hm.... brak słów....
Dodane przez KasiulkaSK dnia Luty 03 2010 04:04:52
Witajcie Wiadomo z jakiego powodu przyłączyłam się do Was... Niestety. Jak większość osób tutaj nigdy w życiu nie spodziewałam się tego, co mnie spotkało. A więc od początku: Z moim mężem znamy się 13 lat, a po ślubie jesteśmy 7,5 roku. Dzieci nie mamy - raz byłam w ciąży i poroniłam (prawie 4 lata temu). W ubiegłym roku porobiliśmy badania i okazało się, że mój mąż jest prawie bezpłodny... Ma bardzo małą ilość plemników w nasieniu. Co prawda do ciąży wystarczy 1, ale ... Postanowiliśmy na leczenie i ewentualnie inseminację nasieniem dawcy. Ale już nic z tego nie będzie raczej... Dodam jeszcze, ze w ciągu naszych wspólnych lat spotkało nas wiele ekstremalnych sytuacji: np. młodszy brat mojego męża prawie zabił swoją żonę i w związku z tym teraz odbywa kare 13 lat pozbawienia wolności, po tym teściowa załamała się psychicznie i popadła w alkoholizm, co zakończyło się śmiercią. Podobną droga podążył teść. Tak więc mój mąż praktycznie z osób bliskich miał tylko mnie. Starałam mu się wszystkich zastąpić i to chyba był mój błąd. Stałam się dla niego bardziej matka niż żona. Chociaż wydawało mi się, że wszystko jest super. Na prawdę byliśmy fajnym małżeństwem. Czułam, że mnie kocha. Ale 16.01.2010 zaginął. Nigdy wcześniej się to nie zdarzało, więc oszalałam ze strachu. Zgłosiłam zaginięcie na policje, powiadomiłam wszystkich przyjaciół... Odnalazł się kolejnego dnia z rewelacją: stwierdził, że już mnie nie kocha i chce rozwodu. A poprzednią noc spędził pijąc i rozmyślając. Zabiło mnie to prawie... Zwłaszcza, ze zarzucił mi iż nadmiernie go kontroluję i on się czuje stłamszony. Ale wyjechałam do przyjaciół i jakoś się ogarnęłam. Chciałam zawalczyć o nasze małżeństwo. I tu nowy szok: otóż tydzień przed zaginięciem zdradził mnie fizycznie z koleżanką z pracy (a jeszcze jedno - pracujemy razem). I tu perfidia tej kobiety - już po tym jak mnie zdradził byłyśmy razem na imprezie i troskliwie dopytywała mnie co tam u nas, po podobno coś się nam nie układa no i dodała, ze jestem wspaniałą kobietą i na pewno dam rade. Super. Ale to jeszcze nie koniec historii. Bo on z tą kobietą nie chce być to był jednorazowy wybryk. Równocześnie "zaprzyjaźnił" się z inną dziewczyną z pracy i zauroczył nią i ma nadzieję, że może coś z tego będzie. Dobrze mu się z nią rozmawia i jak była teraz tydzień na urlopie to za nią tęsknił. Chociaż ona niby jest w związku i nie chce go burzyć. Nie wiem jak się mam po tym wszystkim podnieść i nie oszaleć. Jak mam chodzić do pracy i udawać, ze wszystko jest O.K. Niestety pracy nie mogę zmienić... Ja nadal go kocham i chciałabym wszystko naprawić, ale do miłości nikogo zmusić nie można... Jestem przerażona i nie wiem co dalej będzie...
Rozszerzona zawartość newsa