysty , bez tajemnic.
12332
<
#34 | patunczyk dnia 26.06.2015 00:04
apologises , czytam ale przyznam szczerze, że jeszcze nie szukała tego artykułu
3739
<
#35 | Deleted_User dnia 26.06.2015 00:20
Więc z mojej perspektywy - nie ma na świecie człowieka, którego nie da się nie złamać i ma sytuacji bez wyjścia gdy się podnieść trzeba. Kwestia motywacji. Wzloty i upadki świadczą o naszym człowieczeństwie.
12173
<
#36 | jagodalesna dnia 26.06.2015 00:34
Nie przekreślaj 8 lat życia, bo to Twoje życie. Był w nim on, ale byli też inni ludzie, emocje, wydarzenia....Nie jest kleksem, który rozlewa się na Twoje życie, zasłaniając wszystko po drodze...
3739
<
#37 | Deleted_User dnia 26.06.2015 00:39
apologises ktoś mi mówił, że świetnie się poruszasz nie tylko w temacie uzaleźnień? ale masz także inne książki?
12332
<
#38 | patunczyk dnia 26.06.2015 09:40
a jak sobie poradzić z milionem sprzecznych emocji we mnie? Tęsknię, brakuje mi go, chciałabym przytulić. Ale też nienawidzę, nie wiem jak mógł mnie tak skrzywdzić, ma żal. Chciałabym się zemścić ( a może by tak powiedzieć szefowi, że tak pilnie musiał zostać w warszawie tylko po to, żeby podupczyć, że wcale nie musiał wracać samolotem albo będzie bronił pracy na uczelni, którą ja napisałam, może by tak donieść?), zniszczyć mu życie tak jak on zniszczył mnie. I jeszcze ciągle go kochać, chciałabym wiedzieć co z nim, tak bardzo chciałabym porozmawiać. To wszystko jest we mnie, mam wrażenie że eksploduję.
3739
<
#39 | Deleted_User dnia 26.06.2015 18:09
Przez 8 lat żyłaś za niego . Kochałaś , dawałaś swoją energię , przeżywałaś jego liczne niepowodzenia, załatwiałaś mniej i bardziej ważne sprawy. Ty mu matkowałaś! Wyssał z Ciebie energię dając w zamian co? Swą obecność ? Toż to zwykły wampir energetyczny. Takich ludzi wokół nas jest na pęczki. Żyją dla samych siebie kosztem innych , sprawiają wrażenie nieporadnych , mamią słowem i obietnicami, które bardzo rzadko spełniają. Tworzą wokół swych ofiar sieć zależności , aby czerpać garściami i puszczają dopiero gdy mają następną ofiarę . Na kim gość teraz żeruje ? Chcesz zemsty? Pokaż mu że jesteś silna i umiesz żyć bez niego, nie daj się wplątać gdy znów pojawi się w Twoim życiu. Powiedz następnej z kim ma do czynienia .Ten typ zahacza o psychopatię . Być może Cię kochał , ale przez pryzmat swoich potrzeb. Zrealizowałaś jego potrzeby , więc wskoczył na wyższy dla niego poziom. Nie masz szans mu zaszkodzić , to uparty człowiek i znajdzie nowe wyjście. Wszak zawsze sobie radził na czyichś plecach. W swojej żałobie po nim sprawiasz wrażenie uzależnionej od niego , a przecież to on był bluszczem. Wykorzystał tylko Twoje potrzeby. Zastanów się jakie masz potrzeby a zaczniesz na nowo oddychać pełną piersią. Petabibik krótko , aby nie zaśmiecać tego wątku - ja jestem książką :szoook , jestem alkoholikiem , mężem osoby z zaburzeniem borderline, wiedzę mam z potrzeby, doświaczeń , czasem zainteresowań , książki czytam dla odprężenia. Masz pytania jest Twój wątek lub PW.
9937
<
#40 | Ramirez dnia 26.06.2015 18:11

Cytat

Dziś jestem już wolna... Nie, że nie tęsknię za swoją utracona miłością ... Ale jestem wolna!! Nawet nie masz pojęcia, ile dla mnie znaczy wolność.. To słowo nabiera innego smaku, wymiaru, jeśli zdasz sobie sprawę, że Twoje życie nie zależy od nikogo innego, tylko od Ciebie.
Pomyśl nad tym...
Z uśmiechem
M.


Cytat

Tęsknię, brakuje mi go, chciałabym przytulić. Ale też nienawidzę, nie wiem jak mógł mnie tak skrzywdzić, mam żal. Chciałabym się zemścić


Emocje są złym doradcą, a często najgorszą motywacją. Dawno temu jeszcze na studiach, również i mi trafiło się traumatyczne rozstanie. Pragnienie zemsty wyszło mi na dobre - nowe hobby, sport. 8 lat to dużo, by poznać tę drugą osobę. Można żyć długo w iluzji jej zauroczenia, można żyć długo i cieszyć się z wygody bycia razem, można zbudować cały świat wokół tej drugiej osoby - a gdy po 8 latach dowiadujemy się, że nie mamy znaczenia, boli.

Wiesz co boli? Nasza miłość własna, poczucie tego, jak bardzo się pomyliliśmy, poczucie utraconych lat.
Ale gdy iluzje opadną, można żyć i cieszyć się odzyskaną wolnością. Bowiem wcale do szczęścia nie potrzebujesz tego drugiego człowieka. Szczęście musisz odnaleźć w sobie. Całość poza Tobą, jest tylko dopełnieniem - i tak to traktuj.

Po latach - jeśli nie narobicie sobie świństw, wierz mi, że całkiem fajnie jest czasem się spotkać z "byłą", pogadać jak z siostrą - i to już nie boli. Tylko trzeba odpuścić, darować, wybaczyć SOBIE.
12333
<
#41 | elixa dnia 26.06.2015 18:59

Cytat

Chciałabym się zemścić ( a może by tak powiedzieć szefowi, że tak pilnie musiał zostać w warszawie tylko po to, żeby podupczyć, że wcale nie musiał wracać samolotem albo będzie bronił pracy na uczelni, którą ja napisałam, może by tak donieść?), zniszczyć mu życie tak jak on zniszczył mnie.


Wydaje mi się patunczyk, że wciąż masz nadzieję na jego powrót. Zemsta może ten jego powrót całkowicie uniemożliwić. Może to Cie powstrzyma od zrobienia czegoś czego będziesz z pewnością kiedyś żałować lub przynajmniej się tego wstydzić.
Jedyne co możesz uzyskać mszcząc się w taki sposób jak wymieniłaś, to opinię niezrównoważonej w oczach tych których chcesz powiadomić, a on solidne poparcie, że dobrze zrobił zrywając z kimś takim jak Ty.
Rozumiem rozpacz, rozumiem złość, ale zemsta, co daje? Zemsta jest zasilana bardzo niskimi pobudkami, to powinno ci uświadomić gdzie jesteś i jaką pracę masz do wykonania.
Złość zabiera Cię na wyższe rejestry, po rozpaczy jest pozytywna, daje energię którą się traci rozpaczając, zasila by móc wreszcie podjąć decyzje oparte na akceptacji tego czego zmienić nie możesz i daje odwagę by znaleźć inne cele, niż tylko mentalne błądzenie wokół powodu rozpaczy. Ale i ona powinna być tylko przystankiem, celem jest akceptacja.
Ty nie chcesz zaakceptować tego co sę stało, stawiasz mentalny opór a to boli i boleć będzie wprost proporcjonalnie do oporu jaki stawiasz.

Poza tym, co to za miłość skoro wystarczy by obiekt miłości zwrócił się w inną stronę a Ty chcesz mu zapodać zemstę w prezencie?
Prawdziwa miłość wyklucza zemstę, nie można kogoś kochać i jednocześnie chcieć dla niego źle. Zatem zastanów się na czym tak faktycznie było oparte Twoje "uczucie" do Twojego chłopaka.
Może na uczuciu że jesteś dla niego taka potrzebna, niemal niezbędna, że on bez Ciebie sobie rady nie da. Może dzięki niemu, jego nieudacznictwu o którym wspomniasz, Ty miałaś szansę czuć się więcej warta?
Nie pragniesz być w związku z mężczyzną który Ciebie będzie wspierał i będzie wzorem dla Ciebie? Który Tobie niczego nie będzie musiał zawdzięczać? W którym będzie równowaga w dawaniu i braniu?
Słusznie apologises zauważył, że w swojej żałobie po nim wykazujesz cechy osoby uzależnionej. To do przemyślenia dla Ciebie.
Na pewno teraz nie dostrzeżesz tego, bo wciąż desperacko domagasz się swoje "działki" ale jak "pył opadnie" a ty przejrzysz na oczy, to kto wie co zobaczysz.
12332
<
#42 | patunczyk dnia 26.06.2015 22:22
Nie zemscilabym się. Nie jest tego wart, żebym się tak poniżyla. To, że mam taką ochotę wcale nie oznacza, że odważyłabym się na coś takiego. Czuję się po prostu wykorzystana. Poczekal, aż skończę pisać mu tą pracę żeby się rozstać. No cholera jasna! Tęsknię za nim, ale najgorsze co mogłabym zrobić to się mscic i go nachodzic. Tak robią tylko żałosne kobiety. W tej chwili jestem już na tabletkach, więc percepcja trochę mi się poprawia. Nie zemszcze się, bo znizylabym się do jego poziomu. Ale fantazjowania o tym nie możecie mi zabronić.

Nie, nie będę z nim nigdy rozmawiać jak z siostrą. Nie zasługuje na to. Po ośmiu latach związku zaproponował mi przyjaźń. Mnie nie można mieć trochę. Miał wszystko, nie będzie miał nic. Może mieć wszystko.
12333
<
#43 | elixa dnia 26.06.2015 23:06

Cytat

Czuję się po prostu wykorzystana. Poczekal, aż skończę pisać mu tą pracę żeby się rozstać.


