| tomala | 14. Kwiecień |
| ankaK | 14. Kwiecień |
| Justyna_Sz | 14. Kwiecień |
| karol102 | 14. Kwiecień |
| madziara110 | 14. Kwiecień |
Landexpzglosy | 00:36:15 |
JamesTon | 03:05:25 |
Urzekajaca444 | 03:11:15 |
Julianaempat... | 03:55:11 |
Aga104 | 05:23:43 |

O zdradzie żony dowiedziałem się dwa lata temu. Historia jest niebanalna, pisana już na spokojnie. Nawet w brazylijskich telenowelach nie grają takiego odpału, jaki miał miejsce u mnie.
Natomiast zachowanie Twojej żony raczej klasyczne.
Może wychyla się trochę wahadło w stronę jakiegoś zaburzenia, ale raczej mieści się w normie zachowań kobiet po zdradzie.
Wyparcie, racjonalizacja, obracanie kota ogonem, oczernianie Ciebie wśród innych, stawianie siebie w roli ofiary to klasyka rocka.
Dobrze, że dzieci masz ze sobą.
I jeśli to prawda co opisałeś to na litość boską przenigdy ich jej nie oddawaj.
rozumu . Szkoda tylko dzieci .
Cytat
To nie jest takie proste. Zatwierdzone przez sąd porozumienie między nami nie reguluje ani opieki nad dziećmi, ani alimentów. Dzieci zagłosowały nogami i w każdej chwili mogą nogami znów zagłosować inaczej. Nikogo siłą trzymać nie zamierzam a moja była jest naprawę aktorką. Z perspektywy czasu, jeśli miałbym wskazać jej najmocniejszą stronę, to byłoby to stwarzanie i utrzymywanie dobrego wrażenia. I zdolność ukrywania tego co się pod tym dobrym wrażeniem kryje. Nawet ja, jej mąż, widziałem tylko tą fasadę.
Cytat
A tu jestem skłonny się zgodzić co ro rozumu ale nie co do kasy. Kwoty może i sprawiają wrażenie ale jest to porównanie angielskich zarobków i oszczędności do polskich. Byliśmy po prostu przeciętnie sytuowani, znam sytuowanych dużo lepiej. To tak jakbyś przeniósł się z polską pensją i całymi oszczędnościami do Gruzji i tam usłyszał od lokalsa że od nadmiaru kasy dostajesz małpiego rozumu. Mój nadmiar kasy wygląda obecnie tak że mieszkam z dziećmi w za małym domu, pokoje są jak klatki, zadłużam się żeby żonę spłacić i ten dług spłacę może za jakieś 8 lat nic w tym czasie nie odkładając. W rejonie w którym mieszkam mediana cen nieruchomości to na złotówki milion dziewięćset tysięcy. Moja praca wisi na włosku bo nagle zostałem single dad of two, za to wydatki skoczyły mi trzykrotnie. No ale fakt, z perspektywy Gruzji to bogaczem jestem i mi od dobrobytu odbija.
Cytat
Coś tu nie gra. Wyczyściła Ci konta i jeszcze ją musisz spłacać?
Szantażuje Cię czymś?
Dzięki opisowi Twojej żony lepiej rozumiem swoją i innych narcyzów tzw wstydliwych. Nie wiem jaka jest norma zachowań kobiet po zdradzie, ale jeśli jest taka jak pisze poczciwy to w tej normie mieści się prawie cała patologia narcyzmu. Do d*py z taką normą.
Cytat
Nie chcę być posądzony o jakiś szowinizm, ale...
To naprawdę schemat jeśli chodzi o zachowania kobiet w przypadku nakrycia ich w gorszących sytuacjach, nie mówiąc już o próbie zmuszenia ich do poniesienia konsekwencji chociażby w sądzie.
Wtedy pokazują swoją prawdziwą twarz i naturę.
A naprawdę długo potrafią się maskować.
Myślę, że wiele osób może to potwierdzić.
Nawet tutaj na forum, ale nie tylko.
