Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 52
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,732
Najnowszy Użytkownik: apolonia
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Nie rozumiem...
Zdradzona przez partnera/chłopakaNie wiem od czego zacząć...Jesteśmy ze sobą osiem lat, trzy lata temu się zaręczyliśmy. W zeszłym roku, we wrześniu zadecydowaliśmy o przeprowadzce do większego miasta. On pojechał pierwszy, żeby urządzić nas w mieszkaniu. Ja wróciłam do siebie na kilka tygodni, aby pozamykać wszystkie sprawy. Przyjechałam pod koniec listopada, razem przyjechaliśmy na święta. Ustaliliśmy warunek: dajemy sobie rok, jeśli w tym czasie nic nie znajdziemy, wracamy do rodzinnego miasta i myślimy co dalej. Na szczęście się udało. W marcu tego roku on dostał pracę. Cieszyłam się niesamowicie, bo wiedziałam, jak bardzo istotne jest to dla niego. Niestety, fizycznie mnie przy nim nie było - musiałam znowu wyjechać pod koniec stycznia, musiałam ostatecznie zamknąć swoje sprawy. Na marzec chciałam wrócić, abyśmy razem pojechali na święta. Rozmowa. Do świąt zostają trzy tygodnie. Uzgadniamy, że nie przyjeżdżam, bo on jedzie z rodzicami do siostry, która źle znosi ciążę. Tydzień przed wielkanocą rozmawiam z nim przez telefon. On mówi mi, że będziemy musieli porozmawiać, jak wróci. Pytam się, co się dzieje. Czy coś z rodzicami, czy coś z siostrą, czy go zwolnili. Nie. Czuję jak strach zaciska mi pętlę na szyi. Czy ty mnie zdradziłeś? Odwraca wzrok. Tak. Ale tak fizycznie, po całości? Nie. Byłem wypity, ale nie aż tak, żeby nie wiedzieć co robię. Nie mogę sobie zaufać. Nie chcę, żebyś była z takim potworem. Rozłączam się. Cały tydzień nic nie jem, rozkminiam. Dostrzegam swoje błędy, uznaję ję, decyduję o poprawie. Że go zostawiłam, że jako narzeczona powinnam być przy nim. On rozumiał, że nie wyjechałam, bo stęskniłam się za mamą, ale że muszę załatwić sprawy. Miałam pewne problemy, mówiłam mu. Mógł w sumie wsiąść w pociąg i wpaść chociażby na weekend. Ale rozumiałam, że może mu się nie chce. Rozmowa w niedzielę. Nie widzieliśmy się prawie trzy miesiące. Nie przytulamy się. Później mówi mi, że chciał mnie przytulić, ale uważał że nie może z powodu tego, co chciał mi powiedzieć. A zaczął od tego, że od jakiegoś czasu jesteśmy dla siebie bardziej przyjaciółmi. Przerwałam mu. Od kiedy? Od którego momentu? To chyba dobrze, przyjaźń to dobra baza. Właściwie to przejęłam pałeczkę w tej rozmowie. Zadawałam pytania. Mówiłam, że to nie jest powód do rozstania. Owszem, do poważnej dyskusji o stanie naszego związku. Ale jeśli się kochamy to musimy go naprawić. Może zacząć od nowa. Ja byłam na to przygotowana. Chciałam po powrocie do miasta zacząć tam układać sobie życie. On zadecydował za mnie. Że ja mam powiedzieć, że się rozstajemy. Takie było jego założenie przed tą rozmową. Że po tym, co mi powie, uznam, że musimy się rozstać. Nie miał nawet jaj, żeby szczerze mi to powiedzieć samemu prosto w oczy. Chciał to scedować na mnie. Zrobiłam mu mętlik w głowie. Wiem o tym. Pod koniec rozmowy powiedział, że jest zaskoczony sposobem, w jaki ja na to patrzę, jak ja do tego podchodzę, do jakich wniosków doszłam. Nie wiem, czy pozytywnie czy nie. Ale powiedział też, że jest zawiedziony, że nie miał jaj, by trzymać się swojego pierwotnego założenia. Rozstaliśmy się z decyzją o definitywnym rozstaniu. Ja zadałam to pytanie, czy chce, on powiedział, że tak. Oddałam mu pierścionek. Przyjął go. Odeszłam. Na następny dzień mieliśmy drugą rozmowę. Pytam: co takiego nagle się stało, że znaleźlismy się z naszym związkiem w tym miejscu? Co takiego się stało, że zacząłeś w ten sposób odbierać nasz związek? Jeśli chodzi o wyrwanie mnie z domu, to przecież już w naszym mieście