Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 53
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,265
Najnowszy Użytkownik: guciu
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Nie rozumiem...
Zdradzony przez żonęWitam.
Ostatnio spotkała mnie przykra sprawa, zresztą tak jak chyba wszystkich tutaj :)
Po 6 latach małżeństwa okazało się że zostałem (nie)chlubnym członkiem Klubu Poroża... Ale zacznę od początku.
To moje drugie małżeństwo. Pierwsze skończyło się po 11 latach i dwójce dzieci, ex żona stwierdziła że nie spełniam jej oczekiwań i poszukała sobie bardziej zasobnego partnera w Niemczech... Bywa...
Dość szybko udało się wstać mi z powrotem na nogi, poznałem wspaniałą dziewczynę, zaprzyjaźniliśmy się i dość szybko przyjaźń przerodziła się w coś większego. Po dwóch latach pobraliśmy się. Nie jestem niestety zbyt zaradnym finansowo facetem, mam sporo wad. Żona jak się okazało miała dosyć zaawansowaną depresję po wcześniejszych partnerach, ale stwierdziłem że damy sobie radę, pokonamy trudności i będziemy najszczęśliwszą rodziną na tym łez padole (żona miała 14-sto letniego syna z poprzedniego związku).
I nie było nawet tak tragicznie, czasami się kłóciliśmy o pierdoły, czasami błoga euforia otaczała nas niczym pole siłowe chroniące nas przed całym złem świata... Po 4 latach okazało się że jedna słaba pensja to za mało by sprostać wspólnym oczekiwaniom (żona długo nie była w stanie pracować ze względu na depresję, w końcu znalazła pracę jako opiekunka do dzieci, ale to za grosze...)
Zdecydowaliśmy że poszukam szczęścia w Szkocji.
Po kilku miesiącach żona przyjechała do mnie, ze wstępnym postanowieniem pozostania ze mną tu na stałe. Wytrzymała 4 miesiące. Szkocka pogoda (dosyć depresyjna), tęsknota za znajomymi i rodziną, samotność (ona pracowała przed południem znowu opiekując się dziećmi, ja zasuwałem po południu do północy w restauracji) i problemy ze współlokatorami doprowadziły do powtórnego ataku depresji... Ale nie narzekała tak często i bardzo jak w kraju, więc ustaliliśmy że wróci na kilka tygodni do Polski, po czym spróbujemy jeszcze raz razem.
Był to styczeń tego roku.
Po powrocie do Polski, po kilku dniach napisała mi że w Szkocji czuła się mega nieszczęśliwa i nie chce póki co tu wracać. Że musi nabrać "wiatru w żagle" odżyć na nowo. Zaczęła chodzić na fitness, pilnować diety (deprecha najbardziej objawiała się w jedzeniu i leżeniu przed telewizorem, więc przez tych kilka lat nazbierało się kilka zbędnych kilogramów...), odnawiać stare przyjaźnie...
Po jakimś czasie zaczęła mieć pretensje... Trochę jakby słuszne, gdyż po wiadomości że nie wraca lekko zwątpiłem w sens czegokolwiek: straciłem pracę, nie mogłem na dłuższy czas utrzymać nowych, co spowodowało rosnące zadłużenie...
Ale cały czas staraliśmy się utrzymywać kontakt i jakoś współistnieć, pomimo problemów moje uczucia nie słabły, chyba wręcz przeciwnie: imponowała mi że wzięła się w garść, że chudnie w oczach, odżywa, zaczyna wychodzić do ludzi... Odgrzała szkolne znajomości,okazało się że jeden z jej starch przyjaciół też borykał się z życiowo - rodzinnymi problemami, zaczął jej pomagać w zmaganiach z resztkami depresji... Ufałem jej bez granic, nigdy nie dawała mi powodu do zazdrości, Zawsze ceniła sobie szczerość aż do bólu.
We wrześniu zacząłem coś lekko podejrzewać: nadmiernie radosna, przestała się "czepiać" nadal nierozwiązanych moich problemów (wciąż bez stałej pracy, z jej synem na utrzymaniu i zmaganiem się z nie płacącymi swojej części czynszu współlokatorami) a i kontakty jakby rzadsze i krótsze...
Pod koniec października zbliżało się Wielkie Wydarzenie, bal szkolny na 70-cio lecie jej starej szkoły...
Zacząłem bardziej naciskać, w końcu pękła:
-"Kochanie, miałam romans... Nawet nie romans, zauroczenie, które skończyło się w łóżku. On mnie zauroczył, wybadał niczym dr House, odkrył moje słabe punkty i wziął mnie z marszu, nawet nie wiedziałam kiedy to się stało... Ale ja go nie kocham, nie chcę z nim żadnego związku, już to prawie zakończyłam, Wybacz mi....."