Nie można oczywiście wrzucać wszystkich do jednego worka i jeśli jakaś kobieta poczuje się urażona to przepraszam, ale moje doświadczenia życiowe zarówno w zakresie teorii jak i praktyki pokazuje, że tak jest.
Większość kobiet po prostu z natury jest bardzo oportunistyczna i pragmatyczna.
Ponadto są one bardzo wyczulone na opinie z zewnątrz.
Dlatego starają się być nieskazitelne.
A że ich postawa nie idzie w parze z zachowaniami to jedyną możliwością "zachowania twarzy" w ich mniemaniu jest manipulacja faktami.
Cytat
Podejrzewam, że tego nie można wliczyć jako spłata nawet jeśli autor by to udowodnił.
A to dlatego, że to było ich wspólne konto za czasów wspólnoty majątkowej.
Wobec tego nie może zostać uznane jako spłata zobowiązania nawet jeśli zostałoby to wykazane.
Cytat
Puszczanie się z 25 lat starszym zapijaczonym żulem który nie ma możliwości zapewnienia bytu sobie już nie wspominając o matce z dwójką dzieci, nie jest ani pragmatyczne ani nawet oportunistyczne już nie mówiąc o decyzji wyboru jego zamiast męża i rodziny. To czysta patologia dająca się zrozumieć tylko w świetle NPD
Jeżeli większość kobiet po zdradzie tak głupieje to coraz bardziej rozumiem mądrość starożytnych którzy bezwzględnie nakazywali kamieniowanie takich kobiet.
Cytat
Rozwód odbył się w Anglii według angielskiego prawa. Bardzo żałuję że nie w Polsce bo tam bym małżonką podłogę w sądzie zamiótł ale sąd właściwy był w Anglii niestety. Angielska procedura wygląda tak że coś takiego jak wina nie istnieje. Strony się rozstają, majątek z momentu rozwodu zostaje podzielony. Nikt nikogo nie pyta co się stało i kiedy. Czyli jeśli żona Was będzie dziesięć lat zdradzać, to się w końcu wyda i weźmiecie rozwód to wszystko co wypracowaliście przez te dziesięć lat jest do podziału. Żeby była pełna jasność - zdradzający dostaje "swoją" część jakby nic się nie stało. Zachęca to oczywiście do gry na czas, kłamstw i przeciągania sprawy ale kogo to obchodzi. Czyli niejako byłem zmuszony wypłacić żonie wynagrodzenie za każdą godzinę którą spędziła z kochankiem w łóżku. Majątek dzieli albo sąd albo strony dogadują się same, ale wtedy sąd musi to potwierdzić i ma prawo veta że jedna strona jest zbyt poszkodowana. Sąd to sprawa cywilna, bardzo kosztowna, nam się udało osiągnąć sensowne porozumienie. 80% majątku to był dom, w pełni spłacony. Kupiliśmy go 15 lat temu, sprzedałem swoją nieruchomość w Polsce, starczyło na 6% wkładu, reszta na kredyt. Moja żona nie wniosła do niego finansowo nic,, wkład był mój, praca zarobkowa moja. Dom niewielki, dla mnie i dzieci dużo za ciasny, ale i tak kosztujący kosmiczne pieniądze. Mieszkam w nim ja i dzieci, problem taki że jest współwłasnością małżeńską czyli 50% jest żony. Ja biorę dom bo gdzieś mieszkać z dziećmi muszę, żona swoją połowę którą muszę skądś wziąć. Szacuję że jak wyczyszczę wszystkie oszczędności do zera i wezmę kredyt na dom to go spłacę za jakieś 8 lat. Oczywiście nie zostaję z niczym tylko z domem po tym wszystkim, tyle tylko że ja już ten dom raz spłaciłem.
Gwoli rozjaśnienia jak moja żona podchodzi do współwłasności - dom i moje konta są moje czyli do podziału. Ale jak jej zarzuciłem że finansowała romans ze środków wspólnych to się dowiedziałem że to bzdura bo samochód w Polsce i jej konta są jej i tylko jej przecież. Dziwna logika.
