Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 51
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,233
Najnowszy Użytkownik: Kabuz88
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Zamknięta w klatce
Zdradzona przez mężaWitam wszystkich. Jestem tu nowa, choć z problemem znanym wszystkim tu bywającym, zmagam się dość długo. Jakiś czas temu zostałam zdradzona, i fizycznie i emocjonalnie. Umarłam na pewien czas, gdy się dowiedziałam, ale musiałam się pozbierać choć trochę, dla dobra dzieci... To były strasznie trudne i mozolne chwile, ale suma sumarum zostałam w tym związku. I teraz po czasie (ponad 2 lata), widzę, że to było za szybko, za łatwo, za miękko... Mąż nie tylko, że nie zrozumiał błędu (choć w słowach tak twierdzi), ale wręcz obwinia mnie za wszystko, dosłownie za wszystko. Gdybym była inna itd. Ja wiem, że w konflikcie i kryzysie zawsze odpowiedzialność ponoszą obie strony, ale zdrada to już chyba decyzja jednej, tak myślę. A i uważam, że decyzja karkołomna, nic nie wnosząca a raniąca wiele osób. Piszę tu po to, żeby ktoś z podobnym doświadczeniem odniósł się do moich słów i jeżeli jest bądź był w podobnym położeniu, doradził jak żyć dalej w tak beznadziejnym układzie. Wiem, że łatwo jest powiedzieć - zastaw, odejdź, nie żyj z takim człowiekiem. A co, jeżeli uważa się, że na chwilę obecną nie ma wyjścia? Różne są powiązania, zależności... Czuję się jak w klatce, z której nie ma wyjścia.
Komentarze
poczciwy dnia lipiec 14 2019 20:15:34
Umarłam na pewien czas, gdy się dowiedziałam, ale musiałam się pozbierać choć trochę, dla dobra dzieci...

Na jak długo umarłaś? Czy aby na pewno przeszłaś wszystkie etapy po zdradzie?
Mąż nie tylko, że nie zrozumiał błędu (choć w słowach tak twierdzi), ale wręcz obwinia mnie za wszystko, dosłownie za wszystko.

Pytanie brzmi czy Ty swój błąd zrozumiałaś? Błąd wybaczenia na miękko? Najprawdopodobniej podjętej decyzji bez solidnych podstaw do tego a kierowanej tylko strachem przed nieznanym.
Ja wiem, że w konflikcie i kryzysie zawsze odpowiedzialność ponoszą obie strony, ale zdrada to już chyba decyzja jednej, tak myślę.

Dobrze, że zdajesz sobie z tego sprawę. Pytanie czy coś z tym zrobiłaś przez te dwa lata? A może poszliście oboje na łatwiznę i nie dotykaliście "gówna" aby nie śmierdziało jeszcze mocniej?
Piszę tu po to, żeby ktoś z podobnym doświadczeniem odniósł się do moich słów i jeżeli jest bądź był w podobnym położeniu, doradził jak żyć dalej w tak beznadziejnym układzie. Wiem, że łatwo jest powiedzieć - zastaw, odejdź, nie żyj z takim człowiekiem.

Żaden rozsądny użytkownik nie napisze Ci gotowej recepty. Każda sytuacja jest inna tym bardziej, że dość skromnie opisałaś swoją historię pomijając szczegóły Waszego pożycia.
Jakiej decyzji nie podejmiesz ona musi być tylko Twoja. Wiesz już jednak z własnego doświadczenia, że bez solidnych podstaw do ratowania, decyzja o pozostaniu jest tylko agonią tego związku i stratą czasu.

amor dnia lipiec 14 2019 21:10:13
Mąż nie tylko, że nie zrozumiał błędu (choć w słowach tak twierdzi), ale wręcz obwinia mnie za wszystko, dosłownie za wszystko.

To obrzucane winą drugiego człowieka, to taka norma, gdy brak dojrzałości i ucieczka od odpowiedzialności za swoje życie i konsekwencje własnych działań, czy w grę wchodzi nieumiejętność zobaczenia łańcucha skutków i przyczyn danych wydarzeń.
To wchodzenie w rolę ofiary, które umożliwia karmienie ego, a tym samym ucieczkę od naprawy tego co się zrobiło i zadośćuczynienie wyrządzonej krzywdzie.
I może występować u dwóch stron konfliktu, czy też u jednej.

