Listy bez odpowiedzi......
Dodane przez agnieszkaw82 dnia Sierpnia 06 2017 12:15:02
Witam was serdecznie...moja historia nie do końca jest powiązana zdradą...nawet niewiem jak mam to wszystko zlepić...Poznałam go...ON ze wsi,JA z miasta lecz kompletnie mi to nie przeszkadzało poniewaz bardzo kocham wieś.Poznaliśmy się przez internet,ja duzo pracuje i niestety w moim świecie realnym nie mam możliwosci na poznanie kogoś...Nim doszło do spotkania dużo rozmawialiśmy,pisalismy wiadomośći sms,około dwa miesiące żyliśmy wirtualnie;-) Zawsze był temat do rozmowy...w końcu nadszedł dzień spotkania,bałam się...Spotkalismy się u niego na wsi z mojego wyboru.Pojechałam w umówione miejsce,byłam pierwsza,zdązyłam wysiąśc z auta nadjechał ON...Dokładnie taki sam jak go sobie wyobrażałam...Wysoki,subtelny uśmiech...Pierwsze jego słowa...WOW po czym pocałował mnie w policzek.Poszliśmy na spacer,spacerując ścieżką miedzy polami,czas uciakał błyskawicznie czułam sie...brak słów...Zaczeliśmy się spotykać...Poznałam jego rodziców strasznie mnie polubili jak i pozostała jego rodzina.Zwolniłam tempo pracy często jezdziłam do niego bo bardzo lubiałam kocham poprostu wieś,ta cisze spokój .Ktoregoś dnia przestał poprostu sie odzywac...nie odbiarał nie odpisywał...Pojechałam...Stanęłam w drzwiach gdy mnie zobaczył powiedział PRZEPRASZAM...Usłyszałam cytuje..(Wystraszyłem się,widze jak przywiązałaś sie do mnie,jak dobrze Ci ze mna ale ja niewiem czy chce tego samego...) Popłakałam sie...On wtedy przytulił mnie ,pocałował poprosił bym została...Bym dał mu szanse...Wyjasnił mi ze z jego strony jest coś...lecz nie jest pewien czy to miłosc...nie wiedział co tak naprawde do mnie czuje...Ale ok.Spotykalismy się dalej...Moze jeszcze z miesiąc...Pojechaliśmy nad morze na weekend,podczas tego pobytu razem czułam ze coś jest nie tak...Był inny...Gdy wróciliśmy na drugi dzień napisał mi....Przepraszam...Jestes wspaniała troskliwą kobieta lecz nie chce byc dla Ciebie jedna wielką niewiadomą,poprostu u mnie coś wygasło...Napisał ze chce sie spotkac...Pojechałam gdy spojrzałam mu w oczy wiedziałam ze robie to po raz ostatni...Uciekłam ,nie chciałam go wysłuchać...balam sie jego słów...Biegł za mna lecz wsiadłam do auta i odjechałam...Napisał mi...(Mysle o Tobie cały czas) JA...Wykasowałam jego numer,pisze listy...listy bez odpowiedzi....Pisze do niego o uczuciach...zreszta nie tylko,o tym co porobiam w danym dniu...o moich sukcesach moich porażkach,wspominam też nasze chwile.Mam u niego pare moich żeczy...Nie oddał mi ich...Czy to nadzieja...???Czy tak mam sobie to tłumaczyc...Niewiem...Wiecie że czesto tam sobie jade...i spaceruje w tym samym miejscu gdzie spotkaliśmy się po raz pierwszy...parkuje tak by nie widział auta,poprostu brakuje mi nie tylko jego...równiez otoczenia ...Może nie był gotowy...Na nową Miłosć...Cóż...Znów rzuciłam się w wir pracy...Lecz Zawsze wieczorem piszę...kazdego dnia parę słow...po czym wysyłam...Co sądzicie...?
Rozszerzona zawartość newsa