Prawdę mówiąc pieniądze to nie priorytet, priorytet to dzieci. Miałem nadzieję że moja żona weźmie co jej, kupi sobie rezydencję w Polsce i będzie żyć długo i szczęśliwie ze swoim żulem. Niestety ewidentnie coś tam nie pykło no i będę ją miał teraz gwiazdorzącą w okolicy.
Ta "patologia" to bardzo prosta rzecz, choc do sklasyfikowania, ale nie zawsze wykonania i nazywa sie prawidlowym rozpoznaniem potrzeb. Zadnej nowosci nie odkryje, tam gdzie nie ma dobrego rozpoznania, czego partnerowi brakuje, a z czego jest nie do kona usatysfakcjonowany, tam wkrada sie zwiazkowa nadzerka mogaca prowadzic do powaznego kryzysu, czego najgorsze skutki doswiadczylo wielu z nas. Ten tzw. menel posiadal cos, czego potrzebowala zona autora i jak widac, nie sa to ani pieniadze, ani wyglad, ani mlodosc. Przykre jest to, ze my - ludzie generalnie - poznajemy sami siebie czasem zbyt dlugo, zeby moc okreslic partnerowi swoj "kod dostepu", ja nie usprawiedliwiam tu zony autora, bo to, co ona zrobila, jest obrzydliwe, nieodpowiedzialne i zwyczajnie zle, niemniej w tym kierunku bym ja opisywal zamiast aktorstwa. Glupota i nieznajomosc siebie, przeciez jej milczenie nie wynika z fantastycznej roli aktorskiej, jakiej granie sobie wymyslila, tylko z glebokiej, systemowej niewiedzy na swoj temat, jak sadze po przeczytaniu watku. Do polowy tekstu jeszcze wydawalo mi sie, ze - to kamyczek do Twojego ogrodka - rozwoj wydarzen moglby byc jednak inny, gdybys kiedys nie zdradzil, ale teraz tylko gdybanie. Kazdy sie zmienia w zyciu, czegos nabywa, a cos traci, moze zona nie udzwignela ciezaru zdrady ani brzemienia wybaczenia i przy nadarzajacej sie okazji ulala jej sie cala skrywana niechec do tego tematu, wlacznie z utrata szacunku do Ciebie, co teraz moze sobie zrecznie obracac w teze o Twojej winie za cala zaistniala sytuacje. Jej nie wyszlo, ale winny sie sam podlozyl, czyz nie ?
Autorze, jesli masz mozliwosc przeprowadzki, to zrob to. Bo jak moge sie domyslec, wrociles na stare smieci do UK, gdzie oboje mieliscie kontakty, znajomosci, ktore ona teraz obraca przeciw Tobie i bedzie to robila coraz skuteczniej. Umiejscowisz sie gdzie indziej, to ona straci wsparcie, ktore sobie sama buduje. Mam niemila autosugestie kazaca mi watpic, czy ograniczenie jej praw rodzicielskich byloby sluszne, ale tak nakazywalaby logika, jak tez pragmatyzm. W tym miejscu, w tej sytuacji chyba musisz wytaczac ciezsze dziala, bo jak sam piszesz - to jeszcze nie koniec tej historii, a przygotowac sie na wieksze Gie po prostu musisz, wiec lepiej byc o krok dalej, niz zona.
Cytat
No właśnie co dostawała żona gospodarza od tego menela że tak się "zauroczyła" ?
Otóż nie dostała niczego czego potrzebowałaby dorosła dojrzała kobieta zdrowa umysłowo.
Myślę ze menel dawał jej coś czego narcyzi (energetyczne wampiry) potrzebują najbardziej, dawał jej supply czyli emocjonalną energię ubraną w wiarygodną dla niej iluzję.
Myślę że nie było go stać na wykreowanie rozbudowanej iluzji jakiegoś wirtualnego raju. Sądzę źe menel poszedł po najmniejszej linii oporu żeby dostać się do pochwy żony gospodarza. Po prostu zasypywał ją tanimi komplementami podbudowującymi jej ego. I tę nędzną kreację impregnował w jej głowie hormonami szczęścia i przywiązanie jakie wydzielają się podczas orgazmów.