To, że on robi z siebie ofiarę losu i nie bierze odpowiedzialności za swoje to jego problem. Ty wcale nie musisz w to wchodzić.
Wiesz jak w asertywny sposób bronić się przed takimi jego atakami i obrzucaniem Cię winą?

Wiem, że łatwo jest powiedzieć - zastaw, odejdź, nie żyj z takim człowiekiem. A co, jeżeli uważa się, że na chwilę obecną nie ma wyjścia? Różne są powiązania, zależności... Czuję się jak w klatce, z której nie ma wyjścia.

W sumie żyć obok kogoś, a żyć z kimś, to dwie różne rzeczy.

Zdrada jest wydarzeniem, które zmienia wszystko w relacji. Nie wiem skąd się bierze to fałszywe przekonanie w kulturze i świadomości wielu , że wybaczenie przyniesie powrót do tego co było, ale chyba nie tylko Ciebie, a wiele innych osób trzyma ono w klatce.

To tak nie działa.
Wybaczasz dla siebie, aby móc dalej funkcjonować. Jednak to nie jest tożsame z tym, że po wybaczeniu da się z automatu powrócić do tego co było.
Potrafisz nazwać i określić to, co daje Ci poczucie, że jesteś w klatce?
Myślałaś o tym, aby powoli zacząć wychodzi z tych powiązań i zależności? Zastanawiałaś się jak to zrobić, aby z nich wyjść?

matrix dnia lipiec 14 2019 21:16:28
ja pozwolę sobie zacytować Amor
Są osoby które rozwiodły się formalnie i odeszły emocjonalnie. Są osoby, które rozwiodły się formalnie, a emocjonalnie nadal w związku pozostają.
Są osoby, które nie rozwiodły się formalnie, ale odeszły emocjonalnie. I są osoby które nie rozwiodły się formalnie i nie odeszły emocjonalnie.
Możesz emocjonalnie się odciąć od niego choćby na jakiś czas aż staniesz na nogi , nie potrzebujesz do tego rozwodu i podejmowania poważniejszych decyzji, organizuj czas dla siebie a nie dla was

Yorik dnia lipiec 14 2019 22:14:31
Klarra,
Mąż nie tylko, że nie zrozumiał błędu (choć w słowach tak twierdzi), ale wręcz obwinia mnie za wszystko, dosłownie za wszystko. Gdybym była inna itd.

A jak dokładnie brzmią zarzuty?
Oskarżona przyznaje się do winy czy nie?

Klarra dnia lipiec 15 2019 16:48:20
Dziękuję Wam moi drodzy za komentarze. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie otrzymam tu gotowej recepty - jak żyć oraz wiem, że każdy przypadek jest indywidualny. Liczyłam tylko na podzielenie się swoim doświadczeniem, jeżeli ktoś ma podobne, a mogłoby być dla mnie inspiracją. Wiem też, że swoją sytuację opisałam bardzo ogólnie i powierzchownie, bez wdawania się w szczegóły. Chciałam zasygnalizować jedynie problem, bo uważam, że nie jest to miejsce na intymne szczegóły pożycia dwojga ludzi. Ja sama i nasze intymne relacje zostały dość dobitnie, stronniczo i prymitywnie opisane w internecie na różnych forach oraz innym kobietom przez własnego męża. Wiem jak to boli i nie chciałabym fundować tego samego. Moim problemem, z którym nie potrafię sobie poradzić i dlatego szukam pomocy jest obwinianie mnie, a pozostawanie w pozycji ofiary przez męża. Zdradził, bo nie czuł się kochany, wyznawał miłość innej, bo ja go zwyzywałam, posyłał kwiaty innym, bo ja się z nich nie cieszyłam i tego typu. Zawsze jego zachowanie podyktowane moją postawą. Nic nie weźmie na klatę. Za wszystko odpowiadam ja. Jednym słowem mam za swoje. A teraz, już dłuższy czas po godzinie 0? Najbardziej nie może znieść we mnie tego, co sam robi. Ja się obrażam , ja nic nie przyjmuję do siebie, ja słyszę tylko to co chcę usłyszeć. A tak własnie się sam zachowuje. Kiedy miał panienkę na boku i urzędował z nią, do mnie mówił, że nie ma sobie nic do zarzucenia, za kryzys w naszym małżeństwie odpowiadam ja. Tak było kiedyś, kiedy nie znałam jego prawdziwego oblicza, tak jest i teraz. Ja winna i to na pewno się nie zmieni. Jak asertywnie bronić się? Jak nie dać się zwariować??

