Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 10
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,774
Najnowszy Użytkownik: Perszeron
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
nie śpię, wariuję
Zdradzona przez partnera/chłopakaWitam. Znalazłam się tu z wiadomych powodów. Zostałam zdradzona przez partnera, ojca naszego prawie 9 miesięcznego dziecka. Chociaż on wciąż uparcie twierdzi, że mnie nie zdradził (typowy facet - seksu nie było - zdrady nie ma, a emocje???!!!), że nic go z nią nie łączy, nie spotyka się z nią... Co więcej za taki stan rzeczy obwinia mnie!!!
Może zacznę od początku...
Zaczęło się od dziwnych smsów od niej typu "dziś nie mogę, dziś się nie zobaczymy". Pytałam się go o co chodzi i kim ona jest. On mi odpowiadał, że nie wie o co chodzi, że to jakaś wariatka. Dwa dni pod rząd tak było. W końcu nie wytrzymałam i sprawdziłam rejestr w jego telefonie i co się okazało??? On do niej regularnie pisał. ONI regularnie ze sobą korespondowali, z tym że on od razu kasował wiadomości. Zapytałam się go dlaczego mnie okłamał, że nie wie kto to jest i o co jej chodzi. On wpadł w furię i odwrócił kota ogonem, że to ja jestem temu winna, że niby chciał przez to zwrócić na siebie moją uwagę, że niby od porodu jestem nie do zniesienia itp, itd... Poza tym mówił, że on celowo uknuł taką intrygę, że ONA nie istnieje, tzn że jest ktoś taki ale nic ich nie łączy... Jednak nie dawało mi to spokoju. Czułam, że to wcale tak nie jest jak on mówi. Rozkleiłam się przed nim...płakałam, krzyczałam, błagałam go o prawdę...odechciało mi się żyć... On w końcu - sama nie wiem, miał dosyć mojej histerii?? chciało mu się spać?? - powiedział mi znowu coś innego. Owszem poznał ją (jako kuzynkę kolegi i jednocześnie klientkę) i mają jedynie ze sobą kontakt telefoniczny ("ale dużo się nie kontaktujemy") i zależy mu na tym koleżeństwie bo ona kiedyś przeszła straszny kryzys w związku, w efekcie czego została sama z dzieckiem i chce się dowiedzieć jak pokonała depresję - a wszystko to w ramach pomocy dla mnie... Po raz kolejny wytłumaczyłam mu, że jeśli jakąkolwiek depresję mam to najpierw powinien zacząć od poprawy własnej osoby. To on się totalnie zmienił po narodzinach dziecka. Nie interesuje się mną, dzieckiem, domem. Praktycznie non stop jest poza domem tłumacząc, że ktoś przecież musi na nas zarabiać. Czas wolny spędza przed komputerem grając w jakąś durną grę i do tego ma słuchawki na uszach, więc o jakiejkolwiek rozmowie mogę tylko pomarzyć. Ani razu od tych prawie 9 miesięcy życia naszego maluszka sam z siebie nie wyszedł z dzieckiem na spacer. Przy dziecku praktycznie mi nie pomaga - zawsze rano udaje że twardo śpi, poza tym kilka razy zrobił mi awanturę że go "agresywnie" budzę, w związku z tym