

| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
Rognar | 00:06:11 |
Julianaempat... | 00:42:12 |
Edek_2 | 00:42:19 |
jacksparrow | 02:08:42 |
soighlah | 02:25:50 |

Mamy po 34 lata. Dowiedziałem sie w kwietniu - taki prezent na święta. Przypadkowo znalazłem wpis w zeszycie z terapii : "...mam kochanka..." trwała to kilka m-cy. Spotykali sie w trakcie dnia na numerki . Mam pełne dane. 4 numerki: 2 w mieszkaniu jego kolegi, 1 o zgrozo w garażo-piwnicy, 1 w parku wieczorem - ma fantazje dziewczyna.Ten ostatni jest najlepszy bo po powrocie do domu kochała się ze mną - rzygać mi sie chciało. Padło pytanie oczywiste: Dlaczego? Bo potrzebowała uczucia, akceptacji której jej nie dawałem.. fakt trochę tak było. Praca na 2 etaty, małe dziecko, trochę kryzys spowodowany ciągłym wrażeniem że nasz związek nie ma przyszłości a mimo to zdecydowaliśmy sie na dziecko, zdarzały mi sie pijackie wyjścia z kumplami. Nie jestem bez winy. Po tym romansie chodziliśmy na terapie - pewnie miała wyrzuty chociaż wątpię. Niezbyt wyszło. Dalej utrzymywali sporadyczny kontakt, bez sexu mały epizod z całowaniem.Zacząłem terapie indywidualną - dla niej, takie były sugestie po wspólnej terapii. Miedzy nami było lepiej nie cudownie ale wychodziliśmy na prostą. No i się dowiedziałem. Po 8 m-cach od faktu. Przeszedłem przez wiele faz od wyprowadzenia sie i kilkudniowego picia z myślami samobójczymi przez wybuch miłości i lęk przed jej i córki utratą, dalej cheć zemsty i szukanie kogoś na boku po stan obecnego rozchwiania z niekontrolowanymi wybuchami złości spowodowanymi brakiem wizji przyszlości i brakiem zaufania. W złości pogadałem z jego żona potem z nim. Ona jest dziwna bo nie wierzyła, chociaż jak sie okazało to jej 2 małżeństwo a 1 mąż ja zostawił dla innej _ niektórzy nie ucza sie na błędach. On. śmieszny typ i jak to moja parterka powiedziała przeciwieństwo mnie. Mały grubawy i nadmiernie wesołkowaty. Ja mam 2 metry wzrostu z racji uprawiania sportu nie najgorszą sylwetkę a co do wesołości to problemy dnia codziennego trochę nie dawały powodu do nadmiernej radości. Pomyślicie pewnie chodziło o sex. No wlaśnie nie. Ta sfera była jedyna gdzie nam było bardzo dobrze. Orgazmów jej nie brakowało.
Długie rozmowy, lektura jej "pamiętników" z terapii nakreśliły mi jej obraz jakiego nie znałem. Zagubionej dziewczynki szukającej akceptacji i dowartościowania w licznych epizodach łóżkowych i związkach z mężczyznami.Z takiego epizodu z przeszłości znała się z nim.Był młodszy miał ok 17 lat ona 20. Zrobiła mu dobrze i przestraszyła go wtedy prosząc by powiedział że ją kocha. Nie powiedział.Na 1 razie sie skończyło.
Wyszło że praktycznie każdy jej związek kończył sie zdradą. Swoją największa miłość (5 lat związku) zdradziła 3 razy!!!! odszedł do innej i wtedy sie załamała, podobno miała bulimie i schudła bo się do niej porównywała. Dlaczego sie tak dzialo? Mówiła mi o molestowani przez kolege w podstawówce o ojcu alkoholiku który zdradzał matkę i braku akceptacji siebie... nie do końca to kupiłem. Miałem wrażenie brania na litość i małej manipulacji. Wyszła jeszcze historia z innym "wesołym typem" wspólne spanie po imprezie rodzinnej na której mnie nie było. Podobno nie było innego wyjścia wiec spali w jednym łóżku. O tym wiedziałem wcześniej - byłem oburzony ale ufałem że do niczego nie doszło. Okazało się ze w łóżku i owszem nie ale małe "macanko" w 50 osobowym autokarze wypełnionym rodziną w drodze powrotnej zaszło.Z nim też sobie pogadałem. (czemu ja tyle gadam zamiast dać w mordę, może sie boje ze nerwy poniosą i łeb urwe) Bywa...
