| Alfinka26 | 22. Lipiec |
| majeczka84 | 22. Lipiec |
| Patryk1991 | 22. Lipiec |
| julian1974 | 22. Lipiec |
| smutna22 | 22. Lipiec |
heniek | 00:41:42 |
Mundi83 | 03:21:53 |
Julianaempat... | 03:34:57 |
#
poczciwy | 06:50:42 |
Quanta1670 | 09:07:23 |
Po prawie miesięcznej walce w myślach postanowiłem terapeutycznie napisać niniejszy tekst, celem wyrzucenia z siebie historii oraz najpewniej poczucia wyższości moralnej. Historia będzie skakała chaotycznie po różnych latach i mój sposób wyrażania się może być ciężki, za co z góry przepraszam.
Ja dziś po wszystkich doświadczeniach jakich doznałem w relacjach damsko męskich wiem jedno.
Nie ma powrotów.
Nigdy!
A już po zdradzie to w ogóle bezdyskusyjnie koniec i kropka, ale to ja to po pierwsze a po drugie chyba jetem w innym miejscu w życiu.
Trochę masz co masz na własne życzenie.
Wróciłeś na jakiej podstawie?
Mrzonek o wielkiej miłości...
To trochę mało zwłaszcza po takim czynie jak zdrada.
Powiedziała ci jasno, że liczyła na kochanka, ale jak dotarło że była tylko materacem, to zapałała miłością do ciebie. Nawet później nie mogła się od niego uwolnić. Jesteś po uszy w gówn...
Trójka dzieci. Żona ewidentnie potrzebuje terapia. Porządnej. U naprawdę dobrego terapeuty. Ty po tym co napisałeś też nie dajesz rady. Więc polecam to samo. Później wspólna i czas na podjęcie decyzji. Rozstanie albo próba walki o związek.
Chociaż nie wiem czy nie walczysz z wiatrakami.
P.s z jakiej rodziny wywodzi się żona. Jakie miała dzieciństwo?