

| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
Anetastp | ![]() |
Landexpzglosy | 00:12:04 |
Rognar | 00:19:34 |
Julianaempat... | 00:55:35 |
Edek_2 | 00:55:42 |

Długo się zastanawiałem czy tu coś napisać ale przestaje sobie dawać radę z faktami jakie odkrywam...
9 lat związku czasem burzliwego bo podczas pierwszej ciąży okazało się że partnerka była trochę niestabilna emocjonalnie, bardzo łatwo wpadała w szał z całkowicie spokojnego nastroju. Myślałem że to kwestia ciąży ale po ciąży nic się nie zmieniło. Kilka razy się wyprowadzałem i wracałem do dziecka, po jakimś czasie zdecydowaliśmy się na kolejne dziecko a następnie kredyt i duże mieszkanie tak aby dzieci miało swoje pokoje. Kłótnie i awantury o dzieci, czy porządek bo partnerka nic w domu nie robiła były cykliczne. Dbałem o porządek, o dzieci, chodziłem z nimi do lekarza jak były chore, ze względu na możliwość pracy zdalnej siedziałem z nimi żeby ona nie musiała brać zwolnienia. Większe mieszkanie miało pozwolić żeby każda rzecz miała swoje miejsce, niestety bałagan w 2x większym mieszkaniu był identyczny jak przy mniejszym... pranie leżało dopóki go nie zrobiłem, naczynia w zlewie dopóki nie wstawiłem zmywarki, pranie wyjęte z suszarki leżało dopóki go nie poskładałem. Doszło do tego że w pewnym momencie składałem juz tylko swoje i dzieci ubrania a jej rzucałem na kupkę którą ona przerzucała na ziemię...
Po pół roku od wprowadzenia się do nowego mieszkania zacząłem zauważać że coś w jej zachowaniu się zmienia, wtedy na tapecie pojawił się nowy kolega z pracy. Na początku wszystkiego się wypierała, że nikogo nie ma, że wszystko jest ok, ale przyparta do muru przyznała się że flirtuje i prócz pocałunków do niczego nie doszło. Napisała do gościa że kocha mnie i ze nic z tego nie będzie, wtedy dostała szansę, głownie ze względu na małe dzieci i wspólny kredyt. Na początku było trochę ognia w naszym związku ale szybko się wypalił i wróciło to co było wcześniej, jej ciągle siedzenie w telefonie brak wsparcia w domu, totalna nieobecność. Sprzedała stare mieszkanie które wyremontowałem jak z nią mieszkałem, spłaciła swoja polowe kredytu a ja swoja spłacam nadal. Przyszedł covid w jej branży się posypało, rzuciła prace bo miała mieć zmienione warunki i postanowiła ze otworzy swój biznes. Jeszcze przed zakonczeniem starej pracy pojechala na wyjazd z koleżanką na ktorym sie praktycznie nie odzywala. Po powrocie pomogłem jej urządzić wszystko do nowego biznesu tak zeby mogła wystartować i zaczelo sie wszystko sypac, kilka razy usłyszałem jak mnie obgaduje do koleżanek, do brata a nawet do ojca. Mówiła ze jest nieszczęśliwa ze ma nudne zżycie itd. Jak zacząłem wchodzić w szczegóły wyszło że na wyjeździe z koleżanką poznały kolegów i się z jednym przespała... Jako że był z innego miasta to chyba był jednorazowy wyskok, ale to wystarczyło żeby wywrocic moj swiat. Na niczym mi tak nie zalezalo jak na dzieciach ktore powinny miec matkę, i mimo że z ich matką nie byłem do konca szczesliwy to byłem gotowy na poswiecenie dla ich dobra. W koncu na poczatku grudnia dowiedzialem sie ze w lutym bedzie "dedline" naszego zwiazku, ze ona jeszcze mnie troche wykorzysta i w lutym przyjedzie z rodzicami i bratem zeby zakonczyc przy swiadkach nasz zwiazek. Ciezko bylo z tymi informacjami zyc wiec przy najblizszej okazji wypalilem o koledze z ktorym mnie zdradzila i powiedzialem jej ze to koniec. Na poczatku sie starala, sprzatala po sobie, robila zakupy byla mila. Po czym przyszły swieta na ktore nie pojechałem do jej rodzicow, po nich zaczela mi proponowac wyjazd z dziecmi gdzies gdzie jest cieplo zamiast ferii, podsylala mi rozne oferty i nawet sie zastanawialem czy faktycznie nie pojechac, ze moze cos sie