| zagubionaa | 18. Styczeń |
| Amelie | 18. Styczeń |
| pawel28 | 18. Styczeń |
| aneta_zdradzona | 18. Styczeń |
| Trusia | 18. Styczeń |
Rognar | 01:03:11 |
Julianaempat... | 01:44:08 |
Landexpzglosy | 03:09:12 |
#
poczciwy | 03:34:53 |
Crusoe | 04:30:33 |

Piszę tą historię dla siebie i mojej rodziny.
Byłeś dla niej za dobry...
Pytasz, jak zapomnieć? Nie da rady. Zapewne dobrze o tym wiesz, ale wypierasz i szukasz jakiegoś złotego środka.
Takiego nie ma niestety.
Każdy z nas robił wszystko żeby ukochanej osobie było dobrze, Za dużo z siebie dawaliśmy. Ja całe sobotnie popołudnia i wieczory sprzątałam firmę męża, brudna, zmęczona. On w tym czasie dobrze się bawił, W oczach kochanki zrobił ze mnie nudną wariatkę. I miał rację. Bo kto normalny robi dla męża/żony wszystko? Dziś już wiem , że tylko tacy zakochani wariaci ślepo ufający jak my.
Jedno co dobre, że w końcu oczy się otwierają.
Piszesz o krzyżu. Ja akurat jestem wierząca, ale dlaczego ja mam cierpieć bo ktoś okazał się gnojem?
Niestety, z tymi snami też nie jesteś odosobniony. Dużo myślisz o tym więc nie jest dziwne, że takie sny się pojawiają. Znam to.
Może spróbuj zająć głowę czymś innym - film, książka, puzzle. Byle nie myśleć..
Czasem miewam nadzieję , że jeszcze kiedyś będzie normalnie.
Właśnie dla córek powinieneś rozstać się z żoną. Masz obowiązek pokazać im na własnym przykładzie jakie konsekwencje rodzi zdrada. I jak prawdziwy mężczyzna radzi sobie z takimi problemami. Może to je uchroni kiedyś przed kurewstwem? Tylko zrób to tak żeby nie zdążyła upozorować się na ofiarę przed światem i dziećmi bo pewnie już nad tym pracuje...
Ja bym wyrzucił ją z domu w trybie ekspresowym i podał ją o alimenty na dzieci. Niech idzie szukać lepszego życia do kochanka.
Inaczej wkrótce będziesz w sytuacji podobnej do mojej...
Myślę że jak tego dokonasz będziesz spał spokojniej.
Cytat
Nie wierzę!!! Normalnie nie wierzę.
Cytat
Prawda o krzyżu odnosi się do spraw na które nie mamy wpływu. Wszystko co możemy zmienić powinniśmy zmienić na lepsze.
Tylko ja chciałem być dobry dla mojej kochanej rodziny. Czy to jest coś złego, że daje się siebie swoim najbliższym?. Dlaczego kobietą odbija, gdy ktoś traktuje je bardziej wyjątkowo, bo żona powinna być wyjątkowa. I nie mówię o urodzie. Chodzi o to, że się chce dawać siebie, bo ona jest moją drugą połówką.
A jak żona zachowuje się przez ten ostatni rok ?
Masz pewność że skończyła z nim ?
Cytat
Oczywiście, że nie jest to nic złego, ale wynika głównie z fałszywych przekonań jakie nam się wbija od urodzenia.
Niestety nie można poświęcać siebie na rzecz kogo innego, nawet żony.
Taka postawa zazwyczaj kończy się katastrofą.
Dziś ponosisz tego konsekwencje jak wielu z nas.
Kobiety jak się okazuje nie tego oczekują od partnera.
Tu nie ma mowy o żadnej miłości, no chyba, że miłości do wygody.
Jest bardzo wyrachowana.
Piszesz , że robisz to dla córek? Ale czy Ty dożyjesz do ich samodzielności, ślubu, założenia rodziny?
Może spróbuj zająć głowę czymś innym - film, książka, puzzle. Byle nie myśleć..
Czasem miewam nadzieję , że jeszcze kiedyś będzie normalnie.
Sorry, nie potrafię wklejać cytatów jak Wy.
Koralino, dzięki, to jest bardzo dobry pomysł, szkoda, że działa tylko w dzień. Jadąc autem, często po kilkaset km, słucham audiobooków, uwielbiam to. Ale wraz z nocą przychodzą koszmary. Tak bardzo chciałbym przespać "normalnie" całą noc. Próbowałem odstawić na jakiś czas leki kardio, nie pomogło. Przed snem czytam, czasem oglądam jakiś film, nawet ściągnąłem porno. Nic to nie daje, sny to porno z żoną w roli głównej, a najgorsze jest to, że ja te sny pamiętam. Tak, masz rację, żona jest triggerem tych snów, odejście może pomóc.
#6 | NieOddycham
Witaj.
A jak żona zachowuje się przez ten ostatni rok ?
Masz pewność że skończyła z nim ?
Zachowuje się poprawnie, i tylko poprawnie.
Tak, skończyła, choć nie wiem, czy w jej głowie lub sercu nie znalazł miejsca.
Zadzwoniłem do niego, powiedziałem, co o nim myślę, że niech się do mojej rodziny nie zbliża.
Byłem u niego pod chatą, nie zastałem go. Tak byłem zły na niego, że postanowiłem go ukarać w bardzo nietypowy sposób. Po jego uśpieniu, chciałem podłączyć go do paneli solarnych, poprzez przeze mnie zaprogramowany falownik. Falownik to urządzenie, które łączy panele z siecią.
Jestem techniczny, wiem jak to zrobić.
Chciałem, aby był przywiązany i po obudzeniu miał podpięte do nóg 2 elektrody. Tak, aby prąd, płyną przez nogi i jego klejnoty. Reszta ciała odizolowana. Nie chciałem aby go zabić, tylko przez kilka godzin co minutę miał dostać strzał kilkuset voltowy o długości 0.1s.
Piszę to teraz i się śmieję, bo to było głupie, mógłbym trafić za kraty, ale na tamte czasy mało brakowało, abym to zrobił. Byłem w transie, był tym który zniszczył moją rodzinę. Przeszło mi, teraz wiem, że takich śmieci jest dużo i to był obowiązek żony, nie dawać się łowić takim gnojom.
Kochaś sprzedaje solary. Dlatego tak go chciałem potraktować. Nie myślcie, że jestem mściwy, takie odczucia targał mnie po raz pierwszy.
Brałam, sen się uregulował , więc odstawiłam. Na początku też leżałam w nocy i myślałam. Odżywianie też ważne , nie można "opychać się" na wieczór, ale tez nie można iść głodnym. Kawę/herbatę po południu/wieczorem odstaw.
A tabletki nasenne są różne. Można sobie dobrać bez efektu otępienia. Można brać pół, tak dopasować aby przespać twardo te odpowiednią ilość godzin . Wiem bo brałem .
Pisałeś że rozmawiałeś z córkami . Ale znają całą prawdę czy tylko wersje dla nich , okrojoną.?
Córki znają całą prawdę. Przynajmniej najistotniejsze zdarzenia.
magnezu(chlorek magnezu) kosztuje dwie dychy wychodzi tak tanio jak tylko się da i ma właściwości uspokajające) Samobójstwo w lesie, w polskim lesie na pewno zostanie odkryte prędzej czy później znajdzie jakiś grzybiarz. grzybiarze nie w takie
gąszcze zachodzą i nie tylko grzybiarze kłusownicy np. Żeby nie zostać odnalezionym to trzeba by wyjechać hen daleko w jakąś ruską głuszę wtedy tam ciało rozszarpane zostałoby przez zwierzęta i znikło albo znaleźć jakiś zapadły pustostan, w każdym razie wyjechać.gdzie indziej(np w krajach 3 świata życie nie jest tak cenione jak tutaj i mniej się troszczą o takie sprawy - nie ma cię i nikogo to nie obchodzi, więcej pożywienia zostaje dla reszty)
Jak zapomnieć -to będzie gorzej pewnie ale czas wszystko niweluje, po czasie przyczyny z których wynikła chęć targnięcia się na życie mogą wydać się błędne. Wystarczy poczekać, każdy kryzys mija(no chyba że jest się żołnierzem na froncie i straciło się wszystkie kończyny, wtedy jest permanentny kryzys)i odczarować sobie obraz żony, kobiety w Polsce przedstawiane są jako piękne i nieskazitelne, a prawda jest dokładnie odwrotna, one mają swój biologiczny program w to jest wpisana kopulacja z wieloma samcami i genetycznie wpisana skłonność do oszustwa i egoizmu. Jak pan masz piękne doświadczenie z przeszłości z tą dziewczyną co zmarła to proszę się nad tym skupić i żonę porównywać z niekorzyścią obrzydzić sobie jej obraz fizyczny mentalny zachowania itp. Żona przegra bo wyidealizowany obraz zawsze będzie lepszy a po kilku miesiącach otworzą się oczy i będzie pretensja jedynie do siebie, że wybrało się taką partnerkę, że np był brak wiedzy(lub błędna wiedza) i dokonało się z tego powodu, złego wyboru.
