| tomala | 14. Kwiecień |
| ankaK | 14. Kwiecień |
| Justyna_Sz | 14. Kwiecień |
| karol102 | 14. Kwiecień |
| madziara110 | 14. Kwiecień |
Landexpzglosy | 00:48:18 |
JamesTon | 03:17:28 |
Urzekajaca444 | 03:23:18 |
Julianaempat... | 04:07:14 |
Aga104 | 05:35:46 |

Witam Wszystkich serdecznie.
Chce wam opisac moj przypadek, licze na wasze porady,sugestie,przemyslenia, bo sam nie potrafie za bardzo tego ogarnac.
Zaczne od od tego ze bylismy z A. partnerami ponad 16 lat. Mamy 5 letnia coreczke, ktora oboje mocno kochamy. 7 lat temu sytuacja w kraju zmusila nas do emigracji, zyjemy w Wielkiej Brytani. W Polsce zostawilismy wszystkich przyjaciol i znajomych. Po trudnych poczatkach udalo nam sie ulozyc sobie zycie, wynajelismy domek, urodzila nam sie coreczka,zaczelismy odkladac pieniadze na wlasny Dom. Szczesliwe zycie wydawac by sie moglo.W pracy oboje rozwijalismy sie, robilismy tzw "kariery".To co dawalo nam szczescie stalo sie zarazem powodem rozpadu naszego zwiazku i poczatkiem zdrady. Nasze dziecko- postanowilismy dla jej dobra pracowac na rozne zmiany, nie chcielismy aby corka przebywala pod opieka jakiejs obcej nianki. I tak mijal rok po roku A. pracowala na poranna zmiane, ja na popoludniowa czasami nocna. Pozostawaly nam wspolne weekendy, ale te tez coraz czesciej spedzalismy osobno tzn raz bawila sie A. w swoim towarzystwie z pracy, a raz ja ze swoimi znajomymi oraz wakacje, ktore 2-3 razy w roku spedzalismy razem. Wlasnie tak ze wspolnie kochajacej sie pary stalismy sie kontraktowcami. Tzn ona sprzatala prala,ja gotowalem itp. mijajac sie w biegu. We sierpniu zeszlego roku po powrocie z wakacji popadlem w depresje, czulem ze nasz zwiazek upada, nie potrafilem zniesc rozlaki z rodzina na sama mysl o powrocie do pracy robilo mi sie niedobrze. Rzucilem ta prace zostalem czasowo bezrobotny nie potrafilem nawiazac kontaktu z ludzmi. Po trzech miesiacach leczenia, setkach tabletek i wielu wizytach u psychologa/psychiatry zaczynalem wracac do normalnosci. Znalazlem sobie niestresujaca prace, w godzinach ktore mi odpowiadaly, zaczelismy spedzac cala rodzinka coraz wiecej czasu. Myslalem ze zaczynamy ponownie zblizac sie do siebie. I wtedy to sie stalo. Mniej wiecej w polowie grudnia kiedy A juz spala przyszla do niej wiadomosc tekstowa od jak sie okazalo jej kochanka. Poniewaz telefon zabrzeczal mi gdzies pod reka odczytalem ta wiadomosc.Nie wiem dlaczego, ale nie zrobilem awantury, nawet jej nie budzilem, tylko po prostu odlozylem telefon. Mysle ze dlatego ze caly czas bylem pod dzialaniem lekow. Tej nocy zalogowalem sie na strone jej operatora, sprawdzilem bilingi z ostatnich kilku miesiecy. To bylo straszne dziesiatki esemesow o kazdej porze dnia i nocy ,wszystkie na jeden numer- nie moj.