Była szczera i mówiła wszystko bo się bała że odejdę. Zmusiłem ją do odbycia "drogi krzyżowej" po miejscach gdzie się pieprzyli. Zamiast łez widziałem butę i wybuch agresji. Pojawiły sie zarzuty że też jestem winny. Potrzebowałem jej skruchy i jakiegoś dużego gestu w moją stronę chęci naprawy... Nie doczekałem sie.
Teraz jestem chory na brak zaufania i mam potrzebę sprawdzenia czy ona po prostu nie umie mówić nie i wpada w dziwne kontakty z każdym kto potrafi palnąć pare komplementów. Boje sie jej przeszłości która wyłazi. Boje sie tego ze u wielu ma pewnie opinie puszczalskiej i łatwej i ze jak sie taki nawinie to zacznie się znowu...Czy się już czegoś nauczyła. Oczywiście postawiłem warunek że przy najmniejszej akcji w bok kończymy wspólne życie. Potrzebuje testu wierności bo inaczej nie dam rady....Ot taka historia. Przeprasza za brak ładu i składu ale emocje.
Nie chcę jej bronic , ale mozliwe że jednak wczesniejsze życie dzieciństwo , molestowanie itd) ma wpływ na to co sie dzieje .
Jednak wspominasz o terapii na która żona chyba chodziła , terapia ma to do siebie że powinna coś zmienić cos poprawić
Tutaj niestety nie widac tego
Bierzesz część winy na siebie , mozliwe że jesteś trochę winny ale możliwe tez że winę wmówiła CI żona
Zaniedbanie, nieokazywanie uczuć może powodowac problemy w związku ,jednak nie powinny prowadzić do zdrady
jeżeli Twoja żona nie zmieni nic u siebie wg mnie nie macie szansy , ponieważ wychodzi na to że ona każde niepowodzenie będzie odreagowywac w łózku z innym facetem
Tester nie potrzebny chyba raczej skup sie na porządnej terapii dla Was obojga i ratowaniu małżeństwa albo na rozstaniu
z tym ciągłym puszczaniem to tez przesada. to było kiedys. W sumie jesteśmy 7 lat razem i nie było wcześniej nic takiego. po tym też nie.
Ona mówi że to co było to przeszłość. Obiecuje ze sie nie powtórzy, ale jak zaufać na nowo jak zapomnieć o tym i o takiej przeszłości?
To nie jest osoba do stałego związku. Są takie.
Nic z tego nie będzie.
Ona potrzebuje tych emocji do życia jak powietrza. Taka już jest,
Wieczny poszukiwacz uczuć i akceptacji. Ty jej tego nie dasz.
Zawsze przyjdzie moment, kiedy będzie chciała sobie poprawić samopoczucie.
Test wierności to lipa, a w tym przypadku szczególnie.
Albo ją zaakceptujesz jaka jest, albo szukaj innej, która bardziej będzie Ci odpowiadać, jeśli nie chcesz się męczyć, Coś mi się zdaje, że dopiero się zacznie prawdziwa jazda.
Ona sie star zawsze sie starała. Dbała o mnie. Jest cudowną matka.
Może to był tylko taki okres w życiu że miala mnie dość. Najlepsze w tym wszystkim że obecnie zaczyna prace terapeutki. W z racji waszych sytuacji jesteście troche za bardzo agresywni i nastawieni na palenie "czarownic". Sam sobie jestem troc he winien bo nasz związek zaczął sie właśnie od seksu i chyba na tym sie opierał przez długi okres. kryzys był miedzy innym spowodowany tym że myślałem że jej nie kocham że chodzi o to co daje mi w alkowie.
