Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 1 zobacz kto)
~ Dilka

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 67
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,612
Najnowszy Użytkownik: Niepewnyon
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Zdradziła i odeszła do innego
Zdradzony przez partnerkę/dziewczynęHistoria ma klika etapów, przeszliśmy razem wiele. Byliśmy razem 5,5 roku. Od tygodnia nie jesteśmy razem. mam 28 lat

- Żyliśmy razem od końca jej studiów, szybko się poznaliśmy i bardzo szybko razem zamieszkaliśmy, mieliśmy wspólnego zwierzaka, łączyło nas wiele wspólnych chwil, codzienne powroty do domu i obecność tej drugiej osoby, wyjścia, wyjazdy, imprezy rodzinne. Znaliśmy swoje rodziny byłem przez nich traktowany bardzo dobrze, nie układało nam się tylko w relacji znajomych których miała bardzo toksycznych, wydawało mi się że my byliśmy dobrym związkiem a jej znajome można określić mianem wolnych strzelców co chwile zmiany, problemy w związkach, krótkie związki, lub znajomości bez zobowiązań itd, Miałem niestety obiekcje (można napisać że byłem pewny) przez te lata że prowadziła w czasie studiów podobne życie.

- Mieliśmy kilka poważnych rozmów raz na rok wypływały te rozmowy bo czułem że coś jest nie tak, że nie byłem do końca tym czy ona by chciała, wydawało mi się że jestem dobrą opcją do ustatkowania się, ale przy jednoczesnym niezaspokojaniu jej oczekiwań życia takie jakie prowadziła wcześniej.

- Mieliśmy zrobić remont w mieszkaniu, po remoncie chciałem się oświadczyć, od dwóch lat staraliśmy się o dziecko, badaliśmy się i leczyliśmy się i badania wszystkie wychodziły u mnie dobrze, bardzo chciałem tego dziecka, jednak nie chciałem o tym rozmawiać i naciskać bo ona miała problem, nie chciałem jej ranić. (bo jak komuś powiedzieć że się chce dziecka z drugiej strony jak go nie będzie to i tak cię będę kochał żeby ta osoba zrozumiała? i żeby nie wyjść na obojętnego albo na kogoś kto skreśli wszystko jak dziecka nie będzie..)

- mieliśmy swoje problemy jak każdy, wszystko budowaliśmy razem, w każdym etapie życia po jej studiach (w tym czasie się poznaliśmy) robiliśmy wszystko razem i do wszystkiego dochodziliśmy.

- przyszedł czas remontu, nie mieliśmy się gdzie wyprowadzić, ona ze zwierzakiem poszła do mamy (nie dało się iść z nią ze względu liczebności ludzi w domu i komfortu jakiegokolwiek) ja próbowałem spać w domu, nie dałem rady, wylądowałem w domu rodziców, dzieliło nas jakies 6km widywaliśmy się i normalnie obcowaliśmy, codziennie byliśmy u siebie na mieszkaniu, jednak czuła się opuszczona i samotna (przyznała na końcu że nic nie czuje i że ja się staram i żeby ona coś czuła) ja tego nie odczuwałem i nie widziałem zmiany, chodziła raczej zadowolona.
Dopiero ostatni tydzień przed końcem remontu zobaczyłem że coś się dzieje, nie chciała powiedzieć nic. w piątek przed dzień remontu jeszcze byliśmy na posiadówce u mojego brata, naciskałem na nią żeby mi powiedziała oczywiście robiłem to na osobności, powiedziała w samochodzie, że nie wie co czuje, że jak wróci to mnie bardzo zrani, nie wie czy chce wracać do mieszkania, nie wie co ona od siebie chce i nie może żyć sama z sobą, że mnie kocha bo nie może powiedzieć że nie kocha i zależy, zapewniałem ją o to samo i chciałem żeby wróciła do mieszkania bardzo, mówiłem że kocham wszystko co czułem. Sobota rano nie chciała się za bardzo spotkać, jednak się zgodziła po wszystkich wymówkach, bylo tak samo jak w samochodzie, nie wiedziałem co mam zrobić już żeby przekonać ją że mi zależy i kocham i że najbardziej czego chce to powrotu razem do domu, przy wyjściu powiedziaa zebym został tak jakby tego nie chciała, pytała czy ma wrócić do domu i wszystko posklejamy? powiedziałem że chce tego bardzo i tylko tego, chciała zostać na noc jeszcze jedną u mamy że chce z nią porozmawiać i potrzebuje jeszcze tego jednego dnia.

