Wyszukiwarka


Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Kontakt
CZAT (jest 0 zobacz kto)

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Użytkowników Online
Gości Online: 15
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 13,803
Najnowszy Użytkownik: Nieumiemzyc
Ostatnie Artykuły
Potęga przebaczenia
Jak rozwiązać proble...
Dziecko ofiara małże...
Życie po zdradzie
Ból emocjonalny R...
Reklamy...
Lepiej być samej niż z byle kim
Zdradzona przez partnera/chłopakaChciałam opowiedzieć Wam moją historię, bo ciekawa jestem jak na to wszystko spojrzą osoby "z zewnątrz". Poznałam go w zeszłym roku w czerwcu. Zaczęliśmy się spotykać, wszystko zaczęło się fajnie układać. On po rozwodzie, ale tez po świeżo (3 miesiące przed naszym spotkaniem) zakończonym 6 miesięcznym związku. Na pierwszy spotkaniu wszystko o tym związku mi opowiedział. Spotykał się z kobietą dla której był gotowy zrobić wiele. Po 4 miesiącach spotykania sie postanowili razem zamieszkać, ale do tego musieli zamienić jej mieszkanie na większe. On poczuł się w obowiązku zorganizować pieniądze na tą zamianę. Wziął dwa kredyty (na siebie i na swoją mamę), tak, że na życie zostawało mu 500 zł. Nie wspomnę o tym, że przez te 4 miesiące zafundował jej kilka wyjazdów w Polsce i wyjazd do Egiptu. Jechał 350 km żeby kupic jej pieska za 1.500 zł. Po przekazaniu jej pieniędzy na mieszkanie czar prysł. Zaproponowała mu żeby się do niej wprowadził, ale sam, bez syna (syn mieszka z nim, nie został z matką).Pani doszła do wniosku, ze to co jest miedzy nimi to nie jest to co powinna być i delikatnie pisząc kopnęła go w d....pozostawiając bez środków do życia.Pieniędzy mu nie oddała. Potem pojawiłam się ja. Spędzaliśmy ze sobą bardzo dużo czasu, spotykaliśmy się codziennie, spacery i miło spędzony czas. Po pierwszy 3 miesiacach stało się coś dziwnego, bez żadnych wcześniejszych sygnałów on przestał się ze mną kontaktować. Nie odbierał mojego telefonu, nie odpisywał na sms-y. Nie bardzo wiedziałam co mam z tym zrobić. Przypomniałam sobie jak mówił mi, że po rozstaniu z tamta kobietą spędził dwa tygodnie w łóżku i obojętne mu było co się z nim stanie. Dla mnie były to przykładowe objawy depresji. Umówiłam się na wizytę do psychologa żeby porozmawiać jak mogę mu pomóc.Nie chciałam go wtedy zostawić, bo uważałam, że to było by z mojej stronie nieuczciwe. Po tym wszystkim co przeżył przez tamtą kobietę bałam się, żebym ja nie zrobiła mu krzywdy, bardzo się o to bałam, bo nigdy bym sobie tego nie wybaczyła. Po tygodniu czasu, gdzie wysyłałam do niego sms-y, że jestem z nim, że wszystko będzie dobrze odpisał. Spotkaliśmy się na poważną rozmowę. Bardzo mi dziękował, że go nie zostawiłam, że byłam z nim w tych cięzkich dla niego chwilach. Na moje pytanie co się działo, powiedział, ze naszła go duża wątpliwość czy nasz związek ma szansę na