Logowanie

Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło

Ostatnio Widziani

Crusoe
NaiwnyJa05:32:27
Julianaempat...05:46:37
edek07:11:35
Go-meg09:06:07

Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

poczciwy
31.01.2024 15:55:47
Agnieszka nie czekaj aż emocje odpuszczą tylko opisz historię a komentarze użytkowników pozwolą Ci spojrzeć na to z boku;

Agnieszka-1981
30.01.2024 14:32:45
Jeszcze się nie otrząsnęłam,ciągle
płacze i wpadam w depresję,kocham, tęsknię walczę z tym wszystkim.Jak zejdą emocje to opiszę swój chory związek.Tylko na tym forum komus się zwierzam,nikt nic nie wi

Eknomen
30.01.2024 00:36:27
Trzymamy kciuki! Dodaj tu może swoją historię to ludzie Ci pomogą Uśmiech

Agnieszka-1981
28.01.2024 23:27:59
Właśnie wyrzuciłam męża z domu,nie wytrzymałam,dzieci
w pokoju obok,nic nie wiedzą.Trzymajcie kciuki żebym nie zalała mieszkanie łzami...

makasiala
14.01.2024 04:00:52
Dlaczego nadal nie używacie czatu!!!! Nie wiecie jakie możliwości interakcji i jak wiele on przynosi? Kiedyś to był prawdziwy kocioł życia tu.

Metoda 34 kroków

Metoda 34 kroków dla kryzysu w małżeństwie na odzyskanie pewności siebie w oczach partnera.

1.Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2.Nie dzwoń często.
3.Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4.Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5.Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6.Nie proś o pomoc członków rodziny-masz wsparcie teściów póki są po Twojej stronie.
7.Nie proś o wsparcie duchowe.
8.Nie kupuj prezentów.
9.Nie planuj wspólnych spotkań.
10.Nie szpieguj, to Cię zniszczy.
11.Nie mów 'kocham Cię'.
12.Zachowuj się tak, jakby w Twoim życiu było wszystko w porządku.
13.Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14.Nie siedź, nie czekaj na żonę/męża , bądź aktywny, rób coś.
15.Będąc w kontakcie z nim/nią postaraj się mówić jak najmniej.
16.Jeżeli pytasz co robił/a w ciągu dnia, przestań pytać.
17.Musisz sprawić, że Twój partner zauważy w Tobie zmianę, że możesz żyć dalej z nim/nią lub bez niej/niego.
18.Nie bądź opryskliwy lub oziębły, po prostu zachowaj dystans.
19.Okazuj jedynie zadowolenie i szczęście.
20.Unikaj pytań dotyczących związku do chwili, gdy zechce sam/a z Tobą o tym rozmawiać.
21.Nie trać kontroli nad sobą.
22.Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23.Nie rozmawiaj o uczuciach.
24.Bądź cierpliwy.
25.Nie słuchaj co naprawdę mówi do ciebie.
26.Naucz się wycofywać, gdy chcesz zacząć mówić.
27.Dbaj o siebie.
28.Bądź silny i pewny, mów cicho i spokojnie.
29.Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić,Twoje konsekwentne działania mówią więcej niż słowa.
30.Nie pokazuj zagubienia i rozpaczy.
31.Nie wierz w nic co usłyszysz i 50% tego co widzisz.
32.Rozmawiając nie koncentruj się na sobie.
33.Nie poddawaj się.
34.Nie schodź z raz obranej drogi.