Cytat
Nic to nie ma do rzeczy. U osoby zdrowej psychicznie zdrada sprzed 13 lat powinna być już elementem dawno przepracowanym i zamkniętym. Obecnie wyciąganie tego faktu w bieżących rozgrywkach i manipulacjach potwierdza tylko fakt że mamy do czynienia z ciężkim zaburzeniem osobowości. Cykl narcystyczny jest dość sztywny i banalnie oczywisty. Tak samo przebiega na każdej szerokości geograficznej. Obecnie grozi naszemu gospodarzowi kolejny etap cyklu narcystycznego. Etap zwany przez psychiatrów Hooveringiem.
Radzę poczytać na ten temat w fachowych publikacjach naukowych.
Cytat
Rozumiem że to co się stało stało się nie z czystej złośliwości a ze zniezrealizowanych potrzeb. Rozumiem też że żona mogła chcieć się rozstać, nie jest moją niewolnicą i miała pełne prawo zażądać rozwodu w każdej chwili. Rozumiem także co i kiedy zrobiłem źle, i drugi raz tego bym nie zrobił. Żal mam o to w jaki sposób się rozstała. Dwa i pół roku podczas których wygodnie sobie żyła pasożytując na mnie i konwertując dzieci na bankomaty, a wszystko to wiedząc że małżeństwo jest już skazane i jego rozpad jest kwestią czasu. Zmarnowała i mi i dzieciom trzy lata bo "chcę się rozstać" oznaczałoby koniec wygodnego życia. Dużo prościej było grać na czas i czekać na chęć rozwodu z mojej strony, i wtedy oskubać mnie do kości. Z perspektywy czasu widzę że zrobiłem to sobie sam bo było jej ze mną za wygodnie. Nie umarłbym od "chcę się rozstać", bylibyśmy teraz przyjaciółmi. Masz rację, z perspektywy czasu widzę że ona ze mną nigdy tak naprawdę nie rozmawiała. Osoba z którą ją zdradziłem ze mną rozmawiała, ot i cała tajemnica.
Cytat
Nie mam. Domu sprzedać nie mogę bo na papierze jest 50/50 z żoną, środków na przeprowadzkę nie mam, do szkoły dzieci mają blisko a miałyby daleko. A nawet jak się przeprowadzę to kto mojej byłej zabroni przeprowadzić się także? Dom wynająć łatwo wszędzie.
Praw rodzicielskich ograniczyć się nie da. W UK prawa ogranicza się wyłącznie w maksymalnie drastycznych przypadkach, przykładowo matka dzieci zabija ojca. Nie mam wystarczającej amunicji, a do tego nie chcę. Siłą dzieci i tak nie utrzymam.
A-dam a Ty robisz zaocznie jakiś fakultet z dziedziny narcyzów? Wszędzie widzisz narcyzów?
A swój temat z żoną rozwiązałeś już?
Bo jak chcesz poznać interesujący mechanizm psychologiczny, to kiedy ktoś nie potrafi rozwiązać swoich problemów, intensywnie poszukuje problemu zastępczego...nie obraź się widzę zależność w Twoim zachowaniu. mnie już o narcyzm oskarżyłeś zresztą i chyba nie tylko mnie...
Cytat
rozwiązałem
Cytat
narcyzm to nie przestępstwo to zaburzenie które można leczyć.
Cytat
Rozumiem że nareszcie opublikowałeś swoją historię zdrady?
Cytat
Myślałem ze mówisz o ciąży z 70 letnim facetem. To by był dowód na to że Jagielle wcale nie musiał nikt pomagać w spłodzeniu całej dynastii jegiellońskiej.
Cytat
Zgadza się. Mogę przeorać dzieciom życie po raz kolejny. A co powstrzyma moją eks za podążeniem za mną nawet do Australii? Przecież tu nie chodzi o konkretne miasto a o utrzymywanie fasady przed ludźmi, pieniądze i opiekę na starość. Innych dzieci już mieć nie będzie.
