Narzeczona mnie zdradzila
Dodane przez Kano dnia Listopad 20 2018 14:02:37
Pisze zza granicy, wiec sorry za brak polskich czcionek. Dolaczylem do smutnego grona ludzi zdradzonych. Stalo sie cos czego sie obawialem i nie wiem jak z tego wyjsc, czy warto to ciagnac i przebaczyc, ona chce wrocic, prosi o wybaczenie ale po roku klamstw, zdrad, i to w momencie kiedy mamy pare rzeczy ze slubem juz zarezerwowanych i oplaconych. Nasz zwiazek to ponad 3 lata na powazne, ponad rok narzeczenstwa. Ja pracuje za granica ale w miare czesto staram sie przyjezdzac do Polski, spedzic czas z rodzina i narzeczona. Ona za bardzo nie chciala wyprowadzic sie do mnie zagranice, poniewaz slabo zna jezyki obce, do tego jej schorowany ojciec na rencie wymaga nieco opieki, no i jej rodzice to konserwatywni, nie lubia mieszkania razem bez slubu. Okolo roku temu zaczely dochodzic mnie sygnaly, ze narzeczona w Polsce jest widywana na roznych imprezach z kims coraz to nowym. Kolega widzial ja na stacji benzynowej u kogos w samochodzie, inny na parkingu przed sklepem szla z kims za reke, widuja ja na imprezach jak z kims tanczy, caluje sie, itp. Mocno mnie to zaniepokoilo, probowalem z nia to wyjasniac na telefon i osobiscie w Polsce ale ona na to ze ktos ja z kims innym podobnym pomylil, ze ona tam na pewno nie byla, bo tam sa denne imprezy, a to ze podwiozl ja brat cioteczny, albo inny kolega, ze zatanczyla raz z kolega i ktos robi niestworzone plotki. Niby mnie to uspokajalo ale zadra pozostala i niepewnosc. Pewni moi dalsi kuzyni mieszkaja w miejscu gdzie jest taka lokalna imprezownia i zaczeli mi donosic ze widuja moja narzeczona coraz to z kims innym, i to nie jest zaden tam jeden taniec z kolega, tylko intensywne buzi-buzi i cos wiecej w samochodzie, kto tu mowi prawde. Jak przyjezdzalem do Polski to narzeczona jak do rany przyloz, wszystko ladnie i pieknie, wielka milosc, plany na przyszlosc, kiedy to bedziemy miec dzieci i jakie imiona im nadamy. Przysieganie ze nie ma mowy o zadnych zdradach, to tylko jakies plotki i wymysly Kuzyni moi powiedzieli, ze jak nie wierze im, to moge przyjechac do nich i przy odrobinie szczescia moge zobaczyc kto przelecial mi narzeczona, bo ona tam czesto bywa. Spedzilem troche czasu na FB jej przyjaciolek, i znalazlem wspolne fotki z tej imprezowni, o ktorej ona mowi ze tam nie jezdzi bo sa "[i]denne imprezy[/i]". Takie rozmowy ze "[i]narzeczona ci sie puszcza[/i]" denerwuja, zalatawilem pare dni wolnego i po cichu przyjechalem do kuzynow bez wiedzy narzeczonej. Pojechalem tam pewien obaw, no i niestety....swiat mi sie zawalil, normalnie zyc sie odechcialo, jak zobaczylem jak moja narzeczona wisi na szyi jakiemus pajacowi, objecia, pocalunki, on gmera reka w jej majtkach z tylu, no ludzie, no! Przerwalem to bo nie wyrobilem, narzeczona malo trupem nie padla jak mnie zobaczyla, ja malo temu pajacowi w ryj nie przywalilem, no zeby nakryc ja na takim czyms. Wszysko padlo na ryj, caly zwiazek. Mamy ustalona date slubu za pol roku. Ksiadz juz oplacony, wplacone zaliczki na sale weselna, zespol, fotograf-kamerzysta. Zaliczki przepadna w razie wycofania sie, nie wiem jak z ksiedzem, "ofiara co laska" pewnie tez przepadnie. Ja to wszystko zaplacilem, bo zarabiam a rodzice mojej narzeczonej to niezbyt majetni ludzie. Ona teraz pisze, blaga, zebym wrocil, przebaczyl, ze kocha tylko mnie, ze zrozumiala blad, ze popelni samobojstwo beze mnie. Nie wiem jak moge jej wierzyc teraz - jakis rok imprezowania z czego iles zdrad, tylko ona sama wie ile razy ktos inny ja przelecial. I to wszystko kiedy bylismy narzeczonymi, gdzie bylo zalatwianie papierow do slubu i jej przysiegi ze ona jest w porzadku, ze to inni plotkuja, wymyslaja niestworzone rzeczy, ze zazdroszcza, a tu takie cos Mam tez zal do jej rodzicow bo nie wieze ze oni nie widzieli co ona wyrabia. Do tej pory mowili o mnie jaki to ja dobry ziec bede, w czym moglem to pomagalem np jej ojcu zepsul sie samochod, to bez problemu wzielem go na hol do mechanika, a ze nie mial przy sobie gotowki bo to rencista to ja zaplacilem te kilkaset pln i mielismy sie potem rozliczyc ale machnelem reka w koncu to ja zarabiam lepiej. Innym razem przy zakupach spozywczych ona miala recepty dla ojca wykupic, ja za to zaplacilem, bez problemu. Jej matka dobrze gotuje i nieraz nakupowalem roznego miesa zeby upiekla fajnie, bo umie, i cala rodzina to zajadala. Naprosilem sie tez u moich znajomych zeby jej brata do roboty przyjeli bo to taki lewus ze 2 lewe rece do kazdej roboty ma i nigdzie nie zostal w robocie na dluzej. Narzeczonej kupowalem to co chciala, markowe ubrania, buty, kosmetyki, telefony, i co tylko, zeby nie byc sknera i dusigrosz. Zadzwonilem do jej rodzicow w tej sprawie, ze odkrylem jejzdrade i plany slubu sa zawalone. Odebrala jej matka, pogadalem troche ale to jakby monolog, ze tacy oni konserwatysci, ze nie zezwalaja na mieszkanie razem przed slubem, a tu u narzeczonej to co rusz jakis nowy amant byl, bo wiem od znajomych, co mowili mi ze u nich pod domem to widzieli co rusz kolejny samochod stoi i juz zaczyna sie w kregach lokalnych "zaliczaczy latwych panieniek" mowic o mojej narzeczonej "mala kur*wka". To ja sie tyle staralem, nie zdradzalem, ciezko pracowalem, oszczedzalem pieniadze na wesele, mieszkanie, przyszlosc a tu ona mi robi takie cos. Niedoszla tesciowa cos tam mruknela i odlozyla sluchawke Nie wiem jak przez to przejsc, co z tym zrobic, wszystko sie od parunastu dni we mnie przewraca, ledwie do zycia zdolny jestem. W mojej rodzinie jeszcze nic o tym nie wiedza. Za jakis czas mija termin kiedy musimy wniesc wszystkie dalsze oplaty za sale weselna, zespol muzyczny, itd
Rozszerzona zawartość newsa