Tej samej nocy musialem sie udac do szpitala,mysle ze jesli zostalbym w domu to bym sie poprostu zabil.Obudzilem A i powiedzialem jej ze musze udac sie do lekarza,ze to pilne, ale nie powiedzialem jej czego sie dowiedzialem. To bylo straszliwe kilka dni, bezzesnnosc, nawrot depresji, kompetna bezsilnosc i powrot do gabinetow lekarskich. Wlasnie wtedy zainstalowalem na jej telefonie oprogramowanie szpiegowskie. Te wiadomosci ktore dzieki temu programowi odczytywalem poprostu mnie dobijaly. Powiedzialem A ze musze poleciec do Polski na 2 tygodnie, chcialem po prostu uciec i nigdy nie wrocic.Spedzilem w Polsce swieta, Nowy Rok zostalem o tydzien dluzej niz planowalem(sprawdzajac co kilkanascie minut tel A.) Wreszcie wrocilem do UK.Bylo ciezko ale widzac moja coreczke, nie potrafilem powiedziec A ze wiem, ze sie wyprowadzam, ze zostaje sama. I wtedy nastapilo cos dziwnego, A napisala swojemu kochankowi ze to musi sie skonczyc. Pare dni pozniej odbyla mna rozmowe, nie mowila o zdradzie. Rozmawialismy przede wszystkim o nas, dlaczego tak sie stalo ze sie od siebie oddallilismy, o swoich potrzebach, po prostu "prawie" szczera rozmowa. Takich rozmow bylo kilka, podczas jednej z nich A opowiedziala mi wszystko o swoim romansie. Aktualnie nasz zwiazek jest w zawieszeniu, ja nie wiem czy jestem wstanie wybaczyc, zapomniec, moze nawet konkorowac z jej eks kochankiem,ale wiem ze caly czas darze ja jakims uczuciem, a A. tez nie wie czy bedzie potrafila ze mna zyc,ze potrzebuje czasu. Dla dobra naszej corki postanowilismy ze narazie nie bede sie wyprowadzal. Zaczelismy robic wiele prostych spraw razem. Mysle ze sprawia nam wiele wspolnej radosci wychowywnie naszej corki, potrafimy sie razem smiac, bawic,spacerowac. Ale co kilka dni nachodzi mnie refleksja- stop tu nie ma miejsca dla ciebie. I wtedy wiem ze czeka mnie bezzsenna noc, szalone bicie serca, ze nawet leki nie pomoga.
I to wlasnie historia mojej zdrady. Jest ciezko, dziwnie, a na pewno inaczej, czekam na wasz odzew,rady, moze na podniesienie mnie na duchu i sorry jesli przynudzalem. Nie rozpisalem sie tak pewnie od czsu studiow. Zatem zycze wszystkim dobrej nocy.
bez względu na to, jaką decyzję ostatecznie podejmiecie, widzę twoją przerażającą zależność od twojej żony.
Okoliczności życiowe czasem sprawiają, że ludziom się grunt pod nogami rozstępuje ale najważniejszym jest w tych trudnych momentach nie stracić siebie samego, nie utonąć w maraźmie swoich myśli i trzymać w należytym porządku swoje centrum dowodzenia.
Czy wybaczyć? Daj sobie czas. Niech żona przekona cię, że to ma sens. Nie wymagaj od siebie zbyt dużo, bądź dla siebie dobry i powoli, stopniowo staraj sobie samemu uzmysłowić, że jesteś osobnym bytem, oddychasz bez żony i żyć "w razie czego" też możesz. Ta ogromna zależność mentalna od drugiej osoby sprawia, że wpadasz w panikę, masz lęki, nie śpisz, serce bije jak szalone. Już sama tego świadomość powinna ci uzmysłowić, że nad sobą głównie powinnieneś pracować by budować swoją wartość i samoświadomość.
Litością bo zapewne domyśliła się że,wiesz o romansie po Twoim zachowaniu.Nie ma mowy tu o uczuciu bo gdzie była Pani A gdy miałeś problemy zdrowotne?.W tym czasie gdy miałeś deprechę Ona doprawiała Ci rogi z kochankiem.A teraz twierdzi że potrzebuje czasu.Jakie czasu do cholery?.Gdy Ty byłeś w dołku Ona miała Ciebie i dziecko głęboko gdzieś.Pomyśl.Tak ma wyglądać związek?.
Wyrachowanie jest teraz bo zapewne z kochankiem nie widzi swojej przyszłości więc lepiej stary mąż niż niepewny kochanek.Na dodatek widzę że,chyba robi z siebie ofiarę niespełnionej miłości bo musi zaopiekować się chorym mężem.
