Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 50
Użytkownicy Online: poczciwy, fullreset

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,385
Najnowszy Użytkownik: Paulina40
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Rozwód i co dalej?
Zdradzony przez żonęNie potrafię pogodzić się ze stratą rodziny, oficjalnie rozwód nastąpi za kilka dni - wystąpiłem o niego ja, do zdrady doszło w Październiku 2013.
Przeciągałem sprawy z nadzieją że uda mi się odzyskać rodzinę ale bez skutecznie, bez względu na to jakie metody podejmowałem, od bycia najukochaniszym mężem po chęć kontroli i ostatecznie złości. Próbowałem tłumaczyć ale nie docierało. Moja żona zdradziła mnie ze swoim szefem który do teraz jest żonaty ale mieszka osobno. Jest starszy od niej o siedemnaście lat a ode mnie o jedenaście. Mieszkamy w małej miejscowości w Szkocji, on ma swoją firmę i jest dobrze znany lokalnej społeczności. Kiedy wszystko wyszło na jaw zaczeli się ukrywać ale i tak wszystko się z czasem wydało. Żona po prostu mówiła mi że nic nie poradzi bo się zakochała w innym mężczyźnie (szefie) Dowiedziałem się o tym w chwili kiedy widząc że się nie dogadujemy, przeprosiłem ją za to że tyle pracuję i za to że byłem mocno zestresowany. Powiedziałem że od teraz będę mniej pracował, że zaplanowałem wspólne miesięczne wakacje w ciepłym kraju - usłyszałem jedynie dlaczego nie przyszedłem dwa tygodnie wcześniej bo wtedy skakała by pod sufit ze szczęścia - tu oświeciło mnie że moja żona ma kogoś, przypomniałem sobie jak mówiła o swoim szefie jaki jest przyjaciel z niego i że troszczy sie o nią jak jej ojciec (!) Który swoją drogą nie specjalnie się o nią nie troszczył

Były próby naprawy ale on nie dawał za wygraną. Przez dwa miesiące pozwoliłem sobie na całkowite milczenie cierpiąc niemożliwie - potem przyłapałem go jak obłapuje i całuje moją żonę - wtedy we mnie pękło. Do dzisiaj są w kontakcie, on robi z siebie wybawiciela bo przecież bylem jak strażnik więzienny, tyle że nikt nie spojrzał na to że przez piętnaście lat nie sprawdziłem jej telefonu czy naszego wspólnego konta. Stałem się bardziej wymagający w chwili kiedy dowiedziałem się o zdradzie. Moja żona próbuje wprowadzić go w życie naszej córki mówiąc że to dobry człowiek. Jego żona o wszystkim wie ale nic nie robi.

Taka mała rada, zauważyłem że tak naprawdę rozwodzimy się nie z powodu pierwotnych powodów ale przez okres napięć między nami w tym dwuletnim okresie. Zauważyłem że tak naprawdę moja żona nie miała powodów ze mną się rozwodzić ale ja jej dałem będąc osoba która stała się nieufna, tym samym oczekująca pełnej wiedzy na temat tego co moja żona robi - na to nie chciała się zgodzić więc efekt tego jest jaki jest...

Tak pomyślałem - gdybym tylko zachował spokój i nie pozwalał uzewnętrzniać się negatywnym emocjom dał bym mniej argumentów przeciw sobie mojej żonie. Więc jeżeli przytrafi się wam taka historia - zachowajcie spokój za wszelką cenę - bo to jest tak jak w chwili kiedy zatrzymuje cie policja i mówi że wszystko co od tej chwili powiesz może być wykorzystane przeciwko tobie - i powiem tyle - nie może ale na pewno będzie!

Generalnie nie chodzi mi o rady jak ratować małżeństwo bo
na to jest za późno ale powiedzcie jak poradzić sobie z poczuciem że nie jestem na tyle dobry by mieć rodzinę - gdzie właśnie jest mi pokazane że jest na świecie ktoś kto może mieć swoją rodzinę i w dodatku moją.

W moim małżeństwie wyznawałem zasadę że nie ma sekretów ani planu B na wypadek zdrady bo takowej nie dopuszczałem
(wiem naiwny)

Zastanawiam się jak ponownie miałbym komuś zaufać po takim doświadczeniu. Czy mam zupełnie zmienić podejście i do każdej nowej relacji podchodzić bez emocji, przygotowując się na najgorsze?

