nie przeżyję tego, nie dam rady
Dodane przez patunczyk dnia Czerwca 20 2015 10:27:13
Byliśmy razem 8 lat, całe nasze dorosłe życie. Poznaliśmy się jak w filmie, na wakacjach. On był z KRk, ja miałam właśnie zacząć tam studia. Było romantycznie, zawładnął całym moim światem, widywaliśmy się codziennie. Oddałam mu wszystko. Był pierwszy. Pierwszy, którego kochałam. I nadal kocham, mimo wszystko. W listopadzie zeszłego roku się oświadczył. Na końcu Europy, klęknął a jedyne co ja powiedziałam, to żeby mi tego nie robił. Nigdy nie chciałam ślubu. Ale dla niego bym to zrobiła, myślałam, że mamy to coś, że jesteśmy sobie przeznaczeni, że jesteśmy niezniszczalni, że kochamy się ponad wszystko, że wszystko zniesiemy. Chciałam założyć z nim rodzinę, ostatnio nawet myślałam o zajściu w ciążę, wreszcie poczułam się gotowa. Bałam się, ale wiedziałam, że damy sobie radę, że razem nic nam nie grozi. Aż do tego jednego dnia, dwa tygodnie temu. Ostatni miesiąc, półtorej mieliśmy gorszy. Czułam, że coś się dzieje. Nie bywał w domu, tłumaczył się pracą, nawet jeśli wieczorami byliśmy razem to ona zawsze mówił, że ma jeszcze coś do zrobienia. Cały czas się czymś wykręcał. Byłam tuz obok, ale on ze mną nie rozmawiał. Podejrzewałam, że może kogoś mieć. Nie rozstawał się z telefonem nawet w łazience, na komputerze miał założone hasło. Często wyjeżdżał służbowo. Kilka razy chciałam wejść na jego facebooka, ale za każdym razem powtarzałam sobie, żebym nie przesadzała i nie zachowywała się jak psychopatka. Chciałam z nim porozmawiać, ale wiedziałam że ma trudny okres w pracy, kończy wreszcie studia. Że czerwiec jakoś przetrzymam, ale w lipcu będziemy mieć więcej czasu dla siebie i wszystko wróci do normy. Powtarzałam sobie, żeby nie dokładać mu problemów, bo ma już wystarczająco dużo na głowie. Poczekaj mówiłam do siebie. Teraz on mówi, że popełniłam tu błąd,że zrezygnowałam. Na początku czerwca znowu wyjechał, nawet jeszcze zadzwonił, że nie uda mu się wrócić na czas, że musi zostać dzień dłużej. Potem okazało się, że u niej. 4 czerwca poszliśmy na miasto na obiad, potem na deser. I mi powiedział, że nie jest już szczęśliwy, że nie czuje już tego co na początku naszej znajomości, że nie ma już motylków w brzuchu. że po 8 latach, obietnicach wspólnego życia, zestarzenie się razem, już mnie nie kocha. Powiedział, że nigdy mnie nie zdradził. Potem sprawdziłam w końcu tego cholernego facebooka. 30000 wymienionych wiadomości. 3 miesiące znajomości. Poznał ją przez tindera, zadurzył się, takiego dokładnie sformułowania użył. Zadurzył się w niej. I w końcu przeleciał na pralce w jej mieszkaniu. Najgorsze jest to, że seks nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. Boli mnie to, że związał się z nią emocjonalnie. Boli mnie to, że go nadal kocham. Zaproponowałam walkę o nas, terapię cokolwiek. Byleby tylko nie przekreślać tych 8 lat. Bo ja go nadal, jak ostatnia idiotka kocham. Powiedział nie. Zrezygnował. Odszedł do niej. Nawet teraz z nią jest. Spędzają razem weekend. Podobno ona o mnie nie wiedziała. A on ciągle powtarza, że zranił dwie osoby, mnie i ją. Wiesz jak boli, kiedy osoba, którą naprawdę kochasz mówi, że zraniła swoją kochankę? Na równi z Tobą? Ale chyba mu wybaczyła, skoro są teraz razem. Ja go ciągle kocham, tęsknie za nim. Brakuje mi go. Nienawidzę siebie za to. Nienawidzę jego za to, że kiedy się spakowałam nie pozwolił mi odejść, mówiąc że martwi się o moje bezpieczeństwo. I że teraz muszę zostać w tym mieszkaniu do końca miesiąca. Już nigdy nie będę szczęśliwa, już nigdy nikomu nie zaufam. Mam nieodparte przekonanie, że już zawsze będę sama. Nie umiem o tym rozmawiać. Jest mi wstyd, że zostałam zdradzona. I to jeszcze przez internet. Mnie się nie zdradza. Niczego mi nie brakuje. A jednak. Jak mam komuś powiedzieć, że mój narzeczony znalazł sobie kogoś przez tindera i mnie zdradził? Że wolał wymieniać z nią wiadomości niż porozmawiać ze mną, kiedy byłam tuż obok niego? i jeszcze mi powiedział, że gdybym nie odwlekała tak ślubu, gdybyśmy już go planowali to on nie miałby na to wszystko czasu i bylibyśmy razem. Może lepiej, że stało się to teraz? Nienawidzę go, a jednocześnie tak bardzo bym chciała żeby mnie przeprosił, żeby mi powiedział, że chce o nas walczyć.
Rozszerzona zawartość newsa