Komentarz doklejony:
PS.No i zapewne są jeszcze sprawy finansowo-majątkowe które Was łączą.Zapewne nie uśmiecha się Pani A podział majątku i rezygnacja z dotychczasowego poziomu życia.
a ) wyrachowaniem ;
b ) uzależnieniem.
a )Babka się ocknęła, pewnie duży wpływ na to miał wyjazd Stiebela do Polski i związana z tym separacja. Gdyby chciała mężowi dalej doprawiać rogi, to nie przyznałaby się do tego, że to robiła. Każde z nich musi poukładać sobie wszystko w głowie i to chyba dobrze, że żona nie kołuje , tylko mówi o tym wprost. Może ciut późno, ale oboje wykazują sporą dozę dojrzałości i to się chwali. Nie ma nic na duś i ich postawa jest w mojej opinii pozytywna i dobrze rokuje dla przyszłości dziecka, niezależnie od tego czy zdecydują się na kontynuację małżeństwa, czy wybiorą rozwód.
b ) Moim zdaniem Stiebel nie jest uzależniony. Normalnie przeżywa tę zawieruchę życiową, a któż by nie przeżywał? Ja Cię bardzo podziwiam Stiebel, za spokój i opanowanie , które jak widać było najskuteczniejszym orężem w walce o relacje między Wami. Jeśli się dodatkowo weźmie pod uwagę fakt, że leczysz depresję , to naprawdę dzielny z Ciebie facet.
Nie sądzę, aby jakiekolwiek nasze porady były Ci szczególnie potrzebne. Masz dobrą ocenę sytuacji i jedyne czego można Ci życzyć to zdrowia i wytrwałości.
Z wyrazami szacunku , rekonstrukcja
Cytat
Nie każdy zdradzony na wieść o zdradzie myśli o samobójstwie, owszem cierpi ale bez przesady, żeby z domu uciekać w obawie o własne życie....to już wiele mówi. A dziecko i deklarowana miłość do dziecka, jak to się ma do tych myśli?
Tak myślą tylko ci, którzy nijak sobie życia bez partnera nie wyobrażają, a to jest wg mnie uzależnienie.
Autor nie był w stanie nawet podzielić się swoją wiedzą z małżonką, udał jednym słowem, że nic nie wie.....czy to jest normalne?
Ciekawa jestem, gdyby A nie zdecydowała się finalnie prawdy wyjawić, jak długo autor postu grałby rolę męża niewiedzącego o romansie żony?
Następne pytanie to dlaczego nie potrafił tego powiedzieć?
Nie mam cienia wątpliwości co do wyżej wspomnianego uzależnienia, tak to widzę, co nie znaczy że ktoś inny sprawy może oglądać z innej perspektywy.
Zresztą....niech się autor wypowie...
Inną kwestią jest też to czego autor nam tu nie napisał.
Komentarz doklejony:
Fakty są takie że,Pani A nie zakończyła romansu bo nagle oświeciło Ją jaką krzywdę wyrządziła tym rodzinie tylko to że,mąż zachowywał się inaczej niż dotychczas.Wyjechał sam do kraju z myślą o nie wracaniu.Pani A musiałaby być ślepa i głucha a także mało rozgarnięta(przepraszam)by nie zauważyć że,coś nie gra.Dodała 2+2 i wyszło Jej zapewne że,mąż w jakiś sposób dowiedziałsię o romansie wiec doszła do wniosku że,nie ma już czego ukrywać.Przypomnę fakt odebrania smsa od kochanka przez autora.Zapewne były też inne drobne wpadki o których autor nie wspomniał.
Mam też pytanie.
Czy ta depresja faktycznie była spowodowana tym co autor opisał?.
Czy także jednym z powoduw depresji nie były też podejrzenia romansu już wcześniej i z tąd ta zmiana pracy itd.
Pani A zapewne jest dobrą obserwatorką zachowań męża i połapała się w czym rzecz.Bo przecież autor nie napisał że,gryzą Ją wyrzuty sumienia i bardzo tego żałuje.Prawda?.
Druga sprawa.Jaki byl stosunek zony do Ciebie podczas romansu.
Nie wiem czy nie zauwazyles jakichs wiekszych zmian bo dobrze sie maskowala , czy moze dlatego ,ze sam miales powazne problemy co skutkuje koncentracja na wlasnych przezyciach.
Moim zdaniem masz duze szanse na poukladanie wspolnie z zona tego bejzlu.Powodzenia
Margaret, stiebel leczył się od dłuższego czasu z powodu depresji. Nie uważasz, że był przez to "w nieco" gorszej sytuacji obrywając zdradą po łbie? Wielu , wielu z nas miało głupie myśli, samobójcze też i wcale nie dlatego , że tak żarliwie kochali zdrajcę, tylko dlatego , że dostali nóż w plecy i świat runął na łeb na szyję. Dzieciaci mają najgorzej. Poza tym... Gosiu , czy widzisz coś złego w miłości? Wygląda na to, że ludzie nie mają prawa się kochać , tak na wszelki wypadek ?
