

| osintowiec | 12. Grudzień |
| Damon | 12. Grudzień |
| malakasia | 12. Grudzień |
| smutnomi | 12. Grudzień |
| Marlenka33 | 12. Grudzień |
Anetastp | 00:07:52 |
Julianaempat... | 00:49:57 |
Mari1999 | 01:20:35 |
Rognar | 01:32:07 |
Urzekajaca444 | 02:23:58 |

Cześć Kochani Użytkownicy tego portalu.
Zacznę od początku swojej historii.Mam 35 lat, jestem rudowłosym blondynem, a główny mój majątek to Fiat 126p, który jest na chodzie i nim jeżdżę. Mój samochodzik ma 28 lat.Mój brat Marek (27 lat ) chciał mnie poznać z siostrą swego kolegi.Ta dziewczyna ma na imię Olga ( 26 blat ) zadzwoniła do mnie, czy bym się z nią nie spotkał i nie wziął jakiegoś browca.
W tym momencie powiedziałem jej, ze spotkam się z nią w przyszłym tygodniu.
Tak po trzech tygodniach zadzwoniłem do niej, czy nadal jest aktualna jej propozycja, bo chciałbym się z nią spotkać.Umówiliśmy się na spotkanie na następny dzień, a był to wtorek.Spotkaliśmy się następnego dnia wieczorem,w jej rodzinnej wsi Janków w której ona mieszka na przystanku autobusowym, która jest oddalona o 8 km od mojej małej miejscowości Harbkowice. Na początek ją powitałem i wręczyłem bukiet lilii. Powiedziała, że nie trzeba było kupować, ale się uśmiechnęła.W czasie naszej rozmowy powiedziała mi, że dzwoniła do brata Jarka, jaki jestem. On jej powiedział, że jak się umówiła, to żeby się ze mną spotkała, żeby się niczego nie bała, a jakby coś złego spotkało ją z mojej strony to on ze mną się policzy.Rozmawialiśmy o jej rodzeństwie, rodzicach i braciach i naszych wspólnych znajomych z Harbkowic. Podczas tej rozmowy powiedziała mi , że przeszukiwała aparat mego brata i pytała, który z nich jest wolny. Pomyślałem, że szuka kogoś sobie i może ja nim zostanę, bo może podobnie jak mi doskwiera jej samotność. Brat do niej zadzwonił, kiedy przyjdzie, żeby zrobiła mu kolację, ona odpowiedziała mu,że przyjdzie tak za 10 minut. Tak nasze spotkanie trwało mniej więcej 30 minut. Praktycznie jak jechałem na tą randkę , to tej dziewczyny nigdy w życiu jej nie widziałem.W rzeczywistości to była randka w ciemno. Kiedy odchodziła zaproponowała mi, żebym się pojutrze w czwartek czy kiedy indziej się spotkali, a w środę ze mną się nie może spotkać, bo musi sobie kupić buty i pojechać sobie do Biłgoraju. W czwartek, kiedy wróciłem z procesji Bożego Ciała, tak mniej więcej o godzinie 14.00, zobaczyłem na swoim telefonie, że do mnie telefonowała tak około godziny 12.00.Zadzwoniłem do niej, miała do mnie prośbę czy bym jej nie kupił kartę doładowującą do konta telefonu komórkowego, ponieważ w jej wsi Jankowice sklepy są zamknięte. Natychmiast wsiadłem w samochód, podjechałem do sklepu i kupiłem doładowanie do jej karty telefonicznej za 25 zł. Tak za 15 minut wysłałem jej esemesem kod doładowujący do tej karty. Za godzinę mi dzwoni, że nie może doładować tej karty. A że to był w dniu świętego Bożego Ciała, postanowiłem , że nie będę dzwonił na infolinię i robił ludziom robotę w świąteczny dzień. Pojechałem sobie na ryby, żeby sobie po wędkować. Kiedy byłem na rybach, dzwoni do mnie, powiedziałem i skłamałem jej, że dwa razy dzwoniłem do infolinii i nie mogłem nawiązać połączenia z operatorem czy konsultantem operatora telefonicznego.
Powiedziała mi , żebym kupił jakieś doładowanie za 10 zł i mogłem o tym pomyśleć.
Przeprosiłem ją , a to było tak około godziny o 18. Spytałem ją czy byśmy się mogli spotkać, ona odpowiedziała mi , że nie, bo jest po za domem. Pomyślałem, że mnie nie chce, a teraz pewno jest z kimś innym. Kiedy przyjechałem z ryb tak około godziny 21 podjechałem do sklepu i kupiłem 2 x 10 złotych doładowania i jej przesłałem na telefon komórkowy kody doładowujące. Pomyślałem, że nie wiele tracę, a najwyżej stracę tak około 45 złotych razem. Dzwonię do niej, komórka jest wyłączona, za jakiś czas na moim telefonie aparat wybija mi , że abonent jest dostępny. Kiedy zadzwoniłem do niej to ona powiedziała mi , że te obydwa kody pozostałe przyjęło. Następnego dnia dzwonię ja na infolinię , operatorka mówi, że na danym numerze telefonu było doładowanie tak około 14 a potem aktywowanie usługi esemesem w opcji 2100 minut w ramach obrębu danej sieci.A dalsze dwa pozostałe doładowania miały także faktyczny fakt. Przejrzałem, że ona mnie oszukała jak gówniara jedna rozumu 13 latki w wieku samej 26 lat. Wolałbym w tej chwili być okradzionym z portfela niż być tak oszukanym. Gdyby mnie poprosiła czy nie mógłbym dalszą kwotą jej podładować, podładowałbym jej numer telefonu , według zasady , że kobiety kosztują, tak samo jak utrzymanie domu i że nie można być sknerą. W piątek wieczorem wysłałem do niej esemesa, że reklamację uwzględnili i że w ciągu 48 godzin będzie miała doładowanie. Następnego dnia dzwonię do niej w sobotę i pytam się jej czy konto jej doładowali, a ona odpowiada mi że nie wie , z taką pełną łaska , że mi raczy odpowiadać. Pyta się mnie co się stało ?
Ja jej odpowiedziałem , że nic się nie stało. Po tym , tak za około godzinę leżałem sobie w bezruchu jakby mnie depresja owładnęła.I myślę sobie co za jakie mam szczęście i do diabła z tym.Po godzinie musiałem wstać , żeby zebrać pranie wiszące na podwórku, bo zaczął padać deszcz.Tak za cztery godziny zaczęło mi przechodzić, poszłem do baru, żeby oglądać mecz Polska - Gracja i zapomnieć choć na chwilę o niej w czasie wspólnego dopingowania naszych wspólnie z moimi kolegi z mojego miasteczka w onym barze.W tym barze dopingowałem naszych, wypiłem dwa piwa, porozmawiałem z kolegami i na moment o niej zapomniałem.Wszystko to trwało tak mniej więcej tydzień czasu. Mam do niej żal , że tak mnie przerobiła i chociaż w głupim esemesie mi nie odpisała , że nie pasujemy do siebie czy ja jej się nie podobam.Postanowiłem ,że będę ja najwyżej traktował jako koleżankę, a partnerkę to nigdy, bo nie mam do niej zaufania, choć nigdy, to w tym momencie się wacham jak głupi frajer liczący na cud jakiś..I pomyślałem sobie, kurcze czy ja mam frajerstwo wypisane na twarzy. Proszę doradźcie mi co mam robić. Czy esemesem wysłać jej , że nie chcę mieć z nią nic wspólnego? A może poczekać jak sytuacja się rozwinie. Paweł.