Co ich łączy?Drukuj

Zdradzona przez mężaZaczęło się niewinnie. Do pracy gdzie mój mąż pracuje została przyjęta ona lat 28, blondynka, mało zadbana, ale na prawo i lewo rozdająca uśmiechy. Od października ubiegłego roku zaczęła pojawiać się w opowieściach mojego męża.W grudniu powiedziałam jemu, że to wygląda jakby mieli sie ku sobie, to zaprzeczył i przekazał jej, że ktoś widocznie rozgaduje po zakładzie, że coś ich łączy. W marcu mieli imprezę integracyjną, na której tylko rozmawiali. A w piątek tj.30 marca wymienili się numerami tel., w piątek też dwa razy było dzwonione ze stacjonarnego, w sobotę z rana także sytuacja powtórzyła się. Gdzieś ok. 11 w sobotę chciałam zadzwonić z tel. męża do swojej mamy to dziwnie zmieszał się i odparł, że zaraz zadzwonię tylko podładuje tel.i w tym czasie chciał usunąć nr stacjonarny, ale szybko podeszłam i zadałam mu pytanie kto to dzwonił. Odpowiedział, że nie wie. Zaproponowałam mu, aby oddzwonił i zapytał co to za numer. Odparł, że potem oddzwoni, ale pewnie jest to pomyłka. Poszedł wyciągnąć motor,bo chciał skoczyć nad wodę(jest zapalonym wędkarzem) a w tym czasie jego tel. ładował się więc zadzwoniłam pod ten numer i odezwała się kobieta, a w tle spory szum rozmów. Odpuściłam, bo nic nie podejrzewałam jeszcze.Ale i tak było to dla mnie dziwne. Po obiedzie kiedy przyjechał zadowolony więcej go nie było w domu niż był. Przed godziną 20 ubrał się w kurtkę, wziął telefon i oznajmił mi, że musi zadzwonić do kolego, bo ma z nim sprawy do omówienia, wyszedł na dwór. Po 10 minutach wyszłam za nim (padał deszcz i ogólnie było zimno) i zobaczyłam jak dzwoni do kogoś i nagle kiedy ujrzał mnie rozłączył się i zaczął usuwać nr tel. Po przyjściu do domu zadałam mu pytanie do kogo tak wydzwania w tajemnicy przede mną, a on ironicznie zaśmiał się tylko i powiedział, że do kolegi. Na drugi dzień w niedzielę poszedł do swoich rodziców na wielkanocne śniadanie, kiedy przyszedł znowu zaczął dzwonić i ciągle miał tel. przy sobie. Około 17 położył się do sypialni i z sypalni zaczął krzyczeć do mnie z pretensjami, że coś musiałam zrobić, bo jego kumpel nie odbiera od niego tel. Poczekałam aż zaśnie i wyjęłam mu z ręki tel. Z drugiego pokoju zadzwoniłam pod wybierany nr, ale z zastrzeżonego numeru - nikt nie odebrał. Ponowiłam próbę znowu bez powodzenia. Za trzecim razem skorzystałam z opcji wysłania autmoatycznie sms-a aby oddzwonił ten ktoś bo to pilne. Ten ktoś łyknął haczyk i oddzwonił zastrzeżonego, odebrałam i usłyszałam w słuchawce głos kobiecy, zadałam pytanie jej dlaczego wydzwania do mojego męża i jeśli ma na tyle odwagi niech porozmawia ze mną na ten temat. W popłochu rozłączyła się. Teraz już miałam pewność, że mój mąż mnie oszukuje.Znalazłam sms-a w kopiach roboczych o treści: "Nie nakręcam się, o co ci chodzi". Zapomniał usunąć pewnie. Kiedy wstał znowu zapytałam kto to jest, do kogo dzwoni ciągle i dlaczego nosi przy sobie ciągle tel.i niech przyzna się, bo ja już prawdę odkryłam. Był zdziwiony, ale powiedział, że jest koleżanka z pracy od której wziął tel., a której chciał złożyć życzenia i powiedzieć jej kto tak opowiada na ich temat takie rzeczy, że rzekomo mają romans.Po jakimś czasie poszłam do łazienki wywiesić pranie, a wpokoju zostawiłam swój tel. z włączonym dyktafonem. Próbował się dodzwonić do niej, wiem, bo nagrało się. Pod wieczór zapytałam się dlaczego skoro nie ma nic do ukrycia już ciągle wychodził na dwór i dzwonił do niej skoro to jest tylko koleżanka, a on w nerwach wykrzyczał (a był pod wpływem alkoholu) że kocha ją i to jest już między nami koniec. Nie wytrzymałam i dochodząc do wniosku, że nie mam już nic do stracenia napisałam do jej męża na fb, że oni mają romans. Przed 22 dostał od niej sms-a o treści: "Chciałeś mój nr ok dałam ci, chciałeś pogadać to z tobą gadałam. Teraz tylko wytłumacz swojej żonie,że ja nic złego nie zrobiłam i może być spokojna." W poniedziałek miałam dość tej całej sytuacji i pojechałam do przyjaciółki, ale wcześniej chciałam, żeby pokazał mi tel., nie chciał tego zrobić twierdząc, że go zabiorę. Gdzieś około 12 zadzwonił mój mąż (byłam w tym czasie u przyjacióki) i miał do mnie pretensie, że ta jego niby koleżanka płacze przeze mnie, bo mąż jej zrobił niezłą bonanzę w domu, a przecież ona nic złego nie zrobiła i nie wie teraz jak ona się pokaże w pracy. Kiedy pojawiłam się na drugi dzień w domu zmienił swoje zachowanie o 180 stopni, czyli złagodniał. Zaczął do mnie mówić kiciu, żabciu co nigdy wcześniej nie zdarzało się, bo tego nie lubię. Jak się wygadał, jego niby koleżanka jestna chorobowym, bo ponoć dziecko ma chore. I do tej pory czyli dzisiaj także ciągle powtarza, że on chciał tylko wyjaśnić sytuację kto takie plotki rozpuszcza w pracy na ich temat. Nie wierzę mu, chcę założyć podsłuch w tel., zęby mieć pewność jakie realcje ich łączą.
