

| osintowiec | 12. Grudzień |
| Damon | 12. Grudzień |
| malakasia | 12. Grudzień |
| smutnomi | 12. Grudzień |
| Marlenka33 | 12. Grudzień |
JamesTon | 00:32:50 |
Anetastp | 00:36:50 |
Julianaempat... | 01:38:05 |
Mari1999 | 02:08:43 |
Rognar | 02:20:15 |

Witam, znalazłam to forum przypadkowo, myślę że jeśli wyleje to co obecnie czuje na "papier" wówczas poczuje się lepiej. Historia prosta jakich wiele. Spotykaliśmy się w luźnym związku od kilku lat. Byliśmy dobrymi przyjaciółmi dodatkowo. Miałam wobec niego jedno prośbę że jeśli ktoś pojawi się nowy to odpuszczamy. Dowiedziałam się niedawno że po alkoholu powiedział kolegom że jeździ regularnie do prostytutki. Po tym rozmawialiśmy i tłumaczył że tego nie pamięta i że to nie jest prawdą. Nie uwierzyłam i powiedziałam że skoro tak to ja kończę. Tłumaczył mi jeszcze coś że to nie prawda itd. potem cisza po której ja się odezwałam pierwsza że zawiodłam się i jest to przykre.
Napisał że rozumie i że nie będzie się kłócił i tłumaczył i skoro zakończyłam to ok. Sądziłam że po tym wszystkim stwierdzi że dobrze że się odezwałam a tu nic takiego. Nie boli mnie tak bardzo to że ktoś tam pewnie jest tylko ta obojętność. Nie było słowa że nie kończmy że chce żebyśmy mieli jakąś relacje. Owszem podczas pierwszej rozmowy proponował spotkanie, wyjaśniał, pytał czy będziemy mogli się kumplować, ale ja wszystko negowałam w złości. Proszę powiedzcie zwłaszcza wy Panowie czy to ostatnie zachowanie wynika z tego że uraziłam go tym że nie chciałam w pierwszej rozmowie kontaktu i nic? Sądziłam że będzie mu szkoda tej znajomości a teraz wydaje mi się że ma mnie gdzieś. Ta obojętność jest okropna. Czuję się tak jakbym to ja była winna. Nie mogę przez to wszystko normalnie funkcjonować. Umówiłam już wizytę u psychologa ale czy mi to pomoże? Jak mogę znów cieszyć się życiem i nie myślec o tej osobie. Chciałabym z kimś popisać o tym wszystkim bo nie mam nikogo z kim mogłabym o tym porozmawiać.
Jedno mówi, drugie myśli, trzecie robi;
Przecież oznajmiłaś mu wprost, że to koniec; czego się spodziewałaś?
Ja wiem czego; chciałaś go upodlić; miałaś nadzieję, że będzie Cię błagać na kolanach a tutaj zdziwienie;
Całkowicie chłopa rozumiem; ma swój honor, godność;
Skoro tak postawiłaś sprawę to też zachowałbym się w ten sposób, niezależnie od tego jaka byłaby przyczyna tego zachowania
Zerwij kontakt i postaraj się być dla kogoś ważną osobą.
Odchorujesz ta relacjÄ™.
Odchorujesz ta relację.- o ile prostytutka nie była zdrowa i facet coś przeniósł.(:-
Autorka pewnie miała nadzieję, że facet "zawalczy" pokaże że mu zależy, że będzie chiał porozmawiać, wyjaśnić.
Autorko wiem, że taka obojętność bardzo boli. Nie wiem jak wyglądała wasza ostatnia rozmowa, jaka byłaś wściekła itp. Czy powiedziałaś, że chcesz szczerej rozmowy? Powiedziałaś czego teraz od niego oczekujesz?
Odnośnie tej pierwszej rozmowy zaraz po nie powiedziałam nic takiego, a padła propozycja z jego strony spotkania i przegadania, czy dalszej relacji choćby koleżeńskiej . Ja wszystko negowałam. Chyba źle zrobiłam że wtedy odrzuciłam propozycje spotkania
Niestety człowiek w złości tak działa ???? jesteśmy umówieni na rozmowę ale już sama nie wiem co mówić i jak reagować. Nie chcę rozejść się w gniewie ale po tym wszystkim ciężko mi wierzyć w jego słowa.