Inna sprawa, to chyba super, że autor potrafił trzymać w takim momencie język za zębami. Może zatkało Go, ogłuszyło i cóż w tym dziwnego? Ludzie różnie reagują na wstrząs, jedni drą szaty i ryja, inni milczą i trawią w odosobnieniu.
Jakkolwiek absurdalnie to brzmi w tych okolicznościach przyrody, pierwszy raz spotkałam się na tym portalu z przypadkiem, kiedy ludzie potrafią się szanować mimo zdrady. Zachowują się w stosunku do siebie po ludzku. Bez cyrków , patosu i lania łez , padania na kolana, wzajemnych oskarżeń, obelg itp., próbują poskładać się , nie obiecując sobie nawzajem gruszek na wierzbie. W tym co robią nie ma nic na pokaz, zdają sobie sprawę ze swojej sytuacji i dali sobie czas na dojście do siebie. Autentycznie jestem pod wrażeniem, pierwszy raz mogę z czystym sumieniem napisać : oni pogubili się, a wcześniej taki tekst wywoływał u mnie mdłości , bo jest frazesiarski i naciagany jak czyste gacie na brudną doopę zdrady.
Dlatego jestem pod wrażeniem, jeśli tak można się wyrazić.
Wierzysz w to że,stiebel mając depresję i biorąc prochy zachowywał się racjonalnie?.Zdołał ukrywać tak dobrze swoje emocje podczas szpiegowania żony?.Szczerze?Wątpię w to.Nikt nie jest tak opanowany do perfekcji.
Pisząc o finnansach miałem na mysli to czego się dorobili a nie ile zarabiają.
Po akcji esemesowej w nocy ten rozdygotany pacjent nie zrobił afery, nie obudził żony a podjął działania szpiegowskie i w kilka dni odzyskał poważne racjonalne, myślenie.
A. sądzę, że nie jest wyzutym z emocji babsztylem, ten letni brak dyspozycji stibela na pewno mógł ją obejść, natomiast zimowy nawrót kłopotów ze zdrowiem prawdopodobnie zmusił do refleksji stąd decyzja o zerwaniu z romansem. A ten nie ma nic wspólnego z tym, że mogła się domyślić, iż stiebel wie.
Stwierdzenie że,A "potrzebuje czasu" tak bardzo dobrze jest Nam znane że,nie ma mowy tu o uczuciu do męża zwanym miłością a raczej litością.Właśnie przez te Jego wizyty i dziwne zachowania.
Strach ma wielkie oczy Tezeuszu
Cytat
Jeśli zdrajca sam się przyznaje do romansu, to ma u mnie jakiś kredyt zaufania. W przeciwieństwie do tych , co wpadają , albo są zmuszeni do powiedzenia o swoich kombinacjach.
Sensowne pytanie zadał sale, czy prawda żony pokrywała się z wynikami śledztwa.
prawda żony pokrywała się z
wynikami śledztwa.
Rekonstrukcja
Ależ gdybyś dokładniej wczytała się w to co napisałem to zobaczyłabyś że,właściwie pytam o to samo co sale.Jednocześnie sugeruję trochę inny tok rozumowania autorowi.
Każda ze spraw wnoszonych na forum musi być rozpatrywana INDYWIDUALNIE, inaczej nasza pomoc jest szkodliwa. To nie fabryka i nie jedziemy z produkcją "z metra" ciętą.
Czyżbyś nie zauważyła znaków zapytania?.
Prosiłbym Cię byś nie sugerowała mi że,traktuję każdą historię jak"produkcję z metra ciętą"bo tak nie jest.
Ty masz swoje zdanie w temacie a Ja swoje a to że,je tu wyrażamy jest jak najbardziej potrzebne bo pozwala spojrzeć na problem z kilku a nie tylko jednej strony.
Cytat
Wszystko , co miałam na ten moment do powiedzenia w sprawie tej historii już wyraziłam. Odezwę się jeśli autor wniesie jakieś nowe aspekty. Nie widzę powodu, żeby rozdzielać włos na czworo, a sprawa jest dla mnie na tyle jasna i przejrzysta, że nie widzę powodu aby w tym grzebać.
Postanowilismy dac sobie druga szanse. chciekismy zaczac wszystko od nowa. Pierwsze trzy miesiace byly wpaniale. ja pomimo mojej choroby dawalem z siebie wszystko obiadki rodzinne, sniadanka do lozka, kawusia podana na ogrodku,sprzatanie calego dom,rodzinne spacert zajecia z corka. Tata idealny, jako [artnerowi tez zaduzo zarzucic nie mozna mi bylo. Mysllalem w pewnym momencie ze to juz wszystko za nami, mialem nawet poczucie ze po mojej depresji zostaly tylko wspomnienia.
