Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 54
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,266
Najnowszy Użytkownik: nowy
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Moja smutna historia
Zdradzona przez mężaO zdradzie męża dowiedziałam się w lutym. Jesteśmy małżeństwem 8 lat, od ponad 10 w zwiazku. Mamy dwoje dzieci 7 i 4 lata. Do grudnia wydawało mi się że wszystko jest okej, chociaż mąż tak dziwnie się mnie czepiał, robił aferę z drobnostek. Dużo pracował, wychodził wcześniej, wracał późno. Wydawało mi się że jest zestresowany. Co do mnie to pożycie trwało, byliśmy na Mikołajki na romantycznym wyjeździe we dwoje, na różnych imprezach, wszędzie razem i z dziećmi. Mieliśmy swoje lepsze i gorsze czasy w tym małżeństwie, aktualnie ja kończyłam wazny etap zawodowy, dzieci jak to dzieci, codziennych problemów sporo. Mój mąż jest dda, zawsze był mslomowny i raczej taki zdystansowany, już się do tego zdążyłam przyzwyczaic, choć pewnie chciałabym nieco bliższej relacji, ale on zawsze blokował moje próby pogadania, rozwiązania naszych problemów. Nie przypuszczałam że poszuka rozwiązania gdzie indziej. Od stycznia zachowywał się coraz dziwniej, poszedł na terapię indywidualną, niby poleconą przez koleżankę. Czułam że coś ukrywa. W okolicy walentynek napięcie zaczęło narastac, ustaliliśmy razem ze pójdziemy do poradni małżeńskiej, w międzyczasie powiedział mi że ma kochankę, potem się wycofał i stwierdził że nie ma ale chyba mnie już nie kocha i że to sprawa relacji między nami. Potem powiedział że w gdzieś w środku nadal czuje że ja i dzieci jesteśmy dla niego najważniejsi. Następnego dnia poszliśmy na kolację z okazji jego urodzin, rozmawialiśmy i sam powiedział że była to najbardziej inspirująca rozmowa w całym małżeństwie. Dwa dni później znalazłam na jego messengerze rozmowę z której wynikało że spotyka się z jakąś Martą. Zapytałam wprost czy to jego kochanka. Przyznał się że się zakochał, że od roku ją zna A od 3 miesięcy ze sobą sypiają. Że ona jest z nim w ciąży. Że wybiera ją ale żebyśmy jeszcze poszli do tej poradni małżeńskiej. Byłam w takim szoku że w sumie płynęłam z prądem. Kilka tygodni na lekach uspokajajacych, dzieci, jego obietnica że zerwie z nią, 3 wizyty w poradni małżeńskiej, rzucanie obrączką, wreszcie to że kłamał i cały czas utrzymywał z nią kontakt, niby że że względu na dziecko.. zabrałam Dzieci, uciekłam do rodziców... po 2 tygodniach musiałam wrócić, żeby podpisać z nim rozdzielnosci majątkową, znowu jego próby przekonania mnie żebym została, zaciągnięcia do łóżka... oczywiście z kochanką kontakt cały czas... kazałam jemu się wyprowadzić, ale zostawił wszystko, przychodzi do dzieci, zrobić pranie, pracować. W środę jestem umówiona z prawniczką żeby złożyć pozew, załatwiam wszystko żeby z dziećmi wyprowadzić się w moje rodzinne strony 250 km od niego, zachowuje sie dla mnie jak zaburzpna osoba, jakiś borderline, najlepiej żebym byla i ja kochanką, tak to sobie wymyślił i nie umie tego przejść w głowie. Chce czasu, separacji. Chyba nie widzę sensu. Chodzi na terapię, rozpoznali mu narcystyczne zaburzenia osobowości. Staram się myśleć racjonalnie, działać aby zabezpieczyć siebie i dzieci. Jestem niezależna finansowo, zarabiam lepiej niż mąż. Mimo to strasznie mi ciężko i źle. Nie wiem jak się pozbierać. Nie mogę uwierzyć jak to się wszystko stało.
Komentarze
Strona 1 z 2 1 2 >
dirty dnia maj 16 2019 14:30:40
Ten czas to mało racjonalne zachowania zarówno z Twojej strony jak i jego.
On jest w jakimś potrzasku swoich wewnętrznych sprzeczności, stad wikłanie i Ciebie i kochanki. Jasne może być to gra na czas ale ...
te życiowe decyzje następują dość szybko - nie wiem czy nie warto dać sobie czas. Separacja... rozwieść się zdążycie ... przeprowadzka ??
Nie namawiam w żadnym kierunku. Nie wikłaj się w trojkat ale daj sobie jakiś czas na klarowanie spraw. Chyba ze te decyzje są już wynikiem klarowania, a nie emocja obliczona na pobudkę, poza na wstrząs.