Nie widzę tego, jest to bardzo smutna wizja mnie na boku patrzącego na świat z pustego domu - nie mam na to ochoty ani siły.

Czuję się popsuty, nieprzydatny, zużyty, po prostu wyrzucony jak puste opakowanie

rozważam poważnie skończyć ze sobą...

A

Komentarze
Strona 1 z 9 1 2 3 4 > >>
Nox dnia styczeń 05 2016 21:47:36
Uważasz że gdybyś siedział cicho gdy żona przez kolejne lata spotykałaby się z kochankiem to uratowałbyś(Ty)małżeństwo???przecież gdy ty cierpiałeś ją pocieszał kochanek .
Zona nie miała powodu się z tobą rozwodziić ale ty czujesz się nieprzydatny,zepsuty......mimo jej zdrady obwiniasz siebie o to że wam nie wyszło.Możliwe że pracowałeś dużo ..itd ale żona w pracy oddawała się nie tylko pracy.Widać że bardzo cierpisz i nie radzisz sobie z sytuacją a branie winy na siebie nie pomaga.
Każdy jest na tyle dobry by mieć rodzinę,jak widzisz niektórzy nawet podkradają cudzą .

AdamWhite dnia styczeń 05 2016 22:52:14
dzieki NOX,

mam kiepski dzień...

boję się że któregoś dnia w takiej chwili słabości zrobię coś nieodwracalnego

Nox dnia styczeń 05 2016 23:23:17
No i po co młody,chwilowo bardzo samotny facet ma robić głupoty skoro jest tyle innych możliwości?Raz coś ważnego się rozsypało w pył ale już wiesz że ludziom należy poświęcać czas i uwagę i tego samego oczekiwać.Jeżeli czujesz że potrzebujesz pomocy profesjonalisty to daj sobie szansę.
Możesz wyjechać na urlop,poszukać pracy w innym miasteczku ,kraju?Możesz odwiedzić rodzinę,przyjaciół ?
Nie uciekaj w pracę i samotność bo to dołuje.Ktoś kto został sam nie musi być samotny.Mam nadzieję że w Twoim wątku odezwą się panowie ,szczególnie ci którzy źle radzili sobie z emocjami.Oni przeszli drogę którą masz przed sobą ,oby nie była dłuższa niż to konieczne..

Ramirez dnia styczeń 05 2016 23:32:37
Nie potrafię pogodzić się ze stratą rodziny
Czuję się popsuty, nieprzydatny, zużyty, po prostu wyrzucony jak puste opakowanie
rozważam poważnie skończyć ze sobą...


Przez złą kobietę?! Tylko tym potwierdzisz, że miała rację, dokonując zamiany na starucha, bo właśnie okazujesz męską słabość, tendencję do poddawania się.
A gdzie mężczyzna - wojownik?!

Kobiety nie tolerują męskiej słabości, bylejakości - między bajki włóż legendy o partnerstwie, wspieraniu się w trudnych chwilach, miłości, itd... To tylko łatwo zbudowana medialnie iluzja, która nie ma żadnego przełożenia na rzeczywistość - czego jesteś żywym przykładem.

Jak mężczyzna ma mieć rodzinę - musi na nią zasługiwać, musi być w niej silnym, musi mieć pozycję, pieniądze, autorytet. Inaczej - przegra z każdym konkurentem, który będzie miał powyższe cechy.

Słabość - to jest to, co jest tolerowane tylko do czasu. Ty, gdy chcesz mieć rodzinę, masz być współczesnym wojownikiem. Nie chodzi tu o strzelanie z gun'a, czy możliwość wybijania ząbków smiley
Przegrałeś jedną bitwę, ucz się, wyciągaj wnioski... Czas wstać z kolan, otrzepać pupę, i rozejrzeć się po świecie, gdzie jest szansa na lepsze.

Żal tej żony? Rodziny? Pewnie - ale tę bitwę już przegrałeś. Ale to nie jest jakiś koniec świata - to pewien etap, zamknięty rozdział.

Możesz być jeszcze silnym, możesz mieć pieniądze - a to już wystarczy, by poznać dziewczynę, dla której będziesz coś wart, jako silny mężczyzna, a nie mięczak.
Wiec... wieź sobie moją radę do serca, nie rób nic głupiego, bo za rok będziesz się z tego co tu napisałeś śmiał - choć teraz to jest nie do uwierzenia.