Moja eks to w głowie ma chyba nie po kolei niestety, mam wrażenie że jej celem jest obrona dobrego imienia za wszelką cenę. W sytuacji którą opisałem, i na którą mam dowody, ona mi w jednej z ostatnich wiadomości zarzuca że jestem hipokrytą bo skoro miałem wolną chatę w Anglii to na pewno się przez nią milion kochanek przewinęło. Czyli ona zła ale ja też, a nawet gorszy, choć dowodów zero to zawsze ją wybiela. Nie mam pojęcia kogo ten przekaz ma przekonać bo ja przecież mam dowody jak było, chyba sama próbuje się przekonać. Na pytanie o dowody nie odpowiedziała, a ja w dowodach jej akcji pływam wręcz. Podobnie zapiera się że otrzymywane ode mnie środki na życie to były należne jej alimenty za opiekę nad dziećmi, zapytana o dowód przyznania alimentów nie odpowiedziała. Nie nie były, to były środki dobrowolnie przekazywane partnerce, a to że sama sobie uznała że to jest jej wynagrodzenie za opiekę nad jej własnymi dziećmi o niej świadczy, nie o mnie. Wyobrażacie sobie? Żona przywłaszcza sobie otrzymywane od męża pieniądze żeby z nich finansować romans i sobie żyć wygodnie trzymając męża w niewiedzy twierdząc że to wynagrodzenie za zajmowanie się jej własnymi dziećmi! Długo tak bym mógł ale nie ma już po co. Było minęło.
Problem jest taki że ja jestem dość aspołecznym typem, a ona jest mega społeczna. Wspólnych znajomych już spisałem na straty, gdzie stopę postawi tam nie mam wstępu. Rzeczywistym problemem jest brak towarzystwa dla dzieci. Ci znajomi mają dzieci, a dzieci się razem bawiły. Doszło do tego że jedna wspólna znajoma zabrała mi młodego na zabawę z matką nic mi o tym nie mówiąc. A matka natychmiast to wykorzystała prosząc go następnego dnia żeby przede mną zataił jej nowego faceta. Za to przy innej okazji nie omieszkała mu wytknąć że ja się z kimś spotykam jako dowód że ją zdradzam. Nieważne że od roku jesteśmy rozwiedzeni, że jej romans się wydał dwa lata temu z kawałkiem, młody został poinformowany że z pewnością spotykałem się już lata wcześniej więc to wszystko moja wina.
Nie da się strząsnąć kogoś kto żyje w oderwanej od faktów bańce. Nie ma środków prawnych żeby się jej pozbyć. A dzieci mają krótką pamięć, to są dzieci po prostu. Pożyjemy zobaczymy co z tego wyniknie. Problemem jest to że z osobą przekonaną o własnej racji i oderwaną od faktów nie da się osiągnąć porozumienia. To czego doświadczam to jest fanatyzm. Fanatyzm wybielania się za wszelką cenę, wbrew faktom, i wbrew interesom dzieci. Opiekę jaką im matka zapewnia już widziałem. Do dziś usuwam jej skutki. Tak to się domowymi zwierzątkami można zajmować ale nie dziećmi. I jest ryzyko że to wróci, i że będę to dodatkowo zmuszony finansować.
Witajcie w świecie gdzie za zwykłą podłość w związku nie grozi nic. Jakby to była spółka cywilna to by poszła siedzieć. Ale skoro to było małżeństwo to jej się za cały okres wykorzystywania dzieci i męża wynagrodzenie i immunitet należy. Jakbym mógł uzyskać restraining order o promieniu 50 mil to już bym był w drodze do sądu. Ale nie mogę. Teraz zacznie się szarpanina o młodszego a ja z niego miniona matki zrobić nie pozwolę. Celem nie jest dobro dzieci, cel jest logicznie niezrozumiały bo gdzieś w tej jej oderwanej od rzeczywistości bańce siedzi. Nie ma innego logicznego wytłumaczenia jej sprowadzenia się mi na kark. Mogła przecież mi pozwolić naprawiać szkody i wyciągać ich na prostą, a sama mieć ich w każde wakacje w Polsce. Ja już właściwie ich mam na prostej o dziwo. I ja bym był zadowolony, i ona. A teraz będziemy się szarpać na bieżąco na odległość pięciu mil, i to wyciągnięcie na prostą zacznie się znów krzywić. Takie życie.
