Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 19
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,774
Najnowszy Użytkownik: Perszeron
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
10 lat razem
Zdradzona przez partnera/chłopakaHej, w mojej historii nie ma zdrady. Piszę na tym portalu, bo chciałabym prosić Was o radę. Jestem z moim chłopakiem prawie 10 lat. Mamy już po 30 lat. Nasz związek na początku był fajny, dobrze się bawiliśmy. Szybko razem zamieszkaliśmy. Potem w wieku ok. 25 pod wpływem narzekań rodziny zaczęłam pytać nieśmiało o plany na przyszłość. Ku mojemu zaskoczeniu, mój chłopak powiedział, że za wcześnie na rozmowy o ślubie, bo nie wie, czy jestem tą jedyną (to było po 5 latach wspólnego mieszkania). Od tego momentu przestało mi być wesoło, byłam przygnębiona, ale nie zdecydowałam się na rozstanie, bo w końcu nie było źle i chciałam być konsekwentna. Przez ostatnich kilka lat było bardzo, bardzo źle. Ja czułam się źle psychicznie, on chyba też, bawił się, ja siedziałam w domu. W końcu rok temu przejrzałam na oczy i chciałam się rozstać, wyprowadziłam się. Nie dlatego, że znalazłam kogoś innego - na tym portalu wiele osób mówi, że jak już nagle dziewczyna chce się rozstać, to musi mieć kogoś innego, "kobieta jest jak małpa, nie zeskoczy z gałęzi dopóki nie znajdzie innej" - ja uważam, że to bzdura, patrząc na mój przykład. Ja po prostu miałam dosyć, sama czułam i czuję świetnie. Zmienił się i teraz jest do rany przyłóż, stara się, nawet się oświadczył (hahaha, po 10 latach). On nie jest złym człowiekiem, tyle czasu z nim spędziłam, widzę, że się zmienił i chciałabym dać mu szansę, ale po prostu nie mogę, fizycznie nie jestem w stanie, to jest silniejsze ode mnie, że chcę go unikać, nie chcę żadnej bliskości z nim, też mam do niego dużo żalu, że w sumie przez czas mojej młodości tak strasznie się męczyłam. Z drugiej strony boję się, że jak zdecyduję się rozstać, będę potem żałować i nigdy nie znajdę nikogo lepszego. Co powinnam zrobić?
Komentarze
Strona 1 z 3 1 2 3 >
jagodalesna dnia sierpnia 11 2015 13:31:45
carolinabela, a co Twoja intuicja podpowiada, co powinnaś zrobić?:-)

wolfie dnia sierpnia 11 2015 14:11:53
Carolinabela, teraz jest taki, bo odezwał się w nim syndrom "psa ogrodnika". Pytanie jedynie pozostaje, jak długo ten stan się utrzyma i jak dużo zrozumiał po Twojej wyprowadzce.
Jak się domyślam przez te ostatnie 5 lat pewnie rozmawiałaś z nim nie raz i nie dwa na temat Waszej przyszłości i do niczego to nie doprowadziło, z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że jak do niego wrócisz, to stan euforii utrzyma się przez najbliższe kilka tygodni, może kilka miesięcy i stare nawyki wrócą, znowu będzie szara, rzeczywistość.

W nowym związku może być dokładnie to samo, na to nie ma reguły, trudno nam tu cokolwiek oceniać i wyrokować, bo to Twoje życie. Sama musisz wziąć kartkę do ręki, narysować linię na środku i po jednej stronie spisać plusy, po drugiej minusy powrotu bądź nie. Łatwe zadanie to nie jest, ale od tego zalezy reszta Twojego życia, a w każdym razie jego jakość.

Deleted_User dnia sierpnia 11 2015 14:16:48
Zdarza się, że mężczyźni dojrzewają później, może to taki przypadek? Troszkę się z tym dojrzewaniem do bycia razem rozminęliście...Kiedy ty byłaś gotowa, on jeszcze miał wątpliwości. Teraz on "okrzepł z decyzją, to tobie zmienił się "azymut". Dziesięć wspólnych lat to dużo, ale też na tyle niewiele, że nie ma co popadać w jakieś poczucie odpowiedzialności i przyzwyczajenia. Jeśli czujesz, ze coś się wypaliło w tobie, coś się zmieniło na tyle, że jak piszesz, nie chcesz już nawet żadnej bliskości z nim... To sprawa chyba jest dość jasna. We wspomnieniach także ukazujesz związek z nim jako "męczenie się". Nagle odkryłaś, że dobrze ci samej... Tylko czy to nie jest zachłyśniecie się swobodą, niezależnością, wolnością? W sumie dość wcześnie zamieszkaliście ze sobą, a ty dużo wysiłku i serca wkładałaś w ten związek. Może w końcu poczułaś się zwyczajnie zmęczona? Nawet małżeństwom radzi się, aby od czasu do czasu, choć wakacje spędzili oddzielnie...
Jeśli jednak to już rok mija jak jesteście oddzielnie, to sprawa wygląda blado...
Czas chyba chłopaka uświadomić co do twojej decyzji, bo jeśli on buduje zamki na piasku myśląc o przyszłości z tobą, to już nie jest w porządku z twojej strony. Bądź konsekwentna do końca w swoich decyzjach. Z czasem poznasz kogoś, kogo pokochasz i oboje podejmiecie decyzję o wspólnym życiu. Tylko jak podałaś w cytacie... Puść tę gałąź....
Z pozdrowieniami
M.

