Piątek, Październik 31, 2014
Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Filmy o zdradzie
Muzyka dla zdradzonych
Kontakt
CZAT (jest 3 zobacz kto)
~ PawelSzczecin
~ truskawka11
~ gamboa

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 18
Użytkownicy Online: gupia

Zarejestrowanch Uzytkowników: 10,486
Najnowszy Użytkownik: ruda23
Ankieta
Deficyty odczuwane przez Ciebie w przeszłości lub obecnie

uwagi i zaangażowania

komunikacji

poczucia bezpieczeństwa

szacunku i akceptacji

wyrozumiałości

bliskości i seksu

nie miałem poczucia deficytu

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.
Reklamy..
Ostatnie Artykuły
Jak pozbyć się złych...
Dobra pamięć, zła pa...
Miłość i związek. Ni...
Płeć zdrady
Zwyczajna zdrada
Twoje miejsce
Reklamy...
Jak odbudowac bliskosc po zdradzie
Zdradzona przez mężaWitajcie! Wlasnie mija dwa miesiace od kiedy dowiedzialam sie o zdradzie meza. Oczywiscie byl szok, lzy, nieprzespane noce, brak apetytu, poczucie ze moje zycie sie zawalilo itd. Ale podjelam decyzje, ze rozstanie nie wchodz w gre. Co prawda, romans trwal piec miesiecy, ale spedzilismy wczesniej razem prawie dwanascie bardzo dobrych lat. Wiem, ze maz przestal sie spotykac z kochanka, choc nie moge miec pewnosci co do rozmow telefonicznych i emaili.

W zasadzie rozmawiamy o wielu rzeczach normalnie, wychodzimy na zakupy, to restauracji, spedzamy czas razem, spimy w tym samym lozku (ale bez seksu!), ale jestesmy jak dwie osoby zyjace obok siebie, ale nie ze soba. Kilkakrotnie probowalam rozmawiac z mezem o tym co sie wydarzylo, przeprosil, wie ze zle zrobil.W tej chwili, bardziej niz zdrada boli mnie fakt, ze zamiast zblizyc sie do siebie , oddalamy sie. Kilkakrotnie powiedzialam mezowi, ze bardzo zalezaloby mi na tym, zeby okazywal mi choc odrobine czulosci, ze przez ten jego romans bardzo pogorszylo sie moje poczucie wartosci i atrakcyjnosci, tym bardziej, ze jego kochanka jest prawie dwadziescia razy mlodsza.

Sama czasem probuje sie do niego przytulic czy dac mu calusa, tak jak dawniej ,nie odpycha mnie, ale nigdy sam nie wychodzi z inicjatywa. Dla mnie jest to bardzo wazne, nie moge sobie wyobrazic zycia bez czulosci, bez poczucia, ze jestem dla niego wazna. Bylby to tez pierwszy krok to odbudowania intymnosci, i kiedys takze seksu. Bo pomimo tego, co sie stalo, nadal bardzo kocham meza i nie potrafie sobie wyobrazic zycia bez niego. Kiedys dzielilsmy sie naszymi myslami, tym co jest dla nas wazne, czego pragniemy, ale teraz to gdzies zniknelo. Mam wrazenie, ze maz unika rozmowy na te tematy. Chyba ma w nosie co ja mysle, co odczuwam, i przez co teraz przechodze.

Ostatnio bylismy na dwoch imprezach, na obie wlozylam najladniejsze sukienki jakie mam, do tego szpilki ,ale moj maz nawet nie zwrocil uwagi. Kiedys zawsze portafil docenic, powiedziec, ze ladnie wygladam, a teraz wydaje mi sie ze juz mu na mnie nie zalezy. Mam wrazenie ze on albo sie mna brzydzi, albo jestem mu zupelnie obojetna.