#heniek dzięki, rozjaśniłeś mi sprawę. Zrozumiałem że ona sama jest jak niedojrzałe niemowlę które dopiero się odkrywa. I że nie przewidzę co wymyśli. Chyba właśnie odkryła że jej potrzebne jest dziecko niestety, i że jest niewinna jak ta biała lilia, a skoro wszystko się rozwaliło to winny ktoś być musi czyli ja. Tyle tylko że dzieci robią za oznakę prestiżu i totem do okazania klanowi bo emocjonalnie to pieska albo kotka maksymalnie ogarnia.
Długo bym tak mógł ale to już nic nie zmieni. Jak już wspomniałem wcześniej - nawet w brazylijskich telenowelach takiego poziomu spierdolenia nie grają, przeciętny telewidz by takiego zachowania nie łyknął jako możliwe. Może kiedyś, jak już będę wiedział jak to się z dziećmi skończyło, zaktualizuję ten wątek.
I jeszcze przestroga na koniec - patrząc po znajomych nie widzę ani jednej pary gdzie jedna strona zapewnia wygodne życie drugiej. Rozumiem że mężczyźni mają naturalną potrzebę zapewnienia bytu kobiecie, też tak miałem, osiągnąłem to z nadwyżką i to że ani moja żona nie musi się martwić o finanse ani dzieci o start w przyszłość było dla mnie ważnym filarem samooceny. To strategiczny błąd. W każdym obserwowalnym przypadku w mojej okolicy kobiecie w końcu z tego beztroskiego życia i nadmiaru czasu odbija, i kończy się to tragicznie. Wszystkie obserwowalne trwałe związki trwają w emocjonalnej i finansowej równowadze. Logicznie patrząc - jeśli partnerka żyje z Was wygodnie jaki ma interes w tym żeby się z Wami rozejść jeśli z Was żyje a może i jej kochanek też? Ktoś w końcu musi za transport do hoteli na seks, a moze i za hotele, płacić, a bidulka wszystko ma od Was. A im dłużej gra na czas pieprząc się z kochankiem tym więcej na pożegnanie otrzyma. Mówiąc inaczej, jeśli partnerkę utrzymujecie kosztem poświęcanej jej uwagi bo przecież coś za coś, skończycie utrzymując zdrajczynię. Jeśli kobieta będzie Was cenić to sama za Wasze hotele płacić będzie, a jeśli nie to Wy będziecie płacić za jej schadzki z kochankiem. Nauka którą z tego wyniosłem brzmi - nigdy nie utrzymuj swojej kobiety. I nie, tu nie chodzi o pieniądze. Chodzi o zwykłą kobiecą naturę.
No cóż, teraz o start dzieci muszę się już martwić. Zgadnijcie kto teraz będzie nie wychowywał a zagłaskiwał w celu przeciągnięcia na swoją stronę i kto otrzymał część majątku przeznaczoną na start dzieci w dorosłość...
Cytat
Jeżeli większość kobiet po zdradzie tak głupieje to coraz bardziej rozumiem mądrość starożytnych którzy bezwzględnie nakazywali kamieniowanie takich kobiet.
Takie zachowanie jest właśnie oportunistyczne - skorzystała z okazji nie bacząc na moralność.
Cytat
Cytat
Myślę że powinieneś użyć innych słów do opisu tej sytuacji. Zapewne Chodzi Ci o bycie towarzyskim, komunikatywnym, łatwo nawiązującym i podtrzymującym relacje z innymi ludźmi. Słowem "aspołeczn
y"określa się raczej złośliwe, egoistyczne i wrogie zachowania wzgl innych ludzi.
