| TripleF | 12. Marzec |
| radeon | 12. Marzec |
| 1qazcu | 12. Marzec |
| ewcia200 | 12. Marzec |
| Ifka | 12. Marzec |
Jess | 00:50:22 |
Aga104 | 02:27:00 |
Landexpzglosy | 03:04:33 |
JamesTon | 03:07:13 |
NieOddycham | 04:19:22 |

Kategoria nie pasuje - zdradzony przez partnerkę, tak nieładniej - konkubinę. Pewnie mi się należało. Sam 6 lat temu odszedłem od żony, po 20 latach małżeństwa, bezdzietnego. Zawróciła mi w głowie, wcale wówczas niemłodej już - 42-dwu letniej. Koleżanka z pracy. Imprezy, wódeczka, itp. Była rozwódką, z dwójką wspaniałych córek. Polubiliśmy się. I z nią i z córkami (jej). Po dwóch latach, po jakiejś wycieczce dojechałem do domu. Żona sporo wydedukowała. Rzuciła mi obrączkę. A ja wykorzystałem moment, dołożyłem swoją. I wyszedłem. Pojechałem do tej mojej "wymarzonej". I owszem, przyjęła mnie pod swój dach. I tak zostaliśmy.Na 6 długich, dla mnie cudnych lat. Dlaczego cudnych? Bo po roku skądś dostałem meila-łańcuszek. Dotyczył spełnienia marzenia, jednego. Każdego. A opierał się na JP II. I jak nigdy się nie bawię w łańcuszki tak w ten wszedłem.Powysyłałem. I pomyślałem o jednym. Chciałbym mieć dziecko. I ona zadzwoniła na drugi dzień, że jest w ciąży. Po 20-stu latach mogłem mieć dziecko. Ona była wściekła, Ja