Przykładał ci broń do skroni i kazał pisać pracą którą miał sam bronić?
Pisałaś bo chciałaś, dlaczego? - trudno zrozumieć.
Bo chciałaś się wykazać, bo nie potrafisz stawiać granic i pozwalasz się wykorzystywać, bo masz okazję udowodnić że jesteś niezastąpiona? Powód zapewne znasz.
Tak więc nie on Cię wykorzystał, tylko Ty pozwoliłaś się wykorzystać. To mały niuans, ale zmienia wszystko.
Spróbuj oddzielić, (jeśli potrafisz), to co się stało od tego jak to postrzegasz i jakie temu wydarzeniu nadajesz znaczenie.
Btw, uważaj na tabletki, one cokolwiek ukoją ból, stępią ten dramatyzm który nosisz w sobie, ale pracy za Ciebie nie wykonają. Lepiej się do nich nie przywiązywać, to tak na marginesie.Uśmiech
12332
<
#44 | patunczyk dnia 27.06.2015 09:09
Byłam w szczęśliwym związku, ja pomogalam jemu, on pomagał mnie. Poprosił bym napisała pracę, zrobiłam to, dla mnie to nie był problem, mam łatwość robienia takich rzeczy. Związek to też trochę poswiecanie się dla partnera, kompromis. Przyglądał broń? Nie, po prostu poprosił. Nie robiliście różnych ważnych rzeczy bo parter Was poprosił? W związku dajemy coś z siebie, ja jestem w tym dobra, więc daję to. Ale nie chce dawać czegokolwiek osobie, która jest tego nie warta. Zdradzał mnie przez trzy miesiące, po co czekał z tym wszystkim aż skończę pisać?
Nie byłam niezastąpiona, zastąpił mnie przecież kimś innym.
Żal mi tych ośmiu lat, kocham go i nie chce tracić tego na co przez te wszystkie lata pracowałam.
3739
<
#45 | Deleted_User dnia 27.06.2015 10:12
Będziesz miała dalej jazdy dopóki nie zaakceptujesz zakończenia związku.Widzisz teraz świat wyłącznie biały i czarny, bronisz tych 8 lat jak świętości i obrazu byłego chłopaka idealnego - przeszliśmy razem wiele trudności, poświęciłam się dla niego. Stworzyłaś bajkę i nie chcesz takiego zakończenia. Złe zakończenie , więc nie chcesz się poddać . Wpływ na drugą osobę jest dość mocno ograniczony, jakimś cudem Ty pozwoliłaś sobą zawładnąć. On odszedł fizycznie , a nadal ma nad Tobą władzę. Dla ukochanych robi się rzeczy nadzwyczajne, pomóc też można na wiele sposobów . Nie można jednak za nich żyć i pozwolić przesłonić reszty świata. Zdarzają się potem sytuacje , nie tylko zdrady , gdy zostajemy sami jak pustyni. Jest pustka , którą nie ma czym wypełnić. Brak fizycznego elementu którego mogłabyś się uchwycić powoduje ucieczkę do świata wewnętrznego - w samotności bez innych ważnych ludzi lub wartości powoduje udrękę. Chwyć się czego tylko możesz - wiele opcji ( wolontariat ,praca , sport , kup zwierzaka). Zacznij zapełniać na nowo tą pustkę , każdą minutę .
12332
<
#46 | patunczyk dnia 27.06.2015 12:31
Bardzo bym prosiła użytkowania elixa aby zaprzestał/a wypowiadania się w tym wątku.
Tak bronię tych ośmiu lat, tak byłam szczęśliwa, nie wiem czy pozwoliłam sobą zawładnąć, ale pozwoliłam kochać i kocham sama. Ciężko mi się pogodzić z tym, że mnie okłamywał.
Chciałabym wiedzieć jak po tylu latach razem nieomal z dnia na dzień przestaje się kogoś kochać?
3739
<
#47 | Deleted_User dnia 27.06.2015 13:02
Szukasz odpowiedzi tam gdzie jej nie ma. Jedni umieją przestać kochać , inni potrafią kochać dwie osoby (są tacy , którzy tak twierdzą ) , inni nie są zdolni do miłości i zastępują czymś co w ich mniemaniu nią jest. Nie każdy ma taką samą definicję miłości. Być może problem leży w Twoim postrzeganiu miłości jako tej , która wszystko przezwycięży i nigdy nie zawiedzie. To piękna definicja , trochę zgubna jak widać w Twoim przypadku. Ty się kierowałaś właśnie takim przeświadczeniem. Niestety zawiodło i jesteś w kropce. W pewnym sensie to był Twój pancerz ochronny , może wielokrotnie pomagał , jesteś dalej przekonana o jego sile. Nie neguję prawdziwości tego przekonania , w końcu wielokrotnie Ci ono pomagało. Zawodzi brak innych alternatyw i brak innych wartości , skupienie się w tej chwili tylko na tej jednej i wielkiej miłości.Mimo wszystko idziesz do przodu , niedawno skreślałaś wszystko co było związane z tym człowiekiem, nie chciałaś pamiętać. Teraz widzisz dobre rzeczy , które się zdarzyły. Na pewno takie były . I będą w Twej pamięci , tylko nie wrócą z tym samym chłopakiem .Naturalny jest Twój bunt przeciw temu co tu czytasz. Za jakiś czas w trochę inny sposób będziesz je postrzegać, sama się zdziwisz.
9937
<
#48 | Ramirez dnia 27.06.2015 13:25

Cytat

Chciałabym wiedzieć jak po tylu latach razem nieomal z dnia na dzień przestaje się kogoś kochać?


Wiesz dlaczego jesteśmy razem ze sobą?
Bo jesteśmy dla siebie WYSTARCZAJĄCO DOBRZY.
Do czasu, gdy słowo WYSTARCZAJĄCO ma swoją moc w związku, ten związek trwa i ludzie są ze sobą.

Gdy na horyzoncie zdarzeń, pojawia się po takich np. 8 latach znużenie - nie ma już nic z niespodzianki, nie ma już nic zaskakującego i nieznanego - istnieje ryzyko zawsze, że może pojawić się dzikie pragnienie obudzenia w sobie nowych emocji. Tym bardziej, że są ludzie, którzy od istnienia tych emocji są uzależnieni. Ile takich osób zakochuje się na nowo - a potem zmienia partnerów po kilku latach tylko dlatego, że potrafią w oczy powiedzieć:
"Zmieniłeś/aś się - kiedyś byłeś/aś inną osobą, która wzbudzała moje emocje. A teraz... nuda i wszystko jest znane. A ta nowa - jest inna i już kocham ją... ". Oni nie kochają ludzi - oni kochają te własne emocje, jakie ta druga osoba w nich potrafi wykrzesać, to zdecydowani egoiści.

Te osoby karmią się nieustannie kreowanymi przez siebie iluzjami, a na to nie masz już wpływu. Taki gość, zostawia jedną żonę/dziewczynę - potem kolejną, i kolejną - z czasem zaczyna bajdurzyć, że nie nadaje się do trwałych związków.

Oni są uzależnieni od emocji posiadania tych motyli w brzuchu i jak trafiasz na takiego - to zmieni Cię po krótszym lub dłuższym czasie na "nowy model", który te emocje potrafi w nim obudzić. A potem będzie kolejna zmiana i kolejna... Może miałaś pecha, że wybrałaś dla siebie akurat takiego...

Prawda boli tylko raz, kłamstwo za każdym razem, kiedy je wspominamy.
Dostałaś teraz w prezencie od życia najbardziej bolesną lekcję - czas na wybaczenie sobie tego, że została zbudowana iluzja czegoś niezmiennego, trwałego, niezniszczalnego, wybaczyć sobie to, że w imię tej iluzji dokonywaliśmy często poświęceń siebie - swojego czasu, swojej pracy - ale to de facto była zapłata za przyjemność tkwienia w niej.

Literackie czy filmowe stereotypy o prawdziwie wielkiej i wiecznej miłości, w realnym życiu raczej nigdy się nie sprawdzają. Teraz dopiero masz szansę wkroczyć we własną, obdartą z dziecięcych iluzji dorosłość.

Masz wspaniały atut, którego większość z nas tutaj Ci zazdrości: młodość, wiedzę, pozycję, brak zobowiązań, obciążeń finansowych - a przede wszystkim, tej wolności jaką teraz masz. Masz nadal w swoim ręku wszystkie asy z talii kart życia, jakie każdy dostaje na starcie.
12332
<
#49 | patunczyk dnia 27.06.2015 14:36

Cytat

Literackie czy filmowe stereotypy o prawdziwie wielkiej i wiecznej miłości, w realnym życiu raczej nigdy się nie sprawdzają. Teraz dopiero masz szansę wkroczyć we własną, obdartą z dziecięcych iluzji dorosłość.

Miałam wielką miłość, bardzo staracie się mi wmówić, że to była tylko iluzja. Nie żyłam przez osiem lat w jakimś filmowym stereotypie. Kochałam, kocham naprawdę. Cieszyłam się, płakałam, zamartwiałam, walczyłam, kłóciłam, biłam. Kochałam i pracowałam nad tym uczuciem. Wiem, że nie ma związków idealnych. Wiem, że trzeba się czasem namęczyć by być szczęśliwym.
I nie mogę zrozumieć jak ktoś, kto w ostatnich dwu latach bardzo popychał nasz związek do przodu - zaręczyny, ślub, dziecko, własne mieszkanie. On składał te wszystkie deklaracje. Nie tylko przede mną, ale przed całym światem, moimi, swoimi rodzicami, rodziną. Co się stało, że zrezygnował z tego wszystkiego? Poza zamieszkaniem razem nigdy na nic nie naciskałam. Przyjęłam pierścionek, mimo że uważałam że papierek nie jest do niczego potrzebny, bo już jesteśmy jak małżeństwo. Wypomina mi, że gdy klęknął jedyne co powiedziałam to proszę nie rób mi tego. Byłam bardzo zaskoczona, przerażona. Ale chciałam być jego żoną. W głębi serca naprawdę chciałam.