uda odbudować. Nagle przestała proponowac wyjazd, okazalo sie ze poznala jakiegos goscia z ktorym robi nocne wypady do hotelów na sex, relacja jest na tyle otwarta ze ten mowi jej ze uprawia sex z innymi kobietami, wjechał tinder i kolejne spotkania przeplatane z nocnymi wyjsciami do hetelu. Zaczela wywozic dzieci na weekend zeby nie widzialy jak mama nie wraca na noc do domu bo zaczely zadawac pytania. Każde jej wyjscie to albo "odwiedziny kolezanki" albo czyjes "urodziny". W domu zrobilo sie toksycznie, mieszkanie wystawiliśmy na sprzedaż, praktycznie nie rozmawiamy ze soba a ja ciagle widze ja z usmieszkiem na twarzy jak patrzy w telefon. Kilka razy widzialem jak kolega od hotelu przesyla jej jakies wiadomosci o podtekscie seksualnym. Ciezko mi sie zyje ze swiadomoscia ze ktos taki jest matką moich dzieci. Na razie plan jest taki ze jak sprzeda sie to mieszkanie to dziecmi bedziemy sie zajmowac naprzemiennie co 2 tyg, nie wiem czy takie cos wypali z uwagi na to ze dzieci mogą nie chcec zmieniac rodzica jak bedzie im lepiej u drugiego i pojawią się konflikty. Generalnie jestem totalnie rozbity tym co sie dzieje, zaniedbuje prace i ciezko mi sie spi... :/ Zastanawiam się czy isc po bandzie i zrobic rozliczenie konkubinatu, czy starac sie o opieke nad dziecmi, czy dac sobie czas i zobaczyc jak to sie pouklada...Chyba przyjdzie Ci uciekać z tego układu jak najdalej;
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Taki tupet potrafiła mieć..Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat

Cytat
Cytat

Cytat
;Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Cytat
Z takim podejściem to nawet jakby się udała do specjalisty to za wiele jej nie pomoże, chyba że by poddała się obserwacji przez jakiś czas.Cytat
Ja wtedy miałem koleżankę która tylko czekała na moje przyzwolenie, ale ja nie potrafiłem zdradzić będąc w związku.
Wszystko o czym piszesz daje pewien obraz Waszej wspólnej niedojrzałości;
To wszystko oparte było na glinianych nogach, powierzchownościach; nie ma ani słowa o uczuciach, za to o praniu, zmywaniu, gotowaniu itd.
Cytat
Podejrzewasz, że z kobietą dzieje się coś złego; jest niestabilna emocjonalnie a Ty w nagrodę robisz jej drugie dziecko i jakby tego było mało bierzesz z nią kredyt na mieszkanie; chłopie zacznij myśleć;
Za chwilę się okaże, że kobieta jest borderką i dopiero będzie niewesoło.
Cytat
Co masz na myśli?
Cytat
To że ona się puszcza nie jest powodem odebrania jej praw rodzicielskich.
Ja raczej na Twoim miejscu zadbałbym o zapewnieniu sobie na papierze kontaktu z dziećmi, idź i zasięgnij rady adwokata.
Zbieraj wszelkie dowody jej zdrady dla potomnych.
Cytat
Dlaczego na to siÄ™ zgadzasz?
Krzywdzisz siebie tym "poswieceniem", a przede wszystkim dzieci, bo fundujesz im dysfunkcyjna rodzine.
Koedy zamierzasz zaczac stawiac tej kobiecie granice i egzekwowac to?
Kiedy zamierzasz przestac odgeywac sluzalcza role wobec niej?
Cytat
Wszystko o czym piszesz daje pewien obraz Waszej wspólnej niedojrzałości;
To wszystko oparte było na glinianych nogach, powierzchownościach; nie ma ani słowa o uczuciach, za to o praniu, zmywaniu, gotowaniu itd.
Próbowałem stawiać granice, miedzy innymi stad były kłótnie. W pewnym momencie człowiek się poddaje bo woli dla spokoju pewne rzeczy wziąć na klatę.
Co do uczuc, na poczatku ich nie bylo... pozniej sie pojawiły a wraz z pierwszym dzieckiem częściowo na nie przelały. Jeśli bym się miał zastanawiać czy ja szczerze kochałem to pewnie tak, czy okazywałem to uczucie? myślę ze nie bo ciężko okazywać uczucie komuś kto Cię nie szanuje. Czy szanowałem ją? też rożnie z tym bylo, czasem w kłutni potrafiłem jej dopiec...
Cytat
Za chwilę się okaże, że kobieta jest borderką i dopiero będzie niewesoło.
