Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 53
Użytkownicy Online: piotr73

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,381
Najnowszy Użytkownik: Kasienkamalenka
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Tak kochal, ze az zdradzil - teraz zada rozwodu.
Zdradzona przez mężaJuz nie mam pomyslow jak sobie poradzic w calej tej sytuacji, wiec zrzuce troche emocji tutaj - liczac na Wasza pomoc.
Pomine retoryczne pytanie, jak moglby mi zrobic, bo jak widac mogl, zrobil i czuje sie z tym doskonale.
Bylismy razem ponad 6lat razem, 3,5 roku po slubie, Milosc jak z filmu: on za granica, przeprowadza sie dla mnie, wspolne plany, mieszkanie, cud-miod malina. Na poczatku moj bohater - partner idealny, po powrocie do Polski role sie zamienily, to ja nosilam spodnie w zwiazku i niestety tak zostalo. Zarabialam wiecej, ogarnialam wszystkie istotne i mniej istotne kwestie, bo przecie "zrobisz to lepiej". Czulam sie w tym zwiazku osamotniona i przede wszystkim nie czulam sie bezpieczna - nie bylo rozmowo, mimo, ze ja zawsze na nie liczylam - mowilam co czuje, komunikowalam, nie kazalam sie domyslac - niestety On nie reagowal. Scenariusz wszystkim dobrze znany: kochamy sie, klocimy sie, i wierzymy, ze jutro bedzie lepiej, a milosc zniesie wszystko. Tlumaczylam sobie jego wyobcowanie tym, ze jest DDA i ma trudnosci z wyrazaniem emocji - ah! szkoda, ze mialam tez tyle empatii kiedy wyzywal i przeklinal na mnie jak wyprowadzalam go z rownowagi i obracalam kota ogonem - zawsze mial jakies wytlumaczenie, Ale do rzeczy: jako cudowna zona, staralam sie ciaggnac go do gory, pomagalam ze znalezeniem kazdej pracy, wspieralam, wierzylam w niego. W czerwcu zdecydowalismy sie starac o dziecko, piekne plany, piekne marzenia, piekne sms, wspolne wakacje - sex tylko taki sobie, bo szczyt gry wstepnej mojego meza sprowadzal sie do slow "pokaz *ipke" albo "bedziemy sie dzis parzyc.." Romatyk, wiem - dziwil sie, ze nie plone na jego widok, chocisz taki piekny, przystojny, wypachniony i wysportowany. W lipcu wkrecilam go do siebie do firmy - bedzie nam lepiej finansoo jak pojawia sie dzieci, a to dwa rozne pietra, myslalam.. Plan zycia, strzal w kolano: 2 w 1. Prace zaczal 2.09 - po niespelna tygodniu w domu slyszlaam tylko o ladnej kolezance, z ktora siedzi przy biurku, o jej pasjach, jaka jest ciekawa, ladna, smieszna, zabawna i jak ja polubie jak ja poznam...Intuicja odrazu podpowiadala, ze cos sie kroi, Pozniej jego rozmowy z kolezanka na komunikatorze, ile wspolnych tematow, ile slodkich fotek jej cudownego pyszczka.. Na moje zarzutym ze to nie jest normalne i nie podoba mi sie to, uslyszalam, Misiek to sa tylko zarty, to tylko kolezanka, chcialem sprawdzic, czy jestes o mnie zazdrosna, Bylam. Jak sto smykow. Nastepne dni poprawne, az do odwiedzin tesciow - podzielil sie informacja, ze staramy sie o dziecko, a nastepnego dnia byl emocjonalnie na innej orbicie - w telefonie rozmowa: Jak tam w biurze - pyta Ona, na co on: Bez Ciebie? Nudno!
We mnie burza z piorunami - ale ze stoickim spokojem powiedziala, ze widzialam rozmowe ze jestem zazdrosna i niespokojna - zostalam uspokojona moim ulubionym "Misiek, to sa tylko zarty". Powrot do pracy, wyjscie integracyjne kochajacego meza: maseczka z rosmmana i pytanie do mnie: jeansy czy spodnie?? koszulka czarna czy biala? Poirytowana odpowiedzialam, ze nie wiem, co lubi jego ladna kolezanka. Polazl, nic nie pisal, a na mojego smsm czy tak swietnie sie bawi, odpisal: Misiek, wyluzuj, jest fajnie, rozmawiamy. Czekalam na niego, przyszedl podchmielony i zaczal miec pretensje, ze czekam zeby sprawdzic czy jest pijany (miewal z tym nie male problemy), ale ja nie czekalam, ja nie moglam zasnac, bo czulam, ze cos jest na rzeczy, Dzien po spotkaniu integracyjnym, Pan skacowany miotal sie po domu i sapal, zapytalam o co chodzi, co uslyszalam?!?! "Chyba cos sie we mnie wypalilo, patrze na inne dziewczyny i zastanawiam sie jakby bylo z nimi byc. Chyba mnie nie podniecasz. Kocham Cie i chce z Toba byc, ale chyba nie wierze, ze mozemy byc razem szczesliwi..." No