przyszłość, ale teraz wie, że tak jest. Taka sytuacja powtórzyła się jeszcze 2-3 razy, później powiedział mi, że za każdym razem jak odzywała się do niego tamta kobieta on zamykał się w sobie, bo nie wiedział czego on właściwie chce. Powiedziałam mu, że ja nie chcę żyć w trójkącie, bo cały czas ona jest gdzieś między nami. Ale on za każdym razem zapewniał, że już wie, że chce być ze mną, bo mnie kocha. Tym razem to ja fundowałam mu wyjazdy nad morze, nad jezioro po to żeby mógł "normalnie" żyć. To ja namówiłam go żeby na drodze prawnej upomniał się o pieniadze, które dał jej na zamianę mieszkania. To ja wywalczyłam, że zaczęła mu spłacać po 1.500 zł/miesięcznie. W styczniu jak zwykle niespodziewanie przysłał mi sms-a, ze on nie wierzy sam sobie i nie możemy razem być. Na nic się zdały moje próby wyjaśnienia co się właściwie stało. Bardzo bolało, tym bardziej, że nie wiedziałam co sie takiego mogło stać, że nagle podjął decyzję o rozejściu. Kilka razy próbowałam nawiązać z nim kontakt, ale zbywał mnie. Dałam spokój. Po czterech miesiącach odezwał się do mnie, spotkaliśmy się. Chciał żebym dała mu kolejną szansę, bo dopiero jak mnie stracił zrozumiał, że było mu ze mną dobrze. Bałam się, bo jeszcze pamietałam jak bardzo mnie to wszystko bolało, tym bardziej, że przyznał się, że dzień przed napisaniem do mnie o rozstaniu spotkał się z tamtą kobietą, bo chciała żeby oddał jej jakies karty. Znowu ONA.... Nie chciałam żeby traktował mnie jak koło zapasowe, nie uda mu się z nią to wtedy ma mnie.... Wszystko było za tym żeby do niego nie wracać, ale ja chciałam dać mu jeszcze jedna szansę, bo bałam się że za parę lat mogę żałować, że tego nie zrobiłam. Chciałam mieć 100% pewności, że z tego związku nic nie będzie. Spróbowałam... znowu zaczęły się piękne chwile, pełne ciepła, uczucia i poczucia, ze jest przy mnie ktoś komu na mnie zależy. Dodam, że nie finansowałam już wyjazdów, a jak gdzieś jechaliśmy to płaciliśmy po połowie.Powoli zaczęliśmy rozglądać się za mieszkaniem żeby wspólnie zamieszkać. Z tego fakt bardzo cieszył się jego syn, bo byłam jedyną osobą z którą on rozmawiał na wszystkie tematy i super się dogadywaliśmy. Nie było żadnych przeszkód abysmy razem zamieszkali. Dwa dni przed moimi urodzinami na skutek niedogadania doszło między nami do drobnego nieporozumienia. Na skutek tego nie odzywał się do mnie przez dwa dni. To znowu ja wyciągnęłam do niego rękę i zaproponowałam spotkanie w celu wyjaśnienia tego nieporozumienia. W miedzy czasie przez przypadek dowiedziałam się, ze on znowu szuka kontaktu z tamtą kobietą. Wiedziałam, że rozmawiają ze sobą na Facebooku. On chodził bardzo szczęsliwy, bardzo często żartował śmiał się, wygłupiał się jak nigdy. Mówił, że chodzi późno spać, bo nie może usnąć, a ja cały czas myślałam o tym, ze wieczorem wychodzę od niego a on natychmiast zaczyna z nią pisać. I tak