Yorik dnia maj 16 2019 14:50:36
Mój mąż jest dda, zawsze był mslomowny i raczej taki zdystansowany, już się do tego zdążyłam przyzwyczaic, choć pewnie chciałabym nieco bliższej relacji, ale on zawsze blokował moje próby pogadania, rozwiązania naszych problemów. Nie przypuszczałam że poszuka rozwiązania gdzie indziej.

I tak długo wytrzymaliście. Z kimś kto ucieka od rozwiązywania problemów a tylko je generuje, ciężkie życie.

agalebek dnia maj 16 2019 15:16:43
Tak, on w międzyczasie wylał na mnie pomyje swoich pretensji, żalów i wypominek z ostatnich kilku lat... faktycznie z jednej strony jestem zmęczona tym związkiem, nie wiem czy w ogóle jeszcze go kocham. Ale przede wszystkim nie wyobrażam sobie dalej życia z jego nieslubnym dzieckiem w tle, a on powiedział że się nie odetnie. Sama już nie wiem. Po prostu w naszym mieszkaniu jest mi strasznie ciężko, wspomnienia są nie do zniesienia. Przeprowadzka jest do wynajetego mieszkania, z pracą nie mam problemu, mam tam, zawsze mogę wrócić do starej, jedyne co to dzieci- szkoła i przedszkole. Mam wyrzuty sumienia, z drugiej strony nie czuję sue bezpiecznie będąc w kwestii pomocy zalezna tylko od meza. Zastanawiam czy to moja najgenialniejsza czy najgłupsza decyzja... wydaje mi sie ze najlepiej dla mnie byloby uciec i zeby mnie nie gonił. Że może czeka mnie jakiś lepszy związek. Tylko ten strach przed nowym, no i oczywiście mamy dzieci.

Yorik dnia maj 16 2019 15:24:35
Tak, on w międzyczasie wylał na mnie pomyje swoich pretensji, żalów i wypominek z ostatnich kilku lat...

To klasyka. tacy introwertycy odkładają sobie wszystkie gorzkie żale i pretensje tak jakby specjalnie, by potem były usprawiedliwieniem do skur..syństwa, jak już im się uleje; nie chcą rozwiązywać na bieżąco, bo musieli by iść na jakieś kompromisy czy realnie spojrzeć na jakiś problem, co niezbyt korzystne by dla nich było;
Ale przede wszystkim nie wyobrażam sobie dalej życia z jego nieslubnym dzieckiem w tle, a on powiedział że się nie odetnie.

tak naprawdę problemem nie jest dziecko w tle tylko wasza relacja, która do tego doprowadziła i nie zanosi się na lepszą, wręcz odwrotnie;
Ty wiesz w ogóle za kogo wyszłaś i z kim założyłaś rodzinę? może to jakiś mormon ? smiley