i sinusoida emocjonalna trwa kilka dni: kocham, nie kocham, chce, nie chce, Ty tez mowilam o rozwodzie, nie chce rozowdu, chce z Toba zyc, chce rozwodu. Na moje pytanie czy to wszytsko ma zwiazek z kolezanka odpowiedz NIE. NIE NIE NIE. Ok - ja postradalam rozum, zaczelam walczyc jak lwica, po drodze sex, po ktorym maz kazal mi wziac prysznic - zebym czasami nie zaciazyla... Umowilam nas na terapie malzenstka, uslyszlaam, ze nie uprawiamy sexu ze nie jestem jego przyjacielem, ze jestem zla, okrutna i w ogole. Po pierwszej sesji Pan sie wyprowadzil, po czym poprosil o zwrot pieniedzy za czynsz. Terapeutka przekazala mi ze nie zaangazowal sie w terapie, a na jedno ze spotkan ni eprzyszedl. Ja w potrzasku, pisalam listy, plakalam, chodzilam po scianach i do psychologa. Nic nie rozumialam. Podczas spotkania, po nie podejmujac decyzji przyszedl po swoje rzeczy i poprosic mnie o poduszke, bo u kumpla srednio wygodnie, powiedzial, ze terapia miala pomoc ale chyba on rozumie, ze nie chce ze mna byc, Ze przestal mni ekocham po slubie, ze oswiadczyl sie pod presja rodzicow, ze wszystko nie tak. Po drodze mialam usuwanego guza w piersi, nie zaiteresowal sie tematem - po co? Na ostatiej sesji u psychologa, wspolnej, oznajmil, ze chce rozowdu, ze chce zacxac nowe zycie i to decyzja ostateczna, Przyznal, ze nie zrobil wsyztskiego zeby uratowac malzenstwo ale nie bardzo liczyl sie z moim samopoczuciem i informacja, ze ja tego rozwodu nie chce. Los chcial ze nie wylogowal sie z maila na starym laptopie - wpadlam na rezerwacje apartamentu w gorach - apartament dla nowozencow. Detektyw odwalil niezla robote - oczywiscie towarzyszka byla kolezanka z pracy, z ktora cwiczyl chyba kazdy uklad kamasutry, przy swiecach i winie. Do akcji wkroczyli moi rodzice, ktorzy pojechali "skonczyc" ten cyrk ( ja przebywalam za granica). Maz oczywscie ma prawo byc szczesliwy, tak jak ja, co to za sledzenie jego i w ogole sprawa na policje bo wlamalam sie na maila. Po czym wyslal pozew, bez orzekania o winie, podajac jako argumentacje: 2 lata fikcyjnego malzenstwa - strony nie tesknia za soba i od dawna nie laczy ich juz zadne glebsze uczucie. Czy ktos zapytal mnie o zdanie?! Dodam, ze przestal placic za wspolne zobowiazania, wygaduje nieprawde na moj temat, a ja mam niebywala przyjemnosc pracowac w tym trojkacie w jednym budynku. Nie moge sobie porawdzic z tym wszystkim. Ogromnie tesknie, nie potrafie zrozumiec, co sie stalo z czlowiekiem,z ktorym planowalam przyszlosc i ktorego kochalam, Jak mogl przekreslic malzenstwo po kilku tygodniach znajomosci z nowa poznana kolezanka? Prawnik doradza orzekanie o winie w ramach zabezpieczenia przyszlosci i zadbania o swoje ja, Ja nie ukrywam, boje sie. Bardzo boje sie co jeszcze moze wymyslec, co jeszcze moze powiedziec na moj temat aby mnie zranic jeszcze mocniej - chociaz nie wiem czy to jesszcze mozliwe. Mija pol roku, a ja placze codziennie, nie radze sobie z poczuciem pustki i smutku, Uczeszcam na terapie, staram sie zajac soba, ale efekt jest marny. Jestem myslalami z kazdym, kto zostal zdradzony i zycze sobie, i kazdej osobie z osobna, aby wyniesc z tego lekcje i stanac do zycia madrzejszym. I przede wszystskim zeby zaczac ZYC i czerpac z tego zycia radosc. Przepraszam za dlugi wpis - ale podobno pisanie pomaga :)
Komentarze
Strona 1 z 2 1 2 >
Baltazar dnia luty 16 2020 16:05:06
Witaj.Tak czytam i uwierzyć nie mogę. Szczególnie mnie zastanowiło jego zachęcanie cię do seksu.Prymitywizm zupełny a oczekiwania himalajskie.Gdzie go ty spotkalas? Słuchaj ,różne rzeczy spotykają ludzi ,bywa jednak tak że coś co na pierwszy rzut oka wydaje się katastrofą w rzeczywistości jest zbawienne.Jeśli wszystko co tu piszesz jest prawdą ,to właśnie taki to jest przypadek. W sumie nie powiesz chyba że go jeszcze kochasz ,bo tego już bym w ogóle nie zrozumiał.Traktuję twój wpis jako naukę przedmałżeńskia ,tylko to nie to forum.Czyżbyś się za coś winila? Myślę że jednak spotkało cię szczęście bo możesz się uwolnić bezkarnie od kłamcy ,prymitywa i w gruncie bezmozgowca.W czym więc rzecz?