Cytat
Dziwne, mało prawdopodobne. Wygląda na to że mieliście znajomych samych półgłówków albo hipokrytów.
Cytat
Sprawa jest prosta kobieta wie że jeśli chce z tobą wygrać i odzyskać nad Tobą kontrolę musi odebrać Ci dzieci.
Będzie robić to o czym mówisz aż znajdzie słaby punkt i uderzy i Cię załatwi. Rozważyłbym na poważnie tę Australię bo ona chyba już tę iluzję z 75 letnim pijakiem zamknęła.
Dzieci dziećmi ale ja po tym wszystkim mam jakieś PTSD. Jakby to była praca już bym ją rzucił ale tu nie mogę. Kończę ten wątek i idę przygotowywać się do wojny. Której nie wygram ale mam nadzieję chociaż osiągnąć równowagę i ekranować dzieci.
Kiedyś tradycyjnie:
1. Po pierwsze mężczyzna pilnował sobie żony. Bo jak nie pilnował to również czyhało na nią stado innych facetów. I również mogła ulec pomimo poważnych konsekwencji jakie za to ją mogło spotkać.
2. Kobieta (żona nie miała żadnych praw). Nawet wyborczych. Można ją było sponiewierać psychicznie, fizycznie i finansowo za niewłaściwe zachowanie. I nikt się nie zająknął w jej obronie, a nawet usłyszałeś pochwały, że dobrze zrobiłeś, że jej porządnie wpierdzieliłeś.
3. Kobiety więc jak już zdradzały, to z facetem, który zapewnił im ucieczkę i byt.
Obecnie kobiety posiadają pełnię praw, więc jeśli jej nie pilnujesz, to zdrada przynosi jej znacznie mniej negatywnych konsekwencji. A wręcz bywa, że przynosi korzyści! Więc obecnie zdrada jest znacznie łatwiejszą decyzją dla kobiety niż kiedyś. Wręcz podejmowaną spontanicznie, jak dotychczas to miało miejsce jedynie u mężczyzn. Tak działały, działają, a obecnie na podobną skalę jak kiedyś panowie, będą zachowywać się kobiety (upadek patriarchatu).
Piszę to, żeby trochę odmienić Twoje nastawienie do byłej jako tej najgorszej. Stety, niestety masz z nią dwóch synów. Stąd przygotowywanie się do wojny nie jest dobrym pomysłem, bo jakby nie było ona jest matką tych Twoich dwóch synów. Idąc z nią na wojnę wciągasz w tę wojnę też swoje dzieci. Na wojnie nikt nie zyskuje, a z pewnością nie dzieci. Co najwyżej producenci broni (a w tym przypadku adwokaci).
Oczywiście jest jedno ale , bo mając już dzieci grono chętnych mocno zmniejsza się. Trzeba znaleźć armatura na cudze pociechy co nie jest takie łatwe. Odbyłem wiele rozmów z kobietami i często zdziwienie , bo spotykają się z panem dla seksu - który całkiem ok jest - ale kolega jakoś niezbyt zainteresowany dzieckiem jej. Ale czemu ma być zainteresowany skoro to nie jego pociecha?
Druga strona medalu taka że szanujący się singiel z licznymi hobby, znajomymi , spokojnym życiem nie weźmie sobie kobiety z łapanki. Tym bardziej nie będzie miał ochoty przeprowadzić się do pani z dziećmi , bo to same trudności i często można dostać kopa w zad. Także bajki o miłości do końca życia możemy sobie w zad wsadzić.
1) Nikt nikomu nigdy zdrady, ani niczego innego, nie wybaczał bo musiał. Wybaczał bo tak sam zdecydował. Owszem, kiedyś konsekwencje rozstania były bardziej dramatyczne, ale przymusu wybaczenia nie było.