Cytat
Poczciwy a czy to nie ty przypadkiem radzisz na tym forum po zdradzie "odciąć" się, wyrzucić zdrajcę z domu i czekać na to żeby pokazał ile tak naprawdę znaczy dla niego osoba zdradzona? Krzywi się
Takie testy to można robić gdy jest małżeństwo, dwójka dzieci, kredyty, choroby przewlekłe itd. Nie w sytuacji FwB, gdzie chłop od czasu do czasu jeździł do prostytutki, albo za taką po pijaku miał autorkę wpisu.
Autorce polecam się zamknąć te drzwi i ewentualnie zastanowić się/pójść na terapie bądź chociaż poczytać jakieś artykuły, książki jak działa kobiecy mózg. Nawet jeśli miałoby to się skończyć na pigularskich stronach. Bo schemat to się wylewa z monitora wszystkim którzy tu zawitali.
FwB wiec chyba nie ma za bardzo co roztrząsać tematu, nikt nikomu niczego nie obiecywał o ile dobrze rozumiem.
Tak naprawdę głównie pretensje za to czego w tej chwili doświadczasz i odczuwasz możesz mieć tylko do siebie;
Poniekąd od początku oszukiwałaś go nie pokazując mu swoich prawdziwych intencji i uczuć;
A co gorsza oszukiwałaś również i siebie; stąd to podłe samopoczucie w tej chwili;
Bałaś się jego reakcji i tego, że być może przestraszy się i ucieknie więc wolałaś skrywać uczucia licząc na to, że on być może również się zaangażuje po czasie; wolałaś żyć mrzonkami niż wziąć sprawy w swoje ręce; bo przecież lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu; dziś przychodzi Ci ponosić tego konsekwencje;
Pozostało Ci zmierzyć się z tą sytuacją, odcierpieć, odchorować, wyciągnąć wnioski i wziąć odpowiedzialność w przyszłości za swoje życie, uczucia i wybory;
Cytat
Nie mogliście razem zamieszkać? Mamusia nie pozwalała czy zarobki mieliście za niskie żeby coś wynając?
Pojade wiec stereotypem
Mowisz o zakazanej milosci - rozwin, bo po co sie domyslac. Rodzina odpada, bo mama kuzyna w tej roli by raczejj nie lubila. Mala miejscowosc chyba tez odpada, skoro zarobki dobre. Mezalians i sfery wyzsze ? Tez mama by nie lubila, chyba ze w domu patriarchat, to po czesci by tlumaczylo lgniecie do partnera, ktory rzekomo do prostytutek jezdzil.
Mam rowniez podobne zdanie do poczciwego, jedak nie ocenialbym tak ostro. Kobiety - znow stereotyp - calkiem niepotrzebnie mowia jedno, mysla drugie. Nawet jesli chlapna dwa zdania za duzo, od tego jest telefon i prostowanie, przyznawanie sie do bledow. Nie chodzi tu o jakas bitwe mizoginow z superfeminizmem, ktora plec jezt lepsza i dlaczego druga gorsza, prosta, czy nieskomplikowana, tylko umiejetnosc poprawnej klasyfikacji swoich czynow - dlaczego,: a przez emocje - i naprawe bledu - ze nie to mialam na mysli, ale chcialam akurat zabic w tamtej chwili, za co przepraszam, wlasciwy sens wypowiedzi powinien byc taki i taki.
Ja mam wrazenie, ze zyliscie w ukladzie niedopowiedzianym, to jest kazde sadzilo, ze chodzi w nim o cos innego. Ze sie rozjechalo, to juz wspomnialas, kiedy zachcialas czegos wiecej. A w takim wypadku apdejt byl ? Pewnie nie. Zalozenia tez takie jakies... ostrozne powiedziec, to jakby nic nie powiedziec. I jednoczesnie dajace szeroki kanal na ewakuacje, ja osobiscie takiego ani w zab. No nie polecam, nigdy, wcale pod zadnym pozorem, bo generalnie efekty nieprzemyslanych umow zawsze poznasz w efekcie nieprzemyslanych dzialan, i bedzie to bolesne. Juz NSA brzmi lepiej.
Mnie interesuje tez jedna sprawa - bardziej bolejesz nad tym, ze stracilas przyjaciela, przyjazna dusze, czy jakkolwiek sobie te relacje do kolegi nazwiesz, czy bardziej boli, ze oklamal albo mogl oklamac ? Bo piszesz, jakbys chciala, zeby odpisywal, wrocil, porozmawial. To zrozumiale, tylko w ktorym konkretnie celu - ma przyjsc, wyjasnic, zaliczyc odpytke i sobie pojsc, zaspokoiwszy Twoja potrzebe dopelnienia formalnosci, ze tak wlasnie mialo to wygladac - pokazal zaangazowanie, skruche, wiec moze sobie juz isc, czy tez liczysz na wytlumaczenie, moze nawet takie, ktore obok prawdy nie lezalo, byleby tylko miec wymowke na to, aby do siebie wrocic ? Jakie masz dalsze plany wzgledem niego zakladajac, ze jednak zdradzal ?
