Jak zostać ...
Dodane przez Evelka04 dnia Styczeń 29 2020 08:00:29
Związek to nie tylko ochy i achy. Są problemy, ciężkie chwile. To zbiór kompromisów i zostania przy swoim ja, tego ostatniego mi zabrakło... W tym roku 10 rocznica ślubu. Dwoje dzieci wspólnych i jedno ... no właśnie ... Jak co roku w lutym mąż wyszedł na imprezę integracyjną, ja też chodziłam na swoją ( zaufanie to podstawa w związku ). Pisaliśmy do siebie słodkie smsy. Ostatnio dobrze nam się układało. Po godzinie 3 kontakt się urwał. Po 7 wrócił. Dziwny. Mijały kolejne tygodnie a odpychał mnie i dzieci, wracał późno, był zmęczony i agresywny ( nigdy nie uderzył). Na rysunkach córki był na drugiej stronie kartki- w pracy. Traktował siebie jak by był dla nas tylko bankomatem a my potrzebowaliśmy wspólnego czasu. Próbowałam rozmawiać, krzyczeć, płakać, prosić, planować wspólne wyjścia rodzinne ( we dwoje odmawiał). Udało się. Wraz z wiosną zaczęło się zmieniać, znów miał dla nas czas. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać. Tak sexu przez prawie dwa miesiące nie było. Raz który pamietam był raczej upokarzający, masz i się odwal. Gdy myślałam, że kryzys zażegnany i nasze wspólne wakacje ( zaplanowane na początku stycznia) będą niesamowite. Jednak mąż był nieobecny, rozdrażniony. Nie było zbliżeń. Przytulał, wspólne wino i nic. Po powrocie znikał. Jak kolejny raz wyszedł do samochodu na godzinę, a miał tylko coś zanieść i abonent wciąż był zajęty kazałam podać mu telefon. Nigdy nie kontrolowałam. To był cios. Przyznał, że na tej imprezie mnie zdradził. Mało pamięta bo był pijany. Do tego będzie ojcem... świat mi się zawalił. Chciałam walczyć, no trudno raz, badania dna potwierdzą. Jednak po trzech dniach przyznał się do romansu. Trwał dwa miesiące. Kobieta z którą pracował wykorzystała fakt, że był pijany, namówiła go na kolejne zapewniając, że nikt się nie dowie o zdradach, manipulowała, że nie jest nam potrzebny i ma prawo do szczęścia, po czym wmówiła, że nie muszą się zabezpieczać bo jest bezpłodna. Później stwierdziła, że jak zajdzie w ciąże to on będzie mieć odwagę odejść. Teraz dziecko nie ma ojca i to jego wina. Ona ma 34 lata i jest sama. Smutne to, bo o ile zdradę mogłabym wybaczyć to obecności tej kobiety w jego życiu nie mogę wymazać bo jest dziecko. Biedne, niewinne narzędzie. Ja i nasze dzieci cierpią. Nie wiem jak to przetrwać *******
Rozszerzona zawartość newsa