poddałam się. Kilka razy poryczałam się z tej bezradności i też mi się za to oberwało i oświadczył mi, że powinnam go prosić o pomoc przy dziecku... Jestem zupełnie samotna. Cały czas wiernie i z utęsknieniem czekam aż on się w końcu nami zainteresuje. Owszem wariuję od tego i bywam nieznośna i potrafię mu powiedzieć, że skoro praca i wszystko inne jest dla niego ważniejsze niech nie wraca już do domu...ale czy to takie dziwne, że brakuje mi go??? I właśnie niby przez to, że ja o niego walczę on poznał sobie tą inną...W piątek obiecywał mi, że zerwie z nią kontakt, że będzie dobrze itp... Trochę uwierzyłam, jednak cały czas byłam niespokojna. W sobotę - niemalże sielanka. W niedzielę ciąg dalszy sielanki, mimo że wciąż czułam że coś jest nie tak. Ciągle miał wyciszony telefon, a drugi zostawił w aucie... Wieczorem poprosił mnie żebym przyniosła mu papierosy z auta. Znalazłam drugi telefon...a tam sms od niej... Oczywiście znowu na mnie naskoczył i tym razem wytłumaczył się, że owszem on do niej rano zadzwonił bo przecież musi jakoś elegancko to zakończyć (ciekawe "CO" skoro ciągle się zapiera, że nic ich nie łączy!!!), że jestem chora i sobie filmy wkręcam a ponadto psuję mu humor, a należy mu się relaks po nocce w pracy. Zapytałąm go o czym rozmawiają ze sobą skoro są sobie praktycznie obcy, odpowiedział że o niczym, poza tym ile oni raptem ze sobą rozmawiali. Nie spałam całą noc... nie wytrzymałam i sprawdziłam rejestr połączeń na stronie operatora... Co chwilę smsy, połączenia trwające po 40 minut... Heh, znowu oszustwo. Nie mam już sił. Nie wytrzymuję tego psychicznie. Mam go dość a jednocześnie nie chcę go stracić. Kocham go. Jestem rozbita i nie wiem co robić. To jakiś koszmar!!!
Komentarze
Strona 1 z 2 1 2 >
meg5 dnia września 23 2013 18:01:25
Al,
nie cierpię pisać takich banałów, ale muszę.
Masz Pana i Władcę.
Myślę, że sama to widzisz i nie w tym problem, żeby Ci to uprzytomnić, tylko, jak rozumiem, pomóc ci w decyzji - odejść czy zostać i walczyć.
Odejść - trudno. Kochasz plus dziecko maleńkie, być może i sytuacja finansowa Twoja nie najlepsza. I tysiąc innych kotwic trzymających się przy nim.
Zostać i walczyć- jeszcze trudniej, bo jako się rzekło: onże Pan i Władca plus nie można się od niego odciąć tylko trzeba wziąć się RAZEM do ciężkiej roboty.
A z tym może być problem, bo wygląda na to, że małżonek oprócz tego, że Cię oszukał i oszukuje, to Cię nie szanuje, jest roszczeniowy, wygodnicki i we własnym mniemaniu niewinny. Bo winna jesteś ty (urodziłaś mu dziecko, potrzebujesz jego pomocy i wsparcia i w ogóle wszystkich tych głupot, a z seksem może też już nie tak). Coś nie widzi mi się, aby Pan małżonek w takim wydaniu nagle doznał olśnienia, zmienił się o 180 stopni.
I chciał.
A sama nie poradzisz.

