

| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
jacksparrow | 00:10:16 |
Edek_2 | 00:17:16 |
Rognar | 00:25:35 |
Anetastp | 00:48:31 |
Landexpzglosy | 01:00:21 |

Witam.
Moja sytuacja jest bardzo zagmatwana, ale czyja nie jest ?
Z moją "narzeczoną" jestem od ponad 10 lat, sporo czasu byliśmy na odległość, teraz mieszkamy razem ... "u mnie".
Miesiąc temu dowiedziałem się, że zdradziła mnie z kimś, ale nie powiedziała kim. Zdrada jak zdrada, każdy ją inaczej odczuwa. Ona się całowała po francusku przez długi czas. Ja to już traktuję jako zdradę, ona nie.
Dowiedziałem się całkowicie przez przypadek, bo zaczęła się ode mnie odsuwać i to po prostu wyczułem, zapytałem i się przyznała.
Dostałem szału i tak jak w większości postów na tym forum, mój świat się zawalił.
Nie żałowała tego, co mnie dodatkowo doprowadzało do szału.
Jak zwykle zdrada jest wynikiem pewnych problemów w związku, u nas było podobnie.
Po tygodniu miała się wyprowadzić, ale w ostatniej chwili zeszliśmy się. Początkowo podejrzewałem, że jest to jakiś facet, z którym spotyka się u koleżanki, ale ostatnio poskładałem fakty i wyszło, że jest to o wiele (15-20 lat) starszy kierownik w pracy, w której pracuje od kilku miesięcy.
Zdrada wydarzyła się przed podjęciem pracy, co tym bardziej jest dla mnie dziwne.
Wczoraj mieliśmy rozmowę i dałem jej do zrozumienia (nie wymusiłem na niej), że albo zakończy pracę, albo z nami koniec, bo nie jestem w stanie myśleć o tym, że ona się z nim widuje każdego dnia.
Co ona na to wszystko ? Chce popracować nad sobą, ale tego drugiego i mnie kocha i nie jest w stanie wybrać.
Czy dalsze mieszkanie razem, w obecnej sytuacji jest rozsądne ? Ja już mam dość, od miesiąca sobie próbuję z tym poradzić, ale odkąd dowiedziałem się, że ona się widuje każdego dnia, nie jestem w stanie.
Wiem, że "ultimatum" jest złym rozwiązaniem, ale pozostaje albo kontrolować (czego nie chcę, bo jest to bez sensu), albo zakończyć.