Przyszedl lipiec kiedy moja A poraz pierwszy powiedziala mi ze nie potreafi zapomniec o swoim kochanku, ze sie stara ,ale nie moze. po jakims czasie dodala ze ma ze mna klopot w lozku, i nie potrafi sobie z nim poradzic. Na poczatku sierpnia z wlasnej woli przeprowadzilem sie do pokoju goscinego. Znalazlem prace taka ktora umozliwi mi zawozenia dziecka do szkoly bez korzystania z opiekunek. A nasz zwiazek praktycznie ustal. Nie rozmawialismy ze soba, A spedzala sobotnie wieczor poza domem bawiac sie z kolezankami, ja po polozeniu dziecka niszczylem sie sam w swoim pokoju. W pierwszym moim wpisie napisalem weam ze instalowalem u niej w telefonie program szpiegowski. W czasie pierwszych kilku miesiecy nie bylo tam nic czym,nalezalobysie przejmowac. Dopiero po tym jak A powiedziala mi ze ma problem z intymnoscia ze mna wlozku i kiedy przenioslem sie do innego pokoju zac zely pojawiac sie niepokojace wpisy typu"czesc chcialabym zebys do mnia mowil" "kusi mnie zeby Ciebie kusic, a ty sam Kusisz. Nie potrafie zapomniec chociaz bardzo sie staram
Pozostawilem te smsy bez zadnego komentarza zamknelem sie w swojej klatce, i tam spedzam cale popoludnia, wrocilem tez do lekaza ktory ponownie skieroal mnie na leczenie psychiatryczne. W pracy nie moge sie odnalezc, w domu nie jestem w stanie spedzic nawet 10 min ze swoja corka, zaczynam plakac , alb poprostu nie mowie nic.
Wczoraj wieczorem odczytalam takiego smsa CZesc. Chcialabym dzisiaj zasnac i obudzic sie przy Tobie>jesli potrafisz to potraktowac jako jednorazowe zdzarzenie.U ciebei bez zobowiazan. Jesli zalatwie opiekunke do dziewczyn(czyli mnie). I po szla do niego na noc. Nie zwarzajac na moje prosby i rozpacz. Calapoprzednia noc nieprzespana, naduzycie tabletek antydepresyjnych, uspokajajacych i usypiajacych daly mi 2 godziny snu. OBudzilem sie ok 3.30. POstanowilem zaczekac na Nia. Wrocila po 5 przyznala sie gdzie byla, zapewniala ze nie doszlo miedzy nimi do niczego.
Rano zjadlem z dziewczynami sniadanie, poszlismy na spacer. Teraz leze na poslaniu i zastanawiam sie co zrobic z moim zyciem. Coraz czesciej wydaje mi sie ze najlepszym wyjsciem jest smierc.
Prosze pomozcie mi wyjsc z tego gowna, bo sam naprawde nie dam sobie rady.
Dla Ciebie moim zdaniem najlepsze byłoby odcięcie od źródła destrukcji jakim jest Twoja żona. Odciąć raz na zawsze.
Komentarz doklejony:
Kolejny raz dodam to nie jest moja zona. Jestesmy/bylismy ze soba caly czas od czasow szkoly sredniej, ale to nie jest moja zona Mozecie zwac ja konkubina, partnerka, albo matka mojego dziecka > Ja ja nazywm poprostu Andzia.
Komentarz doklejony:
Dalej- jesli jestem na właściwym tropie, ze tamten to pospolity ruchacz, to zrób ekperyment i zobaczysz, co się wtedy zadzieje. Natychmiast i bardzo stanowczo postaw wszystko na jedną kartę i postaw tę rozkochaną Julię przed faktem dokonanym, wywal ją z domu, sam się usuń( nie wiem, jakie masz uwarunkowania bytowe, co jest czyje itd. ,Ty to wiesz) i nie zostawiaj jej ani temu gachowi żadnych zludzeń. Potem usiądź spokojnie na tyłku i poczekaj na dalszy rozwój wypadków. Wkrótce przekonasz sią już tak dobitnie ile warta jest ta kobieta i kim jest jej gach. Jeśli dobrze rozpoznałam Twój przypadek, to zapewniam Cię, że to Ty bedziesz śmiał się ostatni. Zmobilizuj się i zmień taktykę, nie na raty, kawałek po kawałku- Ty wszystko przewróć na lewą stronę, tak żeby oni aż jęknęli ze zdziwienia, do tej pory dałeś im się poznać, jako mięczak, pokaż im, jak bardzo się pomylili. Potem będziesz miał z górki, bo nagle zobaczysz, jak zaczniesz się zmieniać, sam będziesz zaskoczony- tylko rusz wreszcie tyłek. Oddaj ją temu chłopu i niczego nie żałuj.