14118
<
#100 | Rozzalona dnia 11.11.2020 12:22
Mój ostatni wpis był 3 maja 2018 roku czyli na tamten czas była cisza przed burzą. Mąż z racji tego, że pracował z nią na tej samej zmianie miał z nią kontakt codzienny: rozmowy, wspólne wychodzenie na papierosa ( dla niego zaczęła ponoć palić), wspólne przesiadywanie podczas przerwy itd. W czerwcu dążył do spotkania z nią sam na sam poza godzinami pracy, które nie doszło do skutku. Ale już na początku lipca spotkanie takie odbyło się pod osłoną nocy, a jakże, bo udało się jej sprzedać bajeczkę swojemu mężowi, że musi jechać do pracy na nocną zmianę robić nadgodziny. Nazajutrz mój mąż wrócił do domu rano o 6.30 wstawiony i oznajmił mi, że zdradził mnie fizycznie drwiąc ze mnie i jednocześnie dzwoniąc do kochanki, aby upewnić się czy szczęśliwie dotarła do domu i poinformowała swojego męża o zdradzie. Co nastąpiło później to szkoda rozpisywać się, napiszę tylko, że oboje robili sobie nawzajem pranie mózgu, kłócili się, wyznawali sobie telefonicznie miłość, aby za parę godzin znowu awanturować się i rzucać wyzwiskami pod swoim adresem. W tym czasie mój ślubny "bidulek" nie mógł zdecydować się czy zostać ze mną czy wkroczyć z nią na nową ścieżkę życia. Tuz przed ich urlopem ślubny zdecydował się że jednak chce ratować nasze małżeństwo i wyjechaliśmy na dwa tygodnie, ale wcześniej był atakowany przez kochankę setką dosłownie sms-ów, aby nie zostawiał jej, itd....podczas tych 14 dni próbował kontaktować się z nią, nawet poinformował ją, że jedzie ze mną na urlop...po urlopie tj.16 sierpnia wróciła proza życia, wrócił do pracy, był spokój do 4 października kiedy to kochanka pod pretekstem oddania klucza od szafki napisała do mojego męża. To był zapalnik, który uruchomił dalszy ciąg zdarzeń. Mimo późnej pory 22 pojechał pod zakład, nie było jej już, była w drodze do domu to zaczepił przechodzącego kolegę, pod jakimś pretekstem pożyczył od niego tel.i zadzwonił do niej, ona zawróciła z drogi i w ciągu paru minut była już na miejscu. Do domu wrócił przed 3 nad ranem mówiąc, że rozmawiał z nią...od tamtego wieczoru spotykali się co dwa tygodnie mimo, że sprzeciwiałam się temu i jej mąż też. Wiem, bo rozmawiałam z jej mężem niejednokrotnie i wiem jak bardzo przeżywał. Od października 2018 do grudnia robili sobie oboje co chcieli. Przyjeżdżała po niego pod dom i razem jechali do pracy, odwoziła go do domu, przyjeżdżał do domu o 2 w nocy, o 5 nad ranem witając mnie słowami: nienawidzę cię..nic dla niego nie liczyło się oprócz alkoholu i kochanki.....Po przemyśleniu wszystkich za i przeciw kazałam mu wyprowadzić się z domu. Zrobił to bardzo niechętnie, muszę nadmienić, że w tym czasie kochanka bardzo naciskała, aby wynajęli razem mieszkanie, ale on bał się nieznanej sytuacji. W końcu nie wytrzymałam i spakowałam mu manatki żądając, aby w ciągu jednego dnia usunął się z moich oczu. Nazajutrz oczywiście pijany z płaczem wychodził z domu chcąc mnie przytulić. Kochanka w tym czasie czekała na niego w aucie po czym zniecierpliwiona odjechała, nie zastanawiając się długo zadzwoniłam do niej, aby wróciła się po swojego kochasia i tak też zrobiła. Ich wspólna sielanka na wynajmie trwała 3 dni po czym zaczął wydzwaniać do mnie ślubny płacząc, że chce wrócić do mnie ale kochanka nie pozwala mu na to szantażując go, że sobie coś zrobi lub dzwonił do mnie pod pretekstem jak uruchomić pralkę...Szeroki uśmiech 15 dni minęło kiedy razem zamieszkali i ostatniego dnia przywiozła go z manatkami do domu...w domu był spokój dwa dni, po czym szaleństwo zaczęło się na nowo...nie będę opisywać szczegółów, bo opowieść trwałaby tydzień. Napiszę tylko tyle, że w międzyczasie wykończyli nerwowo jej męża(zmarł na zawał, a miał zaledwie 39 lat), ja postanowiłam kopnąć ślubnego w zad i zażądałam podpisania przez niego rozdzielności majątkowej, aby uchronić się przed spłacaniem jego długów, a zdążył wziąć przez okres dwóch lat szaleństwa z kochanką kredyt. W ubiegłym roku olśniło go kiedy wyprowadziłam się z naszego wspólnego mieszkania i chciał ratować małżeństwo, ale ja już nie chciałam, ponieważ wiedziałam, że będzie powtórka z historii...on chciał mieć jednocześnie żonę i kochankę...a ja żyć w trójkącie nie myślę.