było. My spedzaliśmy mile czas, zaprosił mnie do siebie na obiad, kupił sok jaki lubię, cukierki bo takie lubię a za moimi plecami pisał do niej. W dniu moich imienin otrzymałam mailem print screena ich rozmów z Facebooka.Dowiedziałam się z tej rozmowy, że on teraz jest sam, że zalezy mu na tym żeby ona była szczęsliwa,na jej pytanie czy ją kochał odpowiedział, że zycie by za nią oddał, że tylko ja kocha, bo w zyciu kocha się tylko raz, że bardzo często wspomina wspólnie spędzone chwile, bo pamięta jaki był wtedy szczęsliwy.Na jej pytanie "jak tam Twoja miłość?" odpisał, że "kiedyś miał"... Ona wysyłała mu swoje zdjęcia i pisała, że schudła, że smaruje się różnymi olejkami itd.On jej pisał, że pięknie wygląda ( mnie jakoś nigdy czegoś takiego nie powiedział, to chyb nie wyglądałam pięknie...:(Zaproponowała, że jak będą się kiedyś czuli samotnie to może pójdą razem do kina? I nagle poczuli się samotnie, bo zaczeli się do tego kina umawiać...Przeczytałam to wszystko i nagle pojawiło mi się pytanie "Co ja w tym wszystkim robię??????" Czytałam tą rozmowę i się zastanawiałam co dalej? Udać, ze o niczym nie wiem i zobaczyć co przyniesie czas? Ale co to za zycie? Czy w życiu chodziło mi o cos takiego? Postanowiłam mu o wszystkim powiedzieć. Jak do niego przyszłam w drzwiach mnie przywitał i powiedział, ze ugotował dla mnie obiad. Patrzyłam na niego i nie wierzyłam, że człowiek dla którego prawdomówność była najważniejszą cechą może być taki obłudny. Powiedziałam mu wszystko, nie spodziewał się tego. Powiedział tylko, ze nie chciał się z nią spotkać. Na pozostałe argumenty już nic nie odpowiedział, bo co miał mówić. Dałam mu ostatnią szansę, powiedziałam, ze przy mnie ma do niej napisać, ze to co było między nimi to historia i on nie chce już do tego wracać. Po dłuższej chwili powiedział, że nie napisze tego. Wstałam i wyszłam, tak zakończyła się nasza znajomość, bo chyba nie można tego nazwać związkiem. Jedyne czego nie rozumiem w tym wszystkim to to jak można tak kochac kobietę, która zrobiła jemu i jego rodzinie tyle krzywdy. Jego syn jak sie dowiedział o tym,że on się znowu z nią kontaktuje powiedział, że postawi mu warunek, albo on albo ona. Jeżeli wybierze ją, to on się wyprowadza. A ja?....Ja mam 100% pewności, że jedyne czego mogę żałować, to to, że do niego wróciłam. Teraz muszę dac sobie czas na powtórne poukładanie swojego zycia. Cały czas jak mantrę powtarzam sobie słowa " LEPIEJ BYC SAMEJ NIŻ Z BYLE KIM".
Komentarze
Strona 1 z 2 1 2 >
Fenix dnia września 30 2013 21:15:40
No coz mozna wiele rzeczy nawet kochac osobę nie do kochania
Nie szukasz rady mysle że trzeba było wylać żal
ale rady udzielę
Poszukaj kogos dobrego i wartościowego , jego niech niańczy ktos inny
żadnych już warunków , kłamstw itd
Dośc się napasłas byle czym , teraz czas na wykwintne danie
wytrzymaj tylko w swoim postanowieniu