Czy ktos z was mial podobne doswiadczenia? Kazda rada bedzie mile widziana.
Dziekuje.
Komentarze
Strona 1 z 2 1 2 >
Potato dnia wrzesień 24 2012 14:43:33
Kochanka jest prawie dwadzieścia razy młodsza? smiley Chyba dwa razy lub dwadzieścia lat smiley

Mój partner, po wyznaniu mi całej prawdy (lub jej części - tego nigdy się nie dowiem) również się oddalił. Musiałam na nim wymuszać jakiekolwiek formy zbliżenia. Chwytałam się nawet podstępów. Nie patrzył na mnie, nie odzywał się prawie.
Swoje zachowanie tłumaczył poczuciem winy. Twierdził, że nie zasługuje na to żeby na mnie patrzeć, a co dopiero dotykać, pieścić.
Minął prawie rok a on nadal czasem mówi, że nie zasługuje.

Nie wiem na ile to jest prawdą, nie wiem czy tak samo jest u Ciebie.

Dar

dnia wrzesień 24 2012 16:14:41
Witaj w "Szacownym Gronie" Aniu...

Nikomu przyzwoitemu nie życzę powodu, dla których tu się znaleźliśmy... Ale, że i Ty tu się znalazłaś po tym, co Cię spotkało, to naprawdę dobra rzecz - bo znajdziesz tu właśnie wiele/u takich, którzy już byli w bardzo podobnej sytuacji... i wyszli, bądź wychodzą na prostą! I nawet jeśli są tylko o "jedną klasę" wyżej od Ciebie w tej "szkole" - już teraz mogą Ci wiele powiedzieć, o tym, jak "zdać ten prawdziwie życiowy egzamin dojrzałości''...

Nie wiem na ile będziesz chciała mi wierzyć - w końcu jestem facetem - bo bardzo często dla zdradzonej kobiety "wszyscy faceci to świnie"... Ale wiele emocji mimo wszystko jest zadziwiająco podobnych - czytam o Twoich decyzjach i żalu - jakbym siebie słyszał rok temu...
Też nie mogłem sobie wyobrazić sobie posiłku bez żony i bez pocałunku zamiast smacznego - mieliśmy taką domową tradycję przez 12 lat małżeństwa... Dziś już potrafię sobie wyobrazić o wiele więcej...
Piszesz, że podjęłaś decyzję o tym, że rozstanie nie wchodzi w grę... Wiesz, w moim przypadku decyzja o tym czy rozstanie wchodzi, czy nie wchodzi w grę, zajęła cały okrągły rok... Tak też zaleciła mi terapeutka.. I choć po dwóch miesiącach od wykrycia również żadna inna opcja nie wchodziła w grę, fakty jakie miały miejsce parę miesięcy później wymagały ponownego zastanowienia się nad pierwotną "na pewno pewną" decyzją...

Nie chcę Ci napisać, że odbudowanie tego, co z premedytacją niszczył Twój mąż nie jest możliwe - jest! Patrz przykład niezapominajki. Ale jest też niezmiernie trudne i wyjątkowo rzadkie - a przede wszystkim to odbudowywanie wymaga pracy Twojego męża i Twojego nad tym nadzoru z w pełni "otwartymi oczami" - inaczej znów zderzysz się czołowo z czymś, czego "nie widziałaś" (ściślej - nie chciałaś wziąć pod uwagę, że może się zdarzyć). A tego przecież nie chcesz, prawda?

