Sobota, Kwiecień 19, 2014
Ostatnie Artykuły
10 problemów, które ...
Ucieczka w bezsilność
Kształtowanie osobow...
U boku psychopaty
Czy jesteś tolerancy...
Użytkowników Online
Gości Online: 31
Użytkownicy Online: tezeusz

Zarejestrowanch Uzytkowników: 9,908
Najnowszy Użytkownik: samotna79
Wyszukiwarka


Ankieta
Po ilu latach Twojego związku/małżeństwa doszło do zdrady?

do 5

6-10

11-15

16-20

powyżej 20

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.
Reklamy..
Nawigacja
Strona Główna
Dodaj zdradę
Artykuły
Filmy o zdradzie
Muzyka dla zdradzonych
Kontakt
CZAT (jest 9 zobacz kto)
~ DrHouse
~ gamboa
~ truskawka11
~ Kik
~ arno2
~ Mimi7
~ kris67
~ benita
~ Pawcom

Ekipa portalu
Test na wierność
Portal w pigułce


Wasze zdrady
Zdradzone przez męża
Zdradzeni przez żony
Zdradzone przez chłopaków
Zdradzeni przez dziewczyny
Zdradzeni w innych związkach
Zdradziłem - zdradziłam
mama/tata zdradza

Pomocne instytucje
Detektywi
Prawnicy
Psycholodzy
Poradnie rodzinne
Dodaj instytucję

