| tomala | 14. Kwiecień |
| ankaK | 14. Kwiecień |
| Justyna_Sz | 14. Kwiecień |
| karol102 | 14. Kwiecień |
| madziara110 | 14. Kwiecień |
Landexpzglosy | 01:18:09 |
JamesTon | 03:47:19 |
Urzekajaca444 | 03:53:09 |
Julianaempat... | 04:37:05 |
Aga104 | 06:05:37 |

Zostalem zdradzony przez Kobiete, z ktora jestem 7,5 roku i ktora bardzo mocno kocham. Po 6 latach szczesliwego zwiazku bylem zmuszony oklamac moja Pania, napisalem jej , ze ja zdradzilem ( napisalem to z powodu mojej pracy i jej nastepstw). Moja Pani wiedziala gdzie pracuje i co sie u mnie dzieje, wiedziala ze to co robie jest niebezpiczne i moze tez zagrazac jej zyciu i jej corek. Zreszta opowiadajac jej o tym uzylem takich zdan, po ktorych powinna wiedziec ze ja oklamalem- Przebywalem wtedy poza granicami polski i nasz jedyny kontakt byl przez skype i GG.Rozmawialismy na ten temat wiele razy i wydawalo sie ze wszystko jest w porzadku. Od tamtego czasu zmalal nasz kontakt, tez ze wzgledu na moja prace i tez o tym wiedziala. W sierpniu 2011 dostalem os mojej Pani , zdjecie jej kolegi z bylej pracy, posala ze jest taki biedny, po probie samobojczej. Zaczely sie coraz czestsze wychodzenia na spotkania ze znajomymi, niby w celu omawiania pracy. Coraz czesciej wspominala mi o koledze i wysylala mi jego zdjecia. Zaczalem podejrzewac ze cos jest nie tak. Przez caly czas mowila ze mnie bardzo kocha, choc zdarzaly sie tez dziwne rozmowy. Wielokrotnie pytalem czy cos sie zmienilo, czy ma innego. Dostawalem odpowiedz negatywna i do tego slowa" nie mierz mnie swoja miarka" . Nie wierzylem jej w ani jedno slowo. Faktycznie wczesniej mialem dla niej i dla jej corek (20 i 17 lat) malo czasu, pomiedzy wyjazdami jakie mialem , a mialem ich bardzo wiele , codziennie kilka sypialem zaledwie po 2-3 godziny i to tez jej mowilem. Zreszta slyszala jak czasami rozmawialismy przez skype ze poprostu odjezdzam. We wrzesniu trafilem do szpitala i bylem tam do ok polowy pazdziernika. W szypitalu mialem laptop, niestety o malym zasiegu ale kontaktowalem sie z domem. Niestety moja pani bywala w nim rzadko. Czasami zastawalem mlodsza corke, ktora mi oznajmiala ze mamy nie ma, ze wroci pozno albo dostawalem czasami wiadomosci od mojej Pani, ze wychodzi ze znajomymi. Czekalem w weekendy, zdarzalo sie ze wogole sie nie pojawiala. Po wyjsciu ze szpitala , powiedzialem jej cala prawde, ze jej nigdy nie zdradzilem i nie potrafilbym tego zrobic. Zaczela sie dziwnie zachowywac. Jeszcze dziwniej.Wiedzialem ze pisze z kims innym, nie chciala rozmow przez skype, nie chciala zebym ja widzial w kamerce. Tlumaczylem jej, rozmawialismy czasami, pisalem maile. Zaczela mnie poprostu olewac, dziwnie rozmawiac. Na poczatku grudnia wlaczyla kamerke wkoncu. Pytalem sie jej kilka razy czy cos sie wydarzylo. Zaprzeczala. Po dwoch dniach nagle zaczela sie niespodziewana akcja. Jej kolega podobno byl bardzo pijany i przyznal sie do tego ze jest alkoholikiem. Slyszalem rozmowy tel. jak moja Pani rozmawiala z kolegi mama, jak mowila do kolegi ze ma do niej przyjechac. I przyjechal. Odebrala go z przystanku. Nocowal u nas w domu. Rano z nim rozmawialem przez skype. Zaczal strasznie dziwnie rozmawiac, tlumaczyc