Masz wiedzę że byłeś zdradzany prawie całe wasze małżeństwo - ja zrobiłbym test DNA dzieci - zostałeś bo dzieci, ok. Ale tak do końca życia czy tylko aż młodsza będzie pełnoletnia?
I jeszcze jedno - czy macie razem seks?
Jak byle dzieciakiem ta nastolatka rzuciła się pod pociąg. Podobno bardzo ładna, ale po tym jak porzucił ją chłopak, coś w niej pękło. Ja w tym "moim" lesie narodziłem się na nowo, i uważam, że nie będzie niczego takiego co by popchnęło mnie do "ozdabiania drzew"
Vika zmarła nie doczekawszy pełnoletniości. Tak młode osoby nie powinny umierać. Do zdrady tak kochałem żonę, że nie wspominałem o Vice. Jej obraz powrócił, gdyż ona mnie nie zdradziła. Przyznam się, że jako młody i głupi chłopak przez jakiś czas miałem do niej pretensje, że nic nie powiedziała o chorobie, czułem się zdradzony jej śmiercią. Jak mogła mi to zrobić. Wybacz Viktorio.
Jeśli chodzi o zdradę to nie ma szans ,że o niej zapomnisz,to będzie ropiejąca rana...Są ludzie którzy zostali razem,ale strona zdradzająca musi stawać na głowie.Być najlepszą wesją siebie.Nie ma tutaj miejsca na bycie tylko poprawnym...
Zadaj sobie pytanie czy chcesz być jej planem B?
P.S jak długo trwał jej romans?Czy po konfrontacji zerwała z nim kontakt?
O DNA myślałem wiele razy, ale zawsze było to po godz. W.
Seks, cóż, mówi mi, jestem cała twoja. Tylko to nie jest to to samo, co przed szerokim otwarciem moich oczu.
Teraz chyba taki test tylko przed rozwodem. Na razie nie chcę mieszać dziewczyną w głowach.
Raczej nie spodziewam się poprawy zachowania żony, choć to zachowanie faluje, raz przeprasza, obiecuje, stara się, a innym razem ma do mnie pretensje, że nie zapominam, że wracam do przeszłości, że wyciągam trupy z szafy. Bo ona już zapomniała i nie chce do tego wracać. Najczęściej taka gadka podnosi mi ciśnienie.
Jej pierwszy raz trwał około roku, ten drugi, niecałe 2 miesiące. Miesiąc przed odkryciem i z 2 tygodnie po. To on zerwał i przestał jej odpisywać. Tyle odkryłem. Poznali się około 3 lata wcześniej, jej słowa po którejś zabawie z nim: "Od kilku lat myślę o tobie ciągle, ciągle, ciągle, ciągle, ciągle"
Wiem, co według Was powinien zrobić facet, ale ja wolę nie być facetem który krzywdzi własne dzieci. W oświadczeniu żona napisała że jeżeli zdradzi kolejny raz, to zgodzi się na rozwód, bez żadnych warunków. Chyba czekam. Ale liczę też, że może jej choć trochę zaufam. Jak pisałem wcześniej, dla mnie moje życie przestało mieć wartość, Żyję, aby dzieci dorosły i się usamodzielniły. Wówczas popłynę w stronę gór, które tak bardzo kocham.
A może stanie się jakiś cud. Przecież nawet w totolotka ktoś wygrywa, 1 na milion. Czy ja mogę być tym jednym?.
Twoja żona Cìę nie szanuje, gdyby kochanek ją chciał to by jej już nie było.Masz jeszcze kawał życia przed sobą , czy chcesz żyć w takim układzie przez następne 20 lat ? Jak dobrze Ci zrobili bajpassy to masz szanse na długie życie...
Cytat
Klasyka rocka.
Ona w zasadzie już zapomniała w momencie gdy będąc u niego majtki zakładała a Ty niedobry nie możesz zapomnieć...
Cytat
Cytat
Czyli jest. A badania zrobiła?
Ty masz hamulce w trakcie? Czy też odbierasz to już zdecydowanie inaczej czyli chyba tylko fizycznie? Czy ona się nie stara na zasadzie "krójta mnie"?
Cytat
Typowe zachowanie. "Ja już zapomniałam", wystarczy że zamknie oczy i jest z tamtymi, w takie sklerozy nie wierzę.
Cytat
Widzisz ona tak się zachowuje bo została za mało przeczołgana, całą prace żeby to wygładzić Ty zrobiłeś. Bo oprócz krzyku to chyba nic nie zrobiłeś?
Ona nie poniosła żadnych konsekwencji, mylę się?
Cytat
Piszesz że
Cytat
Jeżeli ona tak szybko po ślubie znalazła kochanka to jej miłość do Ciebie jest kulawa. I chyba byłeś jej planem a nie stanem emocjonalnym.
Cytat
Czyli to trwałoby dłużej gdyby jej nie wykopał. Ona wiedziała że wiesz? Czy ukrywałeś wiedzę?
Cytat
Was nie ma od lat. Myślę że to - małżeństwo - trwało bo Ty zabiegałeś o to, a ona po prostu była.
Cytat
Pomyśl jaki dajesz przykład, obraz, wyobrażenie małżeństwa. Żona zdradza a mąż wybacza. Czy to dobrze rokuje na ich własne związki? Czy nie powinno być przekazu zdrada = konsekwencje?
Rozumiem impreza, wóda, poniosło...ale Ty byłeś zdradzany z premedytacja i nie wiesz czy było ich tylko dwóch. O dwóch tylko wiesz.
Cytat
Wybacz ale to nie istotne co napisała, każdy adwokat ją wybroni na zasadzie bo stres, bo sie bała itd.
Cytat
Cytat
Cytat
Czyli masz depresję - Twoje życie ma wartość, Ty swoim przykładem masz dawać młodym przykład jakie są wartości w życiu a nie pokazywać obraz mężczyzny przegranego/pokonanego/słabego. Tak na początku trzeba się zmuszać ale później jest łatwiej.
Zawalcz o siebie bo nikt inny tego nie zrobi.
Co do problemów ze snem. Powiem tak, mleko się rozlało i to parę razy. Tego nie cofniesz. Skoro z wiedzą że ona bzykała się z innymi możesz nadal ja tyknąć to ja tykaj. Bez uczuć, zwykły seks. Nie myśl czy ona nadal gdzieś tam z kimś się tyka bo to nie istotne. Nie istotne bo was nie ma. Czyli korzystaj jak inni. Ale napisz sobie plan czego chcesz dalej. Czy chcesz być z nią do końca życia, czy też czasowo.
Napisz sobie czego chcesz od reszty życia.
Jestem zajęty pracą, ale odpowiem na kilka twoich spostrzeżeń.
Wybaczcie, że będzie bez cytatów.
Seks. Po zdradzie brak, brzydziłem się, nie potrafię pić z kimkolwiek z jednej butelki, karmienie dzieci z oblizywaniem łyżeczki, nie to nie ja. Ona dobrze wie, jaki jestem. Dla mnie jej ciało było brudne jego nasieniem. Nie pamiętam kiedy seks wrócił, niwelował stres, ale i go podnosił gdy umysł sprowadził obrazy z....
Skleroza. Również nie wieżę, że nic nie pamięta, to są bajki dla dzieci.
Czy tylko 2 zdrady. Tak 100 %, fizyczno emocjonalne, przy obu pojawiły się owady latające w brzuchu. Ale masz rację, przyznała się do krótkich epizodów emocjonalnych pomiędzy tą dwójką.
Konsekwencje. Cóż marne, musiała iść do pracy, sama płaci za paliwo i ubezpieczenia auta. I inne finansowe. Do tego prawda z opisami seksu dla jej matki i siostry. Teść jest chory, oszczędziłem go. Oczywiście jest pod kontrolą, np. oddaje tel. na moje wezwanie.
Starsza córka. Źle policzyłeś, córka teraz ma 19 lat, gdy była godzina W miała o 2.5 roku mniej.
Zerwanie z gachem. Po tym jak dowiedziała się ode mnie, że wszystko nagrałem, to przez 2 tygodnie broniła go, nie chciała powiedzieć, kto to i gdzie to się odbyło, jak twierdziła, że on ma pistolet, a wie, że ja jestem zdolny do niego pojechać.
Nigdy gnojowi nie zapomnę, że powiedział, że mnie zabije. To mam nagrane. Jadąc do niego, byłem na to przygotowany.
Myślę o tobie ciągle. Zrozumiałem to, że nie ma nas, Im bardziej otwierały mi się oczy, tym silniej zaciskało się serce.
Po raz pierwszy od ślubu zdjąłem obrączkę.
Córki. Starsza poradzi sobie, wiem to, ale młodsza ma spektrum autyzmu. Wymaga większej uwagi.
Zaufanie. Wiem, że jest oszustką, to minimum zaufania potrzebne jest mi, aby żyć, a właściwie, aby trwać. Ja opisuję Wam tylko jej zło, ale jak to w życiu, w każdym jest też dobro, w niej też, nie mogę tego pomijać.