Komentarz doklejony:
Napiszę jeszcze, że ona i on mieli radochę kiedy widzieli moje łzy, rozpacz, przygnębienie, oboje przyczynili się do tego, że wpadłam w depresję z której pomogli mi wyjść przyjaciele i moja rodzina...w międzyczasie kochanka mojego męża pisała dzwoniła do mojej córki chcąc nawiązać z nią dobry kontakt, który spalił w efekcie końcowym na panewce.
13728
<
#101 | poczciwy dnia 11.11.2020 13:29
Cóż,
Długo pozwalałaś się traktować w ten sposób wiec on to po prostu robił;
Dobrze, że końcu przejrzałaś na oczy; trochę czasu Ci to zajęło; ale lepiej późno niż wcale.

Cytat

( dla niego zaczęła ponoć palić)

Marzę o kobiecie, która dla mnie zacznie pić albo rzuci się w przepaść:brawo
14578
<
#102 | aster dnia 11.11.2020 13:53
Zobacz ile dawałaś mu szans, nic nie zrozumiał:niemoc.
A niech im się tam wiedzie.Z przymrużeniem oka
Ty używaj teraz życia.:tak_trzymaj
14118
<
#103 | Rozzalona dnia 11.11.2020 14:13
poczciwy...jeśli kocha się to daje się szansę i to nie jedną, większość z nas tak robiła
14039
<
#104 | Romanos dnia 11.11.2020 15:36
Rozalona,
Jak sie kocha to i owszem daje sie szanse i moze nawet niejedna, ale jedynie wowczas, gdy taka osoba o te szanse naprawde zabiega...
W jakims stopniu sama sobie zgotowalas to co Cie spotkalo. Moglas zadbac o siebie, moglas to Ty d3cydowac co falej z Waszym zwiazkiem, niestety...
To on i jego kochanka dostali od Ciebie i jej meza wladze nad Wami.
13728
<
#105 | poczciwy dnia 11.11.2020 16:36

Cytat

poczciwy...jeśli kocha się to daje się szansę i to nie jedną, większość z nas tak robiła