Tak jak my wszyscy - dasz radę, ale jak dostaniesz drugą szansę od życia, drugą kobietę - nie popełniaj błędów, nie okazuj słabości.

Jak będziesz silny jako pozycja mężczyzny - to i kobiety to dostrzegą, a i nie będziesz uzależniał swojego szczęścia od nich, tak jak teraz. Bo teraz, jesteś nieszczęśliwy, że znika żona, kobieta... a to jest przejaw zdrowego uzależnienia, które jest nadal uzależnieniem. Tylko jak powiedzieć narkomanowi, że jest uzależniony, skoro ten brak narkotyku czyni go nieszczęśliwym? Nie da się - chyba, że odnajdzie w sobie siłę i rozsądek.

AdamWhite dnia styczeń 06 2016 01:05:22
No tak, to całkiem oczywiste co mówisz. Generalnie jestem tego świadomy, tyle że wymaga to ode mnie całkowitego przewartościowania mojego świata. W mojej terminologii jakiej aktualnie używam nazywam to przejściem na ciemną stronę smiley

Myślę że najbardziej mnie martwi to że nie zachowam równowagi, pierwotnie będąc oddanym, wiernym poświęcającym się rodzinie mężem stanę się bezdusznym podejrzliwym tyranem.

Jak pisałem miałem kiepski dzień, rano nowy i kto wie co dalej...

Komentarz doklejony:
dzięki za szczere słowa, nie ma nic lepszego aniżeli kubeł zimnej wody

Dzięki...

Komentarz doklejony:
dzięki za szczere słowa, nie ma nic lepszego aniżeli kubeł zimnej wody

Dzięki...

zgryzolowaty dnia styczeń 06 2016 08:03:08
Panie kolego...skończ pan z iluzją...gościu ma kasę, jest dobrze sytuowany, żona poleciała do niego bo pewnikiem marzy jej się wygodne życie... no gdyby pan mógł jej zapewnić oosik na poziomie porównywalnym... pewnie by podskoczyła pod sufit... to całkiem zrozumiałe, ze poczuł sie pan jak coś zbednego...ale to ona dokonała wyboru nie pan...reszta to tylko gadka szmatka, żeby było ładniej...
pracowałeś ciężko na rodzinę... to nie grzech... fakt, jak małżeństwo się sypie to nie jest dobrze po obydwu stronach...jej sie marzy wygodne życie, facet ma kasę więc... panie kolego, po prostu wyjedz po rozwodzie... nie oglądaj jej na oczy... dzieci tylko z nimi...

Komentarz doklejony:
Panie kolego...skończ pan z iluzją...gościu ma kasę, jest dobrze sytuowany, żona poleciała do niego bo pewnikiem marzy jej się wygodne życie... no gdyby pan mógł jej zapewnić oosik na poziomie porównywalnym... pewnie by podskoczyła pod sufit... to całkiem zrozumiałe, ze poczuł sie pan jak coś zbednego...ale to ona dokonała wyboru nie pan...reszta to tylko gadka szmatka, żeby było ładniej...
pracowałeś ciężko na rodzinę... to nie grzech... fakt, jak małżeństwo się sypie to nie jest dobrze po obydwu stronach...jej sie marzy wygodne życie, facet ma kasę więc... panie kolego, po prostu wyjedz po rozwodzie... nie oglądaj jej na oczy... dzieci tylko z nimi utrzymywać bliższe kontakty

Deleted_User dnia styczeń 06 2016 08:12:07
A może lektura?smiley
Polecam książkę Dale Carnegie-amerykańskiego pisarza, twórcy książek z zakresu coachingu, pt. Jak przestać się martwić i zacząć żyć.
Mam ją przy łóżku i poczytuję, kiedy potrzebujęsmiley