Depresja. Może mam, ale raczej resztki. Ja z córkami rozmawiam na wszelkie tematy, nawet o seksie. Żona nie chce nic mówić o tym, bo jej rodzice nie mówili o seksie.
Bardzo córką zależy, abym nie wyjechał, abym był.
Tak na koniec, to pisząc moją historię, zacząłem od stwierdzenia, że piszę dla siebie i rodziny. Ja naprawdę wiem, w jakim bagnie stoję. Po operacji gdy obudziłem się na ojomie podpięty do aparatów, z ciała wystawały rurki, przewody, poczułem że żyję. Wtedy to postanowiłem, że zostawię coś na tym świecie, czyli córki. Że będę z nimi i pomogę, tyle ile będę miał sił.
Wiem, że cudownie byłoby zamieszkać w górach. Zrobiłbym to choćby jutro, ale do jasnej cholery, co winne są dzieci, że mają taką matkę, a do tego ojciec zjawiłby się może raz na tydzień. Ja nigdy nie żałowałem, że urodziłem się w biednej rodzinie. W wieku 10 lat bardzo dużo wiedziałem o pracy, bo każdy starał się jak mógł. Jeden drugiemu pomagał. A największą bohaterką była moja mama. O takim życiu można napisać książkę. Wielu z Was nie zrozumie tego, tak jak nie potrafią zrozumieć nas zdradzacze.
Dziękuję za Wasze podpowiedzi, #Koralinie za to, że przypomniała jak ważne są posiłki. #trzechZczech za to, że mówiąc o magnezie nakierowałeś mnie na to, że mogę mieć jakieś inne braki, witamin, mikroelementów. Zrobię badania pod tym kątem, zobaczę co przyniosą.
Jestem dziwnym człowiekiem, wiem dla kobiet mało męski. Nie mam w dupie całego świata, nie żyję dla siebie. Wolę żyć dla kogoś, daje mi to radość. Nie uciekam natychmiast z np płonącego okrętu, próbuję najpierw go gasić. Może dlatego jestem, i trwam. Dla mnie jest to też odpowiedzialność za nie tylko swoje życie. Są tacy, którzy rozsiewają swoje geny gdzie popadnie, i mają to gdzieś, co dalej z nimi będzie. Ale ja taki nie jestem, nie każdy musi, a nawet, nie każdy facet chce być takim okrojonym alfą.
Jeżeli ktoś z czytających ma ochotę zdradzić, niech najpierw weźmie młotek i walnie mocno się w palec. Poczuje namiastkę tego, co będą czuć osoby zdradzone. Jak zdradzisz, będziesz zimnym, głupim młotkiem. Dziękuję wszystkim bardzo serdecznie. Życzę Wam dużo "słonecznych" dni.
I kochaj siebie, bo to bardzo ważne.
Cytat
I jak byś go teraz ocenił?
Czy jakoś się różni od tego jaki był zanim się dowiedziałeś?
Cytat
Wybacz ale na 100% nigdy nie będziesz pewny że były tylko dwie zdrady. Tyle i aż tyle jesteś pewny bo tyle "namacałeś". Jeżeli dwa lata po ślubie zdradziła i trwało to rok, to nasuwa się pytanie dlaczego nie miało by być ich więcej? Cóż wyjątkowego było w tamtym facecie? A tak właściwie to nie chodzi o tamtego faceta tylko co miał Twoja żona w głowie że poszła na zdradę? I gdzie Ty w tym momencie byłeś, a właściwie w jaki sposób ona sobie Ciebie wyautowała.
Cytat
Fakt, marne. Zagroziłeś rozwodem?
Cytat
Skończ z tym bo to nie pomaga. Teraz przy np. Whatsapie kontrola telefonu jest bez sensowna. Może jakaś apka szpiegowska ale takie zwykłe "macanie" niczego nie wnosi a jej pokazuje że nadal Tobie zależy. Ona ma odczuć Twoje zmienione do nie nastawienie, musi poczuć zagrożenie, musi zrozumieć że Ty możesz a nie musisz. Musi zrozumieć że jest na warunkowym a Ty w każdej chwili możesz pizgnąć drzwiami. Są tu z boku 34 kroki chociaż część z nich zacznij stosować.
Jak wygląda Twoja praca, często jesteś poza domem?
Cytat
Pisałem o pierwszej zdradzie. Jeżeli dobrze zrozumiałem jesteście teraz 22 lata po ślubie, zdrada dwa lata po ślubie, czyli 20 lat temu, ciąża 9 miesięcy, córka 19 lat, możliwość sama się nasuwa.
Cytat
Problem bo ona wie że nie odejdziesz. Jest pewna że jej zdrada ujdzie płazem. Lub jej nie zależy czy zostaniesz czy odejdziesz. Bo wiesz zawsze znajdzie jakiegoś chętnego do zabawy. Facet ma trudniej w tej materii.
Czytając to co napisałeś wychodzi mi że oni znali się dłużej, bo skąd ona wie ze tamten ma broń? Wypytałeś ją skąd oni się znają?
Cytat
W gębie każdy jest mocny, zwłaszcza gdy pusta lala słucha.
Spotkałeś się z nim? Czy też z nimi małżeństwem/parą od trójkątów?
Cytat
Cytat
To że się rozwiedziecie nie oznacza że Ciebie dla nich nie będzie. Uważam że lepiej gdy będą widziały ojca co drogi dzień niż ojca który zapomniał co to uśmiech, albo co gorzej ojca zniszczonego.
Cytat
Dlaczego raz na tydzień? Jeżeli zamieszkasz w tej samej miejscowości to czemu nie codziennie?
Pisz tutaj jak najwięcej jeżeli Tobie pomaga, a to że czasem zderzysz się z jakąś wypowiedzią jak ze ścianą powinno Ciebie wzmacniać.
Oby zblizajacy się 25 przyniósł Tobie dużo szczęśliwych dni.
Przeczytałem i postanowiłem coś napisać, dlatego, że Twoja opowieść jest bardzo autentyczna, dlatego też, że nie zasługujesz na takie życie jakie masz teraz i musisz to jakoś wbić w swoją podświadomość. Chciał bym żebyś umiał automatycznie myśleć i podejmować decyzje w przekonaniu o tym, że jesteś wartościowym człowiekiem i zasługujesz na najlepsze.
Kiedyś rozmawiałem ze starszym, doświadczonym facetem w ośrodku zdrowia, powiedział on tak "kobieta na męża weźmie sobie kogoś pewnego kto jej nie zostawi i da pieniadze, a pieprzyć się będzie z facetem na motocyklu". Ten dziadek miał rację, a jego doświadczenia można oprzeć o naturę kobiet. Słuchasz kanału "musisz wiedzieć", więc musisz wiedzieć, że kobiety mają swój program biologiczny i podświadomie mają zaprogramowane to co je w mężczyznach skłania do kopulacji, a co je odrzuca od tych działań. Niestety padliśmy ofiarami systemu i zgubiliśmy swoje męskie cechy, uważaliśmy, że jak będziemy dobrzy, mili i ciepli, romantyczni to one nagrodzą nas za to wszystko.
Zdrady nie zapomnisz nigdy, bo jest to zbyt ważne wydarzenie w Twoim życiu. Pewnie moi poprzednicy już to pisali, ale powiem też ja. Zajmij się sobą, zajmij się dziećmi, poznaj ludzi na siłowni, wykorzystaj swoją nową siłę jaką zyskałeś przeżywając ten cały ból, zrób coś dla siebie (nie rób tego czegoś dla żony, nie rób tego czegoś dla dzieci, tylko dla siebie)
Łatwo mi mówić, bo ja już jestem na końcu drogi, ale gdybym mógł pozwolić sobie coś Ci poradzić, to poradził bym.... Złóż papiery rozwodowe i zobaczysz co dalej, wyobraź sobie, że ona "wróciła" do Ciebie tylko dlatego, że boi się o swoją przyszłość, ale gdyby nic się nie wydało nadal uprawiała by z Tobą sex tylko pod przykrywkę, żeby mógł ją pieprzyć kochaś. Według mnie pozew jest konieczny, żeby Twoje córki doświadczyły czym grozi zdrada, nie powinni się im pokazać, że zdrada uchodzi płazem. Chyba nie chcesz, aby Twoje córki całe życie wybaczały zdradę swojemu mężowi?