Jaką szansę? Ty nie dawałaś żadnej szansy; po prostu z lęku przed nieznanym uwiesiłaś się na nim; to nie ma nic wspólnego z dawaniem szansy; aby to nastąpiło muszą wystąpić pewne przesłanki; jakie? m.in takie jakie wymienia Romanos powyżej.
Jeśli kocha się naprawdę to chce się szczęścia dla osoby obdarzonej;
Uwiązanie, uwieszenie się to nie miłość, to co najwyżej współuzależnienie.
14578
<
#106 | aster dnia 11.11.2020 16:36
Romanos to prawda co napisałeś, tylko qrwa często po czasie taka refleksja przychodzi:rozpacz
15119
<
#107 | acine dnia 11.11.2020 16:59
Z opisu historii to musialas strasznie to przezywac. Dobrze ze sie z corka jakos trzymacie i masz dla kogo zyc. Taki amok zeby doprowadzic mlodego chlopa do smierci, no tragedia dla tamtej rodziny.
14118
<
#108 | Rozzalona dnia 11.11.2020 20:06
Ładnie kogoś oceniać nie znając tej osoby, jej uczuć i szczegółów sytuacji, uwiesić się nie uwiesiłam, nie zatrzymywałam go na siłę przy sobie tak jak sugerujecie mi ...
13728
<
#109 | poczciwy dnia 11.11.2020 20:29
Rozzalona,

Cytat

Ładnie kogoś oceniać nie znając tej osoby, jej uczuć i szczegółów sytuacji, uwiesić się nie uwiesiłam, nie zatrzymywałam go na siłę przy sobie tak jak sugerujecie mi ...


Ty chyba faktycznie nie bez kozery wzięłaś sobie taki nick;
Pragnę zauważyć, że nikogo nie oceniam a tylko stwierdzam fakty i tylko i wyłącznie na podstawie tego co zostało przez Ciebie napisane;
Zatrzymywać kogoś to nie znaczy tylko mówić to o tym wprost;
Twoje zachowanie w stosunku do niego w z zupełności wystarczyło; gesty znaczą więcej niż 1000 słów; Brak reakcji to w sumie też jakaś reakcja;
Przykre jest to, że po 2,5 roku od pojawienia się tutaj w dalszym ciągu reagujesz w ten sposób na niewygodne i bolesne komentarze;
To tylko pokazuje, że chyba jednak straciłaś te 2,5 roku mogąc być już w zupełnie innym miejscu; pora nadrobić stracony czas; dużo pracy przed Tobą.
14578
<
#110 | aster dnia 12.11.2020 06:55
Myślę, że nie warto już roztrząsać, było minęło. Rozżalona wnioski i naukę z tego co Ciebie spotkało masz już na całe życie, przekuj to w coś dobrego dla siebie i żeby jeszcze innym skapło to dobro od Ciebie.
Nie wracaj już do tego co było, nie roztrząsaj, nie analizuj, bo i po co.