Yorik dnia luty 16 2020 17:03:27
ma trudnosci z wyrazaniem emocji - ah! szkoda, ze mialam tez tyle empatii kiedy wyzywal i przeklinal na mnie jak wyprowadzalam go z rownowagi i obracalam kota ogonem - zawsze mial jakies wytlumaczenie,

to czemu odwracałaś kota ogonem ?

"pokaz *ipke" albo "bedziemy sie dzis parzyc.."

to ja tyle lat nie wiedziałem jak kogoś zagadać a to takie proste smiley
i pokazywałaś?
oczywiscie towarzyszka byla kolezanka z pracy, z ktora cwiczyl chyba kazdy uklad kamasutry, przy swiecach i winie.

a z Tobą jak było? gorzej ? Zazdrościsz kamasutry czy wina?


Masz szczęście dziewczyno, że nie zaciążyłaś. Zamkniesz ten rozdział z zaburzonym narcyzem. Ty nawet nie zauważyłaś jak bardzo jest wpatrzony w siebie. Rozkochał Cię byś za nim latała i zaspokajała wszystkie potrzeby. Może teraz w końcu nauczysz się takich rozpoznawać i nie będziesz już szukać księcia z bajki.
Nie masz się czego bać czy wstydzić.

tazdradzona dnia luty 16 2020 18:50:12
to czemu odwracałaś kota ogonem ?

nie odwracalam, przynajmniej tak mi sie wydawalo, ale wedlug Pana doskonalego wine lepiej przeniesc na kogos innego, byleby nie na siebie...