Jesteś dorosłym i mądrym facetem więc zrobisz tak jak uważasz za dobre, my znamy tylko mały zarys Twojej sytuacji więc nie można do końca traktować naszych słów jako pewniki. Mi forum bardzo pomogło, samo podzielenie się swoimi problemami z ludźmi którzy to przeżyli jest zbawienne
Byłem w matrixie do czerwca 2022, żyło mi się bardzo dobrze. Nigdy nie zdradziłem, choć okazji na wyjazdach było dużo. Mój błąd to to, że mierzyłem żonę własną miarką. Jeżeli ja nie zdradzę to ona też. Drugim błędem to zbyt duże zaufanie, ale przecież to moja żona, druga połowa małżeństwa, komu zaufać, Ziutkowi z pod budki piwnej, czy może starszej pani co dokarmia koty. Jak zachoruje, to będę pił herbatę zrobioną przez żonę, a nie przez Ziutka. I nie chce się zastanawiać czy w herbacie jest tylko herbata, czy ze złości nie napluje mi do niej. Człowiek zaczyna wariować bez zaufania. Nawet ograniczone zaufanie jest zaufaniem. Ja wiem czego od życia chcę, i jak napisałem wcześniej, do szczęścia nie potrzebuje wiele, nie muszę lecieć na księżyc, aby być spełnionym. Nie napiszę też, że uważam się za ideał, bo nie ma ideałów. Przez prawie 10 lat mieszkałem w hotelu robotniczym z rodzinami, ile zdrad ja tam widziałem, szok. Ja byłem pewien, że moje małżeństwo jest inne, że mnie to nie dotyczy. Okazało się, że obok matrixa jest inny świat, w którym ból naprawdę boli.
Co do tego co napisałeś to:
=seks. Jest inny, bardziej fizyczny, wolałem ten przed zdradą.
=100%. Chodziło mi o to, że wiem, iż te 2 zdrady były 100 %, popłynęła i emocjonalnie i fizycznie. Wiem, że mogę się nie dowiedzieć nic więcej. Ale te są dla mnie wystarczającym ciosem, takim, który potrafi zabić. Odnośnie tego co żona wtedy miała w głowie, to nie raz zadałem jej takie pytania. Powiedziała, że nigdy nie szukała, że po prostu zgłupiała. Przyznała się do motylków, Nie będę wszystkiego opisywał, ale to takie standardy.
=rozwód. Tak zagroziłem, chodziła za mną na kolanach, więcej nie napiszę. Sam wiem, co z tym zrobić.Ona wie, że decyzja jest moja, kiedy to będzie, zależy od niej.
=kontrola tel. Niech za odpowiedź wystarczy to, że wcześniej napisałem, iż jestem techniczny. Moja praca jest na terenie Polski, czasami są wyjazdy za granicę.
=19 lat. 22,5 lata po ślubie w godzinie W. Teraz 25 lat. Córka teraz ma 19 lat.
=broń. Pozwolicie, że nie pociągnę tego tematu, mógłbym komuś zaszkodzić, komuś, kto mi pomógł. Są informacje zebrane i ukryte na tz czarną godzinę. I tak przekazałem tak dużo danych, że wiem iż znający mnie, wyczają kim jestem.
=Bardzo córką zależy. Będąc w wojsku, kilka razy zawozilismy owoce i warzywa, a nawet suchary do pobliskiego domu dziecka. Nigdy nie zapomnę tych tęsknych oczu, pytań małych dzieci, "czy chcesz być moim tatą", dzieci, które wtulały się do moich nóg. Każdemu przyszłemu ojcu życzę takich doznań, to bardzo zmienia nastawienie. Moje córki mają koleżanki po rozwodzie rodziców, nie zawsze jest kolorowo.
=raz na tydzień. Kocham góry, choć mam do nich setki km. Po rozwodzie wolałbym wyjechać w siną dal. Chyba że żona nas opuści, to na stałe będę z córkami, do ich "wyfruniecia".
=koniec. Nie obrażam się i nie uważam tu nikogo za wroga, a ściany są bardzo potrzebne. Nie można tylko słodzić.
A tobie bardzo dziękuję za poświęcony czas. Będąc w różnych częściach świata, otrzymałem wiele pomocnych dłoni. Czesław Niemen miał rację, śpiewając, "dobrych ludzi jest więcej". Potwierdzam to cała moją wiekową powagą. Do setki jest mi bliżej, to i mogę tak napisać.
Cytat
Chłopie o czym Ty piszesz?
Ty masz dorosłe córki!!!
Zwyczajnie się tym zasłaniasz.
I uwierz mi, że swoją postawa robisz im większą krzywdę niż w momencie odejścia.
Z córkami rozmawiam i na "te" tematy, ze starszą nawet mocno się sprzeczamy. Ale "lubimy to" +tulenie na koniec. Córki potępiają wyczyny matki. Są za mną, co się bardzo nie podoba żonie. Starsza powiedziała, że jak zostaną same, to może dojść do jakiegoś nieszczęścia. Wiem, że to, że ma 19 lat nie znaczy, że nie potrafi korzystać z "gier kobiecych". Przekazuję jej wiedzę, prostuję feministyczne ciągoty. Po prostu jestem na miejscu, nie tylko raz na kilka dni lub na telefon. Co do domu dziecka, trochę chodziło mi o to, żeby mężczyzna przed zabawą ubrał małego obywatela, co by później nie było, że dziecka nikt nie chce. Dziecko to nie worek ziemniaków postawiony w kąt. Ja po prostu taki jestem. W moich oczach jestem facetem, i znam takich, co wyglądają jak facet, ale wygląd to nie wszystko, czy tylko alfa to facet. Nie jeden alfa to po prostu zjeb, tak kobiety lecą do takich jak muchy do g... Czy naprawdę robię źle, zostając i wspierając córki?. Nie każdy musi być prezydentem, tak wspaniałym, że rzuca za sobą ostry cień mgły. Ja wolę być małym szarym człowieczkiem, ale przyzwoitym, tyle i tylko tyle. Która córka będzie szczęśliwsza, ta która doświadczy miłości, wsparcia, rozmów o życiu (tym dobrym i złym) mając to na wyciągnięcie ręki, czy córka, która będzie miała to samo, tylko że na odległość?. Młodsza córka jest pod stałą kontrola psychiatry. Zanim zdiagnozowano u niej autyzm, to było ciężko, ani my rodzice, ani szkoła nie rozumieliśmy jej zachowania. Teraz jest lepiej, ale to jest ciężka praca. #Poczciwy możesz mówić, że się tym zasłaniam, ale dopóki jestem za nią odpowiedzialny, to będę. Oczywiście tak jak napisałem odejdę wcześniej jeżeli żona złamie napisane mi słowo.
Jeszcze raz napiszę, że uważam Ciebie, za mądrego człowieka, lubię twoje konkretne podejście.
Cytat
Czy ktoś tu radził Ci żebyś rozstał się z córkami? Czy rozstanie się ze zdrajcą skutkuje rozstaniem się z dziećmi?
Żona jako winna zdrady powinna opuścić Twój i Twoich córek dom i płacić Tobie na ich utrzymanie alimenty. To ona powinna prosić o kontakty z dziećmi.
Bo zwróć uwagę, że powołujesz się na dobro córek, że nie wyobrażasz sobie odejścia z uwagi na nie po czym dopisujesz, że
Cytat
Wówczas już dobro córek nie będzie istotne?
Oj miotasz się i sam siebie oszukujesz.
Cytat
Lasy w Polsce są poszatkowane w kratkę drogami pożarowymi dojazdowymi leśnymi itp itd... ciężko znaleźć kawał większego nietkniętego lasu. Pewnie gdzieś są, jak te bory, czy w parkach. Na takiego chojara to też byłby problem wejść, jak rośnie w środku lasu, gdzie nie ma słońca to nie ma gałęzi u dołu, jest tylko gruby pień - bez sprzętu na koronę się nie wespnie. Na koronie też gałęzie liche łamliwe, duża wysokość. Ciężko byłoby wyjść na czubek i prawidłowo się powiesić. Tam działają dwa mechanizmy - albo przez przerwanie rdzenia i kręgosłupa, co wymaga dużej siły albo przez niedotlenienie mózgu zamknięciem światła tętnic do czego nie trzeba dużej siły tylko zgon trwa dłużej. Mały błąd, gałąź się złamie, czy się zawiesimy na gałęziach, pętla się źle zsunie, i sruu 20, 30 metrów w dół lecimy żyjąc na dół i łamiąc się w środku lasu. Potem konanie może trwać bardzo długo... mogą przyjść dzikie zwierzęta. Jednak jak wyjdzie, to ciało też długo nie będzie wisieć. Ciężar będzie wywierał nacisk na sznur a ten będzie podcinał szyję, wysokie drzewa cały czas się kołyszą wykonują ruchy, szczególnie jak wieje. Jak ciało zwiotczeje, zacznie mięknąć szybko dojdzie do oddzielenia głowy od reszty ciała. Ciało spadnie głowa pewnie się potoczy. Łakomy kąsek dla dziczków bo one lubią podjadać mięso. A grzybiarz zauważy...albo kłusownik czy leśnik. Biwakowicz? Ludzie często wybierają opuszczone miejsca, niedostępne na biwaki. Wiem bo oglądam jeden kanał na you tube, sam raczej tego nie robię. Ale to ciekawe.
Samobójstwo jest 'przyznaniem' się do porażki bycia tzw 'słabym'.
Chęć zatajenia samobójstwa jest próbą ukrycia 'porażki' ucieczki od problemu.
W tym wypadku żona 'wygrałaby' bo byłoby coś w stylu 'zrobił samobója i jest spokój' a jej 'problem' rozwiązałby się. może raczej trzeba zrobić jej realny 'problem'.