pit dnia lipiec 15 2019 19:35:17
Witaj
wręcz obwinia mnie za wszystko, dosłownie za wszystko.

Nie ma winy, jest odpowiedzialność, za relacje, za związek, za swoje życie.
Jak asertywnie bronić się? Jak nie dać się zwariować??
Odbudować swoja samoocenę, to podstawa. Najczęściej budujemy siebie o wszystko co na zewnątrz . Partner, pieniądze, domy, stanowiska, reputacja to jest wszystko nietrwałe i często powoduje że chcemy więcej.
Poszukaj wartości w sobie których nikt nie zabierze, nie stracisz ich.
Pokochaj siebie takim jakim jesteś, bądź dla siebie przyjacielem, pamiętaj że życie jest nieprzewidywalne, bez względu jaki mamy stopień poczucia koherencji (możliwość przewidywania,określania przyszłości)
Nie znajdziesz tak ważnej osoby w swoim życiu jak Ty sama, nie znajdziesz bardziej bezgranicznej miłości jak miłości do siebie samej.
Wszyscy mogą Cię opuścić ale Ty siebie nie opuścisz smiley
Ten wewnętrzny adwersarz który Tobą teraz szarga czyli poczucie winy jest oznaką dojrzałości psychicznej i związane jest z sumieniem, warto przyjrzeć się otoczeniu i jej dojrzałości, nie dla oceny ale informacji.
Są ludzie którzy nie odczuwają poczucia winy, określa się ich socjopatami albo psychopatami, brak poczucia winy pozwala im na działanie bez żadnych skrupułów.
Wina i wstyd są ze sobą powiązane ale jest między nimi różnica. Wstyd odnosi się do teki kim i jacy jesteśmy, poczucie winy odnosi się do naszych czynów.
Prawdziwe poczucie krzywdy pojawia się kiedy kogoś skrzywdziliśmy.
Jest też neurotyczne poczucie winy, nie jest prawdziwe i jest związane ściśle z niskim poczuciem wartości .
Jest jeszcze egzystencjalne poczucie winy, aktywuje się pod wpływem konkretnych sytuacji. Jest to najcięższe do zniesienia i dlatego czujemy dzięki niemu tragizm życia. Ciężko nam zrozumieć że jesteśmy niedoskonałymi i skrzywionymi istotami. Jako istoty ludzkie jesteśmy w pewnym sensie i stopniu odpowiedzialni za to co robią inni ludzie.
Są też ludzie którzy biernie przyglądają się swojemu życiu jak i tragedią innych.

Moja rada, wyróżnij poziom odpowiedzialności za to się stało od tego co się Tobie wydaje za co jesteś odpowiedzialna.
Pierwsze co to zadbaj o siebie, spotykaj się z innymi ludźmi, ucz się relacji z innymi, pomagaj innym, poczuj się wartościowa dla siebie.
Naucz się miłości do siebie, naucz się miłości do innych, wszystkie formy miłości do ludzi, do zwierzaków dają wiele satysfakcji i wiedzę świadomą.
Życzę dużo pracy nad sobą aby wyjść z tego dołka życiowego.

Yorik dnia lipiec 16 2019 02:45:30
Klarra,
Ja sama i nasze intymne relacje zostały dość dobitnie, stronniczo i prymitywnie opisane w internecie na różnych forach oraz innym kobietom przez własnego męża. Wiem jak to boli i nie chciałabym fundować tego samego.

Nie chcesz jego ranić czy siebie?
Też nie potrafisz opisywać inaczej niż stronniczo i prymitywnie czy to wymówka ucieczki od wzięcia odpowiedzialności za siebie?
Celowo nie odpowiedziałaś na pytanie?