Wzory dokumentów
Porady prawne

Zbanowani użytkownicy
Polityka cookies
Postrzeleni kulkami
Reklamy...
zdradzilam..
Zdradziłam/Zdradziłem/Mam romanswitam wszystkich, ciezko zaczac ... moja historia jest dluga i zawila,otoz jestem mezatka od 3 lat , meza znam 4 ..nasz zwiazek zaczal sie od przyjazni, pomogl mi on wyjsc z toksycznego zwiazku w ktorym tkwilam pare lat i tak sie zaczelo... byl przy mnie kiedy potrzebowalam wsparcia na rodzine nie mialam co liczyc..na poczatku nic do niego nie czulam a on sie we mnie zakochal i to do szalenstwa ja widzialam w nim przyjaciela nie chcialam kolejnego zwiazku ,po dluzszym czasie zaczelam sie zastanawiac nad swoimi uczuciami , zapomnialam dodac , ze z poprzedniego zwiazku mam corke , ktora teraz ma 6 lat , ojciec sie nia nie interesuje ale to nie tego dotyczy cala historia, wracajac do tematu... miedzy nami zaczelo cos iskrzyc ale to nie bylo tak silne uczucie jak do poprzedniego partnera.. lecz chcialam sprobowac, byc z nim , wtedy wydawalo mi sie ,ze jest odpowiedzialny, bedzie dla nas dobry dbal o nas wspieral itd... pobralismy sie urodzila nam sie corka i zaczelo sie psuc.. przestal sie starac , nie docenial tego co ma, tylko komputer i nic wiecej, nie . w towarzystwie traktowal jak swoja "wlasnosc" potrafil byc chamski , po prostu "ona nalezy do mnie" wedlug mnie , nie wiem jak wy forumowicze uwazacie :) ale to dwie osoby powinny dbac o zwiazek a nie tylko jedna.. nie tylko kobieta.. co ja z niego mialam? pod nosek obiad mu podsuwalam aa przepraszam " kladlam mu go na klawiature" ;] zadnych czulosci , hmm moze wynika z jego niedojrzalosci emocjonalnej.. nie mam pojecia , jest ode mnie mlodszy od pare lat ale tu raczej chodzi o podejscie do zwizku a nie o wiem . Mniejsza z tym, otoz idac dalej przy nim nie czulam sie kobieta tylko kura domowa.. przynies..wynies... pozamiataj, czy naprawde jak facet juz zdobedzie czego chce to przestaje sie starac? okazalo sie ,ze nie wszyscy tacy sa... poznalam pewnego mezczyzne przeciwienstwo mojego meza inna osobowosc.. i tak teraz po krotce bo juz i tak za dluga opowiesc wynikla za co przepraszam , wiec ...wdalam sie w romans:/poczulam ,ze zyje.. i ze nie jestem tylko do garow!! odeszlam od meza chcialam ulozyc zycie na nowo, wiem wiem jeden zwiazek drugi ..a teraz romans ale zycie jest nieprzewidywalne,duzo sie dzialo odkad odeszlam ..moja rodzina zaczela sie wtracac nie dawala mi zyc , chociaz z tamtym nie mieszkalam i chcialam po malu przywiazac do niego dzieci... poznawac sie lepiej ach..:/ po prostu wolalabym byc sama niz miec takiego meza..nie zostawilam go dla innego ale dla samej siebie?! tamtem mi tylko pomogl zrozumiec jakie sa wartosci w zyciu itp itd.. a dzieci ? z ojca i tak nic nie mialy.. mozna powiedziec ,ze zylismy obok niego.. a on nic nie widzial co sie dzieje ja sie odsuwalam od niego a on? tylko gey komputerowe plakalam po nocach chcialam zeby zaczal w koncu sie starac ale nic.. slepy dostal coc chcial i zadowolony.. docenil co mial jak starcil jak odeszlam.. i wtedy sie zaczelo nie dosyc ,ze rodzina to jeszcze jego proby samobojcze:/ szantaz itp.. uczucie do meza wygaslo.. przestalam tez dbac o zwiazek i tak sie stalo...po jego probie samobojczej zdecydowalam sie wrocic do niego.. zeby mu pomoc , chodze z nim do lekarza on sie stara teraz..lecz wiem ,ze juz nie odzyska mojego uczucia jest teraz tylko zal.. no i milosc do innego:/ ach te zycie.. wiec konczac ta dluga i nudna opowiesc dochodze do konca... podsumujac . Kocham innego zyje z mezem bo sie boje tego co moze zrobic ..rezygnuje z milosci bo jak mawiaja..milosc nie jest najwazniejsza..wiec zyje teraz tylko dla dzieci , lecz wiem tez ,ze maz nie bedzie ze mna szczesliwy bo nie dam mu juz tego co mial kiedys... milosci , czulosci , zaangazowania , nie potrafie! wiem ,ze moglabym byc jeszcze szczesliwa ale nie kosztem zdrowia innych .. czego szukam na forum ??hmm rady co robic? czy robie zle bedac z mezem? on beze mnie nie chce zyc a ja z nim juz nie umiem.. rezygnuje z milosci bo tak trzeba? sama nie wiem.. w ogole nie podejrzewalam ,ze moje zycie zamieni sie w telenowele... wybaczcie pierwszy raz pisze na forum , wiem ,ze forma moze byc niepoprawna ,nie zrozumiala... ach:( jak dalej zyc ..co robic? byc z kims bo "tak trzeba" skor mam slu ..dzieci... czy zyc tak jak sie chce??!! sama nie wiem... zakonczenie dlugie , przepraszam :/ jestem zagubiona nie wiem co robic?
Komentarze
Strona 1 z 3 1 2 3 >
4138 dnia marzec 12 2012 20:53:02
kasiulka od poczatku....z Twojej opowiesci wynika,ze masz skolonnosc do pakowania sie w toksyczne zwiazki, mozliwe ze to ma gdzies swoje zrodlo i chyba dobrze by bylo sie dowiedziec gdzie, moze sama tez moglabyc skorzystac z uslug psuchologa?Twoj maz wpadl w wirtualne sidla, baaardzo popularne w dzisiejszych czasach-uzaleznienie od neta i gier, wiadomo juz ,ze to ma destrukcyjny wplyw na osobowosc, dobrze,ze sie leczy, nie jestem tylko pewna czy Ty powinnas byc jego filarem, poniewaz sama wydajesz sie byc niestabilna.Bycie z kims z litosci nie ma wedlug mnie sensu, ze strachu- to efekt manipulacji..teraz tylko musisz sie okreslic.
Romans byl zly, to wiesz, nie wiem jak daleko zaszedl ale mimo wszystko, najpierw sie konczy potem zaczyna, zwykla kolejnosc rzeczy.
Teraz masz dwoje dzieci, meza ktory wymaga leczania i kochanka, ktorego twierdzisz ,ze kochasz...czy to Ci nie przypomina Twojej histori z mezem i poprzednim zwiazkiem?Ja tu widze jakas analogie...ale moze tylko jasmiley
Moim zdaniem nie powinnas sie dac sznatazowac, maz wymaga pomocy i mozesz mu pomoc nie bedac z nim, im dluzej siedziesz w tym dziwnym trojkacie tym gorzej dla...w zasadzie dla was wszystkich..moze, pomysl o usamodzielnieniu sie i daniu sobie czasu na zastanowienie dokad to wszystko prowadzi? Jesli zbyt pochopnie pakujesz sie w kolejny zwiazek skonczysz jak teraz...w punkcie wyjscia i poszukasz kolejengo kolegi ,ktory uratuje cie na chwile...smiley