2) Moja żona nie została zostawiona w niekorzystnej sytuacji. Pozostała w miejscu którego trzymała się za wszelką cenę przez pięć lat, kilka minut spacerkiem od kochanka, i otrzymała na drogę środki wystarczające na dekadę nicnierobienia. Nowy facet jej do zapewnienia bytu nie był potrzebny. Przyszły byt zapewniłem ja, a jej celem było przeciąganie tego zapewniania w nieskończoność. Widzę tu zysk, nie konsekwencje, a powszechne współczucie dostała niejako przy okazji bo tak po prostu społeczeństwo działa.
3) To nie ja eskaluję sytuację a ona. Ja ją zostawiłem, i postarałem się żeby między nami odległość była znaczna. Zapewniłem jej kontakt z dziećmi, osobiście przekazałem jej ich numery telefonu, i akceptuję kontakt jej z nimi tak długo jak się odbywa z poszanowaniem mnie. To że sobie ten kontakt sama zniszczyła bo potrzeba wybielenia się przed dziećmi zdominowała ją kompletnie to nie jest moja wina.
4) To ona za mną podąża i usilnie się w moje życie pakuje. Oczywiście pod płaszczykiem dobra dzieci, ale mnie i moje zdrowie przychiczne ignoruje kompletnie.
5) Nie uważam jej za najgorszą. Uważam ją za oportunistkę która miała pecha do kochanka. I która przeciągała sprawę maksymalnie dla własnych korzyści, a ze szkodą dla mnie i dzieci. A ja miałem w tym nieszczęściu to szczęście że tego pecha miała, bez tego mógłbym jeszcze latami w nieświadomości żyć.
Takie czasy nastały że wszystkich się do pojednania nawołuje. Może wezwijmy ofiary stalkingu żeby się ze stalkerami jednały, okradzionych ze złodziejami też, tylko ofiar morderstw nie da się do pojednania z mordercami wezwać bo niestety nie żyją. Rozumiem że społeczeństwa nie obchodzi to co spotkało mnie i dzieci, i że byłoby bardzo miło jakbyśmy się wszyscy uśmiechali i udawali że smród to perfuma. Wsparcie które dostaje moja była i masowe oburzenie jaki to jestem najgorszy bo już na sobie i dzieciach pasożytować nie daję to dla mnie szok. Ok, rozumiem, tak działa świat, ale to jest jakieś szaleństwo. Moim problemem jest to że nikt mi gwarancji nie da że jak tylko dzieci z oka spuszczę to się natychmiast nie powtórzy i to znów na mój koszt. Też mam jakieś prawa. Mam prawo nie być zdradzany, oszukiwany, okradany, okłamywany. Dzieci mają i miały prawo do znajomych, edukacji, życia poza sztucznie wykreowaną bańką kłamstwa w której może i były w wykreowanej iluzji uśmiechnięte, ale też odcięte od rzeczywistości, bez rozwoju i na kursie kolizyjnym z betonową ścianą. Moi rodzice mieli prawo wiedzieć że goszczą w każde święta zdrajczynię i tej gościny odmówić, a zostali tej wiedzy pozbawieni. Ja mam teraz prawo do życia w spokoju bez byłej pakującej się z butami w życie także moje. Dzieci mają prawo wyboru z kim chcą mieszkać, a dopóki karmione są kłamstwem to do prawdy kontrującej to kłamstwo też mają prawo. Mają też prawo do dalszego życia w spokoju, jako ludzie, a nie jako bankomaty. A ja mam wręcz obowiązek mieć oko na matkę i nie ufać jej za grosz. Jeśli właśnie takie zachowanie, czyli zwykła przyzwoitość, uważane jest za tradycyjne, to coś jest nie tak ze światem.
Jakbym dzieci po trzech latach odcięcia od życia i edukacji nie zabrał, to bym ich musiał zostawić na czwarty taki rok. Który moja była już rozpoczęła, wbrew naszym ustaleniom. Faktycznie, nic tylko się jednać, przebaczać i dzieci jej oddać znów.
Życie jest dużo bardziej skomplikowane niż "kochajmy się dla dobra dzieci i wszystko będzie dobrze". Są tacy z którymi to po prostu nie działa.