urojona zdrada
Dodane przez Marvel dnia Grudzień 01 2016 15:02:12
Witam, mniej więcej rok temu popełniłem największy bąd mojego życia. Między mną a moją dziewczyną nie układalo się, ona żyła studiami i pracą, olewała mnie, a nawet wyżywała sie jak miała problemy. Chciałem wzbudzić w niej zazdrość żeby zrobić jej na złość i jednocześnie odzyskać jej zainteresowanie. Przyszedłem i "przyznałem" sie do zdrady, którą sam wymyśliłem. W domu była taka awantura, że talerze latały. Po pierwszej godzinie od skłamania już tego pomysłu żałowałem. Kilka dni później postanowiłem się przyznać. Liczyłem, że powiedzenie prawdy rozwiąże problem. Tylko, że ona nie uwierzyła. Taki paradoks, jak skłamałem to od razu uwierzyła, jak sie przyznałem do prawdy to już nie. Powiedziałem z reką na sercu po co była ta wkrętka. Ona uznała, że specjalnie udaję kłamstwo żeby się wycofać z prawdy. Od tamtej pory nasz związek zmienił się w paradoks. Ona chodziła do psychologa i leczyła się ze zdrady, do której nigdy nie doszło. Tkwiliśmy w takim absurdzie przez 6 miesięcy. Po tym czasie była już spokojna ale nadal mi nie ufała. Powiedziała, że dzięki terapii sporo zrozumiała i nie roztrząsa zdray ale... ale nadal ma w sercu jakiś ból... i ma pomysł jak sie go pozbyć... Powiedziała, że pójdzie na hipnozę i zahipnotyzuje się tak aby już nic do mnie nie czuć. Dodatkowo przy użyciu hipnozy chciała wymazać z pamięci nasze najlepsze i najgorsze wspomnienia. Wszystko to po to aby nie czuć żadnego bólu. Nie wierzyłem w to. Ale po usuktecznianej hipnozie nagle miałem w domu inną kobietę. Nagle zaczęła mnie traktować bardzo życzliwie, zdrada ją nagle przrestała interesować, nie drążyła tematu. Początkowo nawet pomyślałem, że ta hipnoza to był dobry pomysł. Ale ona w końcu mi oznajmiła, że się wyprowadza bo już nie czuje tego co kiedyś. Powiedziała, że mi wszystko wybacza i zaproponowała przyjaźń. Tylko, że ta przyjaźń tak wygląda, że nigdy nie ma czasu spotkać się ze mną, zapomina odpisać na moją wiadomość, totalnie wyrąbane ma na mnie. Od kilku miesięcy żyję myśląc tylko o tym, że ją straciłem. W międzyczasie spotykałem się z innymi dziewczynami i tylko sobie uświadomiłem, że żadna nie zastąpi mi jej. Nie mogę się pozbierać. A przecież jej nawet nie zdradziłem... za to sam czuje sie zdradzony.
Rozszerzona zawartość newsa