| TripleF | 12. Marzec |
| radeon | 12. Marzec |
| 1qazcu | 12. Marzec |
| ewcia200 | 12. Marzec |
| Ifka | 12. Marzec |
milyfacet | 00:06:15 |
Jess | 01:50:59 |
Aga104 | 03:27:37 |
Landexpzglosy | 04:05:10 |
JamesTon | 04:07:50 |

Witajcie moi mili,
Tak jak Wy nigdy nie sądziłem, że będę potrzebował pomocy na takim forum ale do rzeczy.
Byłem z dziewczyną dwa lata. Sądziłem, że to ta jedyna. Każdego dnia dbałem o nią, troszczyłem się i opiekowałem. Starałem się jak tylko mogłem aby była najszczęśliwszą kobietą na ziemi bo tylko widząc jej uśmiech na twarzy byłem naprawdę spełniony i szczęśliwy. Zawsze stałem za nią murem i rozpieszczałem bo chciałem aby widziała, że mi zależy i że przymnie może czuć się szczęśliwa, że może mi powiedzieć wszystko, a ja ją będę słuchał i wspierał we wszystkim. Poświęcałem jej cały swój czas i uwagę, bez problemu potrafiłem zauważyć, że była u fryzjera i podcieła sobie delikatnie końcówki bo miała delikatnie rozdwojone końcówki.
W maju zauważyłem, że jest nie co inaczej bo przestała się starać i trochę robiła mi pretensje jak tylko coś jej się nie spodobało. Pytałem się co się dzieje i wgl ale zawsze odpowiadała, że wszystko jej ok. Po pewnym czasie dałem spokój i uznałem, że potrzebuje trochę spokoju i luzu. Pojawiła się możliwość wyjazdu na praktyki do hotelu z dwiema koleżankami w góry. Nie byłem zachwycony z rozłąki ale się zgodziłem. Dzień przed wyjazdem jeszcze trochę ją pomęczyłem co się dzieje i powiedziała mi, że trochę się wypaliła seksualnie (przed tym majem seks był praktycznie co drugi czas a potem raz na półtora roku), że ta przerwa trochę dobrze jej zrobi. Było mi przykro i nie wiedziałem czemu ale wziąłem to na klatę. Następnego dnia zawiozłem ją na pociąg, a tam czule się żegnała i mówiła, że nie jest pewna czy chce rozłąki na dwa tygodnie ale już nie miała wyjścia. Po trzech dniach szczerz popisaliśmy co zauważyłem w jej zachowaniu, a dokładniej czego mi brakuje tzn, starania się, czułości ( nie mam tu na myśli seksu, a przytulania się z jej strony, takiego spojrzenia na mnie pełnego miłości ), czy tego że nie czuje się jej potrzebny. Podczas tej rozmowy popłakaliśmy się. Obiecała mi, że wszystko zmieni, że zasługuje na to wszystko bo jestem wyjątkowym facetem ale to było kłamstwem. W tym samym momęcie poznała na miejscu ratownika w swoim wieku ( ma 19 lat a ja jestem starszy o 3 lata) i zaczeła z nim flirtować. Gościu dowiedział się o mnie po tygodniu i zrobił jej awanturę jak pisali na fb, a ona, że jej się podoba i wgl. (jej kolezanki to widziały jak zostawiła laptopa właczonego. Na początku drugiego tygodnia zachorowała i musiała się przenieść od kolezanek do osobnego pokoju. Przebywali razem dzień w dzień. Pewnego razu koleżanki naszły ich jak leżeli przytuleni i oglądali film. Gdy jedna z koleżanek powiedziała jej, że ma się opamiętać bo jestem ja to skwitowała "to moja sprawa". Pod koniec pobytu tam przespała się z nim. Jak wróciła ja już czekałem na peronie z kwiatami na nią. Zachowywała się normalnie jak gdyby nic, a popowrocie do domu odrazu zaczeliśmy się kochać jak dawno nie. Ale po 3 dniach poprosiła o przerwę w związku co mnie zabolała bo jak stwierdziła musi się zastanowić jak zadbać o mnie bo jestem najwspanialszym facetem i wie, że drugi taki jak ja nie istnieje. Zgodziłem się ale nie wytrzymała bez jakiegokolwiek kontaktu i po trzech dniach wydawało się, że wszystko się ułoży. W ostatnią sobotę zauważyłem, że dziwnie się zachowuje (nie opuszcza telefonu i fb jest wylogowany co nigdy się nie zdarzało. Sprawdziłem jej historię przeglądarki i się nie myliłem bo jak na chwilę wyszedłem z pokoju to szybko się wylogowała i jak gdyby nic poszła się malować. Przejrzałem historię z całego tygodnia i okazało się, że z nim jeszcze pisała (chodź koleżance mówiła, że musi to zakończyć). Po godzinie nie wytrzymałem i zacząłem ją dusić czy ma jakiś sekrety i przyznała się, że tylko z nim pisała. Nie uwierzyłem więc przycisnąłem jej koleżanki, które