Cytat

Teraz dopiero masz szansę wkroczyć we własną, obdartą z dziecięcych iluzji dorosłość
Nie traktujcie mnie w ten sposób. Nie jestem dzieckiem, które właśnie zerwało ze swoim chłopakiem. Przez osiem lat żyłam w dobrym związku, bywało lepiej, bywało gorzej, ale było dobrze. To nie jest niedojrzałe uczucie. To, że to był pierwszy poważny związek nie ma znaczenia. Nie można kogoś kochać jak się jest młodym? Teraz w każdy związek mam wchodzić z założeniem, że w każdej chwili może się rozpaść? Może błędnie myślę, że praca nad związkiem to praca nad tym by był lepszy. Może powinnam założyć, że praca nad związkiem to praca by się nie rozpadł? Angażując się w coś mam od razu zakładać, że w każdej chwili tej drugiej osobie może się coś odwidzieć? Nie wierzyć w to co mówi, robi, obiecuje, bo przecież zawsze może zmienić zdanie?
Byłam szczęsliwa przez te osiem lat, czasem bardziej, czasem mniej, czasem się śmiałam, czasem płakałam. Bronię tych lat, bo chciałabym by trwały dalej. Chciałabym podjąć walkę. Może wyszlibyśmy w tego silniejsi. Chciałabym próbować, starać się. Ale nie będę. Bo sama tego nie zrobię. On tego nie chce, a ja nie będę go prosić. Z tym też jest mi ciężko się pogodzić, ale muszę. I żeby jakoś to przeżyć odrzucę te wszystkie lata, odrzucę dobre i złe wspomnienia. Krzywda jaką mi wyrządził sprawia, że to wszystko było niczym.
3739
<
#50 | Deleted_User dnia 27.06.2015 15:46
Patuńczyk.. Może krótko powiedz wszystkim, jakiej właściwie rady oczekujesz/potrzebujesz? Bo my tu sobie żyły wypruwamy, żeby Ci jakoś pomóc i wszystko to NIC dla Ciebie..
Wierzę we wszystkie Twoje słowa, zapewnienia i przekonanie że to była wielka miłość...
Każdy kto zaznał zdrady, żył przedtem w związku przekonany o jego sile, stabilności, nierozerwalności... Bo zwyczajnie, gdyby żył w innym, to by go zdrada nie bolała, nie złamała często na długo, nie doprowadziła na skraj rozpaczy.. Ktoś kiedyś powiedział, że zdradzić mogą nas tylko osoby, które kochamy i którym ufamy.
Kiedy już minie ten bolesny szok, uświadamiamy sobie, że chyba to nie był ten ktoś nam pisany, skoro pozostawił po sobie tylko żal i zgliszcza... Często zachowujemy go w pamięci, po latach chętnie dowiedzielibyśmy się co u niego/jej słychać... ale to na tyle.. Często tworzymy już nowe związki, mamy nowe cele w życiu, a tamto?... Wspomnienie...
Zapytałaś;
"Angażując się w coś mam od razu zakładać, że w każdej chwili tej drugiej osobie może się coś odwidzieć? Nie wierzyć w to co mówi, robi, obiecuje, bo przecież zawsze może zmienić zdanie? "
No cóż... W życiu pewne są tylko śmierć i podatki..
Jednak na szczęście, czasami można spotkać kogoś, z kim udaje się stworzyć udany i szczęśliwy związek na długie lata. Tego Ci ż całego serca życzę.
M.
12332
<
#51 | patunczyk dnia 27.06.2015 16:27
Maraykee,Dziękuję, takie słowa mnie podnoszą na duchu.
Jeśli jestem nieznośny czy niewdzieczna to przepraszam . Sama nie wiem czego chcę. Sami pewnie wiecie jak bardzo wkurza gadanie będzie jeszcze dobrze, jeszcze sobie kogoś znajdziesz.
Może nadal jestem naiwna, ale wierzę że prawdziwa miłość to taka, która wszystko zniesie i wszystko przetrzyma. Może tyko nie każdemu jest dane jej doświadczyć. Ja myślałam, że mam to szczęście , ale nie nie mam. Mimo to wierzę. Przeciez niektórym się udaje, mnie nie musi już nigdy, ale wierzyć chyba warto.
9937
<
#52 | Ramirez dnia 27.06.2015 17:01

Cytat

Teraz w każdy związek mam wchodzić z założeniem, że w każdej chwili może się rozpaść? Może powinnam założyć, że praca nad związkiem to praca by się nie rozpadł? Angażując się w coś mam od razu zakładać, że w każdej chwili tej drugiej osobie może się coś odwidzieć? Nie wierzyć w to co mówi, robi, obiecuje, bo przecież zawsze może zmienić zdanie?


Tak.
Nie możesz być jako powój, co pnie się po nim jak po twardym kiju w górę, bo gdy ten się złamie - będziesz leżeć na glebie i płakać, że go nie ma, że zawiódł oczekiwania, że był taki mocny, jako podpora i cały plan na życie - a teraz tylko jest w kawałkach.

Związek jest jak samochód - te czasami mają rozmaite wypadki.
Znajdź dla siebie mężczyznę, którego uznasz za Wystarczająco Dobrego, a który i Ciebie uzna za wystarczająco dobrą, by nie sięgać po inne.
Z czasem on zbuduje zaufanie u Ciebie, bo nie powinien otrzymać go od razu na piękne oczy.

A gdy uda Ci się iść przez życie tak, by nie uzależniać swojego szczęścia od posiadania faceta i od jego obecności - to każdy potencjalnie kolejny przypadek rozstania nie potraktujesz już jako własnej osobistej klęski, ale jako wypadek przypadek. To on odchodząc, będzie musiał mieć świadomość, że opuszcza niczym statek, bezpieczną przystań i zmierza w nieznane.

Stawiasz dużo pytań - nie odbieraj czasem naszych odpowiedzi jako atak na siebie, tu nie ma takiej agresji, choć czasami warto raz czy drugi człowiekiem potrząsnąć.
Na stawianie pytanie, może znajdziesz odpowiedź w takim artykule, jaki we fragmencie zacytuję poniżej:
Źródło: http://www.sympatiaplus.pl/artykul/1374,wygorowane-oczekiwania-w-zwiazku-cz-1.html

"Gdy spotkamy kobietę, która nie jest stuprocentowym odzwierciedleniem naszego ideału, po jakimś czasie zaczynamy zadawać sobie pytanie: Czy to już wszystko? Czy jestem tak szczęśliwy, jak powinienem? A może gdzieś istnieje kobieta, która będzie dla mnie jeszcze lepsza? Niestety zbyt często odpowiadamy na to ostatnie pytanie twierdząco, przez co padamy ofiarą własnych wygórowanych oczekiwań.
Marzymy o znalezieniu bratniej duszy, która zaakceptuje nasze słabości, pomoże rozwijać talenty, obdarzy nas szacunkiem i zaoferuje wsparcie w każdej sytuacji r12; bo przecież to jest podstawą każdego współczesnego związku. W rzeczywistości jednak niewiele małżeństw lub związków partnerskich osiąga ten ideał. Coraz częściej zdarza się, że partnerzy osiągają stan emocjonalnej pustki(...)

Analizują swój związek, wielokrotnie zadając sobie to samo pytanie: Czy byłbym szczęśliwszy i mądrzejszy, gdybym był z kimś innym? Czy byłbym lepszym człowiekiem, gdybym był z inną kobietą? To bolesny dylemat, z którym boryka się dziś wiele par. Nic nie wywołało tylu ludzkich nieszczęść, co koncepcja bratniej duszy.

Spójrzmy na Marka, pracownika opieki społecznej, który ożenił się z kobietą biznesu, gdy miał dwadzieścia kilka lat. W wieku 29 lat poznał inną kobietę, psychologa. Po dwóch latach bolesnego rozdarcia między dwiema kobietami podjął decyzję o odejściu od żony. Jednak jego drugi związek również nie przetrwał próby czasu. Po czterech latach wspólnego życia podjął decyzję o rozstaniu, ponieważ miał dość ciągłych pytań o to, kiedy wreszcie się oświadczy.

Teraz rozumie już, że jego związek z żoną był solidny, a wszystkie problemy można było rozwiązać inaczej, bez uszczerbku dla małżeństwa. Jednak 10 lat temu, gdy odchodził od żony, nie zdawał sobie z tego sprawy.
- Zawsze miałem wrażenie, że gdzieś czeka na mnie mój ideał. Poczucie bezpieczeństwa, które daje małżeństwo, odbierałem jako nudę i stagnację. Nie umiałem oprzeć się pokusie poznawania innych atrakcyjnych kobiet - przyznaje Marek. Obecnie ma 42 lata i nadal jest sam. - Zraniłem innych i skrzywdziłem sam siebie - gorzko stwierdza.(...)

Nie chcemy zrezygnować z prawa do rozglądania się. Wolimy trwać w niezobowiązujących relacjach. Stawiamy na "stabilną niejednoznaczność". Nie angażujemy się w związek, ponieważ chcemy mieć możliwość zerwania go w każdej chwili, gdy znajdziemy kogoś ciekawszego. Nie jesteśmy pewni, czy nasza partnerka jest tą jedyną, więc wciąż mamy oczy szeroko otwarte.(...)

Podczas pierwszych miesięcy związku nieświadomie idealizujemy naszą partnerkę. Wiele ludzi sądzi, że pasja i emocje, które odczuwają na pierwszym etapie związku, będą towarzyszyły im do końca życia. Gdy pierwsze, romantyczne uczucie się wypala i trzeba stawić czoła szarej rzeczywistości, ludzie zaczynają szukać nowych bodźców gdzieś indziej albo po prostu się rozstają.

Gdy partnerzy nie czują już tej samej pasji co kiedyś, uznają, że ich uczucie wygasło. Zaczynają się zastanawiać, czy w ogóle do siebie pasują. Jest im ze sobą dobrze, ale nie czują już tak silnych emocji jak kiedyś. Czy nie jest to oznaka uczciwości i odwagi r12; przyznać się, że się nie udało i po prostu się rozstać?"
-----------------

Gorzej, że zdrajcy najpierw testują nowy teren - dochodzi do zdrady i zranienia tej osoby, która bezgranicznie ufała - nie wyczuwając nadchodzącego zagrożenia.