- dzwoniłem w dzień nie odbierała odebrała i powiedziała ze jest u koleżanki szeptem
- dzwoniłem i pisałem w niedziele nie odbierała i nie odpisała, wieczorem tylko napisała że nie potrafie uszanować tego że potrzebuje przestrzeni.

rano w poniedziałek zauważyłem że mam jej konto na fb zapamiętane na laptopie, okazało się że ma wiadomość z niedzieli bo wcześniej wykasowała, były tam pikantne wiadomości z których wynikało że zdradziła, szukała z nim mieszkania już w tygodniu.

- o 7 rano w poniedziałek pojechałem do niej jej to wszystko powiedzieć, przyznała że jakbym nie poszedł od niej w sobote to by było zupełnie inaczej, z tego co mi powiedziała zrozumiałem że po naszej rozmowie pojechała do niego i się z nim przespała dzwoniłem do nie to nie była u koleżanki tylko u niego, w niedziele potrzebowała przestrzeni i też była u niego. Do tego wszystkiego o niczym miałem się nie dowiedzieć tylko dać jej czas do namysłu i przestrzeń (powiedziała również że zrobiła to i nie czuła wyrzutów sumienia żdadnych), niestety dla niej traf był taki że sam to odkryłem, jak już rozmawialiśy to mówiła że pierwszy raz się zobaczyli 2 tygodnie temu, i nic wcześnej przed tą sobotą nie było jeśli chodzi o tematy zdrady fizycznej, jednak w piątek widziałem że pisali razem i wysyłali mieszkania sobie.

- jestem na etapie gdzie już zabrała wszystkie rzeczy trwało to 3 dni, rozmawialiśy o tym wszystkim, mówiła że nie wie czemu tak się stało po prostu pojechała w sobotę do niego i się stało. Gościa zna od urodzenia coś ich wcześniej łączyło, jest młodszy 4 lata od niej i jak ona kończyła studia to on zaczynał nad morzem w marynarce więc bardzo daleko.

- rozmawialiśmy mówiła że od roku nam sie nie układało że byłem obojętny i bez żadnych emocji (nie odbierałem tak tego) wydaje mi się że na te tematy się rozmawia i pracuje nad tym. Powiedziała że nie wyszło nam i już.

- Ostatni dzień wyprowadzki powiedziała że byłem z nią z przyzwyczajenia bo było mi tak dobrze, że nie czuła się bezpieczna i nie miała stabilizacji chociaż mieliśmy mieszkanie, pracę ja prowadziłem działalność wiadomo raz lepiej raz gorzej, mieliśmy plany o dziecko i się o nie staraliśmy dość długo, ona na tym temacie była bardzo zafiksowana. zaplątywała się przy tych rozmowach w swoich kłamstwach i nie wiem w co wierzyć.

- na końcu powiedziała że mogło się tak stać nawet za dziesięć lat bo ona widzi że straciła siebie, chce coś zrobić dla siebie nie dla kogoś.

Generalnie czuję się jakbym to ja pchnął ją do tego co zrobiła i że w sobotę zaprzepaściłem swoje życie z nią, jednak z drugiej strony powinna walczyć w jakiś sposób, rozmawiać, coś pokazywać jakąś chęć, mówić że coś jest nie tak, chociaż się tak zachowywać, niestety nic z tych rzeczy nie było. Ktoś który kocha zachowuje się w taki sposób że zamiast walczyć, sklejać i rozmawiać i pracować idzie do kogoś innego do łóżka? odpowiedziała mi że już nie widziała sensu po sobocie.. jednak chyba chciała zostawić sobie koło ratunkowe.