Nox dnia października 01 2013 08:29:53
zycie by za nią oddał, że tylko ja kocha/!!/, bo w zyciu kocha się tylko raz, ........."-pisał to z własnej woli...,, Dałam mu ostatnią szansę, powiedziałam, ze przy mnie ma do niej napisać .."-i myślałaś że jak napisze pod twoim /były tu takie historie/ to będzie to szczere bo ty tak chcesz?On był szczery z nią.Prawdopodobnie nie chciał być sam /kto chce?/i szuka ale w sercu ma tamtą.

Eda69 dnia października 01 2013 09:17:37
Fenix, masz rację musiałam to z siebie wylać, nie szukam rady, bo co tu radzić wszystko jest oczywiste, tylko ja jakoś tego do tej pory nie widziałam. Miałam nadzieję, że nam się uda, a on doceni moje starania. Ale kolejny raz przekonałam się, ze nic na siłę, bo jak mówią słowa piosenki "...bo do tanga trzeba dwojga...". Boli mnie to, że wrócił i prosił o druga szansę, dałam mu ją a on znowu mnie tak potraktował. To boli...Ale mimo to nie chcę już do tego wracać, bo nie potrafiłabym już byc z tym człowiekiem, stracił moje całe zaufanie. Myslę, że tym razem jesteśmy jednomyślni on nie chce być ze mną a ja nie chcę już byc z nim.