mnie wyrwałeś. W następnym większym mieście, do którego się przenieśliśmy, mnie wyrwałeś. Jesteśmy już bardziej jak przyjaciele. Od kiedy? Od którego momentu? I bardziej niż co? Może to wcale nie chodzi o to, że mnie nie było przy tobie, tylko o to, że właśnie mnie nie było i tobie sie to spodobało. Przyznał, że za pierwszym razem, jak mnie nie było, bardzo tęsknił. Jak wyjechałam drugi raz, przeraził się tym, że nie tęsknił tak mocno i że spodobało się mu bycie samemu. Stwierdziłam, że tak zafiksował się na tym rozstaniu, bo uważa że taka powinna być kara. Ja uważam, że wcale tak nie musi być. Ja dałam bardzo dużo od siebie. Uznalam swoje błędy i jestem gotowa je naprawić, jeśli mi pomożesz. Tylko musisz być ze mną całkowicie szczery. Nie tak jak sobie planowałeś nie to na co się zafiksowałeś, tylko prawdziwie. Nie wierzę, że mnie nie kochałeś. Nie werze też, że tak łatwo, tak lekko, to uczucie w sobie zgasiłeś. Wydaje mi się, że jest coś, czemu się poddajesz, coś co miało wpływ na to, żebyś się mnie pozbył. Bo to, co teraz mówisz nie może być powodem zabicia 8letniego związku. Wystarczy porozmawiać. Przyznać, że musisz dojść do siebie, że się pogubiłeś, nie wiesz, co robić, że prosisz o oddech, umówmy się za za jakiś czas. On zaczął się zastanawiać, żemoże za bardzo rozbabrał te osiem lat. Że boi się tego, że staniemy się takim małżeństwem, że tylko kapcie, gazeta, obiady. Powiedział, że brakuje mu tego, co mieliśmy na początku. Ekscytacji. Ja na to, że każdy ogień pali się inaczej i to do nas zależy, żeby go podtrzymywać. Kapcie i gazeta? Świetnie. Nieistotne jest, że się milczy, ważne z kim i że się to umie robić. Przyznał, że jego rodzice mieli poważny kryzys. Przetrwali. Wyszli mocniejsi. Nie uznajemy rozwodów, więc pytam, co by było, gdybyśmy doświadczyli czegoś takiego jako małżeństwo. ... Zauważył też, że może zaniedbał fizyczną część naszego związku. Ja tego tak nie widzę. Zapytałam o tę imprezę, na której się całował. Powiedział, że dobrze się czuł wśród obcych ludzi. Ale też że brakowało mu tam mnie. Nie wiem, jak to interpretować. Tym bardziej, że dziewczyna, z którą się całował, jest do mnie bardzo, ale to bardzo podobna. Zapytałam (wiem, to są bardzo głupie pytania), co ona mu dała, czego ja mu nie dałam. Co w niej znalazł, czego nie znalazł u mnie. Co ona mu uświadomiła. Nie chciał, żebym go przesłuchiwała. Zapytałam, czy ma kogoś na widoku. Po długiej chwili odpowiedział "możliwe".... Zaproponował, abyśmy dali sobie czas i sprawdzili, czy jako obcy - nieobcy sobie ludzie będziemy wciąż czuli do siebie to samo. Mam ogromny mętlik w głowie. Zewsząd słyszę, że zostawił sobie mnie jako koło ratunkowe. Pytania, czy chcę być tą, do której wróci, jak z tamtą nie wyjdzie. Dlaczego nie chcę być tą jedyną? Jak ja mogę w ogóle rozważać ewentualny powrót do niego? Nie widzę, nie chcę może widzieć, że on jest niedojrzały, nieodpowiedzialny, cyniczny, wyrachowany, że nie ma jaj, by prosto w oczy powiedzieć kobiecie, którą rzekomo kocha, prawdy. Słyszę, że jestem chora z miłości. Że jestem nim zatruta. A ja nie chcę wierzyć, że on to robi z premedytacją. To nie jest mój B. To nie jest mój B., jakiego znam.
Komentarze
Strona 1 z 2 1 2 >
aster dnia kwiecień 07 2021 13:11:40
Jesteś dla niego tylko ewentualną wersją życia, jaką być może sobie zechce ułożyć. Załóżmy, że zostałaś jego żoną, macie dwudziestoletni staż i... zachorowałaś bardzo poważnie; jak myślisz jaką wybrałby inną opcję na życie? Bo tu już jest wyższy level nie są to kapcie, gazety i obiady.
To nie Ty masz problem i nie musisz tego rozumieć; to nie Twoja wina, że on podjął taką decyzję, więc nie doszukuj się tutaj swoich błędów bo nikt nie jest kryształowy.
Chcesz być tylko opcją w jego życiu?