henryjeweller

dnia marzec 12 2012 22:00:22
Jak trwoga, to do Boga. Tak ? Wczesniej wiedzialas, co robic i tak sie rozstalas z mezem, wpakowalas sie w romans, a teraz juz nie - i tlumaczysz sie "ech, takie zycie" i pewnie jeszcze upewnisz sie "kazdy wie, no nie ?".

Ja powiem jedna rzecz, ktora mnie zastanawia - nawiazaujac do Twoich gdyban. Jeszcze nie tak dawno bylem tak samo przekonany, jak Ty, i pewnie jeszcze jak 99% innych ludzi na swiecie - ze jak juz milosc sie skonczy, to z nia koniec. A widze po sobie i zonie, ze mozliwe, ze sie mylilem. Zona powiedziala mi kilka dni temu, ze sie na nowo we mnie zakochala - nie wiem, czy niektorzy odbiora to jako wciskanie kitu (a raczej nie jestem osoba, ktorej mozna taki kit wciskac).. wiec nie pytaj, jak to mozliwe, tylko zastanow sie, czy chcesz (a nie, czy umiesz) pokochac meza na nowo ? Jesli tak - to przypomnij sobie, w kim sie zakochalas, jaki ten Twoj facet byl - i POWIEDZ MU TO. Powiedz, ze oprocz terapii chcialabys, aby byl tym, kim byl kiedy sie poznaliscie. Moze to zadziala z jego strony, moze sie facet zgodzi - jesli zdecydowalabys sie pokochac go na nowo i jesli on zdecydowalby sie byc tamtym facetem znowu, to szansa jeszcze jest. Musisz tylko chciec. Nic wiecej nie moge napisac.

Komentarz doklejony:
P.S.
Nie wytlumaczylem, dlaczego warto POWIEDZIEC ("POWIEDZ MU TO"smiley. Otoz piszesz "plakalam po nocach chcialam zeby zaczal w koncu sie starac ale nic".. no wiec typowy brak komunikacji polega na tym, ze kobieta tylko CHCE, a facet MA SIE DOMYSLIC. To tak nie dziala, dlatego trzeba POWIEDZIEC. Jasne sytuacje czynia przyjaciol.

Deleted_User dnia marzec 13 2012 12:21:44
Zachowujesz się typowo dla większości kobiet. Nie umiesz być sama. Nie znasz siebie, nie potrafisz odejść od faceta żeby być sama, potrafisz odejść tylko wtedy kiedy masz drugą podpórkę.

Dojrzej. Tego, któego "kochasz" też prędzej czy później zdradzisz.

A miłość. Widzisz, Twój mąż docenił co miał kiedy to stracił. Ty kochasz innego, bo go nie masz, nie jesteś z nim, nie znasz go na codzień, on też siedzi przed komputerem, on też jest zmęczony, on też jest człowiekiem.

Dojrzej dziewczyno.

Bycie z mężem z litości, ale niestety tak wygląda większość związków, większość kobiet jest z jednym a kocha innego, także w pewnym stopniu to nie jest "nie normalne", bo występuje w przyrodzie często.

Dopóki nie poznasz i nie zrozumiesz siebie - nie stworzysz z nikim żadnej sensownej relacji. Każdy boi się zostać sam, każdy wolał by zawsze mieć kogoś przy sobie, ale zazwyczaj łatwe rozwiązania dają małe efekty... Życie może i jest przewrotne, zaskakujące i nieprzewidywalne, ale dla Ciebie to miła przewrotność i nieprzewidywalność, bo dla Ciebie wiąże się to z kolejnymi partnerami, którzy "nieprzewidywalnie" pojawiają się w Twoim życiu.

Musisz doświadczyć jak to jest kiedy w życiu Twojego partnera pojawi się "nieprzewidywalnie" jakaś kobieta.