1234554321 dokładnie tak jest jak piszesz, on ma ją cały czas w sercu a po drodze krzywdzi inne kobiety. Taki cholerny egoista zapatrzony w siebie. Myślę, ze oni dobrze na siebie trafili. Ona pamięta go z czasów gdzie na poczatku miał kasę i jej wszystko fundował, później dzieki niej się to zmieniło. Teraz on jest młodym emerytem, dzieki temu pospłacał wszytskie długi, bo dostał odprawę a do tego pracuje u kuzyna, wynajmuje sobie mieszkanie, więc jej sie wydaje, że on śpi na pieniadzach. A rzeczywistośc wygląda zdecydowanie inaczej. Mieszkanie wynajmuje za kasę, która ona mu do tej pory spłacała (teraz przestałą płacić, bo po co?), u kuzyna nie pracuje tylko mu pomaga i jeszcze do tego dopłaca, bo musi tam dojechać, wiec wydaje kasę na paliwo). Kasę, która mu zostałą z odprawy wpakował w nowy interes, który jak dobrze pójdzie zacznie przynosić dochody może w grudniu. Przy takich okolicznościach nei będzie go stać na zaproszenie jej do kina nawet raz w miesiącu. Znowu w jego mniemaniu ona też ma kasę, bo ma swój zakład fryzjerski. Kilka razy mi o tym mówił, że jemu się wydaje, że ona ma kupe kasy. Trochę się wzajemnie rozczarują.... ale to jest ich problem. Ciekawa jestm co ona powie na to jak on bedzie musiał zamieszkac ze swoją mamą, bo nie będzie go już stac na opłacenie wynajmowanego mieszkania? No ale przeciez tak sie kochają.... Wiem, że jestem stronnicza, ale wydaje mi się, że ten związek nie ma przyszłości. Wiem tez, ze nie zyczy sie źle drugiej osobie, ale chciałabym żeby ona kolejny raz mu dołożyła, bo jak nic mu się to należy.

Deleted_User dnia października 01 2013 21:52:15
Eda przede wszystkim pozdrawiam Cię. przeczytałam Twoją historię i muszę Ci szczerze powiedzieć, że jestes strasznie dobroduszną osobą, żeby nie powiedzieć poczciwiną- wiem, że zrobiłam ci teraz przykrość, ale naprawdę określenie Cię mianem naiwnej nie byłoby właściwe, ponieważ Ty rozumowo doskonale rozpoznajesz układ w jakim jesteś, Tobie nie trzeba otwierać oczu, bo Ty widzisz, co się dzieje, skoro więc ciągle tkwisz w tym ukladzie( związkiem tego nazwań nie mozna- słusznie to zauważyłaś), to znaczy, że z Ciebie taka poczciwina jest. Ten facet ma ewidentny problem z bliskością w związku ( jest takie zaburzenie, wcale nie takie rzadkie, to rodzaj klaustrofobii psychicznej, poczytaj sobie o tym jakąś fachową literaturę, sporo zrozumiesz) i dlatego nie jest w stanie zbudować z żadną kobietą normalnego i zdrowego związku. Tamta kobieta bardzo mu odpowiada, ponieważ ona traktuje go jak per nogę, jest ciągle uciekającym króliczkiem, którego on goni. Ta zabawa trwa bardzo długo i może trwać sobie dalej- ona jest jego głównym celem i stanowi rodzaj obsesji. Nie ma to nic wspólnego z milością do niej, to zupełnie innego rodzaju więzi psychiczne, emocjonalne, mentalne- ciężko jest zrozumieć coś takiego normalnie myslącemu człowiekowi. Ona jest, była i długo jeszcze będzie, dopóki będzie utrzymywała go w fazie połskoku, ciągle będzie dla niego niedoścignionym i wymarzonym celem- to zwykła iluzja, w której żyje ten człowiek, zupełnie niezdolny do normalnej relacji ani tym bardziej do miłości i zobowiazań wobec kogoś. Ten człowiek ma bardzo powazny problem ze swoją psychiką i nie sądzę, by on celowo zawracał głowę innym kobietom, prawdopodobnie on nawet nie wie, co się z nim dzieje, on tłumaczy to sobie tym, że kocha tę kobietę, jednak to nieprawda- on jest zaburzony, goni króliczka i inaczej nie potrafi funkcjonować w związku. Związek kojarzy mu się ze zduszeniem go, z pętami, które by go skrępowały. Im bardziej kobieta oddla się od niego, tym bardziej jest dla niego pociągająca. Ty zrobiłaś wszystko albo bardzo wiele, by zrazić go do siebie, ty przerażasz go swoją dobrocią, bo kojarzysz mu się z imadłem, które chce go uwięzić na wieki- Eda do tego faceta nie tędy prowadzi drogai przede wszystkim do tego faceta nie ma żadnej drogi, obojętne czego byś nie robiła, jakiekolwiek sposoby wymyslałabyś na niego, to wszystko mija się z celem, poniewaz ten facet nie jest zdolny do normalnie funkcjonującego związku. Ty nie boisz się bliskości, wprost przeciwnie- jesteś bardzo otwarta na związek oparty na bliskości i dlatego ty nie pasujesz do tego człowieka, z nim możesz być tylko i wyłącznie na jego, dla ciebie bardzo dziwacznych i niezrozumiałych zasadach. Musisz zapomnieć o tym człowieku, jesli faktycznie myślisz poważnie o tym, by ułożyć sobie z kimś życie. Z nim nigdy tego nie osiągniesz, tracisz czas, energię, zdrowie i nawet kasę. Odwróć się od niego- nie rozwiązuj jego problemów, bo nie masz ku temu ani kwalifikacji, ani nawet żadnych moralnych czy innych powodów. Temu człowiekowi nie pomoże nic. Dzisiaj już kończę, pytaj- ja ci odpowiem, ale dopiero jutro, dzisiaj już kończę. Znalazłaś się w poważnym potrzasku, gorszym niż Ci się nawet wydaje- dziś przemyśl to, co napisałam. Potem podejmę dyskusję na ten temat i postaram się tobie pomóc. Dobranoc.

