Mam 26 lat jestem z moim chłopakiem od 2002 w sumie narzeczonym od 2006 roku, 8 lat??. Nie zacznę od samego początku związku ale od jakiś 3 lat bycia ze sobą. Otóż znamy się długo w 2003 poszedł do wojska wrócił po roku było dobrze między nami. Chciałam ślubu jednak małżeński papierek nie był mu potrzebny więc dalej żyliśmy jako para (a nie małżeństwo).
W 2006 r. pokłóciliśmy się powiedziałam że zrywam-zawsze tak kończą się nasze kłótnie ja zrywam a on hmm... przyjmuje to do wiadomości ale zawsze wracaliśmy przecież do siebie tak sobie to tłumaczyłam ...tym razem po tygodniowym nieodzywaniu się do siebie spotkał się z inną co gorsza przedstwił ją naszym wspólnym znajomym... Oni dziwili się myślieli na początku, że to nasz wspólna koleżanka, że ja zaraz wejdę...jednak nie tylko ona się pojawiła tej nocy mnie nie było... Dowiedziałam się o tej zdradzie w tydzień po niej. Sam mi powiedział początkowo tylko o spotkaniu się z jakąś ale później również o tym, że nasi wspólni znajomi ją poznali.. Bolało aż do następnego bólu...Pod koniec 2006 roku wyjechał za granice do pracy, o ostatnim wybryku zapomnieliśmy minęło trochę czasu... wyjechał do Szkocji i co i oczywiście związki na odległość mają kryzys. Ja go kochałam jednak niezapewniana o miłości z jego strony świrowałam. Grudzień 2007 spotkał się z jakąś piz ...znam nawet jej imię Aga co dalej spotkał się z nią w grudniu a ja miałam przyjechać na święta bożego narodzenia 2007... Przyjechałam nie tłumaczył się powiedział tylko że to błąd że spotkał się z tamtą. Gadałam z tą Agą przez neta wyzwałam ją prosiłam by się nie odzywała do niego nigdy więcej jednak po moim pobycie u niego w kwietniu musiałam wrócić do pracy on znów w maju z nią się spotkał całowali się on spał u niej niby na ziemi niby ją odprowadzą do domu było daleko ale wiecie oni się całowali w maju 2008 ona to potwierdziła rozmawiałam z nią... Potem miałam przyjechać w sierpniu 2008 jednak on w przeddzień mojego wylotu powiedział że mnie nie kocha że mam nie przylatywać to w Wielkim skrócie.. nie wiezyłam w to w przed dzień przylotu tyle przykrych słów??? Jednak ja go kochałam gdyby nie płakała tak mocno , nie chciała podciąć sobie żył... Nie poleciałam a w dzień mojego przylotu spotkał się z inną zabrał ją nha wycieczkę. Ja npłakałam całą niedziele 3 sierpnia on zaprosił inną na wycieczkę na zamek. Miałam przeczucie, że się z kimś spotkał... zaprzeczał nawet zbeszta nawet gdy mu powiedziałam o przypuszczeniac....ł skąd biorę te bzdety powiedział. Ale to była prawda umówił się z jakąś laską z portalu randkowego na wycieczkę. Ja płakałam bo bardzo go kocham a on co pisał ze mna i flirtował z inną mam dowody wiem. niech ktoś mi powie co mam zrobic teraz Kocham Go nadal 3 razy zdradził ale wszystko co było piękne wiązało się z nim mimo że mnie obgadał przed znajomymi top on ionaczej zachowuje się przy mnie inaczej ajk jest sam. Więc pytam czy wy dziewczyny byłyby ście z kijś taki9m jak długvo można wybaczać... czy warto a może mężczyzna nie wart miłości i oddania bo ja nigdy go nie zdradziłam!!!!!!!!!! a on mnie 3 razy
Dodane przez oliwka190
dnia październik 29 2008 15:05:02
0 Skomentuj ·
1502 Czytań ·
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.
Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.
Brak ocen.
Reklama
Logowanie
Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem? Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.
brandy111 04/09/2010 05:59 W ogole nie znam, tym bardziej z OBDUKCJI, ale jak to czytam, dostaję OBSTRUKCJI
Isia 03/09/2010 18:35 Monika....z autopsji ...jeżeli już
monika135 03/09/2010 18:20 ZDRADZAM MOJEGO PARTNERA Z JEGO WLASNYM BRATEM. NIE WIEM, KTOREGO ZNICH WYBRAC. ZNA TO KTOS Z WLASNEJ OBDUKCJI?
Hera 02/09/2010 23:37 Chcę podziękować wszystkim którzy pomogli mi w tych najtrudniejszych chwilach. Jestem bardzo wdzięczna za okazaną pomoc, życzliwość i zrozumienie. Dziękuję. Przede wszystkim dziękuję Odyseuszowi.
jakich wiele 01/09/2010 18:28 Kaśka, jesteśmy z Tobą i wciąż trzymamy kciukasy