Wybaczyłem...
Ale koleś ma być jej partnerem na balu...
-"Jeżeli chcesz cokolwiek naprawiać, masz zakończyć oficjalnie wasz romans, nie możecie się więcej spotykać, kontaktować. Musisz to zakończyć przed balem"
-"Oczywiście..."
Na dzień przed balem pytam się via Skype czy zakończyła, czy napisała mu że chce wrócić do męża i w związku z tym nie mogą się więcej spotykać...
-"Tak, właśnie jadę na spotkanie naszej starej szkolnej paczki do knajpki, tam zakończę..."
Oczadziałem...
-"Skarbie, jutro będziesz się z nim widziała praktycznie całą dobę, miałaś tę sprawę załatwić na odległość, po co tam się pchasz osobiście?"
-"Nie martw się, załatwię to dzisiaj, jutro nie będę się w ogóle z nim kontaktować, będę go unikać."
Odezwała się dopiero po balu....
-"Zakończyłam to, nie ma już problemu, wybacz mi proszę... Chcę do Ciebie przylecieć..."
Była to druga połowa października, kupiłem bilety na początek grudnia, przyleci, odbudujemy wszystko, damy nam nowy start, nową szansę...
Kontakty między nami się poprawiły... Godzinne codzienne rozmowy, cyber sex przez Skypa, idylla małżonków żyjących na odległość. Ciągłe zapewnienia że się kochamy, że teraz będzie już tylko lepiej. Jedyny zgryz nastąpił gdy zażądałem żeby usunęła go ze wszelkich możliwych komunikatorów, wykasowała z telefonu...
-"Nie mogę, potrzebuję z nim rozmawiać, nie mam nikogo innego kto mnie tak rozumie, poza tym co powiem wszystkim znajomym że go usunęłam? Że miałam z nim romans? Nie usunę go, nie spotykam się już z nim, ale MUSZĘ czasem z nim pogadać..."
Uległem... Znowu...
Pod koniec listopada wpadka:
-"Boże, okres mi się spóźnia, co zrobimy jak się okaże że jestem w ciąży?!?"
-"Zaraz moment kochanie, ponad miesiąc temu z nim zerwałaś, jakim cudem możesz być w ciąży?????"
Po dłuższej, dosyć ciężkiej dyskusji wychodzi na jaw: spotkali się jeszcze kilka razy, był seks na balu, potem on zadzwonił, ona wskoczyła do "BlaBlaCar'a" do warszawy na dwudniową "sesję", potem jeszcze on przyjechał odwiedzić byłą nierozwiedzioną jeszcze żonę z córką do Wrocławia i wylądowali w hotelu (żona wynajęła nasze mieszkanie żeby łatać dziury finansowe i mieszkała u koleżanki, która zabroniła jej jakichkolwiek schadzek w jej mieszkaniu).
Wyszło też, że pierwszy seks uprawiała z nim w domu swoich rodziców, gdzie go zaprosiła jako starego kolegę na urodziny ojca... Załamałem się...
Ale znowu mnie przekonuje, że to nic nie znaczy, że to tylko fizyczne zauroczenie, ale że za każdym razem jest słabsze, że po ostatnim razie dwa dni chorowała i juz nigdy tego więcej nie zechce, że to ostatnie spotkanie z nim prawie ją zabiło, że za tydzień się zobaczymy i wszystko będzie już normalne, że tak długo mnie nie widziała i dla tego tak jej psychika siadła...
Znowu się poddałem... Chyba to genetycznie uwarunkowana ślepa miłość zmieszana z gigantyczną głupotą...
Grudzień. Przyleciała z siostrą... Mimo lekkiego niesmaku, cieszę się jak łysy do grzebienia. Kilka dni rewelacja, seks jak nigdy do tej pory, rozmawiamy, w końcu szczerze... Mówi mi jak to sie stało, że miała już tak dosyć tych ciągłych problemów że myślała że nasze małżeństwo już się zakończyło, że on dał jej poczucie własnej wartości, bezpieczeństwa, ale że zrozumiała że to nie jest kandydat na partnera, że on po prostu ma nieziemską technike uwodzenia i że nie ma chyba kobiety która by mu się oparła... Ale to już koniec... On już nie istnieje...
W końcu odetchnąłem... Kocham ją tak bardzo że jej wybaczę, bo w końcu jest ze mną szczera, bo okazuje uczucia, bo nie potrafię bez niej żyć...
Kolejnego wieczora dostaje wiadomość... Chowa telefon z szybkością kobry, ale zauważyłem że to od niego... Pytam się o co chodzi... Ona że o nic... Nie mogę zasnąć, późno w nocy biorę telefon, messenger zalogowany, odpalam....
Już po przylocie do Szkocji wymiana wieczornych uprzejmości:
"ona:
Całuję.
on:
A w co? ;) spałem ;) dobrze ze szczęśliwie wylądowałyscie :)
ona:
W usta...
on:
No... ok :)"