Wiem że to dziecinne ale wtedy człowiek myślał innymi kategoriami, to był taki sex na zgodę, miało nas to w jakiś sposób z cementować...:/ młodsze dziecko ma 6,5 roku więc od tamtej pory mignęło trochę czasu.
Co do borderki... czasem się zastanawiałem nad jej zachowaniem i troche by pasowało, ona kiedys chodzila do psychologa ale z tego co wiem to tam mowila ze nie ma we mnie wsparcia... Obecnie leczy sie psychiatrycznie (telepordy) dostaje leki ktorych nie bierze bo psychiatra byl jej potrzebny zeby wyludzic zus po ustaniu stosunku pracy.
Cytat
Co masz na myśli?
Wyremontowałem jej całe mieszkanie ktore wynajmowala splacajac swoja czesc rat kredytu a pozniej sprzedala i splacila pol kredytu a to co zostalo trzyma na koncie. Do nowego mieszkania nie miala prawie wkladu wlasnego, od rodzicow dostala polowe tego co ja wpłacałem, a udzialy w mieszkaniu mamy 50:50. Teraz przy sprzedazy w teorii bysmy dostali po polowie kwoty za którą je sprzedamy.
Cytat
Ja raczej na Twoim miejscu zadbałbym o zapewnieniu sobie na papierze kontaktu z dziećmi, idź i zasięgnij rady adwokata.
Zbieraj wszelkie dowody jej zdrady dla potomnych.
Mam kilka nagran z kamery jaka mielismy w salonie jak np podczas odrabiania lekcji zaczyna sie wydzierac dziecku do ucha. Takie zachowanie juz jest takim powodem.
Cytat
Dlaczego na to siÄ™ zgadzasz?
I tu jest problem bo z jednej strony to dziadkowie, ja dzieciaki czasem tez do swoich rodzicowi woze zeby z nia pobyly. Z drugiej strony dzieci nie chca jezdzic do jej rodzicow wiec za kazdym razem to mala przeprawa. Zastanawiam siÄ™ czy w koncu nie powiedziec NIE.
Komentarz doklejony:
Cytat
Krzywdzisz siebie tym "poswieceniem", a przede wszystkim dzieci, bo fundujesz im dysfunkcyjna rodzine.
To obecnie to juz tylko strzępy rodziny... dzieci widza co sie dzieje i maja swiadomosc tego ze niebawem juz nie bedziemy mieszkac razem...
Cytat
Nie wiem czy na to nie jest juz za pozno, z jej perspektywy sie rozstalismy i ona moze robic co sobie chce... Nie musi mi sie tlumaczyc i kazde moje próby zaburzenia jej tej wizji skutkują tym że zaczyna sie wymiana zdan. Ja mowie zeby zachowala resztki pozorow do poki sie nie wyprowadzimy a ona ze mozemy sie naprzemian wymieniac mieszkaniem, pol miesiaca ona mieszka a pol ja...
Cytat
Trochę już zacząłem, obecnie wymam od niej sprzątania po sobie. I o dziwo to działa. Potrafi nawet sama wstawić pranie czy wymienić naczynia w zmywarce... Niestety nie wiem co i jak dalej z tym wszystkim robic...:sos
Cytat
Żeby nie było, że stawiam diagnozę, ale dla mnie Twoja żona jest porządnie zaburzona; może to border może afektywna dwubiegunówka a może rys narcystyczny ale po Twoim opisie to ona normalna nie jest;
Czy nie miałeś wrażenia, że zawsze Twoja kobieta wszystkich, którzy sa gprzej sytuowani traktowała z góry i z pogardą?
Nie miałeś wrażenia, że wszystko co robi jest wynikiem chłodnej kalkulacji a nie autentyczności, naturalności i spontaniczności?
Czy miała tendencje do kłamstw nawet z błahych powodów?
Ile ma prawdziwych koleżanek, kolegów, przyjaciół?
Czy czułeś się czasem tak jakbyś był wykorzystywany do osiągania jej celów?
Czy zwrócenie uwagi albo krytykę potrafiła przyjąć czy zawsze traktowała jak atak i kontratakowała?
Jak się zachowywała jak ją złapałeś na kłamstwie?
Jakkolwiek ta kobieta nie jest zaburzona, z takimi ludźmi bardzo ciężko jest stworzyć prawdziwą relację/rodzinę oparta na głębokiej więzi;
Tacy ludzie co gorsza nie są chętni do zmian bo nie dostrzegają w sobie problemu; a jak już idą do psychiatry lub psychologa to w takim celu jak Twoja kobieta aby odnieść jakąś korzyść a nie zająć się problemem; współczuję; znam z autopsji.