poczciwy dnia kwiecień 07 2021 13:53:17
Chłop chyba nie spodziewał się takiego obrotu sprawy;
Troszkę pokrzyżowałaś mu plany swoim dojrzałym podejściem do tematu; nie tego oczekiwał;
Pytanie zasadnicze czy aby na pewno Cię zdradził? A może to był jego sposób na zakończenie Waszej relacji? Gdyby chciał to zrobić jak dojrzały człowiek to być może tak szybko nie odpuściłabyś i miał tego świadomość? Przekazując Ci info, że Cię zdradził był pewny, że nie będzie czego zbierać a Ty nie podejmiesz tematu ratowania związku? Tak ja to widzę;
To czy widoki na lepsze życie wg niego z inną kobietą czy tez samotnie wybrał jest sprawą drugorzędną; Pytanie kim byłaś dla niego przez ten cały czas?
Ile macie lat?

blebleblee dnia kwiecień 07 2021 16:13:56
ile wy macie lat? 8 lat narzeczenstwa, dlaczego?

Romanos dnia kwiecień 07 2021 16:18:53
Zgadzam sie z Poczciwym.
Probowal Ciebie "rozegrac" i mu nie wyszlo, bo Ty "zagralas" inaczej niz on sobie zalozyl.
Toche kuriozalme jest w tym wszystkim to, ze tak naprawde nie wiadomo czy Cie faktycznie zdradzil czy tylko obral taka taktyke liczac, ze postapisz w sosob jaki sobie zalozyl.
Ale dobrze, zalozmy, ze faktycznie Cie zdradzil...
Jak sie czujesz z tym jako ewentualna "opcja rezerwowa"? Moim zdaniem teraz Ty powinnas mu postawic swoje "warunki"; albo odbudowujecie zwiazek, albo definitywne "zegnaj". Bycie "opcja rezerwowa" uwlacza godnosci kazdej osoby, ktora taka "szczodra propozycje" otrzymala.

Komentarz doklejony:
Nie zmusisz go do zwiazku jesli tegonie bedzie chcial. Casem tak jest, ze sie u jednej ze stron "wypali" i co zrobisz?
On jednak nie zmusi Cie do bycia "opcja rezerwowa", jesli Ty tego nie bedziesz chciala. W tej kwestii decyzja nalezy wylacznie do Ciebie.

Caitriona dnia kwiecień 07 2021 17:09:10
Zapytałam go, czy jest pewny tego, co zrobił. Powiedział, że tak, więc chyba wszystko jasne.

Jak uważacie, co on teraz robi po tym, co ode mnie usłyszał? Spotyka się z tą, która jest "na widoku"? Sprawdza? Czy raczej jest trochę skonfundowany, rozkminia?

Mamy 36 lat, trafiliśmy na siebie przez całkowity przypadek. Oboje nie mieliśmy być na tej imprezie.

Wiecie, że po tym wszystkim, paradoksalnie, uświadomiłam sobie, że ja chcę tego życia z nim.

Nie myślę o sobie jak o opcji zapasowej. Raczej jak o takiej trochę Kasi Czekasi. Poczekam aż on się ogarnie i zobaczę, co wtedy. Czy to zdrowe?

Nie wiem, czy ja sobie wmawiam, że on nie mógł tak sam z siebie, z premedytacją, z pełną świadomością pójść w tę zdradę jak dzik w żołędzie, nie chcę tego tak naprawdę przyznać, czy rzeczywiście coś się nagromadziło, coś go doprowadziło do tego. Coś się stało.

Faktem jest, że on ma obok siebie kumpla. Kumpla, który jest 6 lat starszy od nas. Kiedyś kręcił z dwiema dużo młodszymi od siebie dziewczynami. Z jednej steony mu się to podobało, z drugiej męczyło, aż wreszcie zdecydował się na jedną. Której zresztą zamierza niedługo podziękować. I mój facet polazł do tego gnoja pogadać. Nie powiedział mi, co on jemu poradził. Stwierdził tylko, że poradził tak, że nic nie poradził, ale też że on nie będzie przyjmował rad od kogoś, kto nie ma ogarniętego życia prywatnego.


Słuchajcie, ja czuję, że wciąż dostaję sprzeczne informacje. Dobrze się czułem będąc sam, ale ktoś jest na widoku. Boję się, że osiądziemy kapciach, ale rozbabrałem te osiem lat. Definitywne rozstanie, ale jednak dajmy sobie czas.