Na drugi dzień:
"on:
no i jak tam życie małżeńskie płynie ? ;)
ona:
Dużo by opowiadać...
on:
hmmm :)
nie bądz taka ... opowiedz :D
hahaha
ona:
Osobiście...
on:
no dobra ...
ona:
Och dziękuję
on:
proszę ...."

Na dwa dni przed przylotem chciał się z nią spotkać ponownie, na "pożegnalny seksik" ale tym razem nie wyszło, za dużo rodziny przed odlotem...Za to rozmowa na messengerze ociekała pornografią jak listy do Hustlera...

Znowu awantura, znowu tłumaczenia... Że to już tak tylko z rozpędu, że on ma wciąż nad nią jakąś magiczną władzę, ale ona już się z nim nigdy nie spotka. Ale że to moja wina że w ogóle do tego doszło, bo 11 miesięcy się nie widzieliśmy, że u mnie nic tylko problemy... Ale że ona mnie wciąż kocha, że nie może wyobrazić sobie życia beze mnie...
Już z większą dozą nieufności i obrzydzenia, przede wszystkim sobą, wciąż jej wybaczam, głównie bo nadal nie wyobrażam sobie życia bez niej, no i jeszcze jej siostra i syn...... Ale mam już twardsze warunki: Przed końcem pobytu napisze do niego że to jest koniec, że chce naprawiać małżeństwo i już więcej się do siebie nie odezwą... Ze zostawi mi hasła do FB, maila i Skypa...
Zgadza się na wszystko... Kilka dni spokoju, w końcu chyba naprawdę szczerych rozmów. Zaczynam znowu wierzyć że jednak mnie kocha, mimo wszystko... Że tamten to faktycznie przygoda, silna, narkotyczna, otumaniająca... Ale tylko przygoda... 4 dni do niego nie pisze, on też siedzi cicho...
Jutro ma wylatywać, więc ją proszę żeby napisała że kończą znajomość, że zależy jej bardziej na małżeństwie niż na "super bzykaniu z szamanem seksu" (jej słowa)...
I awantura... Nie, nie napisze tego do niego, że ona już o nim zapomina a ja każę jej do niego pisać, że to jakiś szantaż z mojej strony, że ona raczej zakończy małżeństwo, niż to do niego napisze...

Umarła mnie.... Nie rozumiem jej, bo na prawdę i szczerze wierzę że mnie kocha, że małżeństwo znaczy dla niej bardzo wiele... Ale nie potrafię funkcjonować w "trójkącie"... Ona chyba nie rozumie, jak bardzo mnie skrzywdziła, jak bardzo się upokarzam że jej wciąż wybaczam. I nadal bym jej wybaczył, tylko żeby zakończyła ten cholerny romans...
Nie wiem co mam zrobić...

Zakochany Idiota...
Komentarze
Strona 1 z 11 1 2 3 4 > >>
Deleted_User dnia grudzień 11 2016 07:45:00
Macie oboje szczególny dar, pakujecie się oboje w dziwne związki.
Sporo tych partnerów miała żona przed Tobą? Zawsze to ona była nieszczęśliwą ofiarą różnych demonów, szamanów? Ciśnie Ci bajki, jakby miała ograniczoną poczytalność.
Witaj w klubie rogaczy i zwierzątek futerkowych. smiley

pit dnia grudzień 11 2016 08:04:19
Ale nie potrafię funkcjonować w "trójkącie"... Ona chyba nie rozumie, jak bardzo mnie skrzywdziła, jak bardzo się upokarzam że jej wciąż wybaczam. I nadal bym jej wybaczył, tylko żeby zakończyła ten cholerny romans...