Nie dawaj wciągać się w dyskusje inne niż dotyczące dzieci; rozmowa ma być krótka i konkretna; nie dawaj się wciągać w jej gierki; nawet jakbyś miał rację, stanął na rzęsach i udowodnił jej, że to co mówisz ma potwierdzenie w faktach to i tak zostaniesz tak zmanipulowany, że sam zaczniesz się zastanawiać nad tym czy aby Ty jesteś normalny;
Chyba przyjdzie Ci uciekać z tego układu jak najdalej;
Cytat
Ona generalnie ludzi traktuje z pogardą, nie szanuje nikogo. Potrafi drzeć się na matkę a nawet bluzgać podczas rozmowy jeśli ta ma inne zdanie na jakiś temat a w konsekwencji rozłaczyć się i zablokować jej numer w telefonie na kilka dni aż ochłonie. Zawsze chce mieć rację. Miła jest tylko w początkowej fazie znajomości, później jak ktoś ma odmienną wizję na jakiś temat to staje się konfliktowa. Potrafi "przyjaciółki" blokować na FB tylko dla tego że mają inne zdanie niż ona.
Cytat
Miałem, ona jest bardzo wyrachowana i uwielbia być na tapecie, pokazywać jak jest świetnie zorganizowana i często to podkreśla w różnych rozmowach. Mówi że zawsze kieruje się rozumem, że kalkuluje. Doskonałym przykładem były konfabulacje jakie prowadziła z koleżankami i rodziną na mój temat zanim ja się wszystkiego dowiedziałem, tak aby zdyskredytować mnie w ich oczach i uświadomić że ma nudne życie i jest nieszczęśliwa. Zaczęła od urabiania brata który sam miał problemy w związku, poźniej był ojciec który miał urobić matkę. Matka mnie bardzo lubiła i strasznie przezywa to co się dzieje mimo że to co wiedzą jej rodzicie to tylko promil...
Jeszcze na początku jak rozmawiała o rozstaniu ze mną mówiła że się wyprowadzi a dzieci zostaną ze mną. Zapytana co jeśli dzieci nie będą chciały później z nią mieszkać mówiła że będą mieszkały ze starym. Obecnie chyba sobie przekalkulowała wszystko bo nie ma zamiaru sie wyprowadzać "bo ja w sądzie powiem że się opiekowałem dziećmi".
Cytat
Ciężko powiedzieć bo wcześniej gdy życie biegło swoim normalnym torem nie próbowałem sprawdzać czy mnie z czymś okłamuje, w momencie jak zacząłem grzebać okazywało się że wiele rzeczy jakie mówi są wymyślone albo dopowiedziane. Potrafi innym kłamać i faktycznie są to takie błahe rzeczy żeby się podbudować w ich oczach.
Cytat
Znajomych ma na prawdę wiele, przyjaciółek ma chyba jedna, tą z którą pojechała mnie zdradzić, ostatnio odświeżyła sobie kontakt z koleżanka ze szkoły i codziennie rozmawiają. Obie te jej psiapsiuly są osobami samotnymi niepotrafiącymi zbudować związku z wiecznymi perypetiami tinderowo romansowymi włączając w to knucie, śledzenie partnerów, gierki emocjonalne i podrzucanie innych kobiet dla testu wierności, generalnie dramat jak się na to patrzy z boku.
Ojjj tak.... Nawet w momencie zanim wyjawiłem jej prawdę i zakończyłem związek mówiła do koleżanek ze wyczuwam że ona sie zmieniła i zaraz zaczną sie prezenty, ze mnie wykorzysta jeszcze trochę odświeży garderobę itp
Atakowała, np ona generalnie miała problemy z higieną. Mycie dłoni po powrocie do domu, brzydki zapach z ust, śmierdzące stopy. Niezależnie w jaki sposób dawałem jej znać ze coś jest nie tak odbierała to jako atak i wyzywała mnie od chamów i prostaków... Takie zachowanie było przy każdej uwadze niezależnie od tego co to było. Ona lubi szyć, wystarczyło się zapytać "czy to już tak będzie?" i odpowiadała z agresją i pogardą jakbym ją krytykował.
Zawsze się wypierała, zawsze. Niezależnie od tego jakie miałem dowody ona nigdy się nie przyznawała do kłamstwa. A jak już widziała że to nie działa to brała to na przeczekanie, aż sprawa rozejdzie sie po kościach. Kilka cichych dni i kontakt wracał... Jak to się pięknie określiła w rozmowie z przyjaciółką "Ja to jestem taka ku...a że zawsze idę w zaparte"