Wtedy zrozumiesz, że nie jest nieprzewidywalnym to, że życie jest nieprzewidywalne smiley

kasiulka dnia marzec 13 2012 13:22:16
widocznie zle opisalam cala historie i sa male niejasnosci.. nawet nie powinno byz zdradzilam .. bo dopiero po rostaniu z mezem chcialam po malu ukladac sobie zycie i zyc tak jak ja chce a nie jak chca inni. nie oszukiwalam go i nie z tego powodu maz chcial sie zabic ..ale dlatego bo nie radzil sobie sam ze soba i ma niska samoocene, makmek- napisales , ze zdradze kolejnego?! heh smieszne troche ..jak sie kogos kocha to sie nie zdradza!! nie szukam przygodnego seksu ,a z mezem jestem bo chce mu pomoc z tego wyjsc a moj " romans" sie zakonczyl bo ja nie chce podwojnego zycia... mozliwe ,ze jestem niedojrzala emocjonalnie, a i nawiazujac do tego ,dlaczego uczucie sie wypalilo z moim zwiazku ...nie tylko przez komputer ,ale i tez wiele innych czynnikow na to wplywalo, miedzy innymi brak rozmowy a raczej nei umiejetnosc rozmowy o problemach i tego nadal sie nie nauczyl.. teraz jest cos w rodzaju pantoflarza bo boi sie ,ze odejde?? a ja nie chce takiego zwiazku. Nie boje sie zostac sama a w naszym malzenstwie to ja bylam ta odpowiedzialna dbajaca wspierajaca, a ja co mialam ? nic.Nawet mi kiedys wypomnial , ze mnie wspieralsmiley tylko on sie liczy ja nie , stracil , docenil? tak napisalam ..ale czy ja wiem czy docenil ? po prostu nie chce zyc beze mnie i tyle , a to ,ze Kocham innego hmm nie swiadczy o tym ,ze teraz mam gdzies meza bo jestem zakochana.. potrafie odroznic zakochanie od milosci i wiem jakie sa wartosci milosci , Nie szukalam pocieszenia .. tak sie dzieje ,ze jedno sie konczy a drugie sie zaczyna.Jezeli chodzi o to, ze w zyciu mojego partnera pojawi sie ktos "nieprzewidywalny" to powiem tak brzydko na dobre mu to by wyszlo a ja bym sie cieszyla jego szczesciem! bo on nie chce zyc beze mnie , nie chce kochac innej , Jestem z nim szczera , wie,ze go nie kocham ale pomimo tego chce ze mna byc bo jest szczesliwy to ,ze ja nie jestem nie bierze w ogole pod uwagesmiley zawsze tak bylo, ale coz.. nie pisze tu po to zeby sie pouzalac nad soba. na koniec nawiaze jeszcze do mojego pierwszego wieloletniego zwiazku..odeszlam bo mnie bil , znosilam to przez dlugi czas az w koncu powiedzialam doscsmiley

Deleted_User dnia marzec 13 2012 13:39:11
wdalam sie w romans:/(...) odeszlam od meza


nawet nie powinno byz zdradzilam ..


Kocham innego


To w końcu jak ? Ja widzę romans->odejście od męża...w takiej kolejności...potem powrót do męża i dalej kochasz innego...to nie zdrada ?

kasiulka dnia marzec 13 2012 13:46:47
zla kolejnosc.. zle to napisalam , nie zwrocilam na to uwagi , nie przez romans odeszlam od meza, ale dlatego,ze go nie kochalam a nie dla innego... moj maz ma depresje z mojej winy..bo odeszlam od niego, a on sobie z samotnoscia nie radzil , chcial odebrac sobie zycie , ma szczescie ,ze zyje... jestem z nim bo uwazam ,ze tak musi byc , nie patrze na siebie , ja mam silniejsza psychike niz on smiley wiec dlatego z nim jestem ale nie wiem czy dobrze robie? bo skoro nie kocham to jak on moze mowic ,ze jest szczesliwy i mimo wsyztskiego tego chce? czulosci z mojej strony nie ma za bardzo , wiem ,ze go nie pokocham zamknelam sie przed nim , a mnie otowrzyc to juz nie lada wyzwanie, ludzie sie rozstaja .. ukladaja zycie na nowo , ale mi brakuje odwagi i paralizuje mnie starch ,ze on sobie cos zrobi, byl placz blagania , szanataze, itp.. nie wytrzymalam i wrocilam , jezeli chodzi o wlasne cierpienie..zniosesmiley ale jak inni cierpia przeze mnie... to juz nie

Deleted_User dnia marzec 13 2012 13:50:14
"jak sie kogos kocha to sie nie zdradza!" - zgadzam się w 100%, tyle, że jak zdradzisz, to powiesz sobie "widocznie nie kochałam". Męża też kochałaś. Poprzedniego też kochałaś. I co? smiley

"nie szukam przygodnego seksu" - wierzę Ci, ale każda zdradzająca kobieta mówi, że nie szukała, nie planowała tego, a kochanek się po prostu pojawił, nie mogła tego przewidzieć, no i się zakochała.