sie ze on z moja Pania nic nie mial , ze nic mi z jego strony nie grozi i takie tam... Nie wierzylem w zadne jego slowo. Utwierdzilem sie jeszcze bardziej w przekonaniu, ze moja Pani mnie zdradzila. Ona twierdzila ze to tylko kolega i trzeba jemu pomoc. Zmusic do zgloszenia sie do AA. Moja Pani klamala w zywe oczy, patrzac w kamerke. Nigdy wczesniej jej takiej nie znalem. Nie myslalem ze tak latwo mozna klamac. Dziwnym przypadkiem w nasza rocznice czyli 4 grudnia , przyznala mi sie do wszystkiego. Kolega jest odemnie mlodszy o 9 lat a od niej o 3 lata. Powiadziala mi ze to jej wina, ze to ona byla inicjatorka. Ten kolega oczywiscie umywal rece od wszystkiego i sam jej pisal zeby powiedziala , kto byl winny. Wszystko bym zrozumial moze, gdyby nie to , ze nadal z nim utrzymywala kontakt, oklamujac mnie. W wigilie pokazala mi , niby niechcacy liste ze skype , on byl na niej, choc mnie zapewniala ze go juz nie ma. Najbardziej nie potrafie tego zrozumiec, dlaczego wmailu napisala do mnie , ze nie chciala juz na mnie czekac a ciagle mi pisala ze mnie kocha. Dowiedzialem sie ze kolega bywal w domu, robil sniadanka, obiadki, zyli prawie jak rodzina i we wszystkim byly tez wmieszane jej corki. Nie wiem co mam myslec, bo caly czas mi mowi ze nie chciala zyc bezemnie, choc wiele razy pytalem. Kolega pisal ze sie wycofal, choc bardzo ja kocha. Miedzy nami jest niby wszystko jak dawniej, ale ja czuje cos zlego. Kolega co jakis czas wysyla maile podpisujac sie tylko Twoj ja. Wysyla tez zdjecia. Co najdziwniejsze, kiedy moja Pani zaczela mi wysylac jego fotki wygladal strasznie, gruby, tlusty, pozniej okazywalo sie ze jest szczuplejszy, ostatnie fotki , to juz wogole jak po odwodnieniu. Facet jest po dwoch rozwodach i ma z tych zwiazkow dwoje dzieci. Moze mi ktos powie, poradzi o co w tym wszystkim chodzi? Dodam tylko ze moja Pani jesst mila dla mnie, rozmawiamy normalnie, choc co jakis czasu, czuje jego miedzy nami. Nie wiem czy to jest jakis cyrk odstawiony jako zemsta. Maskarada, czy zupelnie cos innego? Nie potrafie sobie z tym poradzic. Staram sie to jakos sobie poukladac ale poprostu nie potrafie. Tymbardziej ze mi powiedziala, ze owszem miala z nim sex ale bez orgazmow. Nie pytalem za wiele, bo nie chce juz wiecej sie dolowac. Spytalem sie tylko, czy go kochala albo kocha, bo zawsze mowila ze z facetem ktorego nie kocha nie poszlaby do lozka. Poza tym dodalem, ze skoro nie miala orgazmu za pierwszym razem , to dlaczego nastepowaly nastepne razy? Poza tym mowila mi, ze facet byl dla niej dobry, dbal o nia. Mowila dokladnie to o nim, jaki jestem ja. Wiedziala , ze mnie to zaboli? Bo zabolalo. Moze troche nieskladnie to opisalem, ale nie potrafie inaczej. Ciagle mam dziwne mysli, zle sie z tym czuje. Pomozcie mi w zrozumieniu tego wszystkiego....
To fakt , nie przewidziałam że się we mnie zakocha dlatego urwałam z nim kontakt..Bywał u nas, i nie tylko on a to miało związek z pracą , zawsze o tym wiedziałeś, o wszystkim Ci mówiłam , słyszałeś rozmowę z jego mamą która prosiła i o pomoc .Pomagałam im żeby nie myśleć o tym wszystkim , nie musiałam wyć po kątach z bólu zadając sobie miliony idiotycznych pytań.