wiele nie pomogło, ale może...coś....
oceń swoje siły i wytrzymałość.

trzymam kciuki

Rany

al13 dnia września 24 2013 01:47:30
meg5 tak, mam świadomość, że mam Pana i Władcę, a ja w tej "bajce" gram za parobka. Nie było tak. Stało się to dopiero po porodzie, kiedy to przybyło mi obowiązków związanych z dzieckiem. Nagle wszystko się na mnie zwaliło. Trochę rozumiem taki układ, że to on pracuje, ja zajmuję się domem. Tylko, że ja pracuje 7 dni w tyg, 24h na dobę, natomiast on miewa wolne dni i albo pomaga wtedy znajomym, albo śpi albo gra... Przed porodem jednak czas wolny spędzał ze mną i dużo mi pomagał.
No właśnie - odejść trudno, bardzo trudno. Wiadomo, trzymają uczucia i niestety - sytuacja finansowa... Nie miała bym gdzie się podziać. Tzn mam rodziców, którzy byliby szczęśliwi gdybym do nich wróciła i to z ich ukochanym wnusiem, jednak u moich rodziców jest duży, stary pies z tzw. "groźnej rasy" (osobiście nie trawię tego określenia!!!). Na pewno nie zjadł by żywcem mojego dziecka ale mógłby być zazdrosny i jednak coś tam może i by mu zrobił. Poza tym mój wszędobylski i ciekawy świata łobuziak sam by dokuczał psu i nie wiadomo co by mogło z tego wyniknąć... Tak czy siak lepiej nie kusić losu. Bez pracy wynająć choćby jakiegoś małego lokaliku nie da rady, nie wspominając już o potrzebach życia codziennego... Póki co jestem skazana na życie z nim. Poza tym marzę abyśmy byli razem i tworzyli rodzinę... A może marzyłam...bo po tym wszystkim już sama nie wiem.
Zostać... chciałabym bardzo. Wiązałoby się to z wybaczeniem mu zdrady, kłamstw... Tylko co i jak wybaczyć skoro on czuje się niewinny...??? Zaczynam coraz częściej wątpić w przyszłość naszego związku... Serce mówi jedno, rozum drugie...
On niby chce aby było dobrze. Cały dzień dziś do mnie wydzwaniał, pytał się jak się czuję, jak dziecko, mówił że kocha... Przyznał się, że dzwonił do niej bo ona mu sygnały puszczała. Niby zbył ją tłumacząc, że nie ma czasu... No cóż, tylko oni wiedzą czy to prawda. Obiecał, że jutro spędzimy razem dzień. Nie robi to jednak na mnie jakiegoś specjalnego wrażenia...
Potrzebuję wyjaśnień. Chcę znać prawdę.
Podeszłam go nawet w ten sposób, że zsolidaryzowałam się z tą jego znajomą czy kim tam ona dla niego jest i uświadomiłam mu, że dla niej on na pewno nie jest obojętny, że zaufała mu opowiadając przykre wydarzenia ze swojego życia - byle komu nie mówi się takich rzeczy. Wyjaśniłam mu, że cokolwiek zrobi, którąkolwiek wybierze (zapiera się, że on nie musi dokonywać wyborów bo logiczne, że ja jestem tą jedyną...szkoda, że prędzej o tym nie pomyślał...) zawsze ktoś będzie cierpiał. Niby dlatego chce się z nią spotkać i jej wszystko wyjaśnić. I tu nie mogłam się powstrzymać, żeby mu nie dokuczyć i powiedziałam, że skoro nic do niej nie czuje, jest mu obojętna, a do tego nawet w stosunku do niej czuje się niewinny to co chce wyjaśniać?! Nic nie było, więc co tu wyjaśniać? Kontakt się urywa i tyle. A ona będzie przez niego cierpiała, choć wiedziała w co się pakuje. Chciała/chce zafundować mojemu synkowi taki sam los jaki spotkał jej syna... Oczywiście znowu zrobił się drażliwy i miał czelność prosić mnie abym znowu nie zaczynała tego tematu. No i uciekł do swojej gry komputerowej, zasadził słuchawki na uszy i odciął się od świata zewnętrznego. Tkwi tak już od kilku godzin. A ja tkwię tu...
Dziękuję meg5. Pomogło i to dużo. Myślałam, że tylko ja sobie ubzdurałam, że jestem z Pępkiem Świata...a wystarczyło napisać parę słów i to samo stwierdziłaś. No i sam fakt, że ktoś "wysłuchał" mnie i wypowiedział swoje zdanie...Bardzo dużo mi to dało.
Nie wiem jeszcze jaki będzie finał. Obecnie zbyt dużo emocji mną targa. Potrzebuję się wyciszyć, przeanalizować i poukładać sobie ten bałagan w głowie. Chcę też wyjaśnień. Muszę też dogłębniej przyjrzeć się partnerowi, wyczuć jego intencję i niewykluczone - zebrać więcej niepodważalnych dowodów. Potrzebuję po prostu czasu.
Jedno jest pewne - stracił moje zaufanie i nie wiem czy je odzyska. Jeśli mu zależy - niech się stara. Ja jednak nigdy nie zapomnę tego co mi zrobił...