To, że z nim jesteś i on wie, że masz innego - czy to nie bezczelne robienie z męża debila pod przykrywką własnego szczęścia i wielkiej miłości?

Przerażacie mnie kobitki czasami, bo na codzień to jest dzięki wam niezły ubaw smiley

Kasiulo nie masz pojęcia co to cierpienie. Każdy zdradzony i porzucony chciał by cierpieć tak jak Ty cierpisz smiley

Dojrzej i zacznij zachowywać się jak dorosły człowiek. Bzdurzysz o tym, że jesteś z nim żeby się nie zabił? Jednak coś Cię musi przy nim trzymać, czyżby zasada że małpka nie puści jednej gałązki zanim się mocno nie chwyci drugiej? smiley

kasiulka dnia marzec 13 2012 13:50:31
i jeszcze jedno... wdalam sie w romans.. tak bo chociaz tego,ze nie mieszkalismy razem , chcialam rozwodu , to nie bylo tego rozwodu , wiec nadal bylam i jestem mezatka wiec inaczej nie moglam tego nazwac , bedac w zwiazku malzenskim majac innego.. to juz zdrada , romans ..

Komentarz doklejony:
Jestem z nim , ale tamten zwiazek zakonczylam , bo nie chce prowadzic podwojnego zycia , nie chce klamac , a juz samym tym ,ze nie kocham meza ... go ranie, chociaz on twierdzi ,ze i tak jest szczesliwy , w pierwszym poscie napisalam , ze to nie bylo tak silne uczucie... wyszlam za niego tak , ale goraca milosc to nie byla... wiec skoro to uczucie nie bylo takie silne jak w 1 zwiazku to umarlo. W ogole to jestesmy z dwoch innych swiatow... tak boje sie ,ze sobie cos zrobi a tak jak wszyscy mowia ja moge mu pomoc ...bedac z nim , Zdradzony? porzucony? hmm rozstalam sie z nim w zgodzie , usiadlam z nim porozmawialam , powiedzialam ,ze nie ma milosci itd.. odszedl i dopiero po jakims czasie sie zaczelo..blaganie prosby itd,,, opisalam juz to co sie dzialosmiley

morfeusz

dnia marzec 13 2012 14:02:29
Zachowujesz się typowo dla większości kobiet.


makmek_makmek
Wygląda to chyba jak napis na cukierku, bo w prawie każdym poście u Ciebie się przewija. Czy Ty specjalnie tak robisz, czy nie masz świadomości co piszesz? Nie można użyć innych sformułowań przynajmniej na forum publicznym? Między facetami przy piwie można sobie tak gaworzyć ile wlezie, ale Tu, kiedy większość to kobiety? Chyba chodzi też o szacunek...
Ja nie zgłębiłem natury kobiecej, może odrobinę się zbliżyłem, ale i tak później dochodzę do wniosku, że nic nie wiem. Tłumaczę później sobie, aby zbytnio nie zagłębiać się.
Jednak Ty jak widać wiesz wszystko.

Nie umiesz być sama. Nie znasz siebie, nie potrafisz odejść od faceta żeby być sama, potrafisz odejść tylko wtedy kiedy masz drugą podpórkę.