Więc jeśli zdrajcy już nie mają honoru - pozwólmy im odejść, przyznając się do złej oceny tego człowieka i jego marnej jakości. Nie jesteśmy przecież odpowiedzialni za jego demony pragnień "szczęścia", które popchnęły go do zdrady - to takie geny, a czasem podły charakter.
3739
<
#53 | Deleted_User dnia 28.06.2015 01:21
patunczyk zauważ proszę, że większosc tu osób an tym forum jest 40+, bądź 50+, a rozwód wiąże się z tym, że na etap chodzenia z balkonikiem bedą sami. Czy jesteś świadoma tego, że starzenie się w samotnosci jest jednym z najgorszych uczuć jakie proponuje życie? Rozwód to przegrana, przegrana z uwagi na wszystkie pary, które pozsotały w biegach (małżeństwach), tych co funkcjonują, i tych co były. Ktoś może powiedzieć, że inaczej został wychowany, mnie rodzice nauczyli szacunku do instytucji małżeństwa, to nie ja zawiodłam, nie poszedłam z uwagi na korzyści emocjonalne do kogoś innego, pozostałem wierny kulturze, dlaczego więc będę się starzał w samotności? dokonałem nie dość trafnego wyboru, wyboru partnera na życie, który zawiódł, nie budował dłogofalowo, nie obchodziłem go ja, ani nasze małżeństwo, liczyło się tylko to, że opadły emocje, w prawie kanonicznym nie ma przepisu, w którym miłość jest wymagana aby zawrzeć małżenstwo, znaczy tyle co nie da się jej udowodnić czyli nie istnieje, biochemia mówi, nie ma różnicy pomiędzy zjedzeniem czekolady a miłością- endorfiny w móżgu takie same, Jeszcze nie czujesz tego, że kultura jest sztuczna, że została wymyślona przez człowieka, że nie wszyscy są w stanie żyć z jej założeniami, to ludzie z mojego zawodu nie zarabiali by reprezentując takie osoby jak tutaj aby uzyskać wyrok w imieniu tego kraju, zmieniający status cywilny zwykłego człowieka. Jestem młodsza od Ciebie, starzenie się, rozwój powinien definiować przyrost wiedzy i doświadczeń, a nie stanie w miejscu. Proszę nie mów o nieudzielaniu się w Twoim wątku innych osób, na równi z Twoim tematem ktoś może czytać życiorys Einstaina albo orecznictwo rozwodowe, później przychodzą osoby z takimi pogądami na świat o miłości wiecznej, a prawnik nie wie czy ma się śmiać czy płakać, nie potraktuje Cię poważnie, ale zainkasuje za prowadzenie Twojej sprawy. Twój chłopak miał prawo od Ciebie odejść, jest wolnym człowiekiem, gwarantuje mu to Konstytucja, nie masz prawa rościć sobie do niego praw. Mój narzeczony może ode mnie odejść jeśli tak postanowi, ma do tego prawo, zaakceptuję tę decyzję. Jeśli będziesz bawiła się w denuncjację w jego pracy, to możesz ponieść tego konsekwencje. Chcesz mu nabałaganić w dokumentach? To jest już dorosłe życie, a nie podstawówka, gdzie rozbijało się tabliczkę komuś na głowie bo nie robił tego co my chcemy- Ania Shirley rozbiła taką Gilbertowi. Nie wolno Ci czuć nienawiści, powinnaś czuć smutek, nienawiść powoduje odwet, a odwet jest karalny. Zdaję sobie sprawę z tego, że czujesz się zdewastowana emocjonalnie, masz prawo tak się czuć, że jest Ci bardzo trudno, że cierpisz, Jesteś pobudzona emocjonalnie z uwagi na negatywizm, większość osób na tym forum przeszła to pobudzenie, Jak widać nie jest ono wieczne, na tym forum są osoby, które naparwdę nie zawiniły, a przerwano im małżeństwo, małżeństwo jest ważniejsze od narzeczeństwa bo rodzi skutki prawne i cywilne. patunczyk ja trzymam kciuki za to, że on do Ciebie wróci, że na chwilę dostałaś wypowiedzenie, i ze on się opamięta. Mówię Ci że znam taki sam przypadek jak Twój i mężczyzna strasznie żałuję tego kroku, tyle że Ewa nie pozwala mu wrócić. To nie jest tak, że on nie czuje emocji związanych z rozstaniem z Tobą, on ma na te emocje nałożone emocje z nową dziewczyną, a gdy te nowe opadną, te słabsze także w niego uderzą może ze zdwojoną mocą. Tylko, że czasem nie ma powrotu, bo pozostaje ten klin rozstania.
12332
<
#54 | patunczyk dnia 28.06.2015 02:05
petabibik, studiujesz prawo?
9767
<
#55 | milord dnia 28.06.2015 08:55
>>>>małżeństwo jest ważniejsze od narzeczeństwa bo rodzi skutki prawne i cywilne.<<<<
Jedno jedyne prawdziwe zdanie i akurat Ciebie Patunczyk nie dotyczy. Jeszcze nie dotyczyZ przymrużeniem oka
>>>>petabibik, studiujesz prawo?<<<<
Nie. Raczej przysposobienie do podstaw parapsychologii lub paraporadni małżeńskiej. Dawno się tak nie uśmiałem i to chyba będzie fajna niedziela.Z przymrużeniem oka
Posłuchaj Patunczyk. Minie trochę czasu, poznasz kogoś i przejdzie jak ręką odjął. Nie rozpamiętuj i nie rozdrapuj bo będzie się dłużej goiło. Jedno trzeba Ci przyznać w tym całym lamencie. Potrafisz kochać i być wierną. To obecnie rzadka umiejętność. Frajerem jest i będzie każdy ten > który tego nie doceni.
12332
<
#56 | patunczyk dnia 28.06.2015 16:27
Milord rozumiem, że rozbawila Cie tak wypowiedź koleżanki petabibik? Uśmiech
3739
<
#57 | Deleted_User dnia 28.06.2015 17:21
Wizja balkonika ! 40+! Horror:szoook
3739
<
#58 | Deleted_User dnia 28.06.2015 22:50
apologises czy ja napisałam, że po 40 balkonik? A co gdy ma ktoś uszkodzone jedno biodro, bądź dwa? Nie napisałam nigdzie, że 40+= balkonik, po 70 napewno, a czasem po 60, nie mówię o wyjątkach od reguły.
milord

Cytat

>>>>petabibik, studiujesz prawo?<<<<
Nie. Raczej przysposobienie do podstaw parapsychologii lub paraporadni małżeńskiej
na jakim fakcie to stwierdziłeś? Nie lubię jak mi się zarzuca brednie, jak tylko załączę gdzieś na jakiejś stronie zdjecie mojej legitki i książek to Ci wyślę, może jeszcze wykaz ocen na priw mam Ci wysłać + zaświadczenie o odbytych praktykach?
patuńczyk Załuję, że odezwałam się w tym wątku, pozdrawiam.
3739
<
#59 | Deleted_User dnia 28.06.2015 23:03
Petabibik , nie masz wpływu jak kto odczytał twoje słowa , trochę prawdy w tym jest. Udało mi się uśmiechnąć i to jest moje, dziękuję. Patuńczyk , dla Ciebie "czy możesz twierdzić, że kogoś kochasz, jeśli nie pozwalasz mu być sobą, jeśli potrzebujesz go psychicznie i emocjonalnie, żeby być szczęśliwym? To co , miłością nasza kultura nazywa, z jej pieśniami i poematami nazywa- tak naprawdę miłością nie jest; co więcej: stanowi jej przeciwieństwo. Jest żądzą, kontrolą, posiadaniem." Anthony de Mello
12173
<
#60 | jagodalesna dnia 28.06.2015 23:42
Nie tylko koledzy się uśmiali:-)
Petabibik, trochę dystansu przyda się Tobie... A bredzić może nawet profesor. Stan umysłu nie jest zależny od wykształcenia i ilości praktyk:-))))

Komentarz doklejony:
Ogłaszam rajd balkoników w kategorii 40 plusSzeroki uśmiechSzeroki uśmiechZ przymrużeniem oka
12332
<
#61 | patunczyk dnia 28.06.2015 23:52
no i się zaczęło piekiełko. nie obrażajcie się, to tylko internet, są sprawy ważniejsze.

Cytat

Jedno trzeba Ci przyznać w tym całym lamencie. Potrafisz kochać i być wierną.


milord, dziękuję za te słowa, jedna jedyna osoba tutaj, która nie uważa, że uczepiłam się faceta i świata poza nim nie widzę. ja tylko kocham. ja tylko ufałam.
najbardziej bolą zawiedzione obietnice. plany jakie snuł i w jakie pozwolił mi uwierzyć. boli to, że wszystko to za co mnie kochał zmieniło się w to co we mnie nienawidzi.
zawsze powtarzałam nie obiecuj jeśli nie możesz dotrzymać słowa.
nie chcę mówić rozstaliśmy się, bo ja się nie rozstałam, to nie była moja decyzja, ja tego nie chcę. porzucił mnie dla innej? wychodzę na ofiarę losu.
jest źle.
12173
<
#62 | jagodalesna dnia 29.06.2015 00:16
Dopóki nie zaakceptujesz rzeczywistości, dopóty będziesz się męczyć i ze swojej mocnej strony jaką jest wiara w miłość, uczciwość i lojalność zrobisz swoją słabość... i wystawisz się na działanie innych mało rokujących partnerów.

Zamknij ten rozdział i idź do przodu:-)
11128
<
#63 | adanuta dnia 29.06.2015 00:26
Petabibik, zatkało mnie, nie wiem co powiedzieć ... Szeroki uśmiech idę oliwić balkonik... może napisz coś o swojej historii
3739
<
#64 | Deleted_User dnia 29.06.2015 00:29
patunczyk ludzie z tego forum byli wierni, to nic wielkiego, warunek żeby utrzymać małżeństwo, tu dużo osób było wiernych m.in Yorik, betryeyed, Ramirez, Avennious, Nox, JakichWiele, zawiedzonyfac, monnonabis, Andarah71.
jagodaleśna 60, 70, 80, 90 mieści się powyzej 40. Nie rozumiesz tego, ktoś wykazuje tutaj elementarne braki w matematyce! Najważniejsi profesorowie prawa; Z. Ziembiński, J, Wróblewski, Zieliński, mogłabym wymieniać i wymieniać.
jagodaleśna większym autorytetem na tym forum są Mono, Yorik i betrayed40, w Twoim nawet nie potrafiłaś odnieść się do słów Yorika, słuchasz tylko tego co jest dla Ciebie wygodne, 41 letnia kobieta i nie potrafi spojrzeć z innej strony, tylko ze swojej, łap ad personam w swoim kierunku, bo widzę, że lubisz sobie szafować słowami erystycznymi.
p
12173
<
#65 | jagodalesna dnia 29.06.2015 00:34
:-) Ponownie się uśmiałam. Dzięki, petabibikSzeroki uśmiech
3739
<
#66 | Deleted_User dnia 29.06.2015 00:37
jagodalesna ja bym się za dużo nie śmiała, tylko pilnowała usta męża, i usta przyjaciółki Szeroki uśmiech
12332
<
#67 | patunczyk dnia 29.06.2015 09:17
łapię się na tym, zwłaszcza w chwilach, gdy mam zajęcie, jestem w pracy, uda mi się myśli skierować na inny tor, że podświadomie wydaje mi się, że on tylko gdzieś wyjechał, że zaraz wróci, a wszystko będzie jak kiedyś.
Wiem, że tak nie jest, to wszystko się wydarzyło, ale jednak...
12173
<
#68 | jagodalesna dnia 29.06.2015 09:37
patunczyk, ponieważ nie zaakceptowałaś rzeczywistości. Potem będzie "z górki":-)
12332
<
#69 | patunczyk dnia 29.06.2015 10:22
ale ja wiem, że on odszedł, nie ma go. koniec. w głowie wszystko jest ok.
emocjonalnie? nie wiem, jak głowa ma przekonać serce ;/
9937
<
#70 | Ramirez dnia 29.06.2015 21:56

Cytat

zauważ proszę, że większosc tu osób an tym forum jest 40+, bądź 50+, a rozwód wiąże się z tym, że na etap chodzenia z balkonikiem bedą sami. Czy jesteś świadoma tego, że starzenie się w samotnosci jest jednym z najgorszych uczuć jakie proponuje życie? Rozwód to przegrana


Cytat

nie wiem, jak głowa ma przekonać serce ;/


Koleżanka Petabibik przeżyła jak widać zestaw ataków paniki od tych wszystkich, którzy czują się jeszcze młodo - aczkolwiek młodość to rzecz względna - a moim zdaniem, ma sporo racji podnosząc nam ciśnienie. Fajne