Dziekuje Wam za powyzsze komentarze.. w sumie chyba czas otworzyc szeroko oczy i zaczac od-idealizowac rzeczywistosc.

a z Tobą jak było? gorzej ? Zazdrościsz kamasutry czy wina?

i tu nie wiem co odpowiedziec... ilekroc to ja proponowalam, kapiele, swieczki, wino to spotykalam sie z odmowa... chyba jednak nasze "jezyki" byly inne. Czy zazdroszcze? Tak - bo mam wrazenie, ze wychowalam chlopa, zalatwilam mu prace marzen, a dostala go dziewczyna zza biurka. I to budzi we mnie ogromna zlosc i poczucie niesprawiedliwosci. Wiecie, to to glupie wrazenie, ze dla niej bedzie tym, kim nie chial od pewnego czasu, byc dla mnie.

Czy kocham?! "Kocham" bardziej teraz, niz jak z nim bylam...bo idealizuje, bo wybielam, bo to ja jestem w pustym mieszkaniu, a on z nia.. Najgorsza jest w tym wszystkim swiadomosc, ze ja to wiem, a glowa i tak tworzy swoje mysli i projekcje, przez co nie pozwala isc dalej z usmiechem, tylko sprawia, ze siedze i placze.. tylko nad kim, i za czym?

Lapie sie nawet na tym, ze rozwazam rozwod bez orzenia o winie, chociaz to pojscie krolowiczowi na reke...i tu nastepne pytanie, czy teraz odpuszczajac, nie bede miala do siebie pretensji za lat kilka, ze znowu zrobilam cos dla niego..

Romanos dnia luty 16 2020 19:00:05
Nie zazdrosc tej dziewczynie - raczej (jesli juz w ogole musisz) wpolczuj lub wrecz ciesz 😁
Bo Twoj (jeszcze) maz pozostanie narcyzem tylko, ze meczyc z nim bedzie sie na szczescie juz inna kobieta. 😁

Yorik dnia luty 16 2020 19:36:28
Czy zazdroszcze? Tak - bo mam wrazenie, ze wychowalam chlopa, zalatwilam mu prace marzen, a dostala go dziewczyna zza biurka.

To naprawdę dobry żart, aż się oplułem smiley
Twoje zdolności wychowawcze są wręcz imponujące, wychowywaniem trudnej młodzieży powinnaś się zająć.
Dziewczynie zza biurka świnię podrzuciłaś, ona myśli, że księcia złapała a za 3 lata znowu się wypali chyba, że wpadkę zaliczą, to jeszcze będą się trochę ze sobą męczyć; kamasutrę też szybko w całości przerobią;
Załatwiłaś mu pracę marzeń ? hmm...nie sądzę. Gdyby nie był tak wszechstronny i wspaniały, że wszyscy tylko na niego czekają to przecież by jej nie dostał;
Ty się martwisz, że pracujecie w jednym miejscu na różnych piętrach, to wyobraź sobie jak ona się będzie czuła po rozstaniu mając go vis a vies smiley

Najgorsza jest w tym wszystkim swiadomosc, ze ja to wiem, a glowa i tak tworzy swoje mysli i projekcje, przez co nie pozwala isc dalej z usmiechem, tylko sprawia, ze siedze i placze.. tylko nad kim, i za czym?

Płaczesz za idealnym światem, który sobie w głowie stworzyłaś. Skoro masz niezwykłe zdolności tworzenia projekcji bajek i urojeń to sobie poradzisz;

.i tu nastepne pytanie, czy teraz odpuszczajac, nie bede miala do siebie pretensji za lat kilka, ze znowu zrobilam cos dla niego..

nie sądzę, takie jak ty można upodlać całe życie, raz na jakiś czas przytulić i będą wierne i szczęśliwe smiley

Baltazar dnia luty 16 2020 19:39:01
Jejku ,dziewczyno ,przeczytaj jeszcze raz co ty wypisujesz w ostatnim poście. Za kilka lat to dla ciebie będzie tylko koszmarne wspomnienie.Ty nie kochasz bardziej ,tylko odczuwasz w tej chwili samotność i pustkę .Miesza ci się złość ,zazdrość ,przywiązanie ,i zlekcewazenie przez niego.Ty troszkę odpocznij od myśli ,może popatrz na jakiś film ,tylko nie romantyczny ,pogadaj przez telefon ,pospaceruj ,upuść troszkę tej energii.Wolno ci być złą w tym momencie ,wredna ,ale życie naprawdę potrafii być piękne w samotnośći też ,przynajmniej czasami.Czy to był twój pierwszy mężczyzna? Chociaż ,wróć ,do mężczyzny to chyba mu daleko.