No i tu należy sie zastanowic jeśli sie decydujesz na partera dobrego w łóżku to wiadomo że musiał gdzieś wcześniej poćwiczyć...
więc trzeba sie liczyć z minusami takiej sytuacji. Ja tez nie jestem światy. Długo bawiłem sie życiem i kobietami też. W końcu zrozumiałem że sex bez miłości to ćwiczenia fizyczne bez szczególnej przyjemności. Dlatego nie ciągnęło mnie do zdrady. Wydoroślałem, ale to trzeba samemu przeżyć. Pytanie co się dzieje w jej głowie?
W końcu zrozumiałem że sex bez miłości to ćwiczenia fizyczne bez szczególnej przyjemności. czy tym zdaniem próbujesz wybielić działania partnerki?
Więc jeżeli jest taka wspaniała, a sex bez uczuć to takie ćwiczenie, to jakiej rady od nas oczekujesz?
Jeżeli jesteś taki jej peny po co testy??
Bulimia znam nie pytaj skąd, ta choroba to podobnie jak zdrada objaw niskiej samooceny. Zdrada, adoracja potrzeba dowartościowania. Nie podoba mi się jej spychanie winy na Ciebie klasyczne zachowanie. Alkoholizm w rodzinie znam mój teść (nietety po wyczynach teściowej, wcześniej super ojciec). Postawiłeś warunek i OK po co testy brak zaufania rozumiem ale ile bedzietych testów 1, 2- 10. Stary to nie jest rozwiązanie ja dałem mojej pani szansę bez testów z jasna informacją miesiąc przed sprawą rozwodową - masz szansę JEDNĄ nie 2, 3 tylko jedną co z tym zrobisz twoja spraw. Jeżeli jej nie wykorzystasz to co miałem zrobić teraz to małe miki co zrobię gdy okaże się żę zmarnowałem czas.
Nie obrażaj się ale osobiście uważam że testy nic nie dadzą sam napisałeś że gość wyglądał przy tobie blado co ma to zmienić że bedziesz miał jakąś tam pewność??
Albo dajesz jej szansÄ™ albo nie czy warto to inny temat
Żeby się nie motać musisz odsunąć od siebie WINĘ.
Pamiętam, że kiedy się dowiedziałem o zdradzie żony również poszukiwałem winy w swojej osobie...i co ? Oczywiście znalazłem, mało tego żona mi to próbowała wmówić. Szybko jednak dotarło, że ja z tej zdrady żadnej przyjemności nie miałem więc jaka w tym moja wina;-)
Mogłeś coś zepsuć w związku ale zdrada to nie twoja wina:-)
Czy da sie zabić w sobie tą niepewność? Czy da sie znowu zaufać.
Jak to zrobić. Może bzyknąć sie z kimś wtedy poziom sie wyrówna...
będzie łatwiej. Nie wiem co robić.
Nie atakujmy go tylko pomóżmy wyjśc z opresji
Wiem że dzieciństwo brak dobrych wzorców powoduje różne zachowania
Nie usprawiedliwia samej zdrady natomiast może tłumaczyć sposób "dowartościowania"
Pozwólmy mu samemu dotrzeć do tego czego chce i jak to rozwiązać
Nie wymagajcie aby po kilku naszych postach spalił za soba mosty
Przecież każdy z nas inaczej dochodził do doświadczeń które tutaj teraz przekazujemy nawzajem
Jedni bronili swoich połowek , inni wyrzucali na zbity pysk jeszcze inni dawali szanse inni nie
Jedni wierzyli ze zdrady nie było inni od ręki widzieli co sie dzieje
Każdy ma swój czas i każdy ma swoją drogę
Nie złośćcie się na feniixa za to ze szuka swojej drogi ...
Cytat
Lisbet super !!! :brawo
Feniix (bez praw autorskich
Cytat
Najlepiej z owieckami by powiedzioł baca
Jakoś nie bardzo łapie o co Ci chodzi..
Poprawiłam pisownię nicku w pierwszym zdaniu. Proszę , aby autor wątku ( czyli feniix ) rozważył możliwość zmiany nicku, który nie tylko teraz ale i w przyszłości będzie się mylił userom. Zważywszy na to , że fenix jest adminką, może to doprowadzić do grubszych nieporozumień. rekonstrukcja
Komentarz doklejony:
ups pomylka tam przez dwa ii
feniix co u Ciebie ?
Trzymasz sie jakoÅ› ?