Komentarz doklejony:
Aster, nie chcę. Chcę, żeby on nie zrobił ze mnie tej drugiej opcji.

Myślę, że po tych dwóch, skrajnie różnych rozmowach, ma trochę do rozkminiania. Podczas pierwszej rozmowy prawie w ogóle nie okazywał emocji. Podczas drugiej kilka razy popłynęły mu łzy, położył mi rękę na udzie, trzymał moją dłoń, dał się pomiziać po uchu. Wiem, może to śmiesznie brzmi i nic nie znaczy. Może było pieśnią łabędzia...

Romanos dnia kwiecień 07 2021 17:19:24
Nic nie zrobi...
On tchorzliwie oczekuje, ze to Ty zdecydujesz "co dalej". Postap tak, jak Ci rozum (nie emocje) podpowiada. Dla mnie to chore czekac (i to mam dziwne wrazenie ze wrecz z "radosna nadzieja"smiley az on sie "wyszumi". Sam oyrzymalem taka "oferte" od juz Bylej Zony...
Zebym, gdy ona sie wyszaleje, "byl w poblizu i mial nadzieje"...
Taaa...
Zero szacunku w takiej propozycji, ale to moje zdanie.

Caitriona dnia kwiecień 07 2021 17:25:15
Poczciwy, najważniejsze pytanie, a ja go nie zadałam...

Wiem, że to zabrzmi absurdalnie, ale może on chce się wyszumieć?
Wiem, wiem,na to był czas w liceum, na studiach, ale on do tej pory nie miał tak stabilnej sytuacji, jaką ma teraz. Ma pracę, zarabia, ma mieszkanie. Ma przy sobie dwóch kumpli, spotyka się z kuzynem i jego znajomymi. Spełnia swój sen. A ja może jestem balastem, który chce odciąć?

Tylko że ja byłam naprawdę zajebistą dziewczyną, mówiać nieskromnie. Nie miałam nic przeciwko jego spotkaniom z kumplami, wręcz czasami sama go zachęcałam, bo wiem jak istotne jest męskie towarzystwo dla faceta. Więc nie miałabym nic przeciwko wyjściom i teraz. Chyba że tu chodzi o to, że on nie chce już do nikogo wracać z tych imprez....

poczciwy dnia kwiecień 07 2021 17:28:49
Jak uważacie, co on teraz robi po tym, co ode mnie usłyszał? Spotyka się z tą, która jest "na widoku"? Sprawdza? Czy raczej jest trochę skonfundowany, rozkminia?

Obierasz kompletnie nie ten kierunek działania? W jakim celu Ci informacja co on teraz myśli albo jak myśli? To jest czas kiedy powinnaś postawić na siebie; na zrozumienie siebie, poznanie bliżej, zrozumienie pewnych schematów działania; jednym słowem na rozwój osobisty; zarówno mentalny, fizyczny jak i zawodowy;
Wiecie, że po tym wszystkim, paradoksalnie, uświadomiłam sobie, że ja chcę tego życia z nim.

Nic sobie nie uświadomiłaś tylko to wydarzenie uruchomiło u Ciebie atawizmy; rywalizacja o samca z inną samicą gdy ta czuje zagrożenie; to jest ten mechanizm i nic więcej; nie myl tego z miłością; jak mówi klasyk nie nazywajmy szamba perfumeriąsmiley
Nie myślę o sobie jak o opcji zapasowej. Raczej jak o takiej trochę Kasi Czekasi. Poczekam aż on się ogarnie i zobaczę, co wtedy. Czy to zdrowe?

A czy nie lepiej nie czekając na nic ogarniać siebie i swoje życie? Niezależnie od tego o on myśli i zrobi? Dlaczego swoje wybory życiowe uzależniasz od kogoś kto pokazuje Ci środkowy palec?
Jak myślisz jakich kobiet faceci szukają, jakich zazdroszczą innym? Pewnych siebie, wiedzących czego chcą w życiu, twardo stąpających po ziemi z głową wysoko z dobrze osadzonym poczuciem własnej wartości, szanujących siebie; czy takich, które dadzą sobie nawalić na głowę i wmówić, że deszcz pada?
Odpowiadając na Twoje pytanie - czekanie., nie, to nie jest zdrowe

Nie wiem, czy ja sobie wmawiam, że on nie mógł tak sam z siebie, z premedytacją, z pełną świadomością pójść w tę zdradę jak dzik w żołędzie, nie chcę tego tak naprawdę przyznać, czy rzeczywiście coś się nagromadziło, coś go doprowadziło do tego.