Ramirez dnia sierpnia 11 2015 15:39:26
Przez ostatnich kilka lat było bardzo, bardzo źle. Ja czułam się źle psychicznie, on chyba też, bawił się, ja siedziałam w domu.


widzę, że się zmienił i chciałabym dać mu szansę, ale po prostu nie mogę, fizycznie nie jestem w stanie, to jest silniejsze ode mnie, że chcę go unikać, nie chcę żadnej bliskości z nim, też mam do niego dużo żalu, że w sumie przez czas mojej młodości tak strasznie się męczyłam.


"kobieta jest jak małpa, nie zeskoczy z gałęzi dopóki nie znajdzie innej"


Zeskoczyłaś z tej gałęzi na pustą bo było niewygodnie - ale skoro nie macie wzajemnych zobowiązań, a Ty nie oddałabyś mu nerki gdyby trzeba było - to tylko oznacza, że nie jest to ten, z którym radośnie przejdziesz życie. To se nevrati... jak w piosence.

Załóżmy scenariusz, że wracacie do siebie...
Na ile wystarczy mu energii, by pokazywać i starać się, jak bardzo mu zależy? Na początku może tak, ale po miesiącu, roku czy kilku - taką masz już naturę, że stanie się on taki jakim był wcześniej - nijakim - więc znowu odczujesz to jako mękę, tym razem może już wspólnego życia pod przymusem wspólnego kredytu we frankach smiley
O dziecku już nie wspomnę.

Jak więc nie czujesz, że to ten któremu chcesz rodzić dzieci, oddać ostatnią nerę - to decyzję już sama wcześniej podjęłaś. Strach jaki macie dziewczyny przed staropanieństwem, nie powinien powodować chęci na kontrakt małżeński, bo może nic lepszego się już nie trafi.

W związek wchodź tylko wtedy, gdy będziesz mogła śmiało sobie powiedzieć: "on mi WYSTARCZY", by nie szukać kolejnych zmian, zdradzać, rozwodzić się. Ale on musi być dla Ciebie, WYSTARCZAJĄCO dobry, na męża, na ojca Twoich dzieci. W dodatku, gdybyś go tak na prawdę kochała, to on mógłby być i świnia, ale od niego byś nie odeszła.

Tymczasem już go nie kochasz, ale boisz się, by nie zostać starą panną.

Nox dnia sierpnia 11 2015 15:47:57
...,, mój chłopak powiedział, że za wcześnie na rozmowy o ślubie, bo nie wie, czy jestem tą jedyną (to było po 5 latach wspólnego mieszkania)...."czy twój ex nie trzymał się własnie ciebie,tak na wszelki wypadek bo a nóż trafi się lepsza a samemu nudno czekać i w domu ma kto ogarnąć kiedy...on bawił się"... boję się, że jak zdecyduję się rozstać, będę potem żałować i nigdy nie znajdę nikogo lepszego..."taki z niego cudowny człowiek ?Lepiej być samemu/i to zmienić/ niż samotnym w związku bo z tym nic nie zrobisz.Skup się na ostatnich 5 latach,kiedy motylki opadły,kiedy dowiedziałaś się że jesteś kołem zapasowym.Po 5 latach związku ,wspólnego mieszkania można się poznać na tyle by wiedzieć czy jest nam ,,po drodze"Nie zawsze jest potrzebny papierek ale po co być z kimś kto przez 5 lat nas do siebie nie przekonał.Nie rób nic wbrew sobie,dlatego że rodzina ciśnie,czas leci itd.Tych emocji z początku znajomości już nie będzie/nie z nim/twoje obecne uczucia...,,, chcę go unikać, nie chcę żadnej bliskości z nim, też mam do niego dużo żalu, że w sumie przez czas mojej młodości tak strasznie się męczyłam...."Wasze życie będzie wyglądać jak przed rozstaniem a jedyne co się zmieni z czasem to to że on będzie doprowadzony do ołtarza.