Dramatem upływu czasu jest to, że pomimo szybkiego starzenia się, starzejące się ciało ma dalej tego samego młodego ducha. I tak, jak byliśmy w wieku Petabibik, czy Patunczyk - granica partnera z którymi poszlibyśmy, jak to się mówi - "do łóżka" lub by założyć rodzinę, była bliska naszego wieku, tak z biegiem lat o dziwo skala wieku "akceptowalnego" na partnera, bardzo się zmienia. W tamtym czasie młodości, perspektywa pójścia do łóżka z koleżanką 50-cio, czy 60-cio letnią była traktowana jako niesmaczny horror, gwałt na własnym poczuciu estetyki - ale z czasem się to zmienia i wymagania estetyczne przestają mieć aż takie znaczenie. Fajne

Sięgamy po prostu po to, co możemy osiągnąć. Jak nie - to czasem dramatycznie kupujemy to sobie. Ileż w sieci jest ogłoszeń zaczynających się od "Zasponsoruję...", czy "Poznam panią, wiek obojętny..." Fajne

Gdy więc mężczyzna osiąga czy mija tę magiczną 40-tkę, a za partnerkę wybrał NIESTETY równolatkę, jego estetyka postrzegania kobiety być może cierpi, bo może już przytyła czy zaniedbała się - więc jak to mówią - zmienia starą żonę na "młodszy model", bowiem taka łajza zaczyna się zastanawiać, czy z tą młodszą jaka daje mu niespodziewanie dla niego szansę, nie powróciłyby zapomniane już emocje, czy też nie poczułby się bardziej spełniony i szczęśliwy, jako doceniony wreszcie przez młodszą kobietę mężczyzna z szansą na kolejne rozmnożenie - a stara żona, przecież już może nie jest tak atrakcyjna jak młodsza, seks z nią jest już jak kazirodztwo, a w dodatku może już trochę zrzędzić, itd... Fajne I bach... mamy zdradę, a w konsekwencji rozwód - i ktoś zostaje sam.

Może więc to co spotyka teraz Patunczyk gdy młodą jest, gdy jej mężczyzna jest może jej równolatkiem - jest takim właśnie wcześniejszym procesem zmiany kobiety na "nowszy model". Im wcześniej to się stało - tym dla Patunczyk lepiej - bo pole wyboru kolejnego właściwego mężczyzny na całe życie ma jeszcze teraz zdecydowanie szersze, niż za ileś tam lat, gdyby miała zaliczyć "powtórkę z rozrywki" i rozstawiać się po 40-ce, czy po 50-ce.

I choć znamy powiedzenie, że "w starym piecu diabeł pali", to przez wiekowo obniżoną latami atrakcyjność (co może mieć związek z traconą z latami płodnością - imperatyw genetyczny nakazuje nam się rozmnażać poprzez seks), istnieje spore ryzyko, że nikt już nie podejmie tego kolejnego kroku wejścia w nowy związek, często z innym "rozbitkiem" - za dużo ryzyka, lub za dużo zmian wnosi to w znane nam obecne życie.

Stąd bardzo słusznie pojawia się wizja jak z horroru. :cacy Gdy samotność w życiu będzie może wiązała się ze starością z balkonikiem, mając bardzo niską atrakcyjność fizyczną czy intelektualną dla innych - będziemy wiecznie odrzucani ku tejże samotności. Jak to mówią, na starość nie będzie przy tobie nikogo, kto szklankę wody choćby w chorobie by podał, szczególnie gdy sami nie chcemy obniżyć poprzeczki atrakcyjności dla potencjalnego starszego partnera, lub często - gdy to religia zabrania wchodzenia w nowy związek.

Intuicyjnie wyczuwam teraz, że teoretyczna dziewczyna w wieku 30-40 lat ma dużo większe szanse na znalezienie partnera na resztę życia (ze względu na swoją atrakcyjność seksualną wynikającą z płodności), niż dziewczyna po 50-tce. Te, które nie zostaną dostrzeżone i ponownie zdobyte przez mężczyznę, pozostaną samotne być może do końca życia. I to właśnie na taką samotność skazuje je niejako rozwód. Ale to, czy będzie to przegrana - to już raczej zależy od nas, od naszej postawy i podejścia do życia, czy będziemy umieli się w tym na nowo znaleźć. Wygrana w totka lub nowy związek - to i balkonik nie jest straszny :cacy
12332
<
#71 | patunczyk dnia 30.06.2015 15:15
Wyprowadziłam się. Pora zamknąć ten etap. Nie wiem jak ja sobie z tym poradzę. Nie wiem jak to przeżyję. Jestem zmęczona, smutna, świat stał się szary. Nie mam siły. To jest miłość mojego życia, coś co się już nie powtórzy. Może przyjdzie jakąś inna, ale to już nigdy nie będzie to. Ktoś tu napisał, że życzy mi jego powrotu. Ja wiem, że to nigdy nie nastąpi. Musiałby tego zechciec, ukorzyc się, przeprosić. Jest zbyt dumny na to. Nigdy nie kochał mnie na tyle by błagać. Kazałam mu oddać głupi zegarek, który kupiłam mu na ostatnie urodziny. Walczył o niego bardziej niż o nasz związek. To świadczy o tym jakim jest człowiekiem. I jaka ja jestem glupia, że go kocham. Życie mi się posypalo.nigdy już nie będę kochać tak samo. Może już nigdy nikogo nie będę kochać naprawdę, a będę z kimś tylko po to by nie być samą. To jest miłość mojego życia. I zawsze będzie. I nic nie jest w stanie tego zmienić. Będziecie mi teraz zarzucac patos. I róbcie to. To nie zmieni tego co czuje. Tak bardzo kocham. I tak bardzo zostałam zraniona. Miłość jest do dupy. Można polegać tylko na sobie. Nie wierzcie nigdy kiedy ktoś mówi, że w dwójkę żyje się lepiej. To tylko pozory. Będąc samemu nic się nie ryzykuje. Może jest trochę smutniej ale na pewno bezpieczniej. Kocham go. W końcu przestanę, albo przynajmniej zapomnę, że go kocham. Tęsknię. Czasem nienawidzę. bardzo bym chciała by nam się udało. Ale zostałam z tym pragnieniem sama.

Komentarz doklejony:
Żałuję, że poświęciłam mu tyle kiedy był nikim, kiedy jego życie nie miało przyszłości. Żałuję że wspierałam, że walczyłam, pocieszalam. karta się odwróci. Napewno. A ja już zawsze będę złamana.
12031
<
#72 | Megan1 dnia 30.06.2015 16:25
Patunczyk, teraz jesteś nieszczęśliwa więc nie zrozumiesz tego, że cała ta sytuacja coś Ci dała.
Tobie wydawało się, że prawdziwa miłość przezwycięży wszystko. Związek (z dłuższym stażem) to jest praca dwojga (nie jednego!!) ludzi. Super związki nie biorą się z powietrza, a z odpowiednich działań. Nie ma czegoś takiego jak miłość, która pokona wszystko bo jest jedna i na zawsze. I muszą chcieć DWIE strony!!
Do tego, Ty oprócz naiwności, zbłądziłaś też stawianiem swojego partnera na pozycji numer 1 w swoim życiu.
Ty nawet nie wiesz, że tylko krzywdę robisz tym sobie i dodatkowo gasisz swój związek. Kiedy swoim zachowaniem pokazujesz partnerowi, że on jest dla Ciebie ważniejszy niż Ty sama dla siebie, to on przyjmie ten fakt, że on jest tu ważniejszy i tak zacznie się zachowywać. Bo taka postawa (a już zwłaszcza u kobiety) nie odniosła jeszcze nigdy dobrego skutku. To jest Twoje życie i Ty powinnaś być nr 1, partner i wszyscy inni są zawsze nr 2 i dalej.
Ty tego schematu jeszcze nie rozumiesz, Tobie wydaje się, że jeśli cały swój świat oddałaś jemu to on powinien kochać Cię bezwględnie do końca świata.
Mężczyzna kocha inaczej niż kobieta, jego uczucia kończą się tam gdzie kończy się zainteresowanie. Zainteresowanie kończy się tam gdzie zaczyna się nuda. Nudna jest każda partnerka, której świat krąży wokół partnera. Sama byś szybko straciła zainteresowanie (= uczucie) kimś takim.
Ale do Ciebie nie trafiają jeszcze takie proste i logiczne zasady, Tobie wydaje się, że jeśli ktoś sie w Tobie zakochał to bez względu na dalszy bieg wydarzeń to będzie trwało wiecznie bo taka jest "prawdziwa miłość".
Nie widzisz, że taka naiwna wiara prowadzi tylko do rozczarowań i nie ogarniasz, że trzeba twardo stąpać po ziemi i myśleć racjonalnie żeby być szczęśliwym w rzeczywistości.
Ale mimo wszystko jak już przebolejesz tą sytuację to sama zauważysz, że coś z niej wyniosłaś pożytecznego dla siebie.
Ty już (chyba!) pomału mądrzejesz bo zaczynasz zauważać, że oddawanie całej siebie w związku jest głupotą. Tylko jeszcze nie rozumiesz, że w takim związku można być równie szczęśliwym.
Miłość nie jest do dupy tak jak napisałaś, miłość może dawać dużo szczęścia, tylko trzeba umieć się nią cieszyć.
Ty powinnaś też przyswoić fakt, że każda osoba może odejść w dowolnym momencie, to jest je prawo. Nie odczułabyś czyjegoś odejścia tak boleśnie gdybyś bardziej żyła własnym życiem niż wspólnym i nie obracała swojego całego świata wokół partnera. Kochać kogoś to jedno, a uzależniać swój los od kogoś to drugie.
12332
<
#73 | patunczyk dnia 30.06.2015 18:05
wiem, że mi coś dała. Wiem kim chcę się stać. chcę być trochę jak ta kobieta ze znienawidzonej ostatnio reklamy jakiejś fundacji, ta co pojechała tu i tam, zrobiła karierę, ale nie zdążyła mieć dziecka. chcę się skupić na sobie i osiągnąć sukces. miłość? podziękuję. dziecko? już nie potrzeba do tego mężczyzny Pokazuje język
partner nigdy nie był numerem jeden w moim życiu. związek owszem, ale partner nigdy nie był ponad mną. mam swoje pasje, swoje zainteresowania. i umiałam to wszystko pogodzić, był zawsze czas na pracę, czas dla mnie, czas dla nas. czy jest coś złego w tym, że zależało mi, abyśmy mieli każdego dnia przynajmniej chwilę dla siebie? żebyśmy robili coś razem? wychodzili gdzieś?
ale owszem, moje pasje były zawsze deprecjonowane. bo jak można interesować się czymś co nie zawsze wymaga wychodzenia z domu? bo jak można interesować się czymś co nie wymaga kontaktu z drugą osobą? ano, można. moje pasje takie są. i zawsze były.