Moje rady dla "dwumiesięcznej" Ciebie:
- pozostań przy "dawaniu szansy" - ale nie niezależnie od tego jak dalej będzie zachowywał się Twój mąż
- z powyższego powodu, "nie podpowiadaj" i nie udostępniaj "zadań egzaminowych poprawkowego egzaminu dojrzałości" swojemu mężowi! Mówiąc wprost - bądź szczera wobec męża co do wszystkiego - ale z wyjątkiem Twojej terapii (w tym i tej tutaj - nie powinien mieć możliwości czytać tego wątku) oraz sposobów w jakie zamierzasz go sprawdzać (bo nie sprawdzać nie możesz - co nie znaczy, że nawet sprawdzając go możesz mieć stuprocentową pewność, że jest uczciwy...)
- nie zamykaj się na obiektywne fakty, w większości przypadków to co my, zdradzeni wiedzieliśmy po dwóch miesiącach, jest zaledwie częścią tego, co dociera do nas później...
- zabezpiecz już posiadane dowody - zdradzający bywają "szczerzy" tylko na początku - potem zwykle już tylko "chcą o tym zapomnieć"... i to nie jest wcale dobry znak...
-bądź uczciwa ale i konsekwentna (np. nie obiecuj nawet sobie bezwzględnej miłości, kiedy już tak wiele się w Was teraz zmieniło, jemu tym bardziej!)
- kochaj - ale mądrze! Przecież bezrozumna miłość to chyba nie jest to, o czym marzyłaś? Rozum znacznie szybciej włącza się po takim "restarcie" - to, że teraz powinnaś wierzyć bardziej swojemu rozumowi, nie oznacza, że nie będziesz kierować się miłością - tylko że mądrą miłością...
- pozwól mu tylko naprawiać to co popsuł - jeśli mu zależy, po roku będziesz mogła już dość precyzyjnie stwierdzić, czy rzeczywiście... Teraz - prawdopodobnie i tak nie uwierzysz - nie będziesz kompletnie w stanie tego ocenić...
- rozmawiaj o tym z ludźmi, którym ufasz - również tu. Sama po takiej "wywrotce" jeszcze długo będziesz kompletnie zdezorientowana - ale jeśli będziesz szczera, doświadczeni ludzie patrzący z boku będą potrafili bardzo precyzyjnie określić Twoje położenie - to bezcenna pomoc w takiej sytuacji...

Siły (by się mimo wszystko nie poddawać),
odwagi (by nie zamykać oczu na obiektywne fakty)
i mądrości (by codziennie dokonywać dobrych wyborów)!

Dar

henryjeweller

dnia wrzesień 24 2012 17:54:07
Witaj,

Oczywiscie, ze masz prawo do dawania szansy swojemu mezowi. Masz tez prawo poniesc calkowita klape, w rozumieniu ze nigdy maz juz nie bedzie taki, jak przedtem - do jakiej konkluzji sie przychylam patrzac na wasz zwiazek, jak i jego terapie wstrzasowa, ktorej brak. Przeskoczylas wspanialomyslnie poprzez etap kary (ktory mialby owocowac powstaniem swiadomosci faktu w jego glowie) na etap dania szansy, a to przeciez jest czyms, o czym marzy wlasciwie kazdy zdradzacz w podobnej sytuacji wykrycia. Nabzykac sie, ile mozna, nie poniesc konsekwencji i jeszcze dostac szanse z automatu, wlasciwie bez starania sie. Kogo by tam obchodzily jakies uczucia zdradzonego, skoro awantur nie ma, konsekwencji nie ma, za to jest to, co bylo - zycie, jak dotychczas. Wybacz, ale tak to ja jeszcze nie widzialem, zeby ktos probowal zbudowac zwiazek na nowo.

Zdrada to bardzo przykra rzecz, dodatkowo dlatego, ze przy jej okazji wypelza bardzo wiele rzeczy pochodnych, ktore normalnie nie mialyby szans zostac poruszone, zmienione, zauwazone itd. Zdrada ma bardzo szeroki horyzont tematow z nia zwiazanych, ze zwiazkiem, z uczuciami, z nastawieniem.. ba - nawet z jezykiem (w sensie mowy, nie organu). I w moijej opinii uda sie tylko tej parze, ktora ten horyzont jest w stanie zauwazyc, uswiadomic sobie ogrom calosci problematyki i stawic jej czola wspolnie.

Przekladajac to na wasz zwiazek - ktory nalezy zbudowac na nowo, na zgliszczach starego, w calkiem nowej jakosci - widze probe zalatania wielkiej wyrwy i klepanie starego. To sie nie uda. Bez jego swiadomosci - za zadne skarby, przeciez to on byl sprawca. Dlatego tez to on musi sobie glownie uswiadomic to, co Ci pisze. Wasz stary zwiazek musi sie kompletnie rozwalic, byc moc zbudowac wszystko od nowa, od podstaw - solidnych podstaw, jakimi sa: szacunek, zaufanie i szczerosc.