Takie cechy można też przepisać spokojnie facetowi.

kasiulka
Na początku powiem Ci, że nie buduje się związku pomagając komuś odbić się od dna. Tworzymy coś, kiedy jesteśmy na równym pułapie, zdrowym. Wtedy dostrzegamy realnie co chcemy, czego oczekujemy. Wtedy jest mniej emocji, nie musimy kurczowo się trzymać, bo uzależnieni jesteśmy od kogoś, bo ktoś nam np. pomaga.
Sama powiedziałaś, że nic nie czułaś na początku, później jednak byłaś mu wdzięczna za to co zrobił, kim jest. Czy wtedy była to miłość, czy jednak podziękowanie za wsparcie, z czym wiąże się późniejszy ślub.
Teraz zostając z nim rolę się zmieniają, Ty pomagasz odciągając go od samobójstwa. Więc nic się nie zmieniło. Dalej pozostajecie w związku gdzie tak naprawdę nie ma miłości, przynajmniej jednej ze stron.
Twój facet musi dać sobie radę sam, bo nie będziesz z nim 24 godziny na dobę.
Twoje postępowanie nie ma usprawiedliwienia. Postępujesz niedojrzale zasłaniając się swoim egoistycznym dobrem. Jeżeli byłaś pewna, że nie kochasz go, to trzeba było rozejść się, a później dojrzewać do tego, co tak naprawdę chcesz od życia.
Twoje ach och, że zostajesz z mężem a kochasz innego potwierdza tylko co piszę. Jest to po prostu śmieszne.
Jak kochasz innego to co robisz z obecnym facetem? Jesteś z litości? Jak powiedziałaś A, to powiedz B. Pokochałaś innego to z nim bądź a nie dajesz złudą nadzieję mężowi. Przez to bardziej go krzywdzisz, a co ma być to i tak będzie, tylko odwleczone w czasie. Myśl trochę...

kasiulka dnia marzec 13 2012 14:02:56
a co do wlasnego cierpienia.. kiedys zostalam zraniona i porzucona w perfidny sposob wiec wiem co to znaczy cierpiecsmiley a z nim chcialam sie rozstac w zgodzie, ale on zycia poza mna nie widzi!! teraz moze ja nie cierpie ..ale sie mecze bo nic nie czujesmiley i go przez to odpycham .. nie chce tego , ale dla mnie nie ma seksu bez uczucia

Komentarz doklejony:
masz racje... ztym ,ze myslalam ,ze jestem egoistka bo odchodze od meza moja mama mi kiedys powiedziala" milosc sie nie liczy" a ja mowie jak bez niej zyc? chcialabym dac szczescie mezowi , ale czy potrafie ? nie wiem... podjelam sie zobowiazalam , a moja milosc do innego.... nie potrafilabym sama byc szczesliwa wiedzac ,ze ktos inny cierpi z mojego powodu , wiec dlatego z tego rezygnuje. nie potrafie ubrac tego wszystkiego w slowa .Jestem zagubiona i boje sie chyba zyciasmiley albo nie potrafie zyc...

Komentarz doklejony:
to jest wlasnie tak jak inni wplywaja na moja decyzje.. nie rob tak , nie mysl tak , krzywdzisz , ranisz, wiec postanowilam nie bys egistka i dac mu szczescie aa i najwazniejsze , moj maz sam powiedzial "badz chociaz z litosci" Robia ze mna co chca .. sama nie podejme decyzji dlaczego? bo nie jestem konsekwentna i o to moj problem!

Strona 1 z 3 1 2 3 >
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Podobne zdrady
Szczęście
www.extraordinary1.bulok.info
zdradzilam i strasznie sie boje
ZDRADZILAM GO NA IMPREZIE!!!!! jestem załamana oszaleje
zdradzilam meza jak z tym zyc?
zdradzilam przed slubem
oczywiscie zdradzilam
jeszcze nie zdradzilam, ale.....
zdradzilam bez powodu
pierwszy raz zdradzilam
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Reklamy p
Reklamy
Aktywne tematy !!!
2 lata po zdrdzie..c...
Czy była zdrada czy ...
Zdrada dziewczyny po...
Co Wy o tym myślicie...
Zdradzana przez lata
małżeństwo zaczyna s...
Zdrada
CO DALEJ
matka zdradza ojca
Prawie 2 lata po...
Masaż Nuru
zauroczenie, co robic?
potrzebuje porady
Jak to wyglada po 2 ...
Banał
Za wiele niejasności
3 razy zdrada emocjo...
Nie wiem jak mam to ...
zdrada
Pomóżcie mi
Długa historia zdrady
Nie ma lekko
zostać z nim czy go ...
Zdradza mnie
Zdradziła mnie z moi...
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

DrHouse
19/04/2014 15:23
@hurricane - Szczęścia , Seksu i Słodyczy - DrHouse życzy smiley

Archiwum
Copyright © 2007-2013 www.zdradzeni.info