tazdradzona dnia luty 16 2020 19:44:31
Witaj.Tak czytam i uwierzyć nie mogę. Szczególnie mnie zastanowiło jego zachęcanie cię do seksu.Prymitywizm zupełny a oczekiwania himalajskie.Gdzie go ty spotkalas? Słuchaj ,różne rzeczy spotykają ludzi ,bywa jednak tak że coś co na pierwszy rzut oka wydaje się katastrofą w rzeczywistości jest zbawienne.Jeśli wszystko co tu piszesz jest prawdą ,to właśnie taki to jest przypadek. W sumie nie powiesz chyba że go jeszcze kochasz ,bo tego już bym w ogóle nie zrozumiał.Traktuję twój wpis jako naukę przedmałżeńskia ,tylko to nie to forum.Czyżbyś się za coś winila? Myślę że jednak spotkało cię szczęście bo możesz się uwolnić bezkarnie od kłamcy ,prymitywa i w gruncie bezmozgowca.W czym więc rzecz?


Dzieki Baltazar! Czy sie winie? Ten etap mam chyba za soba, bo to mnie wmawiano i przypisywano wine. A to ja borykalam sie z wiecznie sfrustrowanym kolesiem, z komornikiem, i problemem z trawka i alkoholem... Ale tolerowalam, bo zylam nadzieja - GLUPIA NADZIEJA. Zaluje, ze dalam sie udobruchac w kwietniu, kiedy to ja juz nie wytrzymywalam atmosfery w tym zwiazku - kiedy pierwszy raz ja poszlam do psychologa, zeby nie popelnic bledu, ktorego moglabym zalowac. I co?! Dalam sie nabrac na piekne slowka, maslane oczy, zapewnienia - bo to On taki biedny, taki niepoukladany, a ja hetera z wymaganiami z kosmosu. Podobno go wykastrowalam - moze nawet sie z tym zgodze, ale dal sie, wrecz prowokowal. Kiedy chcialam mezczyzne i chcialam zeby tak sie czul, zawodzil po calosci. Teraz, pewny siebie, juz mnie nie potrzebuje, Msci sie, nie placi, oczekuje podporzadkowania - mia wypadek (pierwsze co pomtyslalam - karma), zlamal oczodol, a ja glupia sie martwilam i chciala pytac o samopoczucie! Jak dobrze, ze madrzy przyjaciele kazali puknac mi sie w leb, bo na drugi dzien to ja dostalalam wiadomosc: zrob z moim numerem co chcesz, od dzis nie place za abonament (chyba odrobil lekcje za pozno, bo billingi telefoniczne mam od wrzesnia smiley )

Komentarz doklejony:
Jejku ,dziewczyno ,przeczytaj jeszcze raz co ty wypisujesz w ostatnim poście. Za kilka lat to dla ciebie będzie tylko koszmarne wspomnienie.Ty nie kochasz bardziej ,tylko odczuwasz w tej chwili samotność i pustkę .Miesza ci się złość ,zazdrość ,przywiązanie ,i zlekcewazenie przez niego.Ty troszkę odpocznij od myśli ,może popatrz na jakiś film ,tylko nie romantyczny ,pogadaj przez telefon ,pospaceruj ,upuść troszkę tej energii.Wolno ci być złą w tym momencie ,wredna ,ale życie naprawdę potrafii być piękne w samotnośći też ,przynajmniej czasami.Czy to był twój pierwszy mężczyzna? Chociaż ,wróć ,do mężczyzny to chyba mu daleko.