"Zmartwienie najszybciej cię zniszczy nie podczas działania, ale gdy skończysz już wszystkie zajęcia danego dnia. Twoja wyobraźnia może wtedy wymknąć się spod kontroli i podsuwać wszelkiego rodzaju rozwiązania oraz wyolbrzymiać każdą porażkę. W takich przypadkach twój umysł pracuje jak silnik bez oleju. Mknie do przodu i grozi zatarciem, a nawet rozerwaniem się na kawałki. Lekarstwem na zmartwienie jest więc robienie czegoś konstruktywnego."
" Muszę dać się pochłonąć pracy, albo umrę z desperacji. "
" Jeśli nie zajmiemy się czymś, ty i ja, jeśli będziemy siedząc bezczynnie rozmyślać, wysiedzimy jedynie stado złośliwych karłów, trolli, które wydrążą nasz umysł i zniszczą nas, pozbawią siły do działania i woli."
"Ale godziny po wyjściu z pracy są najgroźniejsze. Właśnie wtedy, gdy czujemy się wolni i możemy cieszyć się tym wolnym czasem, właśnie wtedy przystępują do ataku te diabelne zmartwienia. Zaczynamy zastanawiać się, czy osiągnęliśmy w życiu to, czego pragnęliśmy, czy do czegoś w ogóle dojdziemy, co szef miał na myśli, kiedy powiedział to, co powiedział, albo czy jesteśmy jeszcze seksowni."

Albo martwimy się tak, jak AdamWhite, "że nie zachowam równowagi, pierwotnie będąc oddanym, wiernym poświęcającym się rodzinie mężem stanę się bezdusznym podejrzliwym tyranem."smiley

" Sekret bycia nieszczęśliwym polega na posiadaniu wolnego czasu, który poświęcamy na zastanawianiu się, czy jesteśmy szczęśliwi, czy też nie.
Nie próbuj więc nawet o tym myśleć! Zatrzyj ręce i weź się do roboty!
Krew zacznie ci lepiej krążyć, a umysł lepiej pracować.
Przypływ życia w tkankach szybko wypędzi z twojego umysłu zmartwienia.
Zajmij się czymś.
To najtańsze lekartwo, jakie istnieje na ziemi- i jedno z najlepszych."
Miłej lektury!smiley
smiley

Nox dnia styczeń 06 2016 08:37:45
... Myślę że najbardziej mnie martwi to że nie zachowam równowagi, pierwotnie będąc oddanym, wiernym poświęcającym się rodzinie mężem stanę się bezdusznym podejrzliwym tyranem..."-zachowasz,zachowasz .Byle nie szukać na siłę plastra na ból w postaci ,,jakiejś kobiety"Nowy związek będąc jeszcze w żałobie po poprzednim nie wróży niczego dobrego.
Myślę że jak wyjdziesz ,, do ludzi" to chętnych kobiet chcących cię pocieszyć nie zabraknie/uważaj/
Jak spotykasz kolegów to nie odbierasz ich tak samo.Widzisz że Zosia jest leniem,Krysia lubi /za/bardzo zakupy,Grzesiek niby wierny a w pracy gada tylko o tym kogo by bzyknął,a Jurek jak wypije to robi się z niego świnia..
Teraz skup się na sobie,na zagospodarowaniu czasu pasją,sportem...Jesteś kawalerem...z odzysku.,Umawiaj się z kolegami na jakieś /zdrowe/wypady,do kobiet podchodź ostrożnie by nie wzbudzać w nich nadziei na cdn, a sam źle nie odczytać swoich uczuć.
Można pomylić potrzebę bliskości z miłością.
Wzmocnij się fizycznie i psychicznie ,odbuduj siebie.
Nie będziesz tyranem bo nim wcześniej nie byłeś.
Podejrzliwy ?pewnie tak bo będziesz umiał zinterpretować pewne zachowania i szybciej je wyłapywał.
Nowy związek ,budowany stopniowo to nowa porcja pozytywnych doświadczeń,uczuć .Trzeba mu dać mały kredyt zaufania tak jak dajesz każdemu spotkanemu człowiekowi i jaki ty dostajesz od kogoś.I nie nastawiaj się że za pierwszym razem się uda.Zawsze zostaw coś z siebie dla siebie.
Masz możliwość to na drugi dzień po rozwodzie wyjedź gdzieś w ciepłe miejsce ,w słońcu nawet serce z lodu topnieje.
Metodą prób i błędów uczymy się ludzi.
Nowy dzień,nowe możliwości.