Cytat
można żyć dla kogoś - dla siebie. albo dla kogoś w szerszym znaczeniu - na przykład zająć się ekologiczną uprawą ziemniaków sadzeniem drzewek na działce itp. robić coś dla kogoś. mieć z tego dużo przyjemności satysfakcji i frajdy. ale męczyć się w sztucznie podtrzymywanym związku, to raczej nie da satysfakcji ani spełnienia. raczej przedłużające się cierpienie. o pewnych sprawach nie da się zapomnieć, zwyczajnie jak się potłukło to nie będzie takie samo. ktoś coś zrobił i nie da się cofnąć odwrócić. ale da się pójść dalej. i czerpać z tego dużo satysfakcji. To jest moje subiektywne odczucie proszę tego nie brać na 100%.
życie dla kogoś to oparcie się o zmienną wartość,z człowiekiem może stać się wszystko może umrzeć zachorować dzieci odwrócą się od rodziców itp.lepiej sobie wybrać coś stałego pracę hobby jakąś ideę do zrealizowania itp. najlepiej oprzeć swoje życie na wielu różnych rzeczach, nie na jednej jedynej. na ludziach też, ale nie tylko na ludziach i bez całkowitej ufności.
Lecz, czasem po mimo pragnienia milosci i calkowitemu oddaniu sie dla niej, trzeba cos zmienic.
Przedewszystkim zawalczyc o siebie, pomimo zasad i wartosci ktorymi sie kierujesz. Kazdy na tej planecie jest sam, taka prawda.
Wiem chcesz miec dom, rodzine, kochajacą zone ale bywa tak a w zasadzie zazwyczaj ze nasze wyobrazenie nijak ma sie do prawdy i rzeczywistosci.
Dbaj o swoje córki, dbaj o dom ale zyj juz inaczej. Wedlug innych zasad. Poprostu, poznaj inną kobietę, jak juz bedziesz wiedzial ze moze dac Tobie to czego pragniesz, bedziesz wiedzial co dalej zrobic ze swoim zyciem.
Nie da sie zapimniec zdrady, przy tak wrazliwej duszy. Nigdy.
#Bluesky zgadłeś, jestem wrażliwcem. Nie trawię Rapu (zbyt wulgarny) czy disco (prostackie, mam nadzieję, że lubiciele nie obrażą się). Aj uwielbiam poezję spiewaną i muzykę baroku. Jestem melomanem. To wszystko oznacza, że musiałem utwardzić swoje 4 litery.
Bardzo dużo rozmawiałem z żoną. Muszę przyznać, że mnie cholera ustępowala. Załamałem się na maksa gdy odnalazłem jej pierwszą zdradę. Gdyby wcześniej mi o nim opowiedział, to nie straciłaby aż tyle w moich oczach. Ból, który mnie dopadł, nie jest porównywalny z niczym co wcześniej przeżyłem. Wtedy wolałbym ból fizyczny, aby ten psychiczny zmalał. I tak trafiłem po "pomoc" do lasu.
I teraz szczerą prawdę mówię, po pierwsze to było jak zdrada samego siebie. I dobrze, że do tego nie doszło, nadal mam czystą kartę zdrad. Po drugie nie mam zamiaru tego robić, było minęło, żadnych samobójów w przyszłości.
Pisząc tu, miałem moje życie przemyślane, mam zasady, których nie łamie. W tym roku dałem żonie tz ostatnią szansę, aby dobrze ją zrozumiała, musiała ją potwierdzić na piśmie. Zgodziła się, mam to na piśmie, i choć może to być wkrętka, to ja pierwszy swego słowa nie złamie. Wiem, że nie ma równości. Wiem też, że zmienić można Janka, Jana się nie zmieni. Żona wie, że nie otrzyma mojego wybaczenia, nie ma szans. Ale ma okazję próbować odkupić swoje grzechy wobec mnie i córek. A z tymi snami to nie żart. Całe lata spałem bez snów, czasem jakiś erotyczny, lub związany z pracą. A obecnie noc w noc mój mózg włącza projektor z prawie takim samym filmem. Rano ziewam jak smok, i bardzo często muszę po południu przymknąć oko.
Wchodząc tu myślałem, że nie dostanę żadnej porady, a okazało się, że otrzymałem cenne wskazówki, ale i dowiedziałem się, że są osoby, które miały podobny problem ze snem, dzięki #Koralina, dzięki tobie mam nadzieję, że kiedyś będę spał jak suseł. Chyba za bardzo się rozpisuję.
Koniec na dziś, życzę Wam kolorowych snów.
Masz w domu oprawcę, osobę która sie znęcała psychicznie nad Tobą, która Cię zniszczyła,wiesz co to syndrom sztokholmski ? Poczytaj...
Też miałem sny, w tym proroczy sen pokazujący mi zdradę żony, po którym obudziłem się z jasnym obrazem sytuacji i wiedziałem, czego i gdzie szukać, miałem też brak snów, depresje. Dwie, przy czym o tej pierwszej dowiedziałem, że to była depresja dopiero, jak przechodziłem i zdefiniowałem tę drugą. Depresja jest chorobą, nie wolno jej ani minimalizować, ani nie doceniać. Powiem tyle, że po jej zdiagnozowaniu 12 lat temu brałem leki przez rok i przez ten rok niewiele pamiętam. Ogłupiające ? Nie, to tak nie działa. One wyzwalały blokery negatywnych emocji, dzięki czemu nie bałem się podejść do drugiego człowieka, rozmawiać, zaczynać rozmowę. To działało, do tej pory uważam (paradoksalnie), że to najlepszy okres w moim życiu - nigdy wcześniej się tak nie czułem, ani nawet nigdy potem. Brak pamięci to efekt "wypadku", jaki mi się przytrafił, po prostu trauma po dowiedzeniu się była tak duża, że stres + alkohol w niedużej ilości wywołał jakiś psychodeliczny efekt, który rzucił mnie dosłownie na podłogę i w majakach kazał wykrzykiwać niezrozumiałe zwroty, od tej pory zauważyłem znacznie gorszą pamięć krótkotrwałą, to zresztą jest opisane przez naukowców jako możliwy efekt głębokiej traumy. Jestem introwertykiem tak samo, jak Ty - zazwyczaj w pokoju pełnym ludzi stoję w kącie i się tylko przysłuchuję rozmowom, niż zaczynam z kimś rozmawiać, rozpoczynanie relacji to nie moja bajka. A na tych lekach było niesamowicie, dzięki nim nie myślałem o strachu, nie bałem się ludzi. A przy pierwszej depresji bałem się wyjść z domu, spojrzeć ludziom w twarz w obawie, że zobaczą na moim czole wyrytą zdradę, zobaczą odstające rogi, siedziałem sam w domu, dopóki nie została ostatnia cebula i gniazdko makaronu - potem trzeba było wyjść i coś kupić do jedzenia, szybko i ze spuszczonymi oczami. Tak było ;-) Teraz mogę sobie wspominać i się uśmiechać, bo przepracowałem to wszystko, nie czuję wstydu opisując swoje przeżycia, bo wiem, że dla kogoś mogą być przydatne, kiedy zobaczy, że podobne rzeczy przytrafiając się i innym. Mi to forum pomogło 12 lat temu, kiedy czytałem opisy innych, poczułem się raźniej - bo kiedy zostajesz ze zdradą sam, to naprawdę wydaje się, że to tylko Tobie się świat zawalił na głowę, jest brak racjonalnego myślenia, "szerokości". Też mi bliżej 100-tki, niż roku urodzenia teraz, wiem co czujesz.