agalebek dnia maj 16 2019 15:42:09
Mormon??? Raczej narcyz. Zanim pojawiły się dzieci był spełnieniem moich marzeń. Żyło nam się super. Jestem niezależną osobą, lubię mieć kawałek swojego świata. Po urodzeniu syna nasiliły się konflikty, sporadycznie zdarzało mu się podnieść na mnie rękę. Myślę że już wtedy powinna mi się zapalić lampka alarmowa. Dodatkowo był konflikt z jego matką, która była dla niego ważniejsza niż my. Po urodzeniu córki postawiłam sprawę na ostrzu noża żeby odciął pępowinę bo już mam dość. Wydawało mi się że pomogło, teraz wiem że po prostu zaczął lepiej kłamać. Chciałam iść do poradni małżeńskiej ale jakoś tak zawsze udawało mu się mi wmówić że to tylko moja wina, zresztą nie wiem czy by w ogóle poszedł. Może. Teraz chodzi ale poprawy nie widzę, wręcz odwrotnie. Przeraża mnie to co mówi, np. Że chciał tego dziecka żeby sobie nim zastąpić naszych dwoje. Trudno po takich tekstach chcieć coś z kimś jeszcze budować. Niby byl pomysl ze przeprowadzi się z nami ale nie wierzę w to. On jest tak niedojrzały i nieodpowiedzialny że tracę wiarę w sens tego małżeństwa. Zresztą mój terapeuta mówi tak samo. A dodatkowo wszystko zwala na mnie, nawet winę za ew. Rozwód. A w drugim zdaniu chce wracać, bo mu się rozstanie że mną zwyczajnie nie opłaca... ehh...

Komentarz doklejony:
Chyba mi się to klaruje. Niby jest w głowie myśl że się w którymś momencie ogarnie. Choć myślę że pewnie nie szybko. Od kiedy się wyprowadzil, pojechał na majówkę z kochanką, choć mieszka podobno sam. Ona chce to takiego jakim jest, ja stawiam wymagania - zmiana pracy, terapia, transparentność, a on nic nie chce z siebie dac bo przecież on jest "rodzinny, czuły i opiekunczy" i jeszcze świetny ojciec... jakieś ma prześwity swojego braku kontaktu z rzeczywistością Ale chyba coraz rzadsze. Myślę ze musi się sparzyć chyba na tym romansie, żeby zrozumieć że zmiany trzeba zaczynać od siebie A nie od otoczenia. Choć zdaje sobie sprawę że szansa na opamiętanie jest niewielka. I dlatego chcę się ustawić tak jakbym miała być sama tylko z dziećmi. Blisko rodziny.

Yorik dnia maj 16 2019 15:57:23
Zanim pojawiły się dzieci był spełnieniem moich marzeń. Żyło nam się super. Jestem niezależną osobą, lubię mieć kawałek swojego świata. Po urodzeniu syna nasiliły się konflikty, sporadycznie zdarzało mu się podnieść na mnie rękę. Myślę że już wtedy powinna mi się zapalić lampka alarmowa. Dodatkowo był konflikt z jego matką, która była dla niego ważniejsza niż my.

był spełnieniem marzeń? czy to były tylko twoje wyobrażenia?
tak, powinna ci się zapalić czerwona lampka, że to początek końca, bo dopiero go poznajesz; Może warto było najpierw lepiej poznać a potem za mąż wychodzić, co ?

Przeraża mnie to co mówi, np. Że chciał tego dziecka żeby sobie nim zastąpić naszych dwoje. Trudno po takich tekstach chcieć coś z kimś jeszcze budować.

Trudno budować? a co Ty chcesz budować?
Przecież on Ciebie i waszych dzieci nienawidzi; masz jeszcze jakieś wątpliwości?

Myślę ze musi się sparzyć chyba na tym romansie, żeby zrozumieć że zmiany trzeba zaczynać od siebie A nie od otoczenia.

U innych widzisz a u siebie? Ty lepiej sobie weź to do serca;

agalebek dnia maj 16 2019 16:08:16
Wiesz, mysle ze on nie pokazywał nikomu swojego prawdziwego ja. Mnie tylko epizodycznie a potem pokrywał dużą iloscia czarowania i wmawiania mi ze jest to reakcja na moje wady. Na zewnatrz prezentował sie jeszcze lepiej niz w domu - nawet jakbym wczesniej się na niego poskarzyla to pewnie nikt by nie uwierzyl. Aktualnie wszyscy są w głębokim szoku. Jego rodzice (z teściową w międzyczasie się zdażyłam dogadać i stanęła murem za mną), moi rodzice, wszyscy znajomi.. nikt się tego nie spodziewał. Ale prawda jest też taka że żyłam w bańce swoich wyobrażeń, życzeń, bo po prostu się zakochałam i chciałam być z nim. Teraz nie poznaję go. Te 10 lat spowodowało że sama dorosłam. Dlatego myślę że powinnam odejść. Tylko ciężko zrezygnować z czegoś co się latami z trudem budowało.