Eda69 dnia października 02 2013 09:34:33
Waka nawet nie wiesz jak ja czekałam na takie słowa. Bardzo, ale to bardzo Ci za nie dziękuję. Dla wyjaśnienia, nie jestem już w tym układzie, bo za dużo dałam od siebie żeby pozwolić mu na takie traktowanie. Masz rację jestem poczciwa i wiem, że jestem naiwna, bo dla mnie związek to wzajemna pomoc, wzajemne zobowiązanie i odpowiedzialność za tą drugą osobę. Oczywiście wszystko w granicach zdrowego rozsądku. Dla mnie podstawą na której powinno sie budować związek jest zaufanie, bez tego nie wyobrażam sobie żadnego związku.Ja miałam do niego prawie 100% zaufanie do momentu pierwszego rozejścia, później tłumaczyłam mu, że musi mi dac trochę czasu (dostałam 4 miesiące), bo będę musiała odbudować to zaufanie. Wszystko rozumiał. Zycie z nim to okresy 3-4 miesięczne, przez ten czas on "działał" na najwyższych obrotach. Widac było, że sie stara i mu zależy, później spadek zainteresowania do tego stopnia, że czułam się jakbym mu przeszkadzała. Myślałam o tym, że on jest rozchwiany emocjonalnie, bo u niego nie ma równowagi, jest albo wzlot i totalne szczęście, albo upadek i dół. Być może wynika to z tego, że spędził ładnych pare lat w małżeństwie gdzie jego żona piła i to on miał wszytsko na głowie? Ale tym bardziej powinien docenić to co ja mu dawałam...Kiedyś w chwili zwątpienia powiedział mi, że on nie wie czego on właściwie chce, bo szukał takiej kobiety jak ja i gdy znalazł to sam nie wie czego chce.Rozumiesz cos z tego?Bo ja nie kumam o co mu chodzi. Dązy do wspólnego zamieszkania, a gdy już wszytsko zaczyna sie układać w całośc wycofuje się, ale to chyba jest to co napisałaś, że on boi się tego. Sama nie wiem. Masz racje faceci to niby myśliwi, oni cały czas muszą gonić króliczka. Dla mnie to dziwne, bo jak wiesz, że chcesz z kim być to masz mu uciekać?! Czy to nie jest chore, mam już troche lat i cały czas wydawało mi się, że jak z kimś jestem to powinnam chociaz od czasu do czasu pokazać mu, że jest mi bliski i jest mi z nim dobrze a nie bawic sie z nim w kotka i myszkę? Boże gdzie ja byłam jak rozdawali rozum?! Dla mnie on to takie duże, egoistyczne dziecko. To ja go przytulałam, głaskałam, to ja w wiekszości przypadków okazywałam swoje uczucie, chociaż wiem, że on też to potrafi. Wydawało mi się, że w naszym "związku" to on potrzebuje tego zdecydowanie więcej. Więc starałam sie mu to dać. Kiedyś powiedziałam mu, że w jego przypadku to lepiej być jego byłą niz obecną, bo tak jak napisałaś on ciągnie do tego co mu się oddala. Ja nie chcę spędzić swojego życia na rozwiązywaniu jego problemów, nie chcę dzielic zycia na odcinki 3-4 miesięczne, nie chcę być wypełnieniem przestrzeni między nim a nią. Nie wyobrażam sobie zycia z takim człowiekiem.Straciłam do niego całe zaufanie i wiem, że już go nie odbuduję. A zycie bez zaufania do drugiej osoby to wegetacja. Wiem o tym, bo przechodziłam przez coś takiego i wtedy obiecałam sobie, że nigdy do czegoś takiego nie wrócę. Fajne jest to, że jego syn, jego kuzyn utrzymują ze mną kontakt, to miłe. Jego kuzyn ostatnio mi powiedział, że ja jestem "czymś" najfajniejszym co mu sie w zyciu trafiło, szkoda, że on nie potrafi tego docenić. Ale powiem Ci szczerze, że takie słowa mnie nie pocieszają, pocieszają mnie Twoje słowa, bo Ty potwierdziłaś to o czym ja myślałam i trochę mi ulżyło, bo poważnie zastanawiałam się czy to ze mną czasami jest cos nie tak smiley Może paradoksalnie to zabrzmi, ale tym co zrobił pomógł mi się uwolnic od siebie. W jednej z czytanych przeze mnie historii, ktoś napisał "to nie jest ten sam człowiek w którym się zakochałam" i u mnie jest tak samo. Nie można się tak od razu bezboleśnie od tego uwolnić, ale ... poboli i przestanie a później niech już bedzie tylko fajnie...Miłego dnia

