

| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
Landexpzglosy | 00:08:38 |
Rognar | 00:16:08 |
Julianaempat... | 00:52:09 |
Edek_2 | 00:52:16 |
jacksparrow | 02:18:39 |

Otóż nie dawno dowiedziałem się iż jak by można to było rzec, zostałem zdradzony.
Zarysuję sytuację, jestem z moją dziewczyną od przeszło 5 lat czasami mamy problemy ale jest nam razem naprawdę wspaniale. Cóż cała sytuacja dotyczy wydarzenia które miało miejsce jakieś 3 lata temu gdy rozstaliśmy się na chwilę, nie byłem w stanie pomóc jej w depresji z którą się borykała, sam nie byłem również w stanie znieść tego że nie potrafię pomóc ukochanej osobie, powstrzymać tego iż dąży do samo destrukcji co frustrowało mnie i wyczerpywało z wszystkich sił, rozstaliśmy się na jakiś miesiąc. Nie dawno dowiedziałem się iż w tym okresie z kimś była, i właściwie zachowała się jak tego brzydko nie nazywając panna lekkich obyczajów, ale tego już nie zamierzam opisywać. Po tym feralnym miesiącu wróciliśmy do siebie, oczywiście była pytania, czy mieliśmy jakichś partnerów, ona zaprzeczała, mówiąc że miała tylko kolegę która dał jej całusa w policzek :]. Tak żyłem przez te wszystkie lata wspólne problemy, radości i smutki. Ale gdy się o tym dowiedziałem, czuję się wstrząśnięty, gdybym o tym wiedział z pewnością bym do nie nie wrócił, zachowała się nieszczerze wobec mnie, byłem okłamywany przez tyle lat, czuję się jak gdyby całe nasze wspólne życie było kłamstwem, naprawdę nie potrafię sobie sam z tym poradzić, a nie mam do kogo się zwrócić z wiadomych powodów.