Cytat
On ma męża ty masz żonę, czy tam na odwrót
Twoja strefa komfortu została zagrożona więc wpadasz w panikę i złość...
Zgadłem?
Pytanie na co liczyłaś?
Cytat
Luiza,
Przyszlas po pomoc /rade na forum dla ludzi ,ktorzy w wiekszosci zostali zdradzeni/oszukani przez swoje drugie polowki , przez kogos komu ufali. Te nasze drugie polowki czesto bardzo dlugo prowadzily podwojne zycie to co wlasnie Ty obecnie uskuteczniasz, wiec nie dziw sie ,ze bedziesz tu oceniana i to negatywnie raczej.
Druga sprawa to ,ze w Twiom malzenstwie juz dlugo jest nieciekawie nie jest zadnym usprawiedliwieniem do prowadzenia podwojnego zycia. Zwiazek albo stara sie naprawic albo sie odchodzi.
I ostatnie : pytasz sie Henka co ma na mysli piszac o kluczeniu
itd. dobrze wiesz co ma na mysli bo chyba nie masz tu nas z totalnych idiotow.
Cala swoja historie zaczales piszac tylko skrawek tej historii ukrywajac najwazniejsze jej fakty. Przyszlas tu niby z historia luznego zwiazku a zapomnialas dodac tak "malo istotnego" faktu ,ze oboje uczestnicy tego luznego zwiazku maja swoich stalych partnerow i dzieci... i serio sie dziwisz , ze dostajesz pytania co jeszcze ukrywasz?
Jesli szukasz szczerej pomocy tutaj to albo badz szczera wobec uczestnikow tego forum albo opisz te historie gdzie indziej gdzies gdzie sa ludzie majacy doswiadczenie w prowadzeniu podwojnego zycia.
Cytat
Brawo, pierwszy błąd kardynalny. Ale jakoś nie widzę nikogo, kto by zwracał na to uwagę, nie masz może pojęcia, czemu ? Taka zagwozdka, której powody wszak znamy obydwoje.
Staram się zmusić Cię do myślenia, bo straszliwie biła od Ciebie lekkość bytu tak zwana, czy jak to inaczej nazwać - lekkomyślność z pogranicza z bezmyślnością (a moze to i skrywanie siebie, bo może jesteś osobą skrytą - nie wiem). Wybacz, ale to nie wyżywanie się (nie mam powodu), tylko opis odczuć Twojego posta. Całkiem możliwe, że dochodzisz do meritum sprawy, może niepotrzebnie zwalasz wszystko na emocje - któż ich nie ma - wszystko tutaj jest trochę śmieszne, trochę straszne na zasadzie jak to możliwe, że ktoś o tym nie pomyślał, zanim zrobił. Ot, tak, właśnie. Pewnie potrzebujesz pomocy, niemniej chętnych do jej udzielenia jakoś brakuje, może to właśnie dlatego, że sama uosabiasz całe zło, z którym ludzie tutaj mierzyli się i dalej mierzą ? Chciałabyś, żeby i do Ciebie podejść bez emocji, zupełnie jak w programie komputerowym, w którym kod ma jedynie warunki typu "jeśli tak, to potem tak" ? Zupełnie bez tła, bez historii, jakby zapominając o tym, co wcześniej ? Sama uzurpowałaś sobie prawo do korekty swojego własnej historii jako powód dając "nieistotność" pewnych faktów, narzuciłaś tutaj ludziom swój punkt widzenia. Tak się nie robi, i to do kwadratu. Nie o tym jest to forum, tak jak generalnie nie o tym jest pomoc innym, jeśli ci inni sami sobie rysują ramy pomocy. Rozumiesz, o czym piszę ? Ja pisząc o tym, że jeszcze nie jesteś gotowa - miałem na myśli właśnie to, że nie jesteś w równoległości do takiego toku myślenia, który naszkicowałem powyżej, ale im bliżej będziesz, tym lepszą pomoc uzyskasz. Nie tylko stąd, ale i w ogóle - od psychologa, od życia., od kogokolwiek. Masz jednakowoż prawo myśleć inaczej, postępować inaczej... tylko pytanie - ile razy możesz podchodzić do wymyślania koła na nowo ?