

| osintowiec | 12. Grudzień |
| Damon | 12. Grudzień |
| malakasia | 12. Grudzień |
| smutnomi | 12. Grudzień |
| Marlenka33 | 12. Grudzień |
JamesTon | 00:29:51 |
Anetastp | 00:33:51 |
Julianaempat... | 01:35:06 |
Mari1999 | 02:05:44 |
Rognar | 02:17:16 |

Wiec zczne moze od tego ze poznalem kobiete 3 lata temu,mieszkala 50km odemnie.Zaczelo sie niewinnie od sms pozniej pierwsze spotkanie dlugie rozmowy przez tel do rana.po jakims czasie powiedziala mi ze ma chlopaka,ja gdy sie o tym dowiedzialem chcialem to skonczyc nie naleze do facetow ktozy rozbijaja zwiazki.Ona nie dawala mi o sobie zapomniec telefony setki sms.po jakis dwoch miesiacach spotkalem sie z nia znowu,bylo fajnie mielismy wspolne tematy itd.po jakims czasie poznalem inna kobiete i temat z z nia sie urwal,wypisywala ze mnie kocha ze teskni itd.pewnego razu gdy do mnie zadzwonila w tle slyszalem"mama"gdy zapytalem czy ma dziecko odpowiadala ze nie tylko jej siostrzeniec sie czesto myli nbo sa bardzo podobne z siostra.ja w to uwierzylem jakos w sumie to nie myslalem o niej jako o mojej kobiecie.spotykalismy sie pare razy wmiesiacu i nie na sex tak poprostu zeby pobyc razem,przyjerzdzala do mnie zapewniala jak ona mnie bardzo kocha jaka jest szczesliwa,az pewnego razu podczas rozmowy ze mna wygadla sie ze ma meza.ja dowiadujac sie o tym skonczylem znajomosc dodam tylko ze to bylo gdzies po poltoraroku znajomosci i mozecie mi wierzyc lub nie ona tak to wszystko umiala zaplanowac poukladac ze nikt by na to nie wpadl ze jest mezatka.gdy skonczylem ta znajomosc znowu zaczely sie telefony sms meile i zapewnienia ze ona meza nie kocha ze nie umie zyc bezemnie itd.przyjechala do mnie porozmawiac i przysiegala ze nie jest z mezem ze laczy ich tylko dziecko.ja naiwny znowu w to uwierzylem(powiecie pewnie ze jestem idiota)spotykalismy sie coraz czesciej zblizylismy sie wspolne wyjazdy na zakupy wspolne noce.odwozilem ja pod dom parokrotnie bywalem u niej w pracy odbieralem ja z niej,az dwa tygodnie temu wyszlo ze ona normalnie zyje z mezem gdy jej o tym powiedzialem zarzekala sie ze to nie prawda ze mnie bardzo kocha.powiedzcie mi jak mozna tak klamac bawila sie mna a jak chcialem odejsc nie pozwalala,jak to robila ze jej maz nic sie nie domysla.pewnie wiekszosc tutaj powie mi ze to ja jestem ten zly bo zadawalem sie z mezatka.ale ja naprawde chcialem to wielokrotnie skonczyc.jej maz dowiedzial sie niby o wszystkim po tym jak ja sie dowiedzialem.powiedzcie mi tylko czy kobiety sa naprawde takie zle i bezwzgledne?