Komentarz doklejony:
Wow!!! W końcu przemówił!!! Niby się nie spotykali. Widzieli się tylko raz, a tak tylko utrzymywali kontakt telefoniczny. Mieli się spotkać - niby jej bardziej na tym zależało. Aha no i ona pierwsza się do niego odezwała. Na pytanie o czym rozmawiali tak często i długo, odpowiedział - "mam przecież darmowe minuty, a rozmawialiśmy o **** Maryni". No i musiałam być uszczypliwa i sama sobie odpowiedziałam co pisali po nocach w smsach i on potwiedził - życzyli sobie miłej nocy, słodkich snów (to on jej), natomiast ona mu życzyła miłej pracy itp... Byle komu takich rzeczy się nie pisze - a może ja się nie znam, jestem staroświecka...
Ogólnie powiedział, że nie zamierzał brnąć w to dalej bo nie mógł by mnie skrzywdzić (za późno!!!), bo mnie kocha (słowo to zaczyna tracić dla mnie wartość...) i na cholerę mu byłaby obca baba z dzieciakiem innego faceta, skoro ma mnie i nasze dziecko....
Znów zapowiedział, że musi się z nią spotkać w ramach wyjaśnień, natomiast ja mu odpowiedziałam, że może ja się z nią spotkam w jego imieniu i przy okazji może dowiem się czegoś więcej. Powiedział, że nie ma problemu, że jak mam ochotę to mogę się z nią spotkać bo nie ma nic do ukrycia. Natomiast nie potrafił odpowiedzieć dlaczego zaczął ukrywać przede mną telefony... Aha no i przecież ona nic dla niego nie znaczy, jednak zafascynowało go w niej to, że po tym co przeszła jakoś sobie poradziła i stanęła na nogi i w dodatku będąc młodą matką zaczęła pracować..... Nie rozumiem tego... tak go dziwi, że my kobiety potrafimy sobie doskonale radzić bez nich...???
Nie mam siły już na komentowanie tego wszystkiego. Mam nad czym myśleć przez noc...

meg5 dnia września 24 2013 11:14:33
Al.,
Do mężczyzn trzeba mówić plus przekaz ma być jasny i klarowny smiley jak do dziecka podobno smiley
Więc musisz z nim rozmawiać, choć on nie będzie chciał i wszystko, co zrobił będzie bagatelizował. A w końcu to się może nawet zdenerwować, że go atakujesz. Ale trzeba. Najgorsze, co możesz zrobić, to pozwolić zamieść po dywan.
Nie wiem, czy potrzebny mu wstrząs, ale może gdyby zobaczył, że może was stracić, to coś by mu się w głowie zmieniło. Może trzeba go zostawić samego (ten pies chyba mniej ważny dla dziadków niż wnusio?).

Masz rację, potrzebujesz czasu. Musisz nazwać swoje emocje, oswoić sytuację, Być może zaakceptować pewne rzeczy, a być może próbować zmienić zasady waszego funkcjonowania razem. Nie wiem. Ty znasz go najlepiej, wiesz na co stać jego, a na co Ciebie. Dobrze, ze coś w nim drgnęło, że rozmawia z czułością. Tylko czy szczerze i nie mydli Ci oczu?

pozdrawiam

kaktus dnia września 24 2013 11:51:56
oj coś mi się zdaje, że szanowny pan mąż jednak zaczyna mydlić oczy. Normalnie podobnie jak u mnie. Mąż zafascynowany koleżanką z pracy: zadbana, zawsze w dobrym humorze, ze wszystkim sobie wspaniale radzi (po rozwodzie, samotna matka), jest docenianym przez szefów pracownikiem.

kurczę, panowie z forum na pomoc!!! z trafnymi radami

Mój mąż, jak zaczęłam węszyć, nagle zmienił się. Więcej czułości, kolacyjki przy świecach itd. Nawet telefon leżał na wierzchu. Co z tego, jeśli było mnóstwo sms i rozmów w momentach, gdy mnie nie było w pobliżu. I też niby tylko rozmowy, próba zakończenia czegoś elegancko (czego, jak podobno nic nie było?).

Myślę, że zeszli do podziemia.
Musisz zacząć działać, jeśli zależy Ci na małżeństwie.

Na początek udawaj, że mu wierzysz. Nie było, nie ma romansu. I rozpoczynasz śledztwo. Kupujesz dyktafon (do 300zł, nagrywa do 10h), umieszczasz w czymś, z czym mąż wychodzi z domu (plecak do laptopa, kurtka, gruba bluza itp)
Będziesz wiedziała na czym stoisz, co tak naprawdę się dzieje (przeczytaj rady dawane Tai w wątku "Taja i jej historia"smiley
Następnym krokiem będzie uknucie planu skłócenia gołąbeczków-różowe okularki, przez które Twój mąż patrzy na ta panią muszą opaść. On musi SAM (przy twojej pomocy smiley ) zobaczyć jej wady. Na razie jest nią zafascynowany. Na początek to tyle.