Cytat

Ale do Ciebie nie trafiają jeszcze takie proste i logiczne zasady, Tobie wydaje się, że jeśli ktoś sie w Tobie zakochał to bez względu na dalszy bieg wydarzeń to będzie trwało wiecznie bo taka jest "prawdziwa miłość".

uważam, że jeżeli ludzie się kochają to będzie to trwało wiecznie, bo będą w stanie wszystko naprawić. bo się rozumieją, potrafią rozmawiać, znają się. miłość to praca i jeśli się pracuję to będzie to trwało wiecznie. nigdzie, w żadnym miejscu nie napisałam, że tak po prostu to ma być. trwać sobie zawieszone w jakiejś nicości. ale owszem

Cytat

I muszą chcieć DWIE strony!!
a chciałam tylko ja.
można się znudzić. może się odwidzieć. tylko czemu do cholery nie odwidziało mu się, kiedy był nikim, kiedy musiałam go poniekąd utrzymywać. zawsze byłam bardzo zaangażowana, od samego początku, w tej kwestii nic się nie zmieniło. takie kolejne pytanie bez odpowiedzi: czemu mnie nie zostawiłeś kiedy nie miałeś perspektyw? czemu pozwoliłeś mi się wspierać? czemu zaczęło przeszkadzać mu to właśnie teraz, kiedy znalazł go sukces? i nie jest tak, że oddałam całą siebie. mocno trzymałam się swojego zdania w kwestii ślubu, na którym mu rzekomo tak bardzo zależało. zawsze powtarzałam, że mi na tym nie zależy, że nie marzę o białej sukni i welonie. nigdy się z tym nie kryłam i oznajmiłam, że zrobię to dla świętego spokoju, trochę żeby zamknąć usta rodzinie. wszystko mi jedno, mogę to zrobić tylko dajcie mi już święty spokój. trzymałam się swojego zdania i byłam z nim szczera. a on tak bardzo chciał ślubu, że aż przeleciał inną. i już. po sprawie.
po prostu postawiłam w życiu na złą kartę.
9767
<
#74 | milord dnia 30.06.2015 20:39
>>>Nie wiem jak to przeżyję. Jestem zmęczona, smutna, świat stał się szary<<<<
Czyli pora nastawić pranie. Koniecznie z wybielaczemZ przymrużeniem oka Jeszcze w to nie wierzysz bo i za wcześnie, i mogłoby wyglądać fałszywie > to co teraz masz stanie się takie nierealne. No dobrze. Wiem. Przeorganizowanie życia zawsze zaczyna się od wejścia na piechotę na dziesiąte piętro bo jakiś debil uszkodził windę > ale za to jaki widok!Szeroki uśmiech Jak się już wdrapiesz oczywiścieZ przymrużeniem oka
8724
<
#75 | rado dnia 01.07.2015 00:19
1)

Cytat

czemu mnie nie zostawiłeś kiedy nie miałeś perspektyw? czemu pozwoliłeś mi się wspierać? czemu zaczęło przeszkadzać mu to właśnie teraz, kiedy znalazł go sukces?

2)

Cytat

mocno trzymałam się swojego zdania w kwestii ślubu, na którym mu rzekomo tak bardzo zależało. zawsze powtarzałam, że mi na tym nie zależy, że nie marzę o białej sukni i welonie

Dał się wyciągnąć z doła, nic nadzwyczajnego, ale dałaś mu sygnał, że nie zależy Ci na ślubie a jemu być może zależało. W odróżnieniu od Was, kobiet, jesteśmy prości w obsłudze, mówimy co myślimy i tego oczekujemy od Was. Nie chciałaś ślubu to znalazł inną, zdziwiona?
3739
<
#76 | Deleted_User dnia 01.07.2015 00:36
No i proszę ....Uśmiech Dowiedziałyśmy się, kobietki, że zobowiązania łacznie z materialnymi można wyrównać w jednej chwili oświadczynami, w stylu "Rozważna i romantyczna". Tylko że mamy już 21 wiek... Tak jakoś przeleciało Uśmiech
Tacy prości w obsłudze, że aż utknęli w epoce kamienia łupanego.
Uśmiech
12332
<
#77 | patunczyk dnia 01.07.2015 11:23

Cytat

Nie chciałaś ślubu to znalazł inną, zdziwiona?

Cytat

Do tego, Ty oprócz naiwności, zbłądziłaś też stawianiem swojego partnera na pozycji numer 1 w swoim życiu.


co osoba to zdanie. to jak w końcu jest - znudził się mną, bo stawiałam go na pierwszym miejscu czy za bardzo stawiałam na swoim i dlatego mnie zostawił?

osiem lat temu też nie chciałam ślubu i on o tym wiedział. myślał, że się zmienię dla niego. powiedziałam mu jak bardzo boli fakt, że przez tyle chciał mnie zmienić w fundamentalnej kwestii. on się przez te wszystkie lata oszukiwał, a przy tym oszukiwał mnie. powiedziałam co myślę, prosto z mostu. prościej się już chyba nie dało. tacy prości w obsłudze, że osiem lat dochodziło do niego zdanie "nie chcę ślubu"?
3739
<
#78 | Deleted_User dnia 01.07.2015 12:07
Musztarda po obiedzie. Bardzo dużo idealizacji. Związek jaki był, taki był, warto pamiętać tych parę dobrych chwil i nie rozpamietywać bez granic tych złych. Cytując za klasykiem "mężczyznę można poznać nie po tym jak zaczyna , ale jak kończy". Zwłaszcza jak widzę plan na życie jest. Więc i wniosków na następny związek nie trzeba wyciągać. Bądź szczęśliwa na swój sposób dziewczyno.
5808
<
#79 | Nox dnia 01.07.2015 12:59
tak bardzo potrzebował żony że po trzech miesiącach znajomości kandydatkę na to stanowisko..,, przeleciał na pralce w jej mieszkaniu..."I nie jest ważne że już właściwie żonę miał,mieszkał z nią,sypiał,jadał,obiecywał,planował,a ona była gotowa na dziecko.Nie potrzebowała potwierdzenia przed ludźmi i Bogiem swojej miłości którą partnerowi okazywała.
11732
<
#80 | Bajeczna dnia 01.07.2015 20:45
Patunczyk, myślę, że analiza postępowania Twojego prawie- męża nie jest teraz najważniejsza. Czy pomoże Ci jakiekolwiek wyjaśnienie, odpowiedź na pytanie "dlaczego?"
Zawsze to powtarzam: czytając historie opisywane przez innych, nie wiemy nawet połowy istotnych rzeczy dotyczących tego związku. W dodatku sposób przedstawienia całej sytuacji zawsze jest subiektywny. Nie zniechęcaj się nietrafnymi, Twoim zdaniem, komentarzami. Najważniejsze jest jedno: żebyś zrozumiała, że tak, jak żyłaś, zanim go poznałaś, możesz żyć i teraz. Nie używaj kategorycznych stwierdzeń typu "nigdy, zawsze". Po latach będziesz się z nich śmiała. Bo to, co jest całym światem dziś, nie musi być nim jutro. Dziś jeszcze o tym nie wiesz. Ale gdy przyjdzie jutro- zrozumiesz. I przeczytasz wtedy nasze komentarze z zupełnie innym nastawieniem. Trzymaj się!
8724
<
#81 | rado dnia 02.07.2015 00:12

Cytat

osiem lat temu też nie chciałam ślubu i on o tym wiedział. myślał, że się zmienię dla niego

Absolutnie potępiam zdradę i zachowanie Twojego partnera, jednak mam znajomych z podobnym stażem jak Wasz i podobnie rozsypało się bo on chciał ślubu.
Twój partner najwyraźniej nie zrozumiał co dla Ciebie jest ważne w związku, chciał przypieczętować Waszą znajomość małżeństwem bo tak został wychowany. Dla Ciebie świstek nie ma znaczenia, jestem tego samego zdania, on odebrał to inaczej. Niemniej jednak stwierdzasz:

Cytat

znudził się mną, bo stawiałam go na pierwszym miejscu czy za bardzo stawiałam na swoim i dlatego mnie zostawił?

znasz odpowiedź na te pytania, prawda?
10176
<
#82 | agusiakag dnia 02.07.2015 01:49
czytam to co tutaj napisałaś i wiem jedno, obojetne ile czasu się z kimś spędziło, to ból zawsze jest taki sam, to nie jest tylko fakt, że człowiek został oszukany, że człowiek ma rysy na dumie, jest wiele różnych aspektów i dla jednej osoby największą tragedia będzie mała drobnostka, a ból będzie taki sam jak przy najgorszej zdradzie czy też śmierci bliskiej osoby. Skąd to wiem, dużo przeszlam jak chyba każdy tutaj, dzis wiem gdzie były moje błędy ale nigdy w życiu nie chciałabym wrócić do tego człowieka który zgotowal mi taki los.
Dziś mogę powiedzieć jedno, doszłam do siebie, zdrada mnie nie boli, nie denerwuje nawet, nie odczuwam absolutnie niczego, żadnego żalu czy nienawiści, mina dopiero dwa lata, nawet za trzy dni, 22 sierpnia będzie rocznica śmierci mojego syna, jednak uwierz ze to wszystko minie, w momencie gdy przestaniesz myśleć o tym związku jak o czymś co było jedyne w swoim rodzaju, jak przestaniesz myśleć tylko o tych dobrych chwilach. Domyślam się ze to u Ciebie jest jeszcze bardzo świeże, teraz jeszcze nie ale jak odzyskasz wiarę w siebie i własną wartość, jak zauważysz ze dałaś zbyt wiele, wtedy emocje opadną i spojrzysz na to z zupełnie innej perspektywy. Ja dziś wiem kim była ta panna z którą mnie mój facet zdradzil, wyobrażałam ja sobie jak jakaś piękna boginie, ale nic z tych rzeczy. Zwykła nieciekawa istota. Zastanawialam się jak ona mogła, skoro wiedziała o mnie o naszym chorym dziecku, sama była czy też jest mężatką z dwójką dzieci. Dziś wiem ze są nadal razem, ostatnio rozbawiło mnie coś co pokazali mi znajomi, że na każdym zdjęciu nosi ciuchy które ja mu kupiłam, żal mi go ale w inny sposób. Kiedyś i Ty spojrzysz na to tak jak ja dziś na to patrzę, minie wiele czasu zanim rany się zabliznia, odetnij się to jedyna możliwość na regenerację duszy.
10937
<
#83 | annahelena dnia 02.07.2015 11:02

Cytat

Już nigdy nie będę szczęśliwa, już nigdy nikomu nie zaufam.


patunczyk skoro tak dobrze potrafisz przewidzieć przyszłość, to może i dla mnie byś coś przepowiedziała? O szczęśliwe liczby w lotto nie proszę, ale skoro znasz się na odczuwaniu w przyszłości to ja poproszę.
Przepraszam za ten sarkazm, ale wkurza mnie takie głupie gadanie. Wkurza mnie, że dorosła kobieta niszczy sobie życie wzdychając do jakiegoś patałacha, twierdząc, że już nigdy nie będzie kochać. Wybierasz się na tamten świat skoro tak myślisz?
Wmawiaj sobie tak dalej, że to była miłość twojego życia, że każdy kolejny związek będzie tylko substytutem tego, który się skończył. Im więcej sobie będziesz wmawiać tym większa szansa, że się spełni. Że spotykając wartościowego faceta skrzywdzisz go, bo nie dasz mu szansy przez to swoje głupie myślenie. Że skrzywdzisz siebie nie dając szansy.
Ty tego nie widzisz, ale właśnie pozbyłaś się ze swojego życia namiastki faceta, człowieka, który oszukiwał, kłamał i wcale cię nie kochał. Jesteś o tyle w lepszej sytuacji, że ty już to wiesz. Ta kobieta, do której odszedł dowie się za jakiś czas, ale ty mam nadzieję, będziesz już w innym miejscu w swoim myśleniu. Ona zaczyna z nim związek od kłamstwa.

