| osintowiec | 12. Grudzień |
| Damon | 12. Grudzień |
| malakasia | 12. Grudzień |
| smutnomi | 12. Grudzień |
| Marlenka33 | 12. Grudzień |
JamesTon | 00:35:19 |
Anetastp | 00:39:19 |
Julianaempat... | 01:40:34 |
Mari1999 | 02:11:12 |
Rognar | 02:22:44 |

Witajcie, chciałem się podzielić z wami moją historią bo szukam porady (może raczej pociechy?) w związku z zaistniałą sytuacją.
Oboje studiujemy, mamy po 22 lata. Jesteśmy razem 8 miesięcy, jestem jej pierwszym chłopakiem, przed nią miałem parę dziewczyn, to były krótkie związki (ale dzięki nim trochę się nauczyłem ;)). Łączy nas dużo, oboje jesteśmy zapalonymi turystami, uwielbiamy góry i podróże (poznaliśmy się w w naszym uczelnianym klubie turystycznym). Dogadujemy się, chociaż często mamy odmienne zdanie (kłócimy się ale nigdy nie było z tego powodu jakiś wielkich spin, tak samo cichych dni też nie mieliśmy), aczkolwiek moja Panna jest mocno charakterna i trochę zalatuje mi egoistycznym podejściem do związku.
No i teraz do sedna, tak jak napisałem w temacie, moja dziewczyna wyjechała na Erasmusa do Niemiec na 4 miesiące, przed jej wyjazdem obydwoje mieszkaliśmy w akademikach, blisko siebie, także widywaliśmy się prawie codziennie, a teraz ona wyjechała, ja zostałem.
Na początku wiadomo, wielka tęsknota, esemski że tęsknie, rozmowy do późnej nocy, standard. Na święta wielkanocne do niej pojechałem, było cudownie (nawet przyjechałem 2 dni przed planowaną datą, żeby zrobić jej niespodziankę i przy okazji sprawdzić czy nie trzyma jakiegoś hiszpana w szafie ;)). Jednak po swoim powrocie zauważyłem drobną zmianę w jej zachowaniu, zaczęła znikać wieczorami, jakoś odczułem że zrobiła się trochę mniej czuła itd. I pojawiło się PRZECZUCIE, to złowrogie uczucie że coś nie bangla, nie masz dowodów, ale no coś nie pasi. Później ona przyjechała do Polski na majówke, na 3 tygodnie, też było cudownie, nie zauważyłem jakiś niepokojących oznak.
I pewnego dnia nie wylogowała się z fb na moim laptopie to stwierdziłem że ah, no muszę, no muszę przeczytać (opowiadała mi o pewnym meksykańcu - wiadomo, tylko kolega ;) Taki śmieszny cwaniaczek). No i wtedy przeczytałem jej rozmowy z nim. On jej pisał że jest piękna, idealna, że się w niej zakochał że nigdy takiej nie spotkał i że widzi ją jako swoją żonę, jakieś pioseneczki miłosne jej cytował (pisał to jakimś łamanym angielskim szczerze, to aż mi się śmiać chciało jak to czytałem :D ), ona mu odpisywała że ma mnie, że nie mogą być razem, bez jakiś podtekstów aczkolwiek napisała że zachowując się tak jest wobec mnie nie fair. Ale, kiedy zaproponował jej wyjście wieczorem we dwójkę do knajpki to się zgodziła, nawet sobie razem do Belgii pojechali na jeden dzień a na dodatek ona zaproponowała mu wspólny wyjazd na stopa.
Powiedziałem jej o wszystkim, tuż przed jej odlotem do Niemiec że wiem co wyprawia za moimi plecami i nie podoba mi się to, ona o dziwo nie szła w zaparte ale powiedziała że niby skończyli (nawet przeżywała to że dała mu niby kosza) i że on nic nie znaczy, bo ma mnie, standardowa gadka :). No i teraz siedzi w Niemczech i znowu zaczęła znikać gdzieś na noc, tylko teraz tak już na całego (wcześniej jak szła na imprezę to wracała koło 24 - 1 w nocy). Wraca nie wiem o której i wychodzi nie wiem gdzie, bo przestała mi mówić. Więc PRZECZUCIE się znowu uaktywniło, niestety, tym bardziej że nie była wcześniej typem jakieś super imprezowiczki, raczej spokojna dziewczyna. Teraz ja siedzę jak kłębek nerwów i nie wiem co zrobić, bo chyba z tej sytuacji nie ma wyjścia.
A najgorsze w tej sytuacji jest to, że ona stała się dla mnie jedyną bliską osobą, bo sytuacja w mojej rodzinie i wśród moich znajomych jest tragiczna, wszyscy skłóceni, zdradzeni, no makabra jakaś. Z nikim pogadać nie mogę, do tego zawalony robotą jestem przez te studia siedzę sam w akademiku robię projekty i moje samopoczucie leci na łeb na szyję.
Wiem jakie są kobitki i do czego są zdolne, także liczę się z najgorszym w tym wszystkim (dawno wyleczyłem się z syndromu "przecież ona taka nie jest" ) :/
Wiem że niektórzy mają o wiele większe dramaty życiowe ale nie wiem co z tym wszystkim zrobić, za wszystkie porady, słowa otuchy serdecznie z całego serca dziękuje bo nie mam już siły do tego wszystkiego.