Wierze w Twoje szczere intencje i w wielka nadzieje, milosc do meza, one sa prawdziwe. Jednak zdrada rzadzi sie swoimi prawami, a chyba oczywistym bedzie powiedziec, ze zmienia - jesli nie ona, to caly ten proces do niej prowadzacy - zdradzacza. Na gorsze, niestety. I teraz myslisz, ze on tak sam z siebie, bez swiadomosci calej, podkresle: CALEJ tematyki jest w stanie wygenerowac w sobie:
* wspolczucie,
* szacunek,
* chec naprawy,
* milosc
itd ?
Jesli masz nadzieje, ze tak - to wyjaw nam swoja tajemnice, w jaki sposob chcesz (jego rekami) tego dokonac, to ja chetnie ja poznam i bede kazdemu polecal.

Widzisz - wlasnie dlatego przykro jest pisac komus z nadziejami, kochajacemu, dobremu czlowiekowi, by przestal patrzec na zdradzacza, jak na osobe rowna sobie - kochajaca, dobra. To juz NIE jest taka osoba, to jest NIEKOCHAJACA i ZLA istota, lajza i oferma, ktora - niestety - zmienila sie z kochajacej we wlasnie taka jakis czas temu.

Mam tez wrazenie, ze to Ty chcesz naprawiac wasze relacje, byc aktywnym motorem zdarzen, moze jeszcze powiesz, ze i o jego milosc bedziesz walczyc ? To jest syndrom zdradzonego - masz wielkie poczucie winy i starasz sie w ten sposob "naprawic" cos, co sie zepsulo w Twojej opinii z Twojej winy, przynajmniej w jakiejs czesci. A to blad, nie mozesz cierpiec za JEGO grzechy. Za zdrade winien jest tylko i wylacznie ON, nie Ty - w zadnym calu. Musisz sobie to uswiadomic.

Chce przez to wszystko powiedziec - sumujac - ze nie jestem przeciwnikiem dawania szansy, bo sam taka dalem. Uwazam jednak, ze droga osiagniecia sukcesu jest calkowicie inna, niz kredyt zaufania dany zdradzaczowi (zupelnie bezpodstawnie), wiara w jego cudowne, samoistne przeobrazenie (rowniez bezpodstawne), jak i ochrona go przed konsekwencjami, ktore de facto sa istota calej naprawy, bo prowokuja do przemyslen, a w efekcie i nabrania swiadomosci, o ktorej pisalem. Takie odmawianie komus uczenia sie na wlasnych bledach poprzez zabieranie wnioskow.

Deleted_User dnia wrzesień 24 2012 18:49:31
Mam tez wrazenie, ze to Ty chcesz naprawiac wasze relacje, byc aktywnym motorem zdarzen, moze jeszcze powiesz, ze i o jego milosc bedziesz walczyc ?


anna-d, odniosłam takie samo wrażenie jak mój szanowny przedmówca.

Henry, każde zdanie twojego wpisu jest wyjątkowo mądre i cennesmiley
Najprawdziwsza prawda, SZACUN MISTRZU!

Ranny dnia wrzesień 24 2012 19:01:26
anna_d bez zaangażowania i przede wszystkim prawdziwego uczuć ze strony zdradzającego nic nie zrobisz.

1234554321

dnia wrzesień 24 2012 19:05:39
Anno TY podjęłaś decyzję że rozstanie nie wchodzi w grę ,mąż przyjął to do wiadomości.Ale wygląda na to że tęskni za kimś innym.Jak dowiedziałaś się o zdradzie,mąż powodowany wyrzutami sumienia czy przypadek?Dwa miesiące to mało by mieć pewność że uczucia do kochanki wywietrzały tym bardziej że nie zwrócił się z nimi do Ciebie.Dowody zbieraj bo naprawdę mogą się przydać.

