| TripleF | 12. Marzec |
| radeon | 12. Marzec |
| 1qazcu | 12. Marzec |
| ewcia200 | 12. Marzec |
| Ifka | 12. Marzec |
Jess | 00:48:37 |
Aga104 | 02:25:15 |
Landexpzglosy | 03:02:48 |
JamesTon | 03:05:28 |
NieOddycham | 04:17:37 |

Mam 25 lat i piszę tu bo czuję się bezsilny, wszystko się rozpadło, ale zacznę od początku. Wszystko zaczęło się pięć lat temu, gdy po śmierci ojca miałem trudny okres, wtedy przypadkowo ją poznałem, miła urocza dziewczyna, miała to coś w sobie co mnie do niej przyciągało, zaczęliśmy się spotykać co raz częściej. Byliśmy parą cztery lata raz bywało lepiej raz gorzej jak w każdym normalnym związku, kupiłem pierścionek zaręczynowy chciałem się oświadczyć i wtedy zobaczyłem ją jak przytula się z nim, mówiła że to tylko stary znajomy, znają się od dzieciństwa i to było po przyjacielsku, oczywiście nie byłem zadowolony, bo kto by chciał żeby jego kobietę przytulał jakiś facet. Uwierzyłem jej bo czym by był związek bez zaufania. Jakieś dwa tygodnie później gdy emocje opadły postanowiłem że to jest odpowiedni moment aby uklęknąć przed miłością mojego życia r11; zgodziła się, byłem najszczęśliwszym facetem na ziemi, niestety radość nie trwała długo, pod naciskiem ów znajomego zadzwoniła do mnie i wyznała mi że wtedy mnie z nim zdradziła, gdyby sama tego nie zrobiła on miał mnie o tym poinformować. W pierwszej chwili doznałem szoku, nie docierało do mnie to co się stało i że w ogóle mogło się stać. Pojechałem do niej, płacz, przepraszanie, mówiła że to był największy błąd w jej życiu i że bardzo żałuje, zapewniała mnie że bardzo mnie kocha i prosiła o drugą szanse. Bardzo mnie zraniła ale postanowiłem że postaram się jej to wybaczyć, przez ponad osiem miesięcy starałem się jakoś z tym uporać, bywało ciężko bo jak ktoś może zrobić coś tak podłego swojej drugiej połowie, po tym zdarzeniu coś się zmieniło, skończyłor30; Wyobraź sobie coś czego jesteś pewien/pewna w życiu jak nic innego i nagle to tracisz, zostaje pustka którą trzeba jakoś zapełnić by móc wybaczyć. W momencie gdy myślałem że mi się to udało i wszystko się ułoży ona wbiła mi nóż w plecy sypiając z nim po raz drugi, mało tego zaszła z nim w ciąże, rozstaliśmy się, a ostatnio dowiedziałem się że wzięli ślub. Od momentu w którym dowiedziałem się że jest z nim w ciąży minęło ponad pól roku, pół roku piekła w którym już nie wytrzymuje, brakuje mi sił, chęci do życia na niczym mi nie zależy, nic nie czuję oprócz pustki, jak wrak i z każdym dniem jest co raz gorzej, już nie mam po co żyć.
Komentarz doklejony:
proszę mi wkleić głaskanie.
Z taką miekką w kolankach to przegrał byś życie.
panie kolego...nie jesteś smieciem... jesteś człowiekiem który zaufał a którego wyrolowano w bardzo niefajny sposób... prosze przeczytaj to co napisała apologies... powinienes wysłac skrzynkę piffka gosciowi...na twoim miejscu bym tak zrobił ;-) i dodał w liściku dołaczonym do kraty piffka, ze reklamacji nie przymuje się... zrób to pomyśl o jej minie...jego też... to ci powinno poprawić humor...