Klasyczne wyparcie, zaprzeczanie; jeden z pierwszych etapów radzenia sobie z ekstremalnie trudnych emocjach;
Poczytaj sobie o tych etapach
http://www.zdradzeni.info/forum/viewthread.php?forum_id=4&thread_id=2680&pid=76632#post_76632

Faktem jest, że on ma obok siebie kumpla. Kumpla, który jest 6 lat starszy od nas. Kiedyś kręcił z dwiema dużo młodszymi od siebie dziewczynami. Z jednej steony mu się to podobało, z drugiej męczyło, aż wreszcie zdecydował się na jedną. Której zresztą zamierza niedługo podziękować. I mój facet polazł do tego gnoja pogadać.

Nie możesz i nie powinnaś decydować o tym z kim ma i może się spotykać a z kim nie; jest dorosły, w domyśle ma rozum więc to on powinien odseparować ziarno od plew; to jego wybór jakimi ludźmi się otacza; ludzie niestety często bardzo wygodnie dla siebie kwalifikują porady innych; warto uzmysłowić sobie, że nie każdy przyjacielem, który głaszcze po głowie i nie każdy wrogiem, który zruga z góry na dół, skrytykuje; do tego trzeba jednak mieć choć w przyzwoitym stopniu rozwiniętą inteligencję emocjonalną;

Caitriona dnia kwiecień 07 2021 17:34:27
Romanos, trochę tak....bo ja nie wierzę, że on tak lekko, tak łatwo może przekreślić te osiem lat. Nie powiedział, że mnie nie kochał, że żałuje tamtego czasu, właściwie się do niego nie odnosił. Jakby skupił się tylko na tym czasie teraz, od lutego.

Komentarz doklejony:
Poczciwy, to nie tak, że będę siedzieć cały ten czas na werandzie w bujanym fotelu owinięta kocem, wpatrzona w horyzont, z nadzieją aż on się na nim łaskawie pojawi. Nic z tych rzeczy, nie, nie.

Zamierzam zająć się sobą. Po prostu jest mi ciężko, bo jest to świeża sprawa. Dostałam obuchem w łeb, nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Nie wyszłam z szoku keszcze, dlatego obracam tę sytuację z pierdyliarda stron.

Komentarz doklejony:
Poczciwy, po co mi ta informacja? Po to, żeby jakoś spróbować wyobrazić sobie, jaki to może mieć finał.

poczciwy dnia kwiecień 07 2021 19:21:27
Poczciwy, po co mi ta informacja? Po to, żeby jakoś spróbować wyobrazić sobie, jaki to może mieć finał.

A dlaczego uzależniasz ten finał od rzeczy zewnętrznych? Przecież wystarczającą wiedzę na temat obecnej sytuacji z jego strony znasz;
Rozumiem, że swoje szczęście uzależniasz od tego co on myśli, jak myśli i czy przerabia to co Ty chciałabyś aby przerabiał?
Ty nic sobie nie wyobrażaj, nie dopowiadaj, nie rozkminiaj tylko swoje działania oprzyj o wiedzę jaką już posiadasz; a ta w moim mniemaniu jest wystarczająca aby zacząć działać a nie czekać;
Szok, który przeżywasz oczywiście jest uzasadniony a nawet konieczny, ale jakieś złudzenia, którymi zaczynasz się karmić, życzeniowość tylko opóźniają zupełnie niepotrzebnie ruszenie do przodu; realizm i fakty to coś na czym powinnaś oprzeć swoje działania i decyzje a nie mrzonki;

Strona 1 z 2 1 2 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Nie rozumiem...
Nie rozumiem tego
NIE ROZUMIEM
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Mąż zdradza emocjona...
Co myślicie
Kolejny uszczęśliwio...
Co dalej robić? Moj...
Zawsze może być lepiej
Historia jakich wiele
Nadzieja
Prosze o porade
Manipulacja, gra, bo...
dwa razy prawie to samo
Czy można szczęśliwi...
Zdrada emocjonalna
Śmieszna zdrada
Drugi (ostatni) raz
Praca magisterska na...
potrzbuje pomocy
Błagam poradzcie
Zdrada po 14 latach ...
Nie rozumiem...
zdradzony przez kobi...
Zycie w trojkacie
💔
najgorsza swinia ze ...
Zdradzony i okradziony
18 lat razem
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Tomi33
24/05 12:55
Witam wszystkich. Dobry terapeuta w Trójmieście dla zdradzonego, żeby pójść razem po wybaczeniu?

Archiwum
Reklamy
Masaż Lomi Lomi
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info