Yorik dnia maj 16 2019 16:15:35
Te 10 lat spowodowało że sama dorosłam. Dlatego myślę że powinnam odejść. Tylko ciężko zrezygnować z czegoś co się latami z trudem budowało.

Nie masz wyjścia, zresztą co takiego zbudowałaś?
To tylko strach przed niewiadomym, przyzwyczajenie i lenistwo;
Nie ma tego złego ...;

agalebek dnia maj 16 2019 16:21:08
Yorik, sorry, poczułam się trochę zaatakowana. Poznalam meza na studiach, wydawalo mi sie, ze go znam. Pobralismy sie po ponad rocznym mieszkaniu razem, syn urodzil sie rok pozniej, moze to nie za dlugo ale maz bardzo chcial miec dzieci. Wrecz mnie namowił, bo nie bylam do konca gotowa. Ostatnie 3 lata byly dla mnie mega ciezkie, dzueci, praca, brak pomocy rodziny. Zabraklo czasu i sil na refleksję o kondycji związku. Co do mnie, to oczywiście wiem że mam wady i popełniłam błędy w tym małżeństwie.
Chodziłam na kilka sesji i według terapeuty jest ze mną wszystko ok. Po prostu jest duża różnica dojrzałości między nami I ten związek był taki trochę jakby był moim trzecim dzieckiem od jakiegoś czasu. O wszystko musiałam się prosić, wszystko było na mojej głowie. Jestem już tym bardzo zmęczona. Niemniej oczywiście jest mi źle i żal tego wszystkiego co było, nawet jeśli było kłamstwem.

Komentarz doklejony:
Jestem pragmatyczną osobą. W moim domu rodzinnym mało przywiazywało się wagi do emocji. Raczej to bardziej przyziemnych spraw. Jak kredyt, oszczędności, wakacje, angielski dla dzieci. Wiem że to nie wszystko. Ale też nie mów mi że nic nie zbudowałam bo jest mi zwyczajnie przykro. Poza tym nie tylko ja odpowiadam za to małżeństwo z kimś kto do tego emocjonalnego lenistwa mnie niejako zmuszał. Ile było kolacji, wyjść, które planowałam A on się nawet nie odezwał za bardzo. Tak, powinnam odejść wcześniej pewnie. Mądry Polak po szkodzie. Niemniej człowiek zawsze się ludzi że jakoś tą druga strona dorosnie i zacznie się znowu zachowywać jakby też był częścią tego małżeństwa i tej rodziny.

Yorik dnia maj 16 2019 23:00:21
Za dużo nieproporcjonalnie zainwestowałaś nie patrząc na wymianę i wtedy tracisz więcej; równowaga w związku, to temat dla ciebie;

Komentarz doklejony:
Czym dokładnie poczułaś się zaatakowana, co cię tak zabolało?

Strona 1 z 2 1 2 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Moja historia i moja wina
No to i moja historia
Moja historia
niekończąca się historia
Historia mojego małżeństwa
to moja wina
Historia jak każda inna...
moja historia
Moja historia
Moja smutna historia
typowa historia
Historia jak z telenoweli wenezuelskiej
Piekna bajka, straszna historia
Moja terapia.
Moja dziwna historia
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Stara rana
Kiedy to minie
Bo rozeszlismy się w...
Za co?
Byłem szczęśliwy
Moja historia i moja...
Jestem masochistka!!!
Kolezanka z pracy sm...
Straszny żal i brak ...
nie udaje się wrócić...
Beznadzieja
zaraz mnie zostawi?
Jak z tym skończyć
Bezsilność
Warszawa, okolice zd...
Nawet nie wiem jak t...
Zdrada Sam się w tym...
Podwójne życie mojeg...
Zdradzona zaraz po ś...
Zdradziłam i po tym ...
Nie śpij, bo Cię okr...
Muszę bo się uduszę
Bezradna
Podejrzenie zdrady
I co dalej...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

batou
14/11 12:40
Witam

Archiwum
Reklamy
Ujędrnianie pośladków
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info