Dlatego myślę, żeby zaproponować Ci dwie współgrające ze sobą rzeczy na te sny - pierwsza, łatwiejsza - to nie wstydź się i nie deprecjonuj swojej depresji. Twój "rodowód", o którym pisałeś - pochodzisz z wielodzietnej rodziny - jest piękną sprawą, masz w sobie wartości, o których inni mogliby tylko pomarzyć, ma jednak zasadniczy minus: każe Ci być silnym wszędzie i zawsze, ponieważ Twoja rodzina, w szczególności mama dawała sobie radę, tak więc i Ty teraz masz być także silny. To jest tak, jakby życie udzielło odpowiedzi za Ciebie, w zasadzie z pytaniem, ale bez czasu oczekiwania; Ty zostałeś zaskoczony odpowiedzią życia i niemo przyjąłeś ją za pewnik. Nie. Czasem masz prawo się nie zgodzić i to jest właśnie ten moment. Masz prawo powiedzieć komuś, że coś Cię przerasta, że z czymś nie dajesz rady, nie wyrabiasz.. Nie bagatelizuj depresji, bo to podstępna su*a i tak łatwo wtapia się w człowieka, że sam w końcu nie wiesz, czy wstać się z rana nie chce przez nią, czy to tylko przez zmęczenie snami, albo że energii brak przez nią, czy przez brak mangezu, czy zasnąć nie możesz przez nią, czy przez nadmiar emocji i myśli w głowie. To wszystko miesza depresja, wcale nie trzeba chcieć się przy tym wieszać - ja też chciałem przy pierwszej (przy drugiej nie), choć w trochę innym wykonaniu i też mi przypadek pomógł, niesamowity jak o tym teraz myślę. Wyobraź sobie butelkę wódki kupioną za ostatnie pieniądze, palisz za sobą wszystkie mosty, bo pieniędzy nie będziesz w innym życiu wydawał, planujesz wielki skok - i to dosłownie - bierzesz wódkę, chcesz wyjść z domu, a tu dzwoni telefon, kolega i pytanie, czy przyjdziesz, może by coś wypić, alkohol się więc rozrzedza na kilku i z całej odwagi zostaje kapiszon, akcja odwołana, czas, okazja i instrument odwagi przepadły. Człowiek się potem zastanawia, jaki cel tego wszystkiego - no i dochodzi do wniosku, że planista zbyt wielki, żeby człowiek odgadł swoją rolę w tym wszystkim, trzeba żyć dalej
Niemniej, bo można się pogubić ;-) za depresją stoją te leki, które dobrze działają na psychikę, to pierwszy element, bez którego drugi element może nawalić. Leki nie szkodzą na jeżdżenie. Drugi jest trudniejszy, bo o ile przy pierwszym trzeba może i trochę naściemniać i poudawać, żeby ukryć swój charakter "panie, jaka depresja, ja przecież dam radę sam" (tak, to też ja, zanim się zorientowałem, że z takimi słowami żadnych leków nie dostanę), o tyle drugi wymaga pracy u podstaw. To jest odkrycie zalegającej sprawy i jej przepracowanie. Z psychologami masz trochę racji, bo to jest tak w sumie z każdym człowiekiem - albo chce pomóc i chce wkręcić się w daną historię, albo rutynowo podchodzi do całej sprawy typu jak 100 razy coś zadziałało, to i za 101 zadziała. Też miałem problem z trafieniem na psychologa, który potrafiłby udźwignąć ciężar gatunkowy problemu, w skrócie który "by ogarniał", a nie tylko "problem - związek - quality time - ćwiczenia". Możliwe, że na forum uzyskasz przynajmniej częściowe wskazówki, gdzie szukać przyczyny, czy bardziej techniczne rzeczy, jak to przepracować. Ale najpierw musi być trafienie w punkt, ja tu widzę dwie żałoby niedomknięte, przy czym druga nachodzi mocno na pierwszą tylko z racji silnego pojawienia się jej samej. Pierwszą jest oczywiście Vika i ona sama w sobie nie jest jakoś szczególnie mocna, ale po zdradzie żony (żona jest tą drugą) masz nałożenie tęsknoty za czymś czystym, nieskażonym, co reprezentowała właśnie żona do godziny "W", na swoją pierwszą miłość, przy czym wymieszanie następuje dlatego, że w pewnej mierze nie możesz się pogodzić z zaistniałą sytuacją i częściowo szukasz potwierdzenia w kolejnych snach mając nadzieję, że one się skończą inaczej, a przez to cały koszmar zniknie. Tak się nie stanie, musisz pogodzić się z odejściem żony - to jest właśnie żałoba po zdradzie ukochanej osoby - i trzeba to przejść dokładnie, bez przeskakiwania, czyli oszukiwania siebie samego. Jest to oczywiście stan symboliczny, choć psychologowie tak właśnie opisują emocje i psychikę osób zdradzonych - przechodzą żałobę, ponieważ osoba, którą do tej pory kochali i idealizowali w swoich głowach, bezpowrotnie odeszła (z tej głowy). Tam już został tylko obraz po niej, tym bardziej skruszały, im więcej złych rzeczy o niej się dowiadujesz. Z tym musisz się właśnie pogodzić, pytanie pomocnicze - czy uważałeś, że małżeństwo to najlepiej tylko raz i do końca życia, inaczej będzie zbrukane ? O ile tak - masz odpowiedź i dalej już będzie tylko lepiej, choć wcale nie łatwiej.
Cytat
leki chemicznie tymczasowo usuwają objaw, a przyczyna tam dalej siedzi. to droga donikąd, w dodatku wyniszczająca bo one mają wpływ na organizm. raczej nie pozytywny.
Cytat
eh trochę zagmatwane, przekombinowane wg mnie. tematyka i częstotliwość snów ma związek z doświadczeniami, im częściej się zdarzyło albo im mocniejsze to było. Na przykład jak chodziłem na grzyby a potem sobie puszczałem jakieś horrory dla zabicia czasu to mi się przyśniło że w nocy w lesie z latarką szukałem muchomorów i mnie coś jeszcze goniło hihihi. Nic to nie znaczyło, tylko upust nagromadzonych emocji, zaworek bezpieczeństwa dla umysłu(?), z różnych doświadczeń mózg robi pomieszaną zupę która ma tylko luźne powiązanie z rzeczywistością. A jak bodziec był bardzo silny, traumatyczny, no to się będzie powtarzał jeszcze po długim czasie. Oczywiście można się doszukiwać jakiejś głębszej logiki, być może tam jest. nie zaprzeczam. a jak zapomnieć o traumatycznym śnie i żeby się nie powtarzał? chyba trzeba zacząć od rzeczywistości zapomnieć i wykasować całe zdarzenie i wszystko co go przypomina. i zająć się czym innym od rozmyślania o tym.
My kobiety nie szanujemy mężczyzn, którzy wybaczają, nas podniecają i szanujemy mężczyzn, którzy jasno i z przekonaniem wyznaczają granicę, których przekroczyć się boimy.
Na pewno to bardziej kobiety podświadomie wybierają alfa na kochanka - tak je natura stworzyła - nie można mieć o to pretensji. Dobrym przykładem tego jest nasz narcyz zona potifara która sobie z kochankiem dziecko zrobiła - podświadomie widziała w nim alfę. podobało mi się jej zdziwienie jak to mąż sobie znalazł szybko panią która wzięła porządnego faceta i to jej stwierdzenie "misiu znalazł sobie kobietę
Ludzi tych interesują tylko oni sami i proszę mi wierzyć, nie zmienią się nawet jak się rodzina od nich odwróci
Szkoda życia
Cytat
Czy Żona Potifara jest czy nie jest narcyzem nie jesteśmy w stanie ustalić na podstawie przejawów jej tu działalności.
Was się nie uda posklejać, jak tak dalej będziecie tkwić to w końcu ze starości ze sobą zostaniecie, bo już siły nie będziecie mieli na samodzielne życie, a wtedy z roku na rok coraz bardziej będziecie sobie skakać do gardeł, zarzucać co wam leży na wątrobie, a że twoja ż to k...., a że Ty kiepski w łóżku byłeś, może Ci wbijać szpile typu że nie jest pewna czy z tobą ma córki, a Ty w tym wieku nie będziesz chciał tego weryfikować, by córce nie niszczyć psychiki, w końcu nie jej wina że ma taką matkę. Może i pożyjesz 5-10lat, a może i 30, i ostatnie 5-10lat będziesz się z demencją bujał, będziesz się budził w środku nocy jakbyś znów przeżywał godzinę W.
Nie musisz się rozwodzić jeśli nie chcesz, wiele się może wydarzyć, ale ogarnij pozew, Ty sam pokaż samemu sobie, że umiesz o siebie zadbać i postawić granicę . Może wtedy sny znikną
Także drogi kolego trzymamy kciuki żebyś w końcu rzucił papiery na stół. O dzieci nie martw się . Jak nie będziesz ich mieszał w sprawy dorosłych to zrozumieją twoją decyzje. Z resztą to wybór mniejszego zła, bo pociechy wiedzą jak nie ma miłości w związku. Niedobrze wpływa na dzieci gęsta atmosfera pomiędzy rodzicami. Z doskoku też można być dobrym rodzicem.
O kochanków nie martw się
Jest wiele wartościowych kobiet które szukają porządnych mężczyzn więc twoją kochliwą przyszłą ex nie przejmował bym się. Ona nie ma szacunku do ciebie. Honor jednak ważny jest - nie szanujesz siebie inni też nie będą.
Samokamkamienujesz się.... Bo? Jesteś w związku tym nadal po co? Nie boisz się samotności. Kochasz kąta? Kochasz swoją strefę komfortu? Boisz się zmian? Dlaczego nic nie zmieniasz, skoro ci źle? Dzieci..., oberwą rykoszetem w jakiejś formie, to fakt, jednak dlaczego ty masz na nie patrzeć, jeśli ona tego nie robiła? One muszą sobie poradzić z rozwodem, zmianą życia, codzienności. Miara twego egoizmu jest tu chyba wskazana. Przyszedłeś tu skamleć? Jak źle? Nikt nie zadba o Rwoje szczęście i spokój- tylko Ty możesz to zrobić. Podjąć decyzję, wykonać kroki, ponosić konsekwencje tego by w efekcie było Ci dobrze. Byś zyskał siebie nowego.