I trzymaj się

smiley

i pisz na bieżąco, tu zawszy otrzymasz dobrą radę. Gdybym ja trafiła tu na samym początku, szybciej pognałabym kochanicę mojego męża.

al13 dnia września 24 2013 22:54:53
Witam.
Dziękuję, że jesteście, że rozumiecie, że wysłuchacie... - POMAGA. Przynajmniej nie czuję się jak rozbitek na bezludnej wyspie...

Dziś mam mega kiepski dzień. W końcu organizm się zbuntował. Nie mam totalnie siły. Co najgorsze nie miałam nawet siły zajmować się synkiem, tym bardziej, że idą ząbki i jest nie do zniesienia. A może też czuje co się dzieje i po swojemu przeżywa.
Czuję się zupełnie wypalona i to nie tylko emocjonalnie. Mam wrażenie, że każda komórka mojego organizmu się wypaliła. Jakaś taka sparaliżowana się czuję. Dlatego też na dzień dzisiejszy mam już wszystko totalnie gdzieś. Nie chce mi się go szpiegować, nie chce mi się o nic walczyć, nie wierzę już w nic. Poczułam do niego obrzydzenie. Kurde, ja normalnie patrze na niego i jestem przerażona - nie wiem kim on jest, jest dla mnie obcy. O nic go nie pytam już, bo nie widzę w tym sensu. Dla mnie każde jego słowo jest kłamstwem.
Ale wiecie co, mimo tego mojego kiepskiego samopoczucia jednak pojawia się wredny uśmieszek...chyba mu dziś coś poszło nie tak z tą jego panienką - w przeciwieństwie do wczoraj jest dziś nie do życia. Drażliwy, nerwowy, opryskliwy, wręcz agresywny. Lepiej mu z drogi schodzić. Natomiast ja te jego humory znoszę ze stoickim spokojem... Hehe a nawet mam radochę.
Ehhh nie mam już dziś siły na pisanie... Dziękuję dziewczyny za wsparcie - bardzo dużo mi to daje.
Pozdrawiam

Deleted_User dnia września 24 2013 23:38:16
al nie wierz w to, ze to jego kolezanka, której on rzekomo pomaga- wciska Ci taką ściemę, bo ma Cię chyba za taką chodzącą dobrotę, która wzruszy się na wieść o cierpieniu innego człowieka, bierze Cię na plewy. nie patrz przez palce na hulanki twojego męza. Zgadzam się z Meg, ja też na podstawie Twojego al opisu wnioskuję, ze to taki truteń jest, na dodatek prezes w domu. Przeanalizuj więc sobie w jakiej on rodzinie się wychował, jakie dostał tam wzorce, czy powiela zachowania matki, czy też ojca? Podejrzewam, że Ty będziesz miała powtórkę z rozrywki w swoim domu- Ty nie dasz sobie z tym rady, bo na dodatek i na nieszczęście ten człowiek jest też skrajnie niedojrzały, to chłystek jest, a nie ojciec i mąż. Napisałaś, że nie zawsze taki był, że właściwie złe rzeczy zaczęły dziać się do piero po pojawieniu sie dziecka na świecie- no widzisz? Masz więc całą odpowiedź praktycznie na wszystko. Pojawiły się obowiązki, kłopoty, jakaś konkretna odpowiedzialność za drugiego bezbronnego malutkiego człowieczka, więc co robi ten Piotruś Pan? Otóż znajduje sobie odskocznię, już gry komputerowe mu nie wystarczają, on zaczyna realizować się poza związkiem z jakaś łowczynią cudzych mężów, skoro została sama z dzieckiem, tamta szuka chłopa, nawinął jej się Twój mąż i stąd cała ta historia. Ja nie widze tego różowo, bo tamta nie odczepi się od Waszej rodziny tak łatwo, on będzie lawirował, bo tamta na pewno mu kadzi, Ty skwierczysz i wiecznie go z czegoś rozliczasz( nudy na pudy i jakie to musi być dla Piotrusia Pana wkurzające), ta zabawa dopiero się zaczęła i długo jeszcze potrwa. Nic nie będzie z Twoich marzeń o normalnej rodzinie z tym człowiekiem. musisz zacząć mysleć o tym panu w czasie przeszłym, ja nie ratowałabym takiego układu, ponieważ uznałabym, że nie warto. Przykro mi, że spotkało Cię coś takiego, ale związki z chłoptysiami raczej źle się kończą.