Nie wiem co myśleć, wiem tylko że już nic tego nie będzie i musze zacząć nowy etap, problem w tym że myślę że jest coś zemną nie tak bo ona to wszystko przy tych rozmowach przedstawiła w taki sposób że jestem w to stanie uwierzyć tylko że nic nie mówiła o swojej winie.
Komentarze
Strona 1 z 4 1 2 3 4 >
poczciwy dnia październik 23 2020 11:46:20
Powiedziała Ci to co chciała powiedzieć; jej tłumaczenia nie wychodzą poza ramy klasyka.
Trochę poboli i przestanie; ktoś nad Tobą czuwał, że nie udało się z tym dzieckiem;
dziś powinieneś za to dziękować.
Na szczęście nie macie wspólnych zobowiązań więc wystarczy zamknąć za sobą drzwi i rozpocząć nowy etap.
Nie bierz do siebie jej tłumaczeń, aczkolwiek pewnie swój udział w kryzysie miałeś;
Głowa do góry; coś się kończy a coś nowego zaczyna; jesteś młody życie przed Tobą; wyciągnij wnioski; prześwietl siebie z góry na dół aby w przyszłości nie powielać błędów;

Romanos dnia październik 23 2020 12:06:48
No i znow "wszystkiemu winna" jest osoba, ktora zostala zdradzona.
To nie Twoja wina, ze ona postanowila Cie zdradzic. Fakt, jesli byl kryzys w zwiazku, Ty zapewne ponosisz za ten kryzys czesc odpowiedzialnosci, ale nie za jej zdrade. Nie daj sobie tego wmowic.
Boli, bo nagle zabraklo obok kogos, kto ladnych kilka lat "oddychal tym samym powietrzem", ale ten bol minie.

Zdradzony1233 dnia październik 23 2020 12:13:57
Najgorsze jest to, że myślę teraz że wcale nic nie czuła i to co ja podejrzewałem przez prawie 6 lat to prawda, tylko czy normalna osoba stara się o dziecko z kimś z kim nie jest szczęśliwa? Przez ostatni czas (1,5 roku) robiła wszystko żeby móc mieć dziecko i byłem jej tylko potrzebny po to żeby je mieć (takie miałem wrażenie od pewnego czasu), może jakby się udało je mieć to by je zabrała i odeszła po wszystkim. Naprawdę nie wiem co mam myśleć, mi by przez głowę nie przeszło żeby ją zdradzić, kogokolwiek zdradzić w taki sposób i jeszcze miała chęć to ukrywać, nie rozumiem tego i nie dowiem się jak było bo zapewne nie zdołała powiedzieć na końcu szczerej prawdy. Dla mnie to co się stało jest chore bo nikt nie jest z tobą tyle lat i chce mieć dziecko nawet jeszcze podczas tego remontu się staraliśmy, nagle podobno 2 tygodnie wcześniej przychodzi dawny znajomy i nie ma nic.

blebleblee dnia październik 23 2020 12:14:32
wciska ci ciemnote, zna go od 2 tygodni, ale od tygodnia szukali mieszkania dla nich? od roku byles obojetny? no przecie nie powie ci w twarz jestem ku..wa co z jednym w zwiazku ale z drugim za plecami sobie ukladam zycie

Zdradzony1233 dnia październik 23 2020 12:27:29
Powiedz mi tylko po co ona chciała tego remontu oraz po co w jego czasie również inwestowała pieniądze w jego wykonanie bo jeśli to by trwało dłużej niż 2 tygodnie to ja tego nie pojmuję i nie pojmuję też tego że chciałaby się dalej starać o zajście w ciążę zemną. Ta historia moja jest tak zagmatwana że jestem w etapie w którym nic nie wiem, a nawet jakby było tak jak ona mówi to czy to jest możliwe w głowie normalnego człowieka się by to nie mieściło że ja odkopuje albo ktoś mnie odkopuje pod latach i po 2 tygodniach i 3 spotkaniach na kawach (podobno) ide z nią do łóżka i szukam mieszkania jeszcze wcześniej.