Piszecie do mnie zostaw ja, wyprwadz sie ja nie potrafie boje sie nie mam dokad sie wyrwac. Pozostaje powrot do Polski, i rozstanie sie z corka pewnie na zawsze. Nie niezrobie tego. Dziekuje wam wszystkim i przepraszam za bledy(nie widze dokladnie telewizora)
http://www.youtube.com/watch?v=r-v2QLmAmOs
a może raczej : http://www.youtube.com/watch?v=LOKFCWiekN4
Przeczytałem co napisałeś po pół roku.Miałem podobną sytuację.9 lat temu i jak widzisz żyję, chociaż byłem na dnie tak jak Ty teraz .Mieszkam w UK.
Jeżeli chcesz pogadać zadzwoń.Nr telefonu wysłałem na PW.
Damy radę razem.
Po prostu taki gość jest jak astronauta w wolnej przestrzeni. Bez zewnętrznego impulsu miota się nie mając wpływu na swoje położenie. Lecz najmniejszy, źle skierowany impuls powoduje niekontrolowalne reakcje. Rzucisz w niego nakrętką i poleci w przestrzeń; a tu co poniektórzy z bejsbolami. Czasem trzeba dać w pysk; fakt. Ale to na otrzeźwienie, a nie na depresję.
Myślę, że tu osiągamy granice forum. Tu potrzeba fachowej pomocy, a my jedynie możemy dać gościowi trochę oparcia, nawet tylko go wysłu****ąc. Nietety, nie znam angielskich realiów by podpowiedzieć gdzie zastukać w takim przypadku. Ale rozumiem Cię Stiebel
Jestes chory dlatego nie masz siły uciąc tego co trzeba uciąc
Możliwe że masz źle dobrane leki i dlatego nie ma poprawy
Możan wszystko poukładac , juz masz odzew człowieka "stamtąd " skorzystaj z zaproponowanej pomocy
I przykro mi ale musze Ci napisac to :
Uważam że córeczka jest tylko wymówką dla Twojego lęku przed podjęciem poważnych decyzji
Wiem że opiekujesz się nią na co dzień ,po wyprowadzeniu sie to sie zmieni
Ale trwanie w małżęństwie takim jak Twoje jest "samobójstwem"
Idź koniecznie do dobrego psychiatry nie zamykaj się w sobie
I walcz o swoj honor , dobre samopoczucie i siły do życia
Jestem z Toba :cacy:cacy:cacy:cacy
Cytat
Chciałam wlasnie to zasugerować, bywa że źle doprane leki wręcz moga poglebić stan depresji.
Czytałam dobrych kilka lat temu o bardzo popularnym leku anty depresyjnym. nie pamiętam nazwy, W USa nazywana popularnie "tabletką szczęscia" nie wiem czy nadal jest w obrocie, ale skutki leczenia dawal b.dobre jednak u niewielkiej grupy pacjetow powodował pogorszenie stanu, mysli samobójcze ktore w kilku przypadakach zostały uskutecznione.
Powiedz swojemu lekarzowi że nie ma poprawy, lub skonsultuj się z innym.
Może tu w PL rodzina poszuka Ci jakiegoś specjalisty.
Stibel a w tym czasie gdy pisałeś, że prawie zapomniałeś o swojej depresji tez brałeś leki?
Dlaczego wtedy nie wychodziliście razem do klubów?
Wydaje mi się że wybielanie Twojej żony nie jest spowodowane ani Twoją miłoscią, ani też naiwnością. Jest to wynik stanu w ktorym się znajdujesz. Obecnie znów zamknąłeś się w kapsule , czujesz się nijaki, swiat inny nie istnie, boisz się do niego wyjśc bo nawet nieznaczący incyden, teraz Cię przerosnie. Pozostała tylko córka i ona, wyszukujesz same pozytywy bo to Cie koi, daje złudną nadzieję.