Moim problemem, z którym nie potrafię sobie poradzić i dlatego szukam pomocy jest obwinianie mnie, a pozostawanie w pozycji ofiary przez męża.

A Ty w jakiej jesteś pozycji?
Co dokładnie jest problemem, obwinianie Ciebie czy Twoje poczucie winy?

Najbardziej nie może znieść we mnie tego, co sam robi. Ja się obrażam , ja nic nie przyjmuję do siebie, ja słyszę tylko to co chcę usłyszeć.

Tak było kiedyś, kiedy nie znałam jego prawdziwego oblicza, tak jest i teraz.

Czyli obrażałaś się, nie przyjmowałaś do wiadomości i słyszałaś co chciałaś słyszeć i wciąż tak jest? Różnica taka, że jest teraz na to wściekły?

Wiem też, że swoją sytuację opisałam bardzo ogólnie i powierzchownie, bez wdawania się w szczegóły.

To też i ogólne komentarze dostałaś, bez wdawania się w szczegóły;

amor dnia lipiec 16 2019 09:34:30
Moim problemem, z którym nie potrafię sobie poradzić i dlatego szukam pomocy jest obwinianie mnie, a pozostawanie w pozycji ofiary przez męża.

Z tego co opisujesz Wasz dialog wygląda na na przepychankę się dwóch ofiar, z których każda czuje się pokrzywdzona. I żadne z Was nie chce wziąć odpowiedzialności za swoje.
To droga donikąd. W ten sposób nigdy nie odzyskacie nawet elementarnego spokoju w domu.

Zdradził, bo nie czuł się kochany, wyznawał miłość innej, bo ja go zwyzywałam, posyłał kwiaty innym, bo ja się z nich nie cieszyłam i tego typu. Zawsze jego zachowanie podyktowane moją postawą. Nic nie weźmie na klatę.

on opowiada o swoich odczuciach i swoim postrzeganiu rzeczywistości;
i odnosi się do ciągu zdarzeń, które wpłynęły na jego decyzję o całkowitym odsunięciu się; i w dalszej kolejności zdradzie;
o rzeczach z którymi sobie nie radził; i w nich szuka wytłumaczenia dla tego, czemu poszedł po najmniejszej linii oporu;
o tym co zrobił zadecydowały jego słabości i nieogarnięcie, ale je trudniej zobaczyć niż zdarzenia zewnętrzne; szczególne jeśli w danym momencie kiedy dane wydarzenia miały miejsce kompletnie nie był wsłuchany w samego siebie, tylko działał, jak bezmyślne małe zwierzątko;

używaniem przez siebie takich uproszonych wyjaśnień, on w sumie zakrywa istotę problemu; dojrzenie istoty i uświadomienie sobie jej, zmusiłby go do zrobienia czegoś z tym fantem; a najwyraźniej w tamtym czasie nie był na to gotów,a i teraz wygląda na to, że też nie jest; oboje nie jesteście na to gotowi;

błąd musiał nastąpić gdzieś w momencie, gdy z pierwszej fazy zauroczenia i pierwszych motyli z brzuchu (czyli działania chemii) nie weszliście w budowanie prawdziwie głębokiego związku, który oparlibyście o głęboką jedność i pielęgnowali ją;

to Wasze obrzucanie się teraz uproszczonymi wyjaśnieniami, i brak wzięcia odpowiedzialności przez obydwojga wskazywać może na brak znajomości samych siebie i czucia w pierwszej kolejności samego siebie, a w kolejnej granic drugiej osoby;

