| osintowiec | 12. Grudzień |
| Damon | 12. Grudzień |
| malakasia | 12. Grudzień |
| smutnomi | 12. Grudzień |
| Marlenka33 | 12. Grudzień |
Anetastp | 00:06:45 |
Julianaempat... | 00:48:50 |
Mari1999 | 01:19:28 |
Rognar | 01:31:00 |
Urzekajaca444 | 02:22:51 |

tęsknię, jestem zły, nie potrafię sobie wybaczyć przez ostatnie 6 miesięcy żyję jak w amoku chciałbym powiedzieć że straciłem coś cennego . Zaczęło się rok temu w jej urodziny ; zostaliśmy parą; ona po paru dniach zerwała z swoim facetem by być ze mną ; wyjazd na wspólne wakacje ; decyzja o wspólnym zamieszkaniu, wszystko działo sie tak szybko i hmmm i było wspaniale ; dlatego mam taki mętlik w głowie dlaczego doszło do zdrady, na początku emocjonalnej , kolega z pracy który też mieszkał obok i przywoził ją z niej, rozmowa na ten temat- "nie będę wdawała sie w romans w pracy' uspokoiła mnie ale on gdzieś tam zawsze był - wspólna kawa w biurze jakieś załatwianie rzeczy na mieście, i pewnie jej zwierzanie sie mu z naszych problemów. Któregoś dnia jej najlepsza przyjaciółka ostrzegła mnie że on ostro "startuje' do mojej dziewczyny - mieszkaliśmy razem, rozmawialiśmy na ten temat mieliśmy jakieś wspólne wizje przyszłości.. ael słowa przyjaciłółki zaburzyły moje bezpieczeństwo, zacząłem dostrzegać symptomy zdrady , wychodziła umalowana do pracy kiedy wcześniej robiła to w pracy, parę błędnych sems-ów do mnie - odsunięcie się i rezygnacja z seksu . z pracy zaczęła przychodzić apatyczna i zmęczona - na moje pytanie odpowiedziała depresja i skutek odstawienia tabletek i jej anemia (chcieliśmy dziecko) . Przejąłem część obowiązków domowych na siebie trwało to 3 miesiące ; popełniłem też ja sam parę głupstw stres w mojej pracy ,moja choroba uczelnia i walka w sądzie o dziecko z moją byłą dopełniały mojej frustracji - do tego nie zdany egzamin na prawo jazdy wszystko to skumulowało sie w jedno . ALE NA POCZĄTKU DAWAŁEM RADY - pyszczku dziubku, robię to dla niej , myślałem że hmmm ta zimowa deprecha jej minie i nagle pękłem pojawił się alkochol, dwa razy wypiłem dosyć i tak wcięty wróciłem do domu, najgorsze to że zakochałem sie w niej - ale widziałem że odpływa gdzieś, kwiaty urocze kolacje wyjazdy wszystko to w de- .. zacząłem być zazdrosny ; ukrywałem to ; ale też niszczyło mnie to wdzięczniej. uspokajało mnie to że mieszkamy razem kocham ją i te jej poranne przytulanie i buziak przed wyjściem do pracy. Przestała dbać o mnie , nie tylko w tym sensie (sex) ale przez rozmowę - coraz bardziej pozwalała sobie na kąśliwe uwagi w moją stronę - jak dobra żona z ciebie ... qurwa robiłem to bo myślałem że jest chora . doszło do sprzeczki na imprezie gdzie dała popis swojej zazdrości uderzając dziewczynę w twarz za to że rozmawia ze mną, ja też dostałem od niej ... nie wytrzymałem po dwóch tygodniach wyprowadziłem się do siebie - zrobiłem to w głupim stylu czekając na nią w domu - bo podobno była na imprezie z koleżanką ;-( wypiłem w samotności i podjąłem decyzję o wyprowadzce .... przepraszała mnie w sms-e napisała tęsknię :-( wróciłem ale rzeczy nie przywiozłem ;-( chciałem jej i sobie dać odetchnienie i szansę kogo wybierze - faceta który niestety robił dla niej wszystko czy kolegę z pracy - wtedy jeszcze tego nie wiedziałem ale hmmm po trzech dniach od naszego "rozstania" była już z nim - przez miesiąc lawirowała w w zasadzie robiła mnie w konia - kwiaty i to ja czułem sie winny i przeprosiny na nic. zakochałem sie nie myślałem logicznie , nie wymagałem od niej nic - bo myślałem że - przyczyną jej zachowania są hormony apatia i depresja .. nawet dietę jej stworzyłem - chciałem mieć z nią dziecko troszczyłem się a na głupie odzywki nie reagowałem, nie byłem też sobą .. i stało się .. jest z nim a ja tęsknię bo początek mieliśmy dobry .. ale potem okazałem cie ciulem , to jej słowa , nie ma prawka auta , nie stać mnie na nią , jestem za niski i do tego nie dbam o siebie .. trochę to trudne zważywszy że dbałem o nas dwoje .. je przyjaciółka wyjawiła mi po czasie moich starań że była już z nim będąc ze mną - więc to jej choroba i je humory to była ściema dałem się oszukać - ale czy na pewno mnie oszukała ..? kocham ją nadal ale nie widzę szans powrotu i wybaczenia je - może jakiś zakamarek moje duszy tego pragnie .. byliśmy szczęśliwi przez jakiś czas, psułem to ja, jej przyjaciółka która w pewnym momencie za często nasz odwiedzała i doradzała jej we wszystkim by niedawno wyznać mi miłość , że mnie kocha albo żebyśmy chociaż poudawali miłość przed moją była co miało niby wzbudzić zazdrości ( chyba litość ) u moje byłej .. Moje byłej nie umiem życzyć szczęścia nie umiem wybaczyć w sercu ale też ją kocham za te wspaniałe chwile razem :-( jest teraz z nim podobno szczęśliwa i nikogo tak wcześniej nie kochała jak go ... skacze koło niego i mu dogadza - to słowa jej przyjaciółki . a ja czuję sie podle , wykorzystany emocjonalnie i też finansowo do tego obniżyła moją samoocenę do tego stopnia że jedyne co mogę to praca, rzuciłem studia ostatni rok , prawka też mi się nie chce robić .. taęłm komuś tyle dobra i serca a dostałem z buta .. wierząc komuś nie wiem nie umiem je dobrze życzyć - kurka wiem że to już się nie wróci .. nie umiem jej wybaczyć że to właśnie on ... zaufałem jej