Deleted_User dnia wrzesień 24 2012 19:33:53
Anka, mam wrażenie, że Twój mąż z sobie tylko znanych powodów (my możemy domniemywać, że może wygodnie, że może niunia nie chciała etc.) po prostu został. Nic więcej. Za to Ty zupełnie sama próbujesz teraz robić coś, co w głównej mierze należy do niego.
Nie wyręczaj go, bo to ślepa uliczka, na końcu której okaże się, że zmarnowałaś kolejny kawał życia.
Jeśli nie jest w stanie całym sobą przekonać Cię, że było warto dać mu szansę IMO szkoda Twojego czasu. To do Ciebie powinna należeć decyzja co dalej, a wygląda na to, że to on wiedzie prym...

Kto przerwał ten romans: on, ona, Ty?

anna_d dnia wrzesień 24 2012 19:56:45
O zdradzie doniosl i dostarczyl dowodow (nagrania rozmow telefonicznych, ktore przetrzymuje w bezpiecznym miejscu tak na wszelki wypadek) maz tamtej kobiety. Zaraz jak sie tylko dowiedzialam, przeprowadzilam rozmowe z mezem, po ktorej on przerwal romans. A przynajmniej tak powiedzial. On by sie mi w zyciu sam nie przyznal. Mowi ze dlatego, zeby mnie nie zranic, co akurat uwazam za wyjatkowo glupie i niedojrzale.

Deleted_User dnia wrzesień 24 2012 20:12:01
Anna_d, nie myślałaś, żeby zrobić sobie od niego odpoczynek na jakiś czas? Być może rozstanie uzmysłowiłoby mu, co może stracić. A może i Tobie przyniosłoby pozytywne refleksje...

Barbara52 dnia wrzesień 24 2012 21:20:58
Przeczytałam wszystkie wypowiedzi, nie będę dawała rad,bo chyba nie potrafię. Jedno wiem utwierdziły mnie wypowiedzi Henrego i Jakichwiele, bardzo mądre, dojrzałe - (sądzę, że są psychologami).
..utwierdziły mnie w tym, że 11 lat, zmarnowanych zresztą, przez które czekałam, łudząc się, że mój mąż zrozumie, zmieni się, zechce wyjść z inicjatywą ratowania związku. Nie żałuję spakowanych walizek i pogonienia Go. Mimo rozpaczy, zadawanych sobie pytań "za co", uważam, że zrobiłam dobrze, bez czekania przez kolejne lata na to ,że się zmieni, bo tak naprawdę żaden zdradzacz się nie zmieni.
Pozdrawiam, życzę wytrwałości i siły _ Patato

Strona 1 z 2 1 2 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Hucisko
www.klaudiapl.lepiej.info
czy można przyjaźnić się po zdradzie? 8lat związku
nadzieja po zdradzie
Dowiedziałem się o zdradzie zony po kilku latach
Zamknąć rozdział po zdradzie
Niesamowity ból po zdradzie
Parę lat po zdradzie...
2 lata po zdradzie
22 lata po zdradzie
brak seksu po zdradzie , co ze mna jest nie tak?
zagubiona w zdradzie
10 lat po zdradzie.
po zdradzie
życie po zdradzie
jak można żyć normalnie po zdradzie
już-po-zdradzie
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Tragedia w 12rocznic...
czy wybaczenie ma sens
Nie chce mi się żyć!!
Zdrada w białych ręk...
Przed rozwodem...
Parę lat po zdradzie...
apologises całe życi...
Zostałem zdradzony
Romans z szefem i ciaza
zdrada emocjonalna, ...
Dylematy, watpliwosc...
Dowiedziałem się o z...
zastaniawiąjące , ja...
Pechowa "13"
co robić?!
zdradzona
Zdrada męża po 9 lat...
przed 10 rocznicą...
Anatomia zdrady.
Zdradzony na rozdrożu
Zdrada emocjonalna?
brak oddechu
Jak to jest???
czy można przyjaźnić...
Czy to zdrada? Na pe...
Reklamy
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

mechanik
31/10/2014 11:37
Ludzie ,idzie zima -tragedia!!!!!!

Archiwum
Reklamy p
Copyright © 2007-2013 www.zdradzeni.info