a teraz...wez wolne i jedz w góry... codzinny marsz na szlaku, podejscia które musisz pokonać szybko wypra ci z głowy pustkę... kiedy staniesz na Tarnicy albo na Rysach i spojrzysz na ten mały świat... to poczujesz wielkość olbrzyma która pokonał samego siebie...zresztą, jedno z najważniejszych zagadnien filozoficznych..."poznaj samego siebie" spokonie chłopcze...bedzie jeszcz świeciło słonce...ale jeśli chodzi o kobiety to poczytaj powyżej hieny i realnie ocen wartosc seksualna samego siebie...jedz w góry jeszcze dzis...albo jutro... jeden z najlepszych moich wyjazdów w góry...polegał na tym, ze koleś poinformował mnie, że jedzie...ja zacząłem sie zastanawiać pomiedzy 1500 a 1600 a o 1910 byłem już w pospiesznym Gdynia Zakopane...wtedy zaliczyłem pierwszy raz Rysy... ;-)
Tylko czas jest najlepszym lekarstwem. Wiem, że to słabo brzmi, ale to prawda. Daj sobie czas.
I dołączam się do recepty zgryzolowaty. Ja w górach też znajduje ukojenie. Nie wiem dlaczego akurat tam, ale jest w nich jakaś siła, która pomaga spojrzeć na swoje sprawy z innej perspektywy.
Jedź odetchnij.
Piszesz że nie masz po co żyć. Ty sam musisz odnaleźć jego sens. Pomyśl- wśród nas żyją ludzie sparaliżowani, ludzie którzy nie mają rąk, nóg. Ludzie którzy walczą z rakiem i innymi chorobami....oni mają sens życia...walczą o jutro...aby jeszcze jutro otworzyć oczy, popatrzeć na niebo, na świat,na rodzinę.
Ból ogranicza nam myślenie. Zwijamy się w kłębuszek z okrutnym grymasem i pragnieniem- pomocy. Przychodząc tu, rozwinąłeś się ze swojego kłębuszka, choć jeszcze tego nie wiesz.
Każdy z nas potrzebuje indywidualnego czasu. Jednemu starczy rok innemu parę lat. Myślisz że nie masz po co żyć? A co mają powiedzieć ludzie którzy byli w związkach 10, 15 czy jak ja 25 lat? To dokładnie jak
twój wiek. Powiesz dzieci itd. Tak, dzieci się kocha, ale dzieci są dla świata...dla własnej drogi...to zupełnie inne uczucia.
Życie to taka twarda droga, która uczy jak ją przejść choćby z poranionymi stopami. To szkoła przetrwania. To codzienny egzamin...najważniejszy. Stopy zagoją się pod warunkiem, że nie będziemy bezczynnie stać na ciernisku. Odnajdziesz jeszcze swoją miłość. Przyjdzie czas że będziesz na to gotowy.
Jesteś młody a młodość jest atutem. Kiedyś uśmiechniesz się na dzisiejsze wspomnienia,spojrzysz w lustro i powiesz temu po drugiej stronie-życie jest piękne.
Głowa do góry i rozmawiaj z nami
Stań przed lustrem. Popatrz na siebie i zadaj temu po drugiej stronie pytanie czy warto niszczyć siebie dla kogoś? A kim Ty jesteś? Nie wiesz? To ja Ci powiem....normalnym młodym chłopakiem, przed którym jeszcze sporo tajemnic z życia do odkrycia. Przed którym są wzloty i upadki. Zdobywanie doświadczenia aby pojąć czym jest życie i wartość życia.
Zobacz- zostałeś zdradzony i cierpisz. Zatracasz się. Masz zawężone spojrzenie nastawione na jeden punkt-ona....ona...ona mnie zdradziła...ja cierpię. Nie dostrzegasz w tym wszystkim, że są ludzie którzy Ciebie kochają i cierpią patrząc na to co dzieje się z tobą. Myślisz że oni są mniej ważni od tej dziewczyny?
Weź się w garść....