Bo naprawdę znajdę cię, przetrzepie ci tyłek i wytargam za kucyki za takie beznadziejne myślenie.
12332
<
#84 | patunczyk dnia 02.07.2015 12:11
Przyjmując pierścionek dałam mu pewien sygnał - jeśli będziesz bardzo tego chciał, jeśli mnie uspokoisz i przekonasz, to tak wezmę ślub. bo mnie jest naprawdę wszystko jedno, papierek, bez papierka, to nic dla mnie nie znaczy, równie dobrze mogę to zrobić i nie. ale potrzebuję czasu. i dał mi ten czas, powiedział, że poczeka do końca roku. i ile poczekał? dwa, trzy miesiące zanim ją poznał? było, minęło. nie to nie. mam to gdzieś.

Cytat

Zwykła nieciekawa istota.
bo to zawsze jest zwykła, nieciekawa istota. mnie opowiadał o jej rozstępach na tyłku.
będę jeszcze szczęśliwa, będę jeszcze kochać. czy zaufam? tego nie jestem pewna. nigdy nie ufałam, on to zmienił i się tym podtarł. zawsze byłam ostrożna, dopiero przed nim się otworzyłam. to nie był tylko mój partner, to był mój najbliższy przyjaciel. ten związek będzie na pewno rzutował na moje życie. tak jak każde inne doświadczenie.
nie mam kucyków Pokazuje język
najbardziej żałuję, że nie złamałam mu nosa. to mu kiedyś obiecałam jeśli mnie zdradzi. i że kiedy padło pytanie o wielki siniak na mojej ręce nie powiedziałam prawdy. bo nie chciałam by inni myśleli o nim jak o jeszcze większym skur*******.

Cytat

człowieka, który oszukiwał, kłamał i wcale cię nie kochał.

nie mógł mnie kochać. nie można kogoś kochać i świadomie, z pełną premedytacją tak mocno zranić. i budować swoje przyszłe, potencjalne szczęśćie z kimś innym na moim cierpieniu. nie wiem jakim człowiekiem trzeba być by tak zrobić, ale na pewno nie kochającym.


najgorzej jest zaraz po przebudzeniu. dzięki bogu nie budzę się juz o 5, mogę spać trochę dłużej. budzę się i czuję ten ucisk w sercu, jakbym nie mogła oddychać. biorę tabletkę i czekam, aż to uczucie minie. śpię nie śpiąc, bo pojawia się w snach. kocham i nienawidzę, tęsknie i tak bardzo chciałabym skrzywdzić. a to wszystko w moim małym, 42kg ciałku.
9937
<
#85 | Ramirez dnia 02.07.2015 12:41

Cytat

ten związek będzie na pewno rzutował na moje życie. tak jak każde inne doświadczenie. (...) kocham i nienawidzę, tęsknie i tak bardzo chciałabym skrzywdzić. a to wszystko w moim małym, 42kg ciałku.


Wczoraj znalazłem chwilę na wykopaliska w swoim archiwum płyt. Przeglądając, trafiłem na mój film ze ślubu, trafiłem na przysięgę małżeńską, która wtedy brzmiała tak szczerze. Był ślub, był "papier" - nic to nie znaczyło. I teraz już po dwóch latach od zdrady i rozstania - doszedłem do wniosku, że dano nam pewien dar, który docenić można po czasie - dar jakby kolejnego wcielenia, życia po życiu. Umarliśmy, a żyjemy. Umiera bowiem pewien istotny etap naszego życia. Umiera kawałek naszego czasu, jaki mamy skromnie do wykorzystania. Nasz partner nie umiera na raka - ale nasze serce boli, że go już nie ma, to była jego decyzja. I z czasem powoli wkraczamy w nowe życie już bez niego - bogatsi w dawne doświadczenie. Doświadczenie, jeśli nawet bolesne - to zawsze jest nauką - nie jest złe.

Po mniej więcej roku przeżywania bólu, żołądka skręconego w ścierę, jedni czują to intensywniej i dłużej, inni krócej mniej boleśniej - to jest tak, jakbyśmy umarli i narodzili się na nowo w tym samym ciele, już do nowego życia, a to co się stało, jest jak scenariusz z kiepskiego przeczytanego Harlequina. Przechodzisz przez to jak przez ogień, niczym bohater ze świata fantasy - a ogień ten wypala naszą duszę.

Lubimy uzależniać nasze poczucie szczęścia od drugiego człowieka. I nie bardzo potrafimy się od tej zależności uwolnić. Nawet podświadomie chcemy jej, chcemy tej niewoli duszy, tego bólu tak jak i radości, jaką ta zależność sobą wnosi. Pierwsze rozstanie boli najbardziej. Trzeba przechorować niczym wredną grypę. Potem, w miarę upływu czasu, robi się lżej, bo życie biegnie nieustannie, aż do końca. Więc i Ty dasz radę... Oglądasz w sercu stare już zdjęcia.

:cacy
12031
<
#86 | Megan1 dnia 02.07.2015 15:09

Cytat

Nie chciałaś ślubu to znalazł inną, zdziwiona?

To zdanie miałoby sens wtedy gdyby jemu zależało tylko na ślubie, nieważne z kim.

Ja przy trudnych sytuacjach mam podobnie jak Ty, budzę się wcześnie i dobija mnie uczucie tuż po przebudzeniu. Ale przejdzie, stopniowo będzie tylko lepiej.
8724
<
#87 | rado dnia 02.07.2015 21:26
Witam wszystkich,
Aguś fajnie, że się pojawiłaś, pamiętasz kawały na Twoim wątku? Uśmiech

Cytat

Bo naprawdę znajdę cię, przetrzepie ci tyłek i wytargam za kucyki

Annahelena, cholera muszę zapuścić włosy i spiąć w kucyk Szeroki uśmiech

Cytat

Lubimy uzależniać nasze poczucie szczęścia od drugiego człowieka. I nie bardzo potrafimy się od tej zależności uwolnić.

Ramirez, podejrzewam, że większość z nas ma ten sam problem.
Megan1, może właśnie mu zależy na ślubie nieważne z kim.

Cytat

najbardziej żałuję, że nie złamałam mu nosa. to mu kiedyś obiecałam jeśli mnie zdradzi. i że kiedy padło pytanie o wielki siniak na mojej ręce nie powiedziałam prawdy. bo nie chciałam by inni myśleli o nim jak o jeszcze większym skur*******.

Pati, jeszcze do Ciebie to nie dociera ale naprawdę masz szczęście, że nie jesteście już razem.
12332
<
#88 | patunczyk dnia 03.07.2015 08:09
Tylko do ślubu też trzeba dojrzałości. Mnie powiedział, że już nie czuje motylkow w brzuchu, już nie ma tej fascynacji jaka była na początku. Osiem lat. Ślub ma być na całe życie. Jeśli myśli, że po 15,20,30 latach będzie czuł motylki to ja mu życzę powodzenia. Myślę, że nie zależy mu tyle na ślubie co na wieczorze kawalerskim i weselu. Trochę bardziej na zasadzie koledzy mieli to i ja chcę mieć.
Może gdybym czuła, że dorosl do takiego zobowiązania to też bym chciała? Może po prostu nigdy mnie do tego nie przekonał?
To nie był idealny związek. Ale był mój, był na tyle dobry, że chciałam by trwał wiecznie. Naprawdę bardzo go kocham. To nie były problemy nie do przejścia. Ciężką pracą moglibyśmy stawić temu czoła. Nie dał nam szansy. Wybrał najprostsze możliwe rozwiązanie.
Nie lubię kiedy ludzie rezygnują, poddają się. To oznaka wielkiej słabości.
Szkoda, że oklamywal mnie przez tyle lat. Żałuję, że muszę dzielić z nim tyle wspomnień, że byliśmy razem w tylu miejscach. Chciałbym mieć wspomnienia z kimś bardziej wartościowym, z kimś kto by na nie zaslugiwal.
9937
<
#89 | Ramirez dnia 03.07.2015 11:54

Cytat

Miłość musi znaleźć przedmiot miłości. Ocalę tylko tego, kto kocha rzecz prawdziwie istniejącą. Tego, kogo można nasycić.

Dlatego także kobietę zamykam w małżeństwie i każę kamienować cudzołożną żonę. Doprawdy - rozumiem jej pragnienie i to, jak wielka jest ta obecność, której ona przyzywa. Potrafię czytać w niej, kiedy urzeczywistnia się cud wieczoru a ona na tarasie, wsparta na łokciu, ze wszystkich stron zamknięta wezbranym morzem horyzontu, wydana jest niby dłoniom kata, męce narastającej czułości...

Czuję jak drży, wyrzucona - niby pstrąg na piasku, czekająca - niby na przybór morza, na błękitny płaszcz rycerza. Swoje wołanie rzuca całej ogromnej nocy...

Ktokolwiek się z niej wyłoni, ten ją wysłucha. Ale na próżno będzie przechodzić od jednego płaszcza do drugiego, bo nie ma człowieka, który by ją zaspokoił. Podobnie przybrzeżna ławica, pragnąc ochłody, woła nadmiaru morza, a morze bez końca wysyła swoje fale. Jedna po drugiej przybiega i traci u brzegu siłę. Po cóż więc uprawomocniać zmianę małżonka? Kto przede wszystkim kocha miłość nadchodzącą, nie pozna, czym jest spotkanie...

Tylko tę ocalę, która potrafi stawać się i budować swój ład wokół wewnętrznego podwórca, podobnie jak cedr rozwija się wokół swojego ziarna i we własnych granicach znajduje siłę wzrostu. Ocalam tę, która nie kocha przede wszystkim wiosny, ale kształt tego jednego kwiatu, w którym jest zawarta wiosna. Tę, która nie kocha przede wszystkim miłości, ale jedną jedyną twarz którą przybrała miłość...