Dla Ciebie było ważne czy miałam orgazm?:kapitulacja.
Wiesz że odpowiadalam ze złością.
Rozmawiałam z Tobą normalnie bo ciągle Cię kochałam.a teraz? teraz okazało się że mnie cały czas okłamywałeś , że były inne kobiety..Liona B. ?Rosalie . Christiana..
Mówiłeś mi o nich jak o kobietach swoich kolegów..opowiadałeś o nich.Chciałeś się dowartościować ?żałosne..tak samo jak Ty.
Znalazłam ten post szukając Ciebie Michael..Nie masz na tyle odwagi żeby spojrzeć mi w oczy i odpowiedzieć "dlaczego".
Piszesz w poście"wystarczyło powiedzieć , mam tego dosyć, odchodzę" a Ty co zrobiłeś?W tym roku w kwietniu kończysz 50 lat, magiczna cyfra...ja mam 6 lat mniej i wrażenie że jestem najbardziej naiwną kobietą na świecie.Naiwną ale silną.Dobrze się bawiłeś ?
Komentarz doklejony:
Może kiedyś , szukając czegoś trafisz na ten wpis mój misiupatysiu..
Tutaj też wyglądało na to, że jest inaczej niż jest.Dobrze, że odezwała się osoba " wezwana" do tablicy.Mogę powiedzieć jedno - ze skypem i telefonem długo żyć się nie da, a na pewno nie żyć normalnie.Znam to bardzo dobrze i naprawdę to jest koszmar.Trzeba się starać być razem jeśli chce się być ze sobą naprawdę.
Teksty które wymieniłaś, też rzadko tu padają... Zwykle mówi się o "ogarnięciu", zastanowieniu, przemyśleniu, przekalkulowaniu...
Jeśli mówimy o tym, żeby komuś spakować walizkę, to musi to być sytuacja bez precedensu, jawna i nie budząca nadziei... Trudno, żebyśmy jako ludzie którzy doświadczyli najgorszego, zostali poniżeni, odarci z godności, mieli jeszcze ochotę na zabawę w "Wersal" i bawienie się w "ciuciubakę". Ja osobiście nie powiem nikomu, komu nic na horyzoncie nie błyszczy, "idź za swoją gwiazdą". Za dużo mam krzywd na koncie zaliczonych. Jeśli mogę komuś choć jedną z nich zaoszczędzić, to zrobię to!
Tak pięknie napisałaś'
Trzeba się starać być razem, jeśli chce się ze sobą być naprawdę.
Tylko co zrobić z para, w której jedno tańczy ognistą Polkę, a drugie Wiedeńskiego Walca?
Do tanga trzeba dwojga, niestety...
Jeśli jedno chce, a drugie ma myśli zajęte boczniakiem.. To naprawdę, z tej mąki nie będzie chleba.....
Tyle przysłów...
No może tylko jedno na zakończenie;
Życie nie jest ani celem ani środkiem, życie jest prawem.
Każdy z nas ma prawo do normalnego, spokojnego życia. Jeśli ktoś nam to prawo zabiera, pozbawia nas spokoju i marzeń...
To mamy prawo się bronić wszelkimi środkami, pozbawiając drugą stronę sentymentów i złudzeń.
My, Zdradzani.
Po wpisie jego partnerki pewnie już się dogadają w realu" - Nie. Nie dogadają się w realu.Nie ma takiej opcji.Nie jesteśmy i nigdy nie będziemy razem.Byłam w tym związku 10 lat i 7 miesięcy.Serca podobno nie można złamać - można zmiażdżyć...po roku swojego zawieszenia w życiu , odwiedzania lekarza i próby tłumaczenia sobie wszystkiego,analizowania i szukania prawdy - odpuściłam.Przeszeregowałam swoje życie,sposób myślenia.Qrewnie jeszcze boli i pewnie nigdy nie przestanie ale chcę w końcu cieszyć się życiem .Tak po prostu.Trzymajcie za mnie i za moje córki kciuki