to jest charakterystyczne dla wielu par, które odgrywają miłość, zamiast ją mieć; i wchodzą w jakąś iluzoryczną symbiozę, zamiast świadomego budowania relacji, z głęboką świadomością w tle, że każdy indywidualnie jest odpowiedzialny za swoje życie i swoje wybory i decyzje; te najmniejsze, których setki i tysiące podejmujemy każdego dnia; po prostu każdy jest właścicielem siebie i swojego życia i za siebie i za nie jest odpowiedzialny w pierwszej kolejności;
ta świadomość własnych granic i granic partnera jest bardzo istotna, bo umożliwia rozwiązanie problemów, zamiast tworzenia węzła gordyjskiego, jaki teraz masz u siebie w domu, gdzie on nie bierze odpowiedzialności za swoje uczucia, a Ty uciekasz od odpowiedzialności za swoje fatalne zachowania;
stąd nie zmieni się jego zachowanie, ani Twoje, bez wzięcia odpowiedzialności przez każdego z Was za swoją przestrzeń i swoje życie;

nie jesteś zdeterminowana problemami, wyborami, czy zachowaniami partnera; sama sobie to robisz, wchodząc bezustannie w jego granice i próbując przykładowo go zmienić;

jeśli sama nie potrafisz ograniczyć wpływu, jaki wywiera na Ciebie zachowanie Twojego niewiernego, to Ty nawet nie jesteś wolnym człowiekiem, który ma pełną świadomość, że może dokonywać własnych wyborów i co ważniejsze ograniczać wpływ innych na siebie

Rozalia dnia lipiec 17 2019 12:38:47
Witaj Klarro,
Myślę, że tytułowa klatka jest bardziej w Twojej głowie niż w życiu. Jeżeli mąż nie trzyma Cię pod kluczem, jesteś wolnym człowiekiem, w każdej chwili możesz odejść. To, że tego nie robisz, czy nie zrobiłaś to już inna kwestia -Twojego wyboru, świadomej bądź nie, ale decyzji. Można to nazywać zaleznosciami, uwiklaniami, koniecznością zachowania jedności rodziny. Ale to ciągle wybór i np. w moim przypadku uświadomienie sobie tego, wiele mi pomogło. Bardzo dokładnie Cię rozumiem, mnie też dopadaly wątpliwości, szara proza życia, plus problemy życia codziennego i zdrada na koncie. Najpierw przez chwilę było jak w bajce, a potem wyobrażenia nijak się miały do rzeczywistości. Miałam poczucie, że za szybko, za miękko, za łatwo mu że mną poszło, że już wszystko stracone. Że dzieci... Faktem jest że każdy ma inną sytuację i mój mąż starał się na tyle ile potrafił, tylko dla mnie to było za mało. Czułam, że powinnam coś zrobić, a z drugiej strony nie chciałam kiedyś mieć poczucia, że rozwalilam życie dzieciom. Bardzo mi pomogło poczytanie innych historii, komentarzy, rozmowy z mądrymi ludźmi, pozbycia się głupich wyobrażeń, przede wszystkim ustalenie sobie - uwielbiam to słowo - Priorytetów. Organizacja czasu własnego, nie uzależnianie swojego szczęścia i samopoczucia od innych, przede wszystkim od męża, co nie oznacza odwrócenia się d...ą, po prostu bycie obok, zamiast uwieszania się na czyimś rękawie. Wiem, że każdy ma swój sposób na życie po zdradzie, najważniejsza kwestia ułożenia sobie wszystkiego w głowie, żeby nie mieć poczucia przymusu, a swojego wyboru. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Nie znaleziono podobnych tytułów zdrady.
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Podejrzenie zdrady
Byłem szczęśliwy
I co dalej...
Nie śpij, bo Cię okr...
Jak z tym skończyć
Zdradziła mnie żona ...
nie wiem co mam zrobić
Samotna Mama
wciąż głupia
Ratować to czy dać ...
Bezradna
Naiwność /Silent/
Zdrada po 17 latach ...
Zdradzona
rok po zdradzie nie ...
To było nieuniknione?
No to i moja historia
Zdradziłem wirtualnie
Historia jak wiele t...
ZDRADA NAJGORSZEGO TYPU
Zdradzona przez czat
Internet a zdrada......
Nie wiem co o tym ws...
Co dalej robic
Muszę bo się uduszę
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

isteata
06/10 22:27
Jeśli ktoś stosuje aż tak mocne zabezpieczenia (linie papilarne + hasło i nie jest szpiegiem z KGB czy CIA), to wszystko jasne, że ma wiele do ukrycia przed partnerem.

Archiwum
Reklamy
Masaż Kęty
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info