Cytat
Ile lat można być rodzicem? Dziecko 19 lat? nawet 15 to już nie powinno być traktowan całkiem dziecko. Przedłużanie dzieciństwa zemści się na pewno w przyszłości na 'dzieciach'. Taki człowiek przyzwyczaja się do tego że ktoś zawsze za nim jest opiekuje się nim itp. Autor tematu na swój sposób obdarza swoją wadą 'dzieci' tym na co sam cierpi, czyli kruchą psychiką, łamaniem się. ofiary przedłużanego dzieciństwa w konkurencji z dziećmi szybko uczonych dojrzałości(nawet 12 może być bardzo dojrzałym człowiekiem) będą przegrywać. Autor tematu, wychowany w wielodzietnej rodzinie, który na pewno bardzo szybko musiał dojrzeć, chyba powinien to wiedzieć. Może chce rekompensować dzieciom to że sam nie miał takiego dzieciństwa jak się dzisiaj pokazuje, że powinno być. Ale wbrew pozorom, to na dłuższą metę zaszkodzi w życiu.
Mimo wszystko, o mało go nie zabiło coś generalnie typowego w dzisiejszym świecie - zdrada małżeńska typowe naturalne zachowanie jakiejś typowej przeciętnej(z intelektu?) kobiety. W skali tragiczności to nie jest to nic niezwykłego, zdarza się gdzieś co dzień. Na pewno nie powód żeby wbijać samobója albo rozmyślać o tym latami tracąc czas i zdrowie.
Wielu wzruszyłoby ramionami. Jest wiele rzeczy które są naprawdę tragiczne i okropne(i nie trzeba sięgać do historii III Rzeszy bo dokładnie takie same dzieją się i dzisiaj) na przykład, kiedy wieczorem któregoś dnia r 1943 dojechał na stację pociąg z małymi polskimi dziećmi, to Niemcom nie opłacało się już uruchamiać komór gazowych na taki nieduży transport, więc zaczęli wrzucać te dzieci od razu do pieców krematoryjnych. Podobne rzeczy zdarzają się i dzisiaj. W mediach uzyskujemy zmodyfikowany, pokolorowany, ocenzurowany przekaz. Jak piszą że w strefie Gazy spadła bomba, to suche info nie przekazuje, że rozerwało tam kilkadziesiąt kobiet i dzieci przy okazji. Świat jest niesprawiedliwy i bardzo brutalny, i to do niego się trzeba przyzwyczaić, a nie odwrotnie.
Jakby pokazywali w telewizji ofiary wojny, tych ukraińców, Ruskich bez nóg rąk rozerwane zwłoki szarpane przez psy, zniszczone domy całe zgruzowane miasta to nacisk masowy na zawarcie pokoju byłby o wiele większy. Ale oni pokazują defilady, jaki to niby mamy zajebisty sprzęt i dokumenty wieczorem w tv jak to rusek zawsze mordował gwałcił kradł i jest odwiecznym wrogiem Polski. A to już widać jak się skończy, widzimy to na Ukrainie co to może przynieść.
Człowiek ma bardzo dobry mechanizm przystosowawczy, do wszystkiego(prawie bo jak się straci na wojnie wszystkieg 4 kończyny to już raczej nie) może się przystosować, jak ktoś przetrwa 100 kryzysów to 101 nie zrobi na nim wrażenia. bodźce tracą moc. ale trzymany pod kloszem, wypuszczony - komar go może zabić. Można samemu się utwardzić, np sobie zobaczyć to czy tamto, jak wyglądają zwyczajne ofiary wypadków. niektóre naprawdę finezyjnie wygięte...no i zrozumieć, że istniejemy w bardzo niesprawiedliwym i brutalnym świecie, nic nas nie chroni przed niczym, nie będzie nagrody(być może nagrodą jest samo życie - ale też na pewno nie dla wszystkich) a ten nasz światek bardzo przypomina małe piekiełko.
Cytat
Chcesz nas przekonać że Ruski nie jest odwiecznym wrogiem Polski? I że teraz bardzo cierpi z powodu wojny, bo Ci żli Ukraińcy inie chcą się poddać pod **rosyjską ok*upację?
Cytat
Świat nie jest czarno-biały tylko w odcieniach szarości, nie istnieje podział na tych dobrych Ukraińców i tych złych Ruskich, geneza konfliktu nie jest zero-jedynkowa tylko ma bogate podłoże im dalej w las tym więcej drzew się pojawia, z powodu wojny cierpią wszyscy Ukraińcy Rosjanie Polacy, Polska też bo jest jednym z najbardziej zaangażowanych krajów i drenuje to kieszenie nas wszystkich, bezpowrotnie. Co do Ukraińców mają gorszą opinię o Polakach niż (uwaga!) Rosjanie. nie są wdzięczni tak jak być powinni, nie przeprosili za Wołyń, nie pozwalają(teraz trochę zelżyli) na ekshumację. Zwłoki ofiar Wołynia były grzebane byle jak, w byle jakich dołach. potem rozwleczone przez zwierzęta, maszyny, po polach leżą byle gdzie nawet na powierzchni znajduje się kości. Naprawdę nie mamy za co kochać Ukraińców, biorąc pod uwagę ich buńczuczny, wrogi wręcz stosunek do Polaków. Ruscy za Katyń przeprosili, mordowali tam oficerów, żołnierzy. czysto, strzał w tył głowy. ich system widział w nich zagrożenie. A Ukraińcy widzieli zagrożenie w małych dzieciach i kobietach w ciąży. Dla mnie ukraińska nacja jest nacją wrogą bez względu na to że próbuje się nam to przedstawić odmiennie - ich czyny i zachowanie o tym świadczy nawet obecne. A ten ich konflikt sami na niego też pracowali. Sikorski, z dawien dawna, kiedy był jeszcze ministrempowiedział im prorocze słowa:
''Dogadajcie się z Rosjanami, inaczej wszyscy zginiecie''. No? sprawdza się. Teraz jęczą że ludzi nie mają do kontynuacji wojny, w której front cały czas się cofa. Gdyby przystali na rozmowy pokojowe blisko 2 lata temu, to mieliby o wiele lepszą pozycję negocjacyjną niż dzisiaj mają. Obstawiam że za kolejne 2 lata(o ile to tyle potrwa) będą w jeszcze gorszej sytuacji. Ja temu klaskał nie będę, bo nie ma w tym cienia logiki.
Znam ukraińską i rosyjską rzeczywistość lepiej niż większość z obecnych na forum.
Ale to rzeczywiście nie ten temat i nie to miejsce.
Cytat
Ukraińcy nie mogą się z Moskalami dogadać bo to nie od nich zależy. Rosjanie chcą Ukraińców okraść, zniewolić i zrusyfikować. Nie ma innej opcji. Albo walczysz i giniesz albo i tak giniesz tyle ze zhańbiony.
Cytat
czym się różni propaganda ruskich botów od propagandy ukraińskich botów. i tych i tych wszędzie pełno.
dla mnie sprawa wygląda z grubsza tak, podzielono nas na dwa obozy, w ramach których mamy się mobilizować nienawidzić i napierdalać kijami. ja zwyczajnie, domawiam uczestnictwa. być może wszystko jest ugadane z góry.
tak samo Wołyń usprawiedliwianie katów i zapomnienie dla ofiar. Skąd takie standardy się pojawiły... nie kupię tego nigdy. Bez względu co się teraz dzieje i jak mnie kto nazwie.
a napisałem oftop tylko dlatego że mnie wywołano do tablicy
Cytat
Bo za chwilkę będziecie tylko biernymi czytelnikami.
Prywatne uprzejmości możecie wymieniać w wiadomościach prywatnych.
Drugiego ostrzeżenia nie będzie.
Nie skończyły się sny i myśli z wybrykami mojej zdrajczyni, ale poprawa jest znacząca.
Odniosę się też do tematu ukraińskiego, z ostatnich wpisów. Nie odpowiadajcie na to, co napiszę poniżej, nie chce aby Poczciwy musiał wytaczać działa do banowania.
A że mój wątek, to skrobnę kilka zdań.
Ja również znam ukraińską i rosyjską rzeczywistość lepiej niż większość z obecnych na forum.
Zjeździłem kraje na wschodzie, aż po kraniec Uzbekistanu. Widziałam i słyszałem, jak za granicą zachowują się Polacy. Nie jesteśmy jakimś narodem wybranym, lepszym od innych, nie raz wstydziłem się za Polaków i ich czyny.
Nie dawno zmarł Marian Turski, jego słowa, iż "Auschwitz nie spadło z nieba", można odnieść do wojennej agresji Rosji na Ukrainę, ale i do choćby ludobójstwa na np. Wołyniu.
Od ponad 20 lat, wiele razy słyszałem Rosjan jak mówili na ludzi z Kaukazu np. "te czarnuchy, brudasy", jak nabijali się z Ukraińców i ich języka.
Porażała i śmieszyła mnie ilość propagandy, jaka wylewała się z mediów w Rosji i Białorusi + brak dostępu do rzetelnej i prawdziwej informacji.
Pomyślcie, czy zawsze Polacy byli przyzwoici dla Ukraińców, (i nie tylko dla nich) 100, 200 lat temu?.