I na co dzień i w niedzielę myj się mydłem "Biały Jeleń" smiley
Sorry mam dzisiaj burzę humoru.

Komentarz doklejony:
Tak na serio, żyjesz dla niej nie dla siebie. Dajesz się bajerować jak małe dziecko.

Deleted_User dnia grudzień 11 2016 08:34:44
on po prostu ma nieziemską technike uwodzenia i że nie ma chyba kobiety która by mu się oparła...

nie bądź taki, podaj namiar na tego półboga smiley

Już po przylocie do Szkocji wymiana wieczornych uprzejmości:
"ona:
Całuję.
on:
A w co? smiley spałem smiley dobrze ze szczęśliwie wylądowałyscie smiley
ona:
W usta...
on:
No... ok smiley"

jaki biedny zawiedziony smiley )))

Kocham ją tak bardzo że jej wybaczę, bo w końcu jest ze mną szczera, bo okazuje uczucia, bo nie potrafię bez niej żyć...

więc nic, tylko pozazdrościć dalszego udanego pożycia smiley
https://www.youtube.com/watch?v=mrEcOSjHXws

Nox dnia grudzień 11 2016 08:51:21
Ty sobie chyba jaja robisz,ten wpis to żart?

mam już twardsze warunki
ty wiesz gdzie możesz sobie schować te warunki?tam gdzie poszły te mniej twarde.

W podjęciu pracy przeszkadza jej depresja a w całej reszcie nie?
Nie chce mi się wierzyć w Twoją dupowatość,ale jeżeli ta historia to nie ściema to weź się człowieku odetnij od tej wielkiej miłości.
Zmień miejsce zamieszkania/by cię nie znalazła ani ona ani jej siostra/nr telefonu,portale i co tam jeszcze masz.
Pani świetnie sobie radzi ,mieszkanie wynajmuje,syn ma alimenty od tatusia.
A Ty chłopie weź się za siebie,zbieraj pieniążki na siebie i swoje życie a nie na imprezy żonki.

niezapominajka dnia grudzień 11 2016 08:53:43
Noviush - człowiek zakochany, to człowiek ślepy i głuchy. Nie widzisz i nie słyszysz, obudzisz się kiedy odejdzie całkowicie. Wtedy zobaczysz prawdę, którą teraz z siebie wypierasz.
Są granice wybaczania. Czas na poważne decyzje. Wte, albo wewte.

Deleted_User dnia grudzień 11 2016 09:05:53
ja chyba nie z tej epoki smiley cyber sex co to kurna jest ?
Zakochany idiota smiley dobrze to ująłeś,ona robi z tobą co chce będzie walić cie po rogach a ty wybaczać,sorki ale ja aż ze śmiechu nie wyrabiam smiley
ja nie wiem czy to ona ma depresję czy ty...i znalazła skuteczną metodę jej leczenia a trójkąty ponoć fajne są smiley

Nox dnia grudzień 11 2016 09:21:12
Channach to wszystko przez
nieziemską technike uwodzenia i że nie ma chyba kobiety która by mu się oparła
no i co bidula ma zrobić?,póki on uwodzi autor nie ma szans.

Deleted_User dnia grudzień 11 2016 09:38:47
Zastrzelić szamana?

tomihigh dnia grudzień 11 2016 09:50:13
Weź się rozwiedz i nie kupuj już jej biletu do Szkocji

Nox dnia grudzień 11 2016 10:37:21
Apologises uratowałbyś wszystkie kobiety z okolicy/a może każdemu należy się taki cud/miód?/

Strona 1 z 11 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Nie rozumiem tego
NIE ROZUMIEM
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Kiedy to minie
Bo rozeszlismy się w...
Za co?
Byłem szczęśliwy
Moja historia i moja...
Jestem masochistka!!!
Kolezanka z pracy sm...
Straszny żal i brak ...
nie udaje się wrócić...
Beznadzieja
zaraz mnie zostawi?
Jak z tym skończyć
Bezsilność
Warszawa, okolice zd...
Nawet nie wiem jak t...
Zdrada Sam się w tym...
Podwójne życie mojeg...
Zdradzona zaraz po ś...
Zdradziłam i po tym ...
Nie śpij, bo Cię okr...
Muszę bo się uduszę
Bezradna
Podejrzenie zdrady
I co dalej...
Zdradziła mnie żona ...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

batou
14/11 12:40
Witam

Archiwum
Reklamy
Ujędrnianie pośladków
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info