Nie pierwszy, nie ostatni smiley Masz totalna racje. Jak dobrze, ze sa ludzie, ktorzy maja juz pewne rzeczy przepracowane i dziela sie ta madroscia z innymi!
Takie jak ja - empatyczne do przesady, faktycznie maja pod gore, bo mysla o wszyskich tylko nie o sobie i swoich potrzebach, albo co rusz sie ich wyrzekaja, Zmadrzeje! Z pomoca Wasza, przyjaciol i psychologa w koncu te zwoje mi sie naoliwia!

Yorik dnia luty 16 2020 19:58:02
Podobno go wykastrowalam - moze nawet sie z tym zgodze, ale dal sie, wrecz prowokowal. Kiedy chcialam mezczyzne i chcialam zeby tak sie czul, zawodzil po calosci. Teraz, pewny siebie, juz mnie nie potrzebuje,

aaaaaaa....to o takie metody wychowawcze chodziło - kastracja smiley
Mam jednak wątpliwości co do efektu końcowego, bo niby Ci się udało ale chyba nie zupełnie tak miało być smiley

tazdradzona dnia luty 16 2020 20:03:41
aaaaaaa....to o takie metody wychowawcze chodziło - kastracja smiley
Mam jednak wątpliwości co do efektu końcowego, bo niby Ci się udało ale chyba nie zupełnie tak miało być smiley


Na kanwie tej histori "pieknej milosci" moglabym stworzyc przynajmniej 1 ksiazke smiley
Matka byc nie chcialam - ale on chyba takiej szukal i taka role mi przypiywal, teraz zarzuca, ze nie mogl byc mezczyzna, bo traktowalam go jak chlopca. Matki potrzebowal, ale z matka podobno sie nie sypia. No coz, moze jego wszechobecna meskosc zakielkowala dopiero przy kolezance. Mam nadzieje, ze nie bedzie mnie to juz wkrotce interesowac.

Yorik dnia luty 16 2020 20:08:19
Chodzisz do psychologa ? to porusz te ostatnie kwestie dostosowywania faceta do swoich wyobrażeń, kastrowania, wymuszania i narzucania swoich oczekiwań. Twoja zazdrość też dziwnie wygląda. Niby uzasadniona a jednak coś nie tak.
Ogólnie masz chyba takie podejście do faceta trochę jak do psa, nabyłaś własność i tresowałaś, więc Ci uciekł.

Strona 1 z 2 1 2 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Co teraz?
Zdradzil?
zdradzil mnie po 2 latach malzenstwa
Zdradzil???
Zdradzil z moja siostra
Zdradzał, a teraz robi z siebie ofiarę - zakończenie
Zdradzał a teraz robi z siebie ofiarę
Jak przygotować się do rozwodu?
zdradzil
zdradził, teraz jest z nią
Zdradzil i zdradza a ja jestem naiwna
Było i się skończyło ale co teraz
Zdradzila mnie a teraz mowi ze nie wyobraza sobie zycia bezemnie
zdradzil i to moja wina bo sie... zaniedbalam
No i co teraz ?
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Zalamana
Ma innego jestem nap...
rok po zdradzie nie ...
Najlepszy przyjaciel...
Zdradziła mnie z Kuz...
42 lata razem, kogoś...
nie wierny partner i...
Zdrada - brak juz siły
Poradźcie Podłej Zdr...
Czy po raz kolejny s...
Badoo
Jestem kochankiem
Już nie zaufam żadne...
Recydywa, co robić d...
Czy zemsta i zniszcz...
Jak wrocic do swiata...
Zabił mnie ...
Jak mam to odebrac?
Dowiedziałem się kil...
Kłamstwa
Zona pod przykrywką
Nóż w sercu
Nie daje rady
Kolejny zdradzony
Żona i stado murzynów
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Romanos
27/03 13:50
Ja natomiast dodam, zeby byc ostroznym, ale nie popadac w paranoje tudziesz w myslenie "magiczne" i cos z pewnoacia ichroni nas przed zachorowaniem. Nienuchroni i predzej lub poNiej kazdy cz

Archiwum
Reklamy
Ujędrnianie pośladków
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info