pomogły mi dojść prawdy. Przyznała się w poniedziałek jak już wszystko wiedziałem. Z miejsca ją zostawiłem ale to nie takie łatwe. Gdy tylko przypomnę sobie chwile razem spędzone zaczynam płakać bo tyle dla mnie znaczy ale też od razu przypominam sobie co zrobiła. Na dodatek widzę, że szczerze żałuje ale czy można w to wierzyć... Nigdy jej w takim stanie nie widziałem ale czy jest możliwość, że nigdy więcej tego nie zrobi? Wczoraj napisała mi wiadomość, że nie zasłużyłem na to co mi zrobiła, że nie może się podnieść po stracie mojej osoby, przepraszała za to co zrobiła i za to, że dopiero teraz gdy mnie już nie ma uświadomiła sobie jak ważny byłem dla niej, mówiła drugi raz w życiu za co mnie tak naprawdę kocha (czemu nie myślała o tym wcześniej?!). Mówi, że to nie jest moja wina tylko jej i chce się zmienić nie tylko dla siebie ale dla mnie i otoczenia (koleżanki się od niej odwróciły po tym jak mnie potraktowała). Ma na mnie czekać w poniedziałek o 22 w pewnym miejscu. Jeśli nie przyjdę będzie miała jasną informację. Bardzo chce jej wybaczyć bo wiem, że jestem wstanie, tak bardzo ją kocham ale czy warto? Na pewno od razu do niej nie wrócę bo potrzebuję czasu. Przez ten czas będę widział czy naprawdę mnie kocha czy pójdzie w tango (mieszkamy w dość małym mieście). Czy to jest dobry pomysł? Czy jest chodź cień szansy, że nie zrani mnie więcej? Wiem, że piszę jak potłuczony i jest mi głupio chodź to nie moja wina ale nie wiem co mam myśleć, jak się pozbierać po tym wszystkim. Jestem na wykończeniu psychicznym i fizycznym. Wiem, że jestem młody i nic mi nie brakuje abym poznał nową osobę ale problem w tym, że to ją kocham, że to ona jest tą jedyną i najpiękniejszą. Mimo, że wyrwała mi kawał serca i wyrzuciła do śmieci. Co o tym myślicie?
Starałem się opisać dość dokładnie sytuację.
Proszę o pomoc.
Skąd wiesz co dokładnie koleżaneczki tam robiły i mówiły? Któraś jest nie za dobra za bardzo dla Ciebie?
Czasami wydaje się nam, że ktoś kogo spotkaliśmy na swojej drodze, to ten do końca życia... A tak nie jest, niestety. Kochasz tę dziewczynę, pierwszą prawdziwą miłością, to cudowne i budujące przeżycie. Tylko jak kiedyś napisał ktoś w piosence "każda miłość jest pierwsza, najpiękniejsza, najszczersza... Wszystkie inne usuwa w cień..." Jeśli coś się nie składa i pomimo twoich wysiłków nie chce funkcjonować, to ma najwidoczniej jakąś wadę.. Może dziewczyna się zakochała? Bo jeśli tak jest, to pora nam ze sceny zejść... Nic tu po nas...
Z pozdrowieniami
M.
Czy w Twoim wypadku tak właśnie będzie? Czy "przygoda" Twojej dziewczyny nauczyła ją czegoś? Chyba tylko Bóg/Karma/Los (czy w co tam kto wierzy) wie.
Możemy dać Ci sporo wartościowych rad, ale Ty sam musisz wybrać: zaryzykować bolesny związek (bo będzie bolesny - brak zaufania boli jak cholera każdego dnia) czy porzucić tę miłość i zacząć wszystko od nowa, co też będzie boleć, bo pierwsza prawdziwa miłość to ta, którą wspomina się na całe życie i do której sentyment pozostaje na zawsze.
W pierwszym wypadku albo się uda co i tak będzie okupione brakiem zaufania, wyrzutami, kłótniami, ale może zaowocować tak, jak to było w moim przypadku, albo czeka Cię ból zapominania o kimś obecnie dla Ciebie bardzo ważnym.
Ale tak jak pisze milord: na świecie jest masa wiernych i cudownych kobiet, które tylko czekają, aż na nie spojrzysz i dasz się oczarować. Czy warto? Nikt za Ciebie decyzji nie podejmie
"Starałem się jak tylko mogłem aby była najszczęśliwszą kobietą na ziemi bo tylko widząc jej uśmiech na twarzy byłem naprawdę spełniony i szczęśliwy."
Ślepa uliczka.... Nie możesz tak bezgranicznie warunkować swojego szczęścia
od szczęścia swojej dziewczyny. Jeśli chcesz szacunku, docenienie, szczerości i wyłączności... to w tym związku raczej tego nie znajdziesz. Życzę powodzenia, bo wiem, że decyzję już podjąłeś:-)
I grzywkę.
Po zdradzie już nie jest tak samo.
Komentarz doklejony:
Zostaw ją i zwiewaj bo teraz to tylko coraz gorżej będzie !
Po zdradzie już nie jest tak samo.