Komentarz doklejony:
Trzeba postawić temu granicę.
14118
<
#111 | Rozzalona dnia 12.11.2020 08:33
Opisałam swój dalszy ciąg historii omijając szczegóły tylko po to, aby inni czytający wyciągnęli prawidłowe wnioski dla siebie; w historię mojego aktualnego życia nie wdaję się, ponieważ mija się to z celem i nie była by ona związana z tematyką tego portalu...napiszę tylko, że mam się bardzo dobrze czego życzę innym zdradzonym.
14039
<
#112 | Romanos dnia 12.11.2020 11:27
Rozzalona,
Dlugi czas Twoj maz i jego kochanka skutecznie (przynajmniej taki wniosek mozna wysnuc, czytajac Twoje wpisy) manipulowali Twoimi emocjami.
Niestety, rowniez dlatego, ze Ty na to naiwnie pozwalalas. Coz... Bylo i minelo...
Nalezy miec rylko nadzieje, ze historia nie zatoczy kola, ze Ty sie jednak czegos na tej zdradzie nauczylas i w przyszlosci, ani nikt Tobie, ani Ty sobie sama nie ufundujesz "powtorki z rozrywki".
15773
<
#113 | Julianaempatyczna dnia 27.11.2023 16:21
Rozżalona odkopalam Twój wątek.
Jak zakończyła się Twoja historia?
14118
<
#114 | Rozzalona dnia 23.12.2023 08:01
Jak zakończyła się moja historia? Ona wciąż trwa, ponieważ chcąc odseparować się od tego bagna, opuściłam nasze wspólne mieszkanie, kupiłam nowe. Mąż mieszka z kochanką w naszym wspólnym mieszkaniu, jak im się układa to mało mnie obchodzi. Zaznaczę, że mąż jak pił pije dalej, mamy rozdzielność majątkową z mojej inicjatywy więc nie martwię się że może zaciągnąć kolejny kredyt.
15773
<
#115 | Julianaempatyczna dnia 23.12.2023 08:34
Od 2018 r nie macie rozwodu, dlaczego?
14118
<
#116 | Rozzalona dnia 23.12.2023 08:36
Z różnych powodów. Co spowodowało, że zawitałaś na ten portal?
15773
<
#117 | Julianaempatyczna dnia 23.12.2023 09:03
Moje powody nie są tak smutne jak Twoje i innych. Mogę je opisać,tylko później.
Mój nick miał być nieempatyczna ale tel podpowiedział inaczej i tak zapisało.
14118
<
#118 | Rozzalona dnia 23.12.2023 16:34
Opisz chętnie poczytamy
15773
<
#119 | Julianaempatyczna dnia 28.12.2023 10:03
Na zdjęciu, to jesteś Ty?
14118
<
#120 | Rozzalona dnia 29.12.2023 11:43
Tak, ale usunęłam je już
15773
<
#121 | Julianaempatyczna dnia 29.12.2023 12:55
Bardzo ładną kobietą jesteś.
Nie wierzę, że mąż tak postąpił wobec Ciebie.
Pisz papiery i szukaj fajnego mężczyzny. Taki towar jak Ty nie może być sam .
Myślałaś o sprzedaży wspólnego mieszkania?
Ile lat ma Twój mąż i kochanka? Bo chyba jest młodsza. Są siebie warci. Co o niej pomyśli jej dziecko, że wykończyła ojca, tragedia.
14118
<
#122 | Rozzalona dnia 29.12.2023 16:08
To jest komentarz nie na forum, a na prywatną rozmowę, bo pytania, które zadałaś są nie związane z tematem. Są ludzie, którzy marzą widocznie o zmianie na młodszy model mimo, że sami mają już nienajmłodszy przebieg. Nie wierzysz, że mąż tak postąpił wobec mnie? To co opisałam zgodnie z prawdą to nie wszystko, a zaledwie jakiś tam ułamek z tego co wyprawiał on i jego kochanica.
15773
<
#123 | Julianaempatyczna dnia 29.12.2023 17:58
Pytanie ile lat ma mąż i kochanka nie jest związane z tematem? Tak się mówi, że nie wierzę w to co zrobił,bo jesteś bardzo atrakcyjną kobietą.