Deleted_User dnia września 25 2013 02:14:48
Przeżyjesz, każdy z nas to przeszedł, jak się jeszcze nie czołgasz to nie ma tak źle. Ale Ciebie wytresował!

al13 dnia września 25 2013 02:24:32
macie wszyscy rację... nie mam już co się łudzić. Coraz więcej faktów wypływa na wierzch, i to z jego ust. Powiedział, że żałuje tego, że do kontaktów z nią nie miał zupełnie osobnego telefonu bo nie było by takiej sytuacji jak jest teraz między nami... Dla mnie to już w zupełności wystarczy. Nie chcę i nie muszę już wiedzieć więcej...

Miałam rację, że coś było między nimi nie tak wczoraj - powiedział, że ma tego wszystkiego dość, że ona jakieś zgrzyty mu robi... I bardzo Ci k... mać dobrze!!! Naważyłeś piwa to teraz sam sobie je wypij!!!

Chyba dopiero teraz mnie najbardziej to wszystko zabolało...

Komentarz doklejony:
kawa na ławe wylana. Normalnie sie spotykali, a nie tak jak mnie oklamywal, ze maja tylko kontakt telefoniczny. Dowartosciowal sie tym romansem. Ja tez oklamal-powiedzial ze nic nas nie laczy,ze tylko mieszkamy razem. Ona juz mu sie znudzila-ciagle wydzwania i to go denerwuje. Chcialby cofnac czas. Dopiero teraz zrozumial co stracil. A ja? Chyba mam jakies zalamanie nerwowe, bo nie jestem w stanie wydobyc z siebie jakichkolwiek slow.

Tarocistka dnia września 28 2013 14:56:02
Szukaj klientów gdzie indziej, Tarocistko. rekonstrukcja

al13 dnia października 01 2013 01:52:42
Nie wiem czy ktoś to jeszcze czyta... Uprawiał z nią seks... 2 razy... ale czy ilość ma znaczenie??? Chociaż ten 1 raz można by przełknąć, ale ten 2??? Ponoć przy 2 wszystko zrozumiał: że popełnił błąd, że seks z inną jest gorszy niż ze mną, że mnie kocha, że nikt nie kochał go tak jak ja, że źle mnie traktował, że jest totalnym frajerem....itp, itd... I co z tego? Zakończył z nią znajomość przy mnie... Nie wierzyła. Była zdziwiona "przecież było ok"...
Szczerze? Mam trochę satysfakcji... Ale co z tego? Co to mi da? Co z tego, że widzę jego skruchę, cierpienie. Widzę, że żałuje, że stara się...
Jest mi to obojętne. Nawet jego łzy nie zrobiły na mnie wrażenia...
Mieszkamy dalej razem... Jednak wszystko się zmieniło. I nic nie będzie tak jak dawniej. Wiem, że nasze zupełne rozstanie to kwestia czasu. Nie czuję już do niego tego co kiedyś. Jestem zupełnie obojętna... Całą moją miłość skierowałam na synka. Całe moje serce należy do tej małej istotki, nie ma już miejsca dla kogoś innego...

Strona 1 z 2 1 2 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
pomózcie bo wariuję!!!
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Chodzę do masażystek...
Mój Mąż ma/miał romans
Jak to rozegrać? Pom...
Choroba psychiczna c...
Zdrada w małżeństwi...
Historia lubi się po...
Czy jest szansa że w...
Dziwna sytuacja
Zdradzony po 12 latach
20 lat razem prysło ...
zdradziła mnie i nie...
Zdradzony :(
Nie wiem już kim dla...
Zdrada jak zdrada-al...
Zdradzam i on zdradza
Nie wiem już kim dla...
Zdradzona
Nie daje rady - c.d.
Czy można szczęśliwi...
Jak z tym skończyć
Testowa historia
Prosze o porade
zdrada, dzieci, mies...
zdrada w ciąży
Mąż milczący miesiącami
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

poczciwy
13/09 20:37
Piotr79 zamieść swoją historię Nawigacja -->dodaj zdradę. Na pewno otrzymasz odpowiedź na nurtujące Cię pytania.

Archiwum
Reklamy
Rehabilitacja Andrychów
Copyright © 2007-2021 www.zdradzeni.info