Mieliśmy rozbiory, usunięto nam Polskę z map. Mając zaborców, czy ich "kochaliśmy"?
Mocno uprościłem, choć przykładów i własnych doświadczeń mam wiele, to ja tak to widzę. Temat trudny i bolesny. To ludzie, a nie szatan tworzą piekło na ziemi.
Każdy naród ma swoją ludzką łyżkę dziegciu, co potrafi zepsuć beczkę narodowego dobra.
Rosjanie bardzo stracili w moich oczach, ale wieżę, że są wśród nich ludzie prawi i przyzwoici. Znam wielu takich Polaków, Ukraińców, Litwinów, Łotyszy, Ormian itd.
Przytoczę jeszcze raz tekst piosenki śpiewanej przez Czesława Niemena, -
"Lecz ludzi dobrej woli jest więcej
I mocno wierzę w to
Że ten świat
Nie zginie nigdy dzięki nim
Nie! Nie! Nie! Nie!
Nadszedł już czas
Najwyższy czas
Nienawiść zniszczyć w sobie"
Jesteśmy tu pokiereszowani zdradami, lecz nie dajmy się nienawiści. Życzę Wam dobrych wyborów życiowych, ale i tych politycznych również.
Dziękuję za udzielone rady, warto było z Wami spędzić czas. Jesteście kompendium wiedzy psychologicznej, takiej życiowej. Brawo Wy.
Będę tu zaglądał na to forum, lecz rzadko. Może za jakiś czas odezwę się, napiszę co z moją czarną dziurą, czy wbrew fizyce można z czarnej dziury się wyrwać. Może burza i chaos w mej głowie ucichną i dla mnie zaświeci słońce. Wielu tu piszących jest na krótko, po czym "znikają". Dobrze byłoby znać ich dalsze losy, jak potoczyły się historie ich życia i życia zdradzaczy.
Oby było więcej "dobrych" zakończeń, dających nadzieję na lepsze jutro.
Życzę wszystkim dużo zdrowia.
"Niech moc będzie z nami".
Cytat
zachowują się tak samo jak inne nacje, raz gorzej raz lepiej, (turyści niemieccy to potrafią narobić chlewu) ale na pewno Polacy mają jakiś problem ze sobą autorasizm czy coś takiego, nie bez powodu wzięło się takie powiedzenie że największym wrogiem dla Polaka za granicą jest drugi Polak. Łyknęli(bo nie ja) tresurę że są gorsi i uwierzyli w to. Ja to tak widzę. Wpędzanie w poczucie winy.
Cytat
Głęboko by kopać, z drugiej strony Auschwitz czy Wołyń to tematyka zaplanowanego ludobójstwa, Rosja natomiast nie prowadzi zaplanowanego ludobójstwa tylko działania militarne ukierunkowane bezpośrednio w personel sprzęt i instalacje wojskowe. Cywile giną tylko z przypadku.
Cytat
Ja podobne stwierdzenie słyszałem w niedawnej rozmowie z kolegami, w kontekście odsyłania z Niemiec imigrantów do PL. Polacy nagminnie używają różnych określeń ciapaci, brudasy, czarnuchy. Mi się to co robi rząd skranie nie podoba, ale nigdy nie mówiłem tak na tych ludzi, mimo że nie chcę ich na swoim terenie. Na to cierpi cały świat ale najciemniej pod latarnią.
Cytat
może bardziej przaśna i dostosowana do lokalnego prostego ruskiego targetu ale jak się włączy telewizor u nas to propaganda i hurraoptymizm wylewają się do porzygania. Gdybym czerpał info tylko z TV to też myślałbym że wszystko idzie jak najlepiej i żyjemy w raju dzięki naszym politykom którzy starają się cały czas aby nam było jak najlepiej. A w realu jest odwrotnie.
Ciężko pisać o stosunkach polsko-ukraińskich 200,100 lat temu kiedy Ukrainy czy Polski wtedy nie było, dopiero 1918 odzyskanie niepodległości a Ukraina istniała chyba przez 5 lat potem została wcielona przez bolszewików jako republika. Ukraińcy zapisali się niechlubnie, kolaboracją z nazistami, własnymi dywizjami SS(Ukraińcy brali udział przy pacyfikacji Warszawy) Ukraińcami było wielu wartowników w obozach koncentracyjnych, już o Wołyniu nawet nie napiszę. Polska zachowała swoją niewinność. Jakie Ukraińcy robili pogromy Żydów (Babi Jar)- to Jedwabne wymięka. O tym się nie mówi nie pisze bo - szczególnie teraz -nie wolno nic złego o Ukrainie napisać...
Cytat
No nie, tej ruskiej propagandy nie zdzierżę. W walkach z powstańcami na Czerniakowie krótko (szybko przerzucona do Kampinosu) uczestniczył Ukraiński Legion Samoobrony. Do tego doszlo może ze stu ukraińskich policjantów.
Natomiast do tłumienia Powstania Warszawskiego Niemcy skierowali szereg jednostek rosyjskich (w SS Rosjanie byli drugą najliczniejszą nacją po Niemcach), m.in.:
a. Brygada Szturmowa SS Rosyjskiej Wyzwoleńczej Armii Ludowej (Kamińskiego).
b. pułk Kozaków.
c. 572. batalion Kozaków.
d. 209. batalion Kozaków.
e. IV batalion 57. pułku ochrony (Kozacy).
f. 69. oddział Kozaków.
Skąd ten mit o udziale Ukraińców... Ma trzy przyczyny:
1. Jakoś tak wówczas w Polsce hitlerowskie jednostki złożone z narodów ZSRR zwano albo Ukraińcami (jeśli wyglądali na Europejczyków), albo Kałmukami (Azjatów).
2. Obciążenie Ukraińców i ukrycie udziału Rosjan było w interesie i ZSRR, i polskich komunistów.
3. Znaczna część tych jednostek, to były jednostki kozackie, a Kozacy kojarzą się nam z ukraińskimi Kozakami Zaporoskimi. Tymczasem Kozaczczyzna Zaporoska została przez Rosjan zniszczona jeszcze w XVIII wieku. A o istnieniu do dziś Kozaków rosyjskich (dońskich, tereckich itd.) nie wszyscy wiedzą.
Nie masz już gdzie siać tej kacapskiej propagandy i manipulacji? Putin ma jeszcze kasę żeby Ci płacić za upychanie gdzie się da takich głupot czy jesteś tylko pożytecznym idiotą który funduje to kacapii z własnych?
Jeszcze jeden post nie na temat to odpoczniecie sobie od forum jakiś czas.
Chyba Wam się pomyliły fora!
Cytat
Ty tak na poważnie? Katyń, Smoleńsk i inne miejsca gdzie wymordowano polskich oficerów, nie było zaplanowane? A teraz Irpieńsk, Bucza(nie wiem czy napisałem poprawnie) to nie zaplanowane mordy?
Kolejnym krokiem będzie ban, już bez ostrzeżenia.
Czuć wiosnę, trawa się zieleni, niebawem przybędzie na forum nowych jeleni.
Tak mnie naszło, aby podzielić się z Wami, pewnym smutnym zdarzeniem.
Dziś, za kilka godzin, spocznie w grobie człowiek, który wraz z moją żoną przyprawił mi pierwsze rogi (23 lata temu).
Miał pięćdziesiąt kilka lat, zmarł na zawał.
I choć, między innymi, przez niego mam bajpasy, to nie czuję do niego złości. Niech mu ziemia lekką będzie.
Dbajcie o zdrowie. Badajcie się częściej, chodźcie do lekarzy, niektórych chorób nie da się "rozchodzić".
Życzę Wam zdrowia i ciepłego słoneczka.
Cytat
Przez niego żarłeś te wszystkie golonki, ciasteczka i tłuszcze utwardzone? Paliłeś papierosy i piłeś wódę? Przez niego zaniedbywałeś ruchu?
Cytat
nie przesadzaj, wszystko jest dla ludzi. problem tkwi w umiarze. i dlatego na przykład słodki cukier jest powodem większej ilości chorób kalectw i śmierci niż śmiertelne trucizny. Ludzie się wyniszczają popędami którymi dają upust, bo mogą. Takie mamy czasy. Nie żałuj ich.
Ja ciągle walczę ze stresem, ale czuję, że wygrywam, bo niektóre sytuacje, zdarzenia, problemy, po prostu „olewam”. To działa.
Cytat
młodemu człowiekowi stres nawet długotrwały nie wyrządziłby takiej szkody, poza tym zdradzająca żona zachowuje się w pewnym sensie zgodnie ze swoją biologiczną naturą więc do kogo tu mieć pretensje, do natury która nas ukształtowała? walka kultury z biologią. kopulację z wieloma samcami kobiety mają zapisaną w swojej naturze, kultura wykreowała model monogamicznej rodziny i miłości do grobowej deski. brak znajomości tematyki spowodował długotrwały stres a to wyniszczyło zdrowie. Ale co zawiniło tak naprawdę niewiedza czy żona która uległa swojej biologicznej naturze?