Depresję się ma całe zycie, podobno jest nieuleczalna. Niestety ale zona powinna być tym czynnikiem ktory ciągnie Cię w górę, niestety jest odwrotnie. A jezeli ją juz tak bardzo przerasta sytuacja, chc uważam że ludzie nie powinni wiązac się ze soba tylko na dobre, powinna odejsć dla Twojego dobra. Nie serwowac Ci takie historie.
Komentarz doklejony:
nie mialam czasu wszystkiego wcześniej napisać..
A może ktoś z rodziny z Pl mogłby do ciebie przyjechać. Zająć się Tobą , pomóc w szukaniu dobrego lekarza.
Moim zdaniem powinieneś teraz wyłaczyć i tym się nie interesować bo depresja ma to do siebie że lubi się nakrecac. Chcesz się podnieśc ale podswiadomie wracasz do tego co złe, poszukujesz złych informacji, potem następuje dół, paraliz i totalna niemoc. problemy w kontaktach z ludźmi czy wykonanie jakiejkolwiek pracy i tak w kółko.. dlatego teraz nie szpieguj, nie szukaj impusów które Cię dołują.
Po za tabletkami powinieneś zaczac terapię z psychologiem indywidualna i grupową.
Gdybys na jakis czas mogł sie odciac od zony tez było by dobrze. Mógłbyś szybciej dojśc do sibie gdyż nie dostawal byś ciosow.
Przemyśl to bo jak doprowadzisz się do jeszcze gorszego stanu to mozliwe że będziesz musiał skorzystać z terapii w osrodku i wtedy na dłużej będziesz musiał pożegnać się z córka.
Może wraz z innymi odczuciami takie prochy tłumią nasz instynkt samozachowawczy?
Najlepszym lekarstwem dla Stiebla będzie chyba w tej chwili myślenie o córce. A może jest jeszcze ktoś ko go dobrze wspomina, o kim sam może ciepło pomyśleć?
Nie chodzi, broń Boże o jakiś romans, tylko o odrobinę pozytywnego myślenia.
Cytat
ucieklo mi słowo. chodziło o wylaczenie szpiega w jej telefonie.
Cytat
Przeczytałem jeszcze raz Twój wczorejszy wpis. Piszesz, że problem tkwi w Tobie. Rzeczywiście, masz parę handycapów. Ale nawet bez ślubu po to żyje się razem by móc na tą drugą osobę liczyć. O ile rozumiem, Ty zostałbyś z Andzią gdyby miała jakieś problemy zdrowotne. Do siebie masz dystans, teraz trochę dystansu do Andzi. To może być właśnie to. Warto przemyśleć.
Dla mnie Twoja Andzia, jak i moja pani pewnego egzaminu nie zdały. Z realnego życia uciekła w wyimaginowany świat. To nie było tak, że ten jej goguś był naprawdę kimś. Nie był też jakimś lowelasem. Po prostu pani poszła łatwiejszą drogą. A chemia hormonków jest taka, jaka jest. Dopiero kiedy hormonki się uspokoją pani jest w stanie zacząć myśleć i do głosu dochodzą głębsze uczucia. To babska bajka, że to jedynie faceci myślą "główką".
Droga do dziecka, może i do Andzi wiedze w tej chwili przez zajęcie się sobą. I może to nieco obrazobórcze, czasami jeśli się kogoś kocha powinno się dać mu odejść, takie jest moje zdanie. Ja mojej pani dałem wolną rękę; odejść nie chciała. Nagle hormonki klapły, czar bajki prysł.
Nietety, ale nie dotarło do niej do dziś, że to rozlane piwo trzeba posprzątać. Ale to inna bajka.
Wiesz człowiek staje się naprawdę szczęśliwy jak zrozumie, że w każdej chwili może odejść bez większej draki i żyć sam. Zastanów się. Szkoda życia. I odstaw te prochy, bo to gorsze G niż wóda:wykrzyknik
Jeżeli nie masz jeszcze EHIC to tu masz link prowadzący do strony na której możesz o EHIC aplikować online:
http://www.nhs.uk/NHSEngland/Healthca...-ehic.aspx
Nie wiem jaką masz sytuację w Polsce bo jeżeli już EHIC masz to nie jestem pewien jak kwalifikowane jest w Polsce leczenie psychiatryczne.Ale jak masz znajomego lekarza to niewykluczone ,że da się to jakoś obejść.
Źródłem problemów jest Twoja reakcja na zachowanie partnerki.
Niczego nie osiągniesz jak nie wstaniesz z kolan.