obserwator dnia październik 23 2020 12:41:33
Ale żeby tak łatwo poświęcić wszystko dla 2 tygodniowej odnowionej znajomości i dla gościa 4 lata młodszego? Stabilizacja niby i szukanie mieszkań z kimś po takim krótkim czasie odnowionej znajomości, kasowane wiadomości na Facebooku? Wiesz tyle ile ona ci powiedziała a że nie wiesz wszystkiego więc przedstawiła Ci wersję light i to w taki sposób by nie mówić o jej winie tylko tym jak ona czuła i co czuła, że to niby dobre jest by tą większą część winy od siebie odciągnąć na rzecz jej uczuć, ciebie i czego tam jeszcze.
To wszystko ma głębsze dno no bo jak to tak sicieme walić, nie odbierać telefonu i oddawać się innemu, nie podjąć niczego w kierunku naprawy u was jeśli coś faktycznie kulało. Tym bardziej że mieliście już plany i były podstawy by coś budować poważniejszego. Jak się domyślam to pewnie te rzeczy zabrała do niego, a nie do swoich rodziców, czy tam do tego mieszkania które tak szukali pieczołowicie?
Nie dałeś pewnie pierścionka przez ten czas zaręczynowego, dzieciaka, napatoczył się kochaś i poszła w długą tłumacząc ci jakieś banialuki.

Romanos dnia październik 23 2020 12:51:08
Wiesz jak to jest z malpami? Nie puszcza strej galezi zanim mocno nie chwyco nowej.
Raczej nie wierzylbym w ledwie dwa tygodnie (w tym caly tydzien na szukanie mieszkania), ale oczywiscie statystycznie i to jest mozliwe. Napisales, ze w pewnym momencie wygarnela Ci, ze "od roku wam sie nie ukladalo"? No to przyjmij, ze pewnie do tego roku szukala "wyjscia z impasu" (co nie oznacza oczywiscie, ze natychmiast znalazla).
Ze o problemach powinno sie rozmawiac? No taaaak... oczywiiiiscie...
W idealnym swiecie tak jest, ale wez poprawke na to, ze zyjemy w swiecie realnym.

obserwator dnia październik 23 2020 12:52:03
Cieszyć się że faktycznie tak to się skończyło jedynie bo tera zbędnym byś bulił alimenta nie widząc jej i dzieciaka. Łaska chyba jest faktycznie jakaś niedojrzała i tylko kieruję się swoim chceniem, oczekiwaniami. Zwiała przed ukończeniem remontu, więc plany ewakuacji które wyczytałeś na facebooku weszły w życie jedynie. To było zamierzone i przemyślane, a te teksty jak ona się czuła to taka forma upłycenia tego wszystkiego. Myślę że jakbyś miał możliwość poczytania tego wszystkiego co było pokasowane dałoby ci lepszy obraz postrzegania tej całej sprawy.wypisała się po prostu z tego związku na rzecz czegoś nowego.

Zdradzony1233 dnia październik 23 2020 12:52:08
"obserwator" on nie ma mieszkania, szukają na wynajem, rzeczy podobno wzięła połowe jej koleżanka a połowę mama dopóki nie znajdą,

Nie dałem pierścionka ponieważ nie jesteśmy za bardzo wierzący i najbardziej zależało nam na dziecku i generalnie nie zemną był problem tylko ona go niestety miała jeśli chodzi o spawy zajścia w ciąże.

ich coś łączyło wcześniej przede mną tylko to nie miało sensu z powodu jego wyjazdu, nie wiem może teraz go zobaczyła gdzieś (podobno) i odżyło, wszystkie sytuacje życiowe przed tym remontem i na początku pokazywały że jest okej nikt normalny jeszcze się nie stara o dziecko jak ma kogoś nowego na boku i to do niego chce iść, nikt normalny nie inwestuje i inicjuje remontu jak nie chce wrócić do tego mieszkania.