B52 dnia października 02 2013 15:03:05
"a po drodze krzywdzi inne kobiety"- ach te biedne skrzywdzone kobiety...Unikajmy Panowie tego.Tzna- tych wiecznie "biednych skrzywdzonych". Eda69- Ty słyszałaś o starej zasadzie:"chcącemu nie dzieje się krzywda"?

Eda69 dnia października 02 2013 15:09:57
B52 rozwiń swoją wypowiedź, bo chyba nie bardzo rozumiem. Nie słyszałam o starej zasadzie. Nie bardzo wiem kto tu jest tym "chcącym"? Ale bardzo chętnie się dowiem.

Deleted_User dnia października 02 2013 19:09:12
Eda musisz poczytać sobie o tym zaburzeniu, wtedy już tak do końca zrozumiesz, że od początku nie miałaś żadnych szans- ten człowiek nie nadaje się do normalnego związku, takiego który zgodny byłby z Twoim wyobrażeniem i pojmowaniem oraz większości tzw. normalnych ludzi, którzy potrzebują bliskości i otwartości w związku. Ci faceci paradoksalnie ciągną do kobiet, które są zaprzeczeniem ( także według nich) ideału kobiety, nawet wiążą się z takimi antykobietami, bo czują się przez to bardziej bezpieczni. to działa w ten sposób, że oni w takich związkach podświadomie otwierają sobie furtkędo ucieczki, bo z niedoskonałą kobietą mają do tego sto pretekstów, przez to zagłuszają w sobie cos w rodzaju winy, nie wiadomo dokładnie co zagłuszają, bo to są inni niż my ludzie i dlatego nam ciężko jest ich zrozumieć. On o Tobie ma z całą pewnością jak najlepsze zdanie, on wie, że jesteś normalną, ciepłą i porządną kobietą, on wie że ty bardzo go kochasz- on wie to wszystko i właśnie ty, jako taka tak bardzo go przerażasz. To silniejsze od niego. Będąc z tym człowiekiem cały czas musiałabyś się pilnować , by nawet przez moment nie poczuł się osaczony, zwyklą dobroć i czułość oni tak właśnie odbierają, jako osaczenie- to nie normalne i żadna kobieta nie jest w stanie nadążyć za umysłem takiego człowieka, nie wiadomo jak postępować, żeby ciągle utrzymywać stałą i ciepłą tempreraturę związku- tak nie da się z nikim żyć. Właśnie dlatego ciągnie go do alkoholiczki, bo on wie, że tamta nie nadaje się do związku i dlatego dla niego ona nie jest zagrożeniem. Nie wiem czy dobrze tłumaczę Ci to wszystko, bo sprawa jest bardzo pokręcona, ale tak jest, gdy masz do czynienia z zaburzeńcem. nie ułożysz sobie z nim zycia, ucieknie od Ciebie w najmniej spodziewanym momencie, a przyjdzie z powrotem, gdy zobaczy, że wymykasz mu się z rąk. Przyjdzie, ale tak naprawdę sam nie będzie wiedział po co wlaściwie. Dobrze, że to skończyłaś- ten człowiek nikomu nie da szczęścia, sobie też nie potrafi znaleźć właściwego miejsca- ci ludzie tak mają. Poczytaj o tym i nie próbuj juz nigdy więcej godzić się na ten szaleńczy czteromiesięczny cykl, poniewaz dostaniesz nerwicy od życia w ciągłym napięciu i oczekiwaniu na nie wiadomo na co. Trzymaj się. dobrze, że drążysz ten temat- szybciej stracisz nadzieję i szybciej odzyskasz psychiczną wolność.

Komentarz doklejony:
Z takiego mężczyzny żadna kobieta nie będzie miała stabilnego uczuciowo partnera, o wsparciu w klopotach nie ma nawet mowy, to właśnie tacy ludzie wiodą najczęściej podwójne zycie( nie tylko tacy, rzecz jasna, inni zaburzeńcy też, ale my rozmawiamy o Twoim byłym partnerze, a nie o innych, więc koncentruję się teraz na tym zaburzeniu) , to tak jakbyś miała psa myśliwskiego, który tylko patrzy jak urawać się ze smyczy i popędzić do lasu. I nie chodzi mi o to, żeby faceta trzymać na smyczy, albo, że Ty tak robiłaś- chodzi mi tylko o myślenie tych ludzi. Im jakaś kobieta bardziej zblizona jest do ideału kobiety według wyobrażenia takiego faceta, tym bardziej on będzie odgradzał się od niej wysokim murem- brzmi jak absurd- wiem o tym, ale uwierz mi tak to właśnie działa, a zaburzenia to mają do siebie, że są po prostu aż absurdalne. Ten człowiek zawsze będzie szukał wiatru w polu- nie wracaj do niego, choćby błagał Cię na kolanach, bo gdy tylko poczuje się panem sytuacji, wtedy znowu ucieknie na stare śmieci czyli do sprawdzonej i bezpiecznej pijaczki. Życzę ci dużo siły. Nastaw się też na to, ze on nie odpuści sobie Ciebie tak łatwo, oni potrafią odezwać się do kobiety nawet po kilku miesiącach, sami nie wiedzą po co, a kobieta niepotrzebnie robi sobie tylko nadzieję. To wykanczalnia nie związek- uciekaj od tego.

Deleted_User dnia października 03 2013 09:21:58
Rozstanie powoduje bardzo ogromne spustoszenie w naszych umysłach, ciele i duszy. Sławetne powiedzenie na tym forum - ... potrzeba czasu..... z powietrza się nie wzięło.

Tak, aby wyleczyć się z jednego rozstania potrzeba na to czasu. Wielu przez to przechodziło.