Komentarz doklejony:
No widzisz Adam już cię kobitki pocieszają.

flower dnia styczeń 06 2016 09:36:56
smiley swietne rady bardzo cenne
ja tez jestem w podobnej sytuacji, tez czuje ze stracilam sens, boli czlowieka odrzucenie, obojetnosc i taka jakas nijakosc bo teraz czujesz sie nijako, nic niewarty samotny cierpiacy i wogole do bani zupelnie jak ja.
Dlatego czytaj porady madrych tutaj ludzi. Oni naprawde wiedza co mowią, sami przeciez przeszli przez to samo i sie wyrwali. Wyrwali sie z tych okowów beznadziei. Wiem ze to trudne bo i mnie jest trudno ale wiem tez ze tak trzeba.
Jesli chodzi o Twoja zone to nie miesci mi sie w glowie jak mogla zrezygnowac z kogos takiego jak Ty, no po prostu czysty okaz głupoty. Ale niestety, takich mnostwo na tym swiecie.
Jestes super wartosciowym mezczyzna, uwierz w siebie i sluchaj sluchaj i jeszcze raz sluchaj ludzi tutaj ktorzy naprawde chca pomóc, wspierają i rozumieją, sa jak przyjaciele.
I nie mysl o głupotach! Kategoryczny zakaz mysli o glupotachsmiley!

AdamWhite dnia styczeń 06 2016 09:54:07
Ok panowie, pieniędzy nie brakowało, do tego stopnia że rozważałem kupno małego samolotu - jedynym problemem jaki zauważyłem to to że nie było mnie w domu, żona poczuła się zaniedbana, i mało doceniona - starszy pan jest żonaty od ponad trzydziestu lat, mojej żonie powiedział że od dziesięciu lat nie spał ze swoją żoną a pociąg seksualny zamienił na uprawianie sportu - naprawdę?! Musieli byście go widzieć, siwiejący i łysiejący,biegający po uliczkach w obcisłych trykocikach ze spandexu

Ma swoja firmę ale z tego co wiem to wszystko w leasing.

Komentarz doklejony:
Dziękuje za dobre słowo - czemu nie trafiłem tu rok temu...

Komentarz doklejony:
Ja też uprawiam sport, może nie jest to coś co przyprawia mi dodatkową masę, latam na paralotniach - przestałem bo w depresji zacząłem popełniać błędy które mogły kosztować mnie życie, a to był czas że jeszcze chciałem żyć. W ostatnie wakacje wybrałem się w Dolomity i było wspaniale ale uświadomiłem sobie że będąc na czterech tysiącach metrów rozważałem swój egzystencjalizm zamiast cieszyć się tym co robię. Narazie pozwalam sobie na szaleństwa downhillowe w Fort William - co najwyżej złamie jakąś kość smiley

W całej tej sytuacji najbardziej boli to że najbliższa ci osoba (jak się okazało nie do końca) decyduje o życiu innych w tak bezduszny i radykalny sposób. Był to przejaw największego egoizmu jakiego doświadczyłem w życiu.

Strona 1 z 9 1 2 3 4 > >>
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Recydywa, co robić dalej...
Zdrada a rozwód
Co będzie dalej?
I co dalej...
Intercyza,umowny podział majątku a rozwód
Co dalej robic
Co dalej?
Co dalej?
Rozwod dowod ?
co robić dalej?
zdradzony, załamany i co dalej?
Rozwod
rozwód /emi467/
życie toczy się dalej...
...i co dalej? (vol. 2)
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
podła kochanka
Zdradzilam
rok po zdradzie nie ...
Zdradziła mnie z Kuz...
Ma innego jestem nap...
Moja żona kilkakrotn...
Czy zemsta i zniszcz...
Najlepszy przyjaciel...
Zalamana
42 lata razem, kogoś...
nie wierny partner i...
Zdrada - brak juz siły
Poradźcie Podłej Zdr...
Czy po raz kolejny s...
Badoo
Jestem kochankiem
Już nie zaufam żadne...
Recydywa, co robić d...
Jak wrocic do swiata...
Zabił mnie ...
Jak mam to odebrac?
Dowiedziałem się kil...
Kłamstwa
Zona pod przykrywką
Nóż w sercu
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

poczciwy
01/04 20:50
https://www.youtube.com/c
hannel/UC9Jc30vlzRL367GWh
D9erVA/videos


Archiwum
Reklamy
Rehabilitacja Andrychów
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info