W swoim poście dużo więcej pisałaś osobistych informacji, a czepiasz się pytania o wiek. Na inne komentarze,też się oburzalas.
Odpowiedziałaś mi
Jakby Twój mąż mnie bzykał.
15773
<
#124 | Julianaempatyczna dnia 29.12.2023 17:59
Pozdrawiam Cię cieplutko.
15793
<
#125 | zona Potifara dnia 30.12.2023 00:42
Gdy w okolicy naszego męża (najczęściej w pracy) pojawia się nowa kobieta, to to że z wyglądu jest mniej atrakcyjna od żony nie oznacza kompletnie nic.Moze stanowić śmiertelne zagrożenie dla małzeństwa lub "tylko" kłopoty..
Mężczyźni także potrafia docenić zainteresowanie ze strony kobiet,także tych nie najbardziej atrakcyjnych.One często sa bardzo miłe,bezpośrednie,są dobrymi kumplami ,a inteligencja, dystans do siebie,dowcip,spostrzegawczość,wewnętrzne ciepło ,nie sa powiązane z urodą .
Tak że nawet bardzo przeciętnej urody kobieta potrafi przyciągnąć skutecznie zainteresowanie atrakcyjnego i bogatego mężczyzny.Wystarczą sprzyjające okoliczności.
A jak uda się kobiecie przyciagnąć do siebie faceta to łatwo mu zrobi wodę z mózgu i skłoni go z łatwością do głupich i głupszych zachowań i on jeszcze uwierzy że są one dla niego dobre.
Rozumiem dlaczego usunęłaś zdjęcie,ale szkoda.
14118
<
#126 | Rozzalona dnia 30.12.2023 08:09
To co napisałam jest prawdą, dlaczego miałabym kłamać. W 2018 roku opisując tutaj swoją historię liczyłam na pomoc i uzyskałam ją, dziękuję Wam. Swoje zdjęcie usunęłam ze względu na męża i jego kochankę. W ich przypadku zadziałał inny czynnik - dwie obce osoby, karmiące się pięknymi słowami; chęć przeżycia nowych doznań emocjonalnych, erotycznych itp. Tak to prawda potencjonalne kochanki są w początkowej fazie romansu bardzo miłe, dostarczają swoim kochasiom pozytywnych emocji, adrenaliny, endorfin, których to oni w swoich małżeństwach gdzieś zagubili po drodze monotonnego życia. Co do inteligencji kochanek... kochanka mojego męża nie ma bogatej osobowości, zainteresowań także więc w jej przypadku zadziałał inny czynnik wiek, między nimi jest 14 lat różnicy. O wspólny majątek nie walczę, bo zwyczajnie nie chce mi się tracić siły na walkę i oglądać ich 2 facjaty, poza tym mieszkanie nowe kupiłam już, tak więc lokum, w którym mój mąż mieszka sobie z kochanicą i jej dorastającym synem niech sobie zatrzyma, nie chcę od niego nic poza spokojem. Nie zależy mi na rozwodzie, ponieważ między nami jest rozdzielność majątkowa ( wspomniałam już we wcześniejszych wpisach ) więc nie mam obaw, że zaciągnie kolejny kredyt, którego spłatą obciąży mnie. Numer tel. także zmieniłam, bo nie dawał mi spokoju i dzwonił do mnie co pewien czas żaląc się na kochankę i mówiąc, że w dalszym ciągu kocha mnie przy okazji przeprowadzając nieudolny wywiad ze mną gdzie obecnie przebywam czy u rodziców czy może w jakimś wynajmowanym mieszkaniu. Reasumując jeszcze nie tak dawno kusiło mnie, aby napisać do jego kochanki taki tekst: " jestem ci wdzięczna kurewno za wyświadczenie mi przysługi", ale doszłam do wniosku, że nie ma to sensu. Niech sobie żyją gorzej czy lepiej to już w to nie wnikam w każdym razie zło, które wyrządzili kilku osobom między innymi mnie także odciśnie piętno na ich życiu niestety....
Dzięki zdradzie męża dowiedziałam się jak silna psychicznie jestem i że mało co jest mnie w stanie złamać.....Bardzo Wam dziękuję za miłe słowa pod moim adresem, udanego Sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku. Ja czas ten spędzam w pracy.
13728
<
#127 | poczciwy dnia 30.12.2023 09:38

Cytat

kochanka mojego męża nie ma bogatej osobowości, zainteresowań także więc w jej przypadku zadziałał inny czynnik wiek,

A skąd Ty to możesz wiedzieć? Widać, że w Tobie sporo nienawiści jeszcze skoro potrafisz na każdym kroku jej umniejszyć;

Cytat

Nie zależy mi na rozwodzie, ponieważ między nami jest rozdzielność majątkowa ( wspomniałam już we wcześniejszych wpisach ) więc nie mam obaw

czyt. kocham go i wierzę, że kiedyś wróci; wówczas dam mu szansę;
14118
<
#128 | Rozzalona dnia 30.12.2023 10:27
Wiem, ponieważ zdążyłam ją poznać. Czy wierzę i czy go kocham? NIE
15593
<
#129 | mrdear dnia 30.12.2023 15:03
Rozzalona,
niby piszesz że jesteś spokojna, jednak z Twoich wypowiedzi pije straszny jad do kochanki, nie pogodziłaś się z tym jeszcze...
Nie zostawiłaś tego jeszcze...
14118
<
#130 | Rozzalona dnia 30.12.2023 17:49
Jad do niej bił wcześniej, teraz jest obiektywna ocena tego co było.
15593
<
#131 | mrdear dnia 30.12.2023 18:53

Cytat

Jad do niej bił wcześniej, teraz jest obiektywna ocena tego co było.

Inaczej odbieram Twoje wypowiedzi.
14118
<
#132 | Rozzalona dnia 30.12.2023 22:01
mrdear, że inaczej odbierasz moje wypowiedzi, ponieważ nie znasz Ty i inni szczególików, ale nie mam o to pretensji do Ciebie jak i innych. Szczegółów nie mam ochoty i chęci opisywać, ponieważ mija się to z celem.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?