Antoine de Saint-Exupery - Twierdza

Chciałaś zbudować coś trwałego nie budując murów. Chciałaś wieczności, zamykając czas. Czasami człowiek potrzebuje pewnych znaczeń, pewnych symboli takich jak ślub, wesele, obrączka - by były dla niego symbolicznym ograniczeniem. Stają się pewnego rodzaju barierą, przez którą muszą nieraz brać głęboki oddech - by ją móc pokonać. Niektórzy wierzą, że jeśli teraz mają pragnienia by iść do łóżka z kimś innym - to symbolika sobie narzucona będzie na tyle skuteczna, że ich przed tym powstrzyma. Z czasem okazuje się to iluzją, bowiem co może powstrzymać tego, kto wiecznie jest niezaspokojony w poszukiwaniu motyli, nowych wrażeń, itd...

Cytat

Szkoda, że oklamywał mnie przez tyle lat.

Na pewno nie na początku. To tylko końcówka tego związku domaga się zapomnienia. Początku nie odrzucaj - nie warto...

Cytat

Żałuję, że muszę dzielić z nim tyle wspomnień, że byliśmy razem w tylu miejscach. Chciałbym mieć wspomnienia z kimś bardziej wartościowym, z kimś kto by na nie zaslugiwał.

To jest ten żal, który nas nie opuści przez lata...
3739
<
#90 | Deleted_User dnia 03.07.2015 12:07

Cytat

Nie lubię kiedy ludzie rezygnują, poddają się. To oznaka wielkiej słabości.

Niekoniecznie...Kiedy zdajemy sobie sprawę, że "to nie to" lub "nic z tego nie będzie" lepiej wcześniej dać sobie na spocznij niż oszukiwać i mieć nadzieje.

Cytat

Byliśmy razem 8 lat, całe nasze dorosłe życie.


patunczyk, przekuj to, co Cię spotkało na dobre - to nie był TEN facet. TEN jeszcze przed Tobą. Nie masz dzieci, wspólnych zobowiązań finansowych i całe dorosłe życie przed Tobą. To było tylko 8 lat, z czego pewnie duża część fajnych. To był fragment Twojego życia. Nie zmarnuj innych.
12332
<
#91 | patunczyk dnia 03.07.2015 12:56

Cytat

Na pewno nie na początku. To tylko końcówka tego związku domaga się zapomnienia.


ale nie mogę wybaczyć tych ostatnich miesięcy. tego, że brnął dalej ze mną w to wszystko, mając jednocześnie ją, gdzieś tam na boku. nie mogę sobie poradzić z tym, że pozwolił na to, by nasi rodzice się zaangażowali, kiedy on już gdzieś był daleko. nie mogę oglądać wiadomości, bo cały czas pokazują Ateny, a myśmy byli tam miesiąc wcześniej. i nie podejrzewałam, że zaraz nastąpi tragedia. że zgodziłam się na to, by zabrał tam swojego przyjaciela, uwierzyłam w to jego "on nie ma z kim jeździć". a tak naprawdę już nie chciał być ze mną sam. jeszcze w maju planował nasze wakacje w sierpniu i kolejny wyjazd na jesień. nie rozumiem tego. miał ze mną plany na najbliższe pół roku (takie bardzo realne), a w ciągu dwóch tygodni gdzieś mu się to rozmyło.
chodzi o te wszystkie złamane obietnice. trzy tygodnie wcześniej mówił o własnym mieszkaniu, o poświęceniu dla naszej wspólnej przyszłości, o tym, że musi nam się żyć lepiej. po co on to mówił? po co do ostatniej niemalże chwili utrzymywał mnie w przekonaniu, że będziemy razem? kiedy dzwonił do mnie, mówiąc, że musi zostać w warszawie (teraz wiem, że u niej), powiedział mi jeszcze, że w zamian za to będziemy mieć "piątek tylko dla siebie". takich dokładnie użył słów. po co? dlaczego? do ostatniej chwili pozwolił mi wierzyć w coś czego już nie było.
ok, to nie był ten facet, to tylko kilka lat z mojego życia. jeszcze wiele innych przede mną. będzie kiedyś dobrze. tylko, że to nie sprawia, że teraz mniej boli. boli jak cholera.

"A kiedy twoja miłość jest przyjęta i otwierają się dla ciebie ramiona - wówczas proś Boga, niechaj ocali tę miłość od zepsucia, bo niepokoję się o serca po brzegi szczęściem wypełnione."

Antoine de Saint-Exupéry "Twierdza"
3739
<
#92 | Deleted_User dnia 03.07.2015 18:09
Patunczyk... To może jeszcze jeden cytat?
Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić...
Mały Książę.
12332
<
#93 | patunczyk dnia 03.07.2015 21:22
ale też "jesteś na zawsze odpowiedzialny za to co oswoiłeś"

wychodzi na to, że exupery to strasznie mądry człowiek był Pokazuje język

Komentarz doklejony:
mam zresztą cały zestaw z Małego Księcia:
"I znowu zmroziło mnie przeczucie czegoś nieodwołalnego. Nie słyszeć więcej jego śmiechu r11; ta myśl mnie zadręczała. Ten śmiech był dla mnie jak studnia na pustyni.
r11; Mały przyjacielu, chcę usłyszeć twój śmiech."

"Nie przeciągaj pożegnania, bo to męczące. Zdecydowałeś się odejść, to idź."
3739
<
#94 | Deleted_User dnia 03.07.2015 23:36
Płacz, kobieto, płacz...
A, jak już wypłaczesz wszystkie łzy, jak wypłaczesz wszystkie wspomnienia i wyrzucisz wszystkie żale, nie wracaj. Patrz tylko do przodu. Tamtego już nie ma.
Nie wiem, co lepsze, czy wracać wspomnieniami do cudownych chwil i tęsknić za tym, co było, czy nie mieć do czego wracać... Ja, nie mam. Rozumiesz? Straconych, prawie, 20 lat! Na człowieka, który nic nie był wart! 20 lat jakiejś chorej ułudy, wmawiania sobie, że jest dobrze. Ale nie było. Nie, z alkoholikiem. I wyrzut, że nie dał mi szansy! Nie pozwolił mi być dobrą! Bo się zwyczajnie buntowałam! Ale, gdybym tego nie robiła, to by znaczyło, że umarłam...
Już nie wiem, co lepsze: żal za tym, co było, czy żal za tym, czego nie było...
O kant duupy rozbić tę całą miłość...
A wieczór jest taki piękny i cichy...
Trzymaj się jakoś, patunczyk, czas jest naszym przyjacielem. Będzie coraz lepiej, inaczej, ale, nie znaczy, że gorzej. Czas otorbi Twoje rany i zaczniesz się uśmiechać. Kiedy? A, dlaczego, nie dziś, jutro? Może się uda?
:cacy
12332
<
#95 | patunczyk dnia 04.07.2015 08:27
Czekam. Cały czas czekam. Czekam aż serce przestanie go kochać, aż zgaśnie ta glupia nadzieja, że może jeszcze wróci, czekam aż przestanę tęsknić, nie będę już chciała przytulić. Czekam, bo nic innego mi nie pozostaje. żyje. Nie mam w tym wszystkim żadnej radości, rzeczy które powinny mnie cieszyć nie cieszą.
Chciałbym go wyrzucić z mojego życia z taką samą łatwością jak on pozbył się mnie. Ale nie, ja glupia muszę go ciągle kochać. Więc czekam.
3739
<
#96 | Deleted_User dnia 04.07.2015 12:41
No, kurcze! Rób wszystko, ale, nie czekaj!
Myślisz, że, jak wróci, będzie lepiej? Może, chwilowo. Jeteś wrażliwa; nie dasz rady. Będziesz cierpieć. Kobieta bez godności, nie jest kobietą! Ja tak myślę.
Duma! Siła! Głowa do góry!
Nie chcesz mnie? To, nie! Twoja strata! Będę szczęśliwa bez Ciebie!
Masz znajomych, rodzinę? Wychodź do ludzi. Pracujesz? Kiedy masz urlop?
Zaplanuj jakiÅ› fajny , aktywny, wyjazd.
To, co przeżywasz, jest normalne w tej sytuacji. Tylko, proszę, nie zatracaj się w poczuciu krzywdy. To bardzo druzgoczące uczucie. Ale, pocieszę Cię, że ten stan minie. Nie, nagle, ale powoli będziesz się wyciszać, zapominać.
Tylko przestań czekać. Naprawdę, nie ma na kogo!
12332
<
#97 | patunczyk dnia 04.07.2015 16:52
Nie czekam na niego. Czekam aż przestanę cierpieć. Bo ciągle mnie to dręczy, ciągle boli. Nie pomaga rodzina, nie pomagają znajomi, bo ciągle muszę mówić co się stało. Widać to po mnie, więc pytają co się dzieje. A ja w momencie zalewam się łzami. Nie umiem kłamać, nie umiem zbyć tematu. Zawsze wszystko było po mnie widać. Żyje sobie swoim życiem, robię to co lubię, no i czekam. Nie myślę, o tym co było. Planuję przyszłość. Ale to i tak mnie dosiega. No więc czekam. Czekam aż mi przejdzie.
3739
<
#98 | Deleted_User dnia 05.07.2015 11:28
O! I dobrze! Tak jest o wiele lepiej. Żyj spokojnie. Jak potrzebujesz, mów innym o problemie. Nie duś. Sama już wiesz, że to pomaga. To Twoja żałoba.
Nie obwiniaj siebie! To jego wybór, jego wina! Gnój i tyle! Nawet mu się ta dziewczyna nie napatoczyła; sam szukał-sam znalazł! Więc, po kim płaczesz?!
Ciesz się, że wyszło szydło z worka! Nie pozwól, by gad odbierał Ci każdą cenną minutę życia! A ból minie. Nie zapomnisz, ale przestanie boleć. Z każdym dniem będzie lepiej. Tylko, nie rozpamiętuj. Nie jest tego wart.
:cacy
9561
<
#99 | Woland dnia 05.07.2015 12:59
patunczyk

Cytat

Przyjmując pierścionek dałam mu pewien sygnał - jeśli będziesz bardzo tego chciał, jeśli mnie uspokoisz i przekonasz, to tak wezmę ślub. bo mnie jest naprawdę wszystko jedno

Nie, Tobie nie jest wszystko jedno. Wszystko jedno było mnie i dlatego, skoro paniom zależało, dwukrotnie dałem się zaobrączkować. Bo mój tok myślenia był taki: Skoro mi to wisi, a bliskiej mi osobie zależy, to dlaczego mam tego nie zrobić.

Nota bene, czytuję czasem forum kobiece i tam problem pojawia się dość często: bo on nie chce ślubu. Wypowiedzi pań w zdecydowanej większości są w stylu: Skoro nie chce ślubu to nie traktuje cię poważnie, skończ ten związek bo i i tak on cię zostawi.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?