Pierścionek chciałem dać po remoncie żeby było tak jak powinno, chcieliśmy jak już tylko ślub cywilny.

obserwator dnia październik 23 2020 13:21:45
No to może faktycznie długo to nie trwało ale tak jak w twoim przypadku tak będzie i z nim czyli szybko i intensywnie.
Znajomą mam i ona też spotkała moby przyjaciela po latach będąx już w związku i zaręczona no i bidulka się pogubiła no bo jak tu kochać dwóch no ale jak to bywa to co nowe jest świeższe i bardziej intensywne od tego starego co już znamy takie szare. Oddala pierścionek i zerwała zaręczyny oczywiście zanim to zrobiła miotała się ale też zaczęła dostrzegać więcej wad tego swojego narzeczonego a bo on taki i owaki, oczywiście nowe love jest lepsze na początku,sam pozostawia wiele do rzyczenia czy że mógłby być taki czy taki ale jest to akceptowalne no chyba że po prostu się do tego przyzwyczai. Jest z tym nowym na zasadzie ale już tak że no co ma być to będzie najwyżej się rozejdą. No to są takie dylematy i decyzje czasem ludzi bo ziemia mimo wszystko będzie kręcić się dalej
Nie wiem czy ona zdradzała swojego narzeczonego ale tak jak posłuchałem to myślę, że pewnie i byłaby skłonna to zrobić jak i to że udawać przed nowym czy zatajać że w ogóle ma faceta czy już nawet narzeczonego. Reszta to tylko pułapka jej odczuć czym się kierowała w danej chwili no a jeszcze się taki nie narodził co by to wszystko umiał dosadnie rozłożyć na czynniki pierwsze i przeanalizować.
Kto wie może i ta twoja była podobnie Podziałała. Nie układaj się tak kolejnym razem pod nie i to czego chcą w danej chwili. Trzeba mieć trochę jaj i pokazać im że ma się swoje zdanie czy że inaczej się widzi pewne sprawy. Bo jeszcze się może okazać że za jakiś czas będzie brylowała z brzuchem na tym faceboku,a czas szybko leci. Tak ją ta nowa miłość uskrzydli,że się okaże co on mógł a ty nie podołałł i to przez tyle czasu dziwnym trafem. Może się zabezpieczała umiejętnie o czym nawet mogłeś nie wiedzieć.

Strona 1 z 4 1 2 3 4 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Jestem w ciąży mąż mnie zdradził
Mój mąż mnie zdradził
zdradziła bez wyjaśnień
zdradziła, nie wyjaśniła
Odeszłam po raz drugi i ostatni
Zdradziła i odeszła do innej
Ma innego jestem naprawdę z tym sam.
Zdradziła mnie z Kuzynem
Zdradziłam i po tym dowiedziałam się że on wcześniej to zrobił
Zdradziłem wirtualnie
Mąż zdradził i twierdzi, że nigdy mnie nie kochał
Mąż zdradził drugi raz
Mam przypuszczenie ze zona mnie zdradziła
Zdradziła mnie dla zdradzonego.
Jak grom z jasnego nieba .Zona mnie zdradziła
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Zdrada po 7 latach z...
Proszę o opinię
moje piekło
Historia jakich wiele
Jestem w ciąży mąż m...
Czuję się zdradzony,...
Powrót po długiej ni...
Kolejny uszczęśliwio...
"Nie moge tego kontr...
Nie wie co myśleć
Mój mąż mnie zdradził
Zdradzona
Bardzo nieoczywista ...
zdradziła bez wyjaśnień
Pomoc i początek
Zdrada emocjonalna
Prośba o poradę
Moja zdrada
związek na odległość
Co ich łączy?
Romans z "kolega"
Zdrada - co robić?!
Jak sobie z tym pora...
oszukany
Zdradziła i odeszła ...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Dilka
13/11 21:50
Lord! Gdzie byłeś, jak Cię nie było? smiley

Archiwum
Reklamy
Masaż Kęty
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info