Myślę, że stąd zrodziło się wiele waszych problemów gdyż on jeszcze nie rozstał się emocjonalnie z byłą partnerką, nie zamknął etapu rozstania( jest on opisany na tym forum). Zbyt szybkie wejście w nowy związek możne się skończyć w taki właśnie sposób jak u Ciebie.
Po rozstaniu jest taki okres, w którym ludzie boją się być sami. Chcą być kochani, doceniani, szczęśliwi. Spotykając na swojej drodze drugiego człowieka który w ich mniemaniu może im to dać tworzą namiastkę, ułudę szczęścia. Owszem nie zawsze tak jest, ale nie raz się o tym słyszy. Tak, będą funkcjonować w jakimś tam związku, ale są nastawieni w tym okresie na BRANIE, a nie dawanie. To oni chcą zaspokoić swoje brakujące potrzeby dając niewiele w zamian. Oczekują od partnera poświęcenia, zaangażowania. Jest im tak dobrze bo czują się dobrze. Niestety to ułuda, chwilowe zachłyśniecie się tak zwanym szczęśliwym związkiem. Niestety u Ciebie też tak było. Bo to ty dawałaś a niewiele otrzymywałaś w zamian.
Z tego co wnioskuję Ty" jesteś gotowa", otwarta na nowy związek. Poprzednie życie odgrodziłaś grubą linią i ją już nie przekraczasz. Niestety on jeszcze nie.
Tacy ludzie powinni najpierw sami stanąć na nogi, wyleczyć się z poprzedniego związku a nie szukać ofiary. Tak OFIARY, bo nią się stałaś. Byłaś, być może jesteś mu potrzebna po by odbudować swoje ego, załatwić wszystkie jego problemy, spełnić jego oczekiwania i dać mu to czego jemu brakuje.

Eda zadaj sobie pytanie. Czego tak naprawdę pragniesz od życia, czego oczekujesz. Na jakim Ci związku zależy. Zweryfikuj dotychczasowe swoje życie, a nie marnuj je na kogoś kto widzi tylko swoje potrzeby i nie chce dostrzec w tym wszystkim Ciebie.

Czyż wielu z nas chcąc być ze swoim partnerem/partnerką nie oczekuje od związku

- zaufania
- szacunku
- wsparcia
- intymności
- przyjaźni

Czyż to wszystko nie składa się na słowo MIŁOŚĆ ?



Eda69 dnia października 03 2013 10:00:22
Eva masz rację, tez sobie tak myslałam, bo sama prze cos takiego musiałam przejść (mówię o unormowaniu swojego zycia po rozstaniu), ale nie rozumiem dlaczego szukał ze mną kontaktu po 4 miesiącach od rozstania, jezeli wiedział już, że ja nie jestem tą jego wymarzoną kobietą? Po co chciał do tego wszystkiego wrócić? Czy to nie jest tak, że on boi się, że zostanie sam i jak widzi takie zagrożenie to jest mu obojetne z kim byle tylko z kimś być? Taka iluzja normalnego życia....

Strona 1 z 2 1 2 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Reklama Zjawy i demony
www.parapsychologia.zjawa.com
Zawsze może być lepiej
Lepiej być samą niż z byle kim.
ZAMIAST LEPIEJ U MNIE GORZEJ
Nie wchodz dwa razy do tej samej rzeki :)
moze bedzie lepiej
dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi
czy on mi wybaczy? czy lepiej milczec?
już nie bedzie lepiej
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Aktywne tematy !!!
Zdrada emocjonalna i...
Czy mnie zdradza
Choroba psychiczna c...
Poszlaki zdrady...
młody pyta o radę
Sprawdzenie wierności
Historia lubi sie po...
Zdradzony po 12 latach
17 lat razem i 3 lat...
Czuję się zdradzony,...
Jak dotrzeć do dowodów?
5 lat oklamywania
Historia lubi się po...
Zdrada emocjonalna
Moja gehenna
Zdradzony już albo p...
Nie sądziłam, że mni...
2 miesiace po, co ma...
Chodzę do masażystek...
Mój Mąż ma/miał romans
Jak to rozegrać? Pom...
Zdrada w małżeństwi...
Czy jest szansa że w...
Dziwna sytuacja
20 lat razem prysło ...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

poczciwy
09/11 14:03
Jeśli tekst jest długi to zanim się kliknie przycisk dodaj/opublikuj dobrze jest go skopiowac na wypadek gdyby Cię wylogowało, zalogować jeszcze raz, wkleić i opublikować.

Archiwum
Reklamy
Rehabilitacja Andrychów
Copyright © 2007-2021 www.zdradzeni.info