Deleted_User dnia sierpnia 11 2015 16:24:54
Otóż to, Nox! Bardzo trafnie to zauważyłaś, z tym kołem zapasowym....
Zaraz przypomina mi się stare przysłowie; I w tym wielki jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz...
A współczesna, jakże celna definicja; Bo do tanga trzeba dwojga...
Jeśli jedno ma chociaż małe dylematy i wątpliwości, to sobie nie potańczą w parze. Przynajmniej nie za długo.
M.

Nox dnia sierpnia 11 2015 16:48:57
..,, nagle dziewczyna chce się rozstać, to musi mieć kogoś innego, "kobieta jest jak małpa, nie zeskoczy z gałęzi dopóki nie znajdzie innej" - ja uważam, że to bzdura, patrząc na mój przykład. twój przykład jest ciut inny.Ty nie doczekałaś się deklaracji,a że nie było najlepiej....Inaczej sprawa wygląda w zwiazku małżeńskim ,ciężko odejść zostawiając dorobek,wspólne mieszkanie,zabierając dzieci donikąd"Dlatego ta asekuracja,,niezależna od płci"Jak nowy partner pojawi się na horyzoncie to...przeszkody znikają.

milord dnia sierpnia 11 2015 18:24:52
A nie jest przypadkiem tak, że 10 lat to trochę zbyt długo by to ot tak spuścić po brzytwie?smiley Inaczej byś tu nie pisała Caroline.smiley To nie jest tak proste jak cofanie czasu z letniego na zimowy lub odwrotnie lub go popychanie, lub jakoś tak. Masz zagwozdkę bo się facet oświadczyłsmiley

annahelena dnia sierpnia 11 2015 18:40:55
milord tylko czy te oświadczyny są dlatego, że w końcu przejrzał na oczy wiedząc, że mógłby utracić ukochaną kobietę. Czy są to oświadczyny, bo boi się, że straci swoją pomoc domową, bo caroliniebela tak zależało na tym papierze, że co mu szkodzi się oświadczyć. W końcu są ze sobą 10 lat, co mu zależy.
Tylko przyjmując wariant drugi: czy ktokolwiek chciałby się żenić/wychodzić za mąż z łaski z osobą która twierdzi, że nie wie czy ten ktoś, to osoba na całe życie?
carolinabela wyobrażam sobie co mogłaś czuć wtedy gdy mówił, ze nie wie czy jesteś jego kobietą. Upokorzenie to chyba mało powiedziane.
Nie przyjęłabym oświadczyn.
U nie na takie sytuacje mówi się " z braku laku i kit dobry".
carolinabela słuchaj swojej intuicji. Z doświadczenia wiem, że ona rzadko kiedy zawodzi. Nie zagłuszaj jej poczuciem winy, tym co powiedzą sąsiedzi i bezpodstawnym strachem.

milord dnia sierpnia 11 2015 19:11:23
Jeszcze inaczej Heleno. Jakoś do tej pory przez ten czas ślub nie był nikomu w ich związku do niczego potrzebny, prawda? No nie wiem. Naciski rodziny, głupie pytania, ciąża, potrzeba pewności, że już na wieki itp. Świadomość upływającgo czasu? Zabij mnie > ale w tej chwili jeszcze Ci nie powiemsmiley

Strona 1 z 3 1 2 3 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
20 lat razem prysło jak bańka
18 lat razem
17 lat razem i 3 lata zdrady
42 lata razem, kogoś to obchodzi?
10lat razem i...
Wciąż razem
Rok później - razem a jednak osobno
12 lat razem
Po 8 latach małżeństwa i 12 bycia razem
czywarto dalej razem być?
6 lat razem
Prawie 20 lat razem 12 po ślubie, i niestety...
16 lat razem i podwojne zycie
Będę zdradzony za 6 dni.......na to wygląda 10lat razem
Jak mamy ze zdrady wyjść razem?
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Chodzę do masażystek...
Mój Mąż ma/miał romans
Jak to rozegrać? Pom...
Choroba psychiczna c...
Zdrada w małżeństwi...
Historia lubi się po...
Czy jest szansa że w...
Dziwna sytuacja
Zdradzony po 12 latach
20 lat razem prysło ...
zdradziła mnie i nie...
Zdradzony :(
Nie wiem już kim dla...
Zdrada jak zdrada-al...
Zdradzam i on zdradza
Nie wiem już kim dla...
Zdradzona
Nie daje rady - c.d.
Czy można szczęśliwi...
Jak z tym skończyć
Testowa historia
Prosze o porade
zdrada, dzieci, mies...
zdrada w ciąży
Mąż milczący miesiącami
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

poczciwy
13/09 20:37
Piotr79 zamieść swoją historię Nawigacja -->dodaj zdradę. Na pewno otrzymasz odpowiedź na nurtujące Cię pytania.

Archiwum
Reklamy
Masaż Lomi Lomi
Copyright © 2007-2021 www.zdradzeni.info