Nie jesteście parą formalnie.Nie wiem czy już macie wspólny dom czy nie zdążyliście go kupić bo wcześniej się rozpadło.
Jeżeli zamierzasz ją kiedykolwiek odzyskać to ona musi najpierw stracić Ciebie.Innej drogi nie ma.Nie jesteście formalnie małżeństwem.Czy to jest civil partnership, czy nie jesteście w żaden sposób fomalnie związani?
Skoro na razie nie myślałeś o rozstaniu to pewnie nie rozważałeś :
http://www.citizensadvice.org.uk/
Nie sądzę ,żebyś miał problemy w kontaktowaniu się z córką , ale sytuacja jak widać jest dynamiczna więc moim zdaniem powinieneś się do nich wybrać.Na powyższej stronce wpisz swój postcode to znajdziesz najbliższe biuro.
Zgadzam się z Suchy64 to chyba ten przypadek.Musicie się rozstać.
Jeżeli to jej nie otrzeźwi i nie zrozumie co dla niej jest ważne to znaczy ,że nic z tego nie będzie i nie miałeś szans od początku.
A na razie ona jest w takim stanie , w którym Twoje prośby błagania, groźby są nieskuteczne.Jeżeli przykujesz jej rękę do kaloryfera to ją sobie odgryzie i do niego pójdzie.
http://kobieta.wp.pl/gid,15989261,img,15989349,kat,119714,title,Uzaleznione-od-romansow,galeriazdjecie.html
Odbudujesz się, najpierw praca taką którą możesz w tym stanie wykonywać, powtarzam musisz. Nie możesz tkwić w tym stanie.
Może przerwa, gdzieś nocleg u znajomych, musisz odetchnąć psychicznie od niej. Nie ma nic inaczej wszyscy to przeszliśmy lepiej, gorzej. Trzymaj się, będzie dobrze :cacy
Tabletki, tak czy inaczej nie rozwiązą twoich problemów one przedewszystkim tlumią niektóre reakcje.
Jak napisał Piotr, pod żadnym pozorem nie rezygnuj z pracy. Jest cięzko ale daje Ci to jakis ruch w tym niebycie.
Zbierz się w sobie!
Moze sa w okolicy jakieś grupy wsparcia dla takich osób jak Ty.
Może masz jakiegos kumpla tam na miejscu
Konsultacja u innego specjalisty
Terapia
i będzie coraz lepiej. Zobaczysz. Dasz radę.
Musisz w stanąc na nogi, bo teraz nie jestes w stanie ani sam funkcjionować ani też walczyć o wasz związek.
Andzia najprawdopodobniej Ci nie ucieknie bo ona nie szuka miłosci tylko rozrywki. Ten facet raczej nia tez nie jest zainteresowany kobietą na stałe.
Jak się pozbierasz i spojrzysz "trzeźwym okiem" dopiero będziesz mógl obmyslec racjnalny plan ratowania związku.
Lub też może się okazać ze rozrywkowa Andzia nie jest kobietą z którą chcesz spędzić reszte życia.
2 tygodnie temu oswiadczylem mojej drogiej, ze wyjezdzam na spotkanie do kumpla, ktory mieszka w innym miescie. Powiedzialem jej ze wracam na drugi dzien rano. Oczywiscie nigdzie sie nie wybieralem, czekalem tylko na okazje. Dzieci polozone o21.30 i zaczela sie telefoniczna umawianie. Kurcze nie wiem dlaczego nie poczekalem ok godzinki dluzej, ale moze to i dobrze, bo mogloby to sie skonczyc tragicznie. Wpadlem do domu, kazalem A odwolac jej kochanka. Nastepnie zaczelem na nia krzyczec machajac telefonem przed nosem. A ona poprostu stwierdzila:teraz nas juz nic nielaczy.W tym momencie niewytrzymalem i zdemolowalem caly pokoj, Zniszczylem wszystko co wpalo mi w rece. Dalej zbyt wiele nie pamietam. Spalem w aucie, a nasteppnego dnia zostalem przygarniety przez kumpla.
Tak wiec nie mam w tej chwili nic an
Cytat
Cytat
Trzeba było polać benzyną i podpalić mieszkanie. :szoook
Zrobiłeś z siebie wariata, ona to wykorzysta, może powiedzieć że czubkiem byłeś wcześniej, kochanek to bodyguard.
Znajdź zainteresowania, hobby. znajdź znajomych, kolegów, koleżanki
zacznij żyć.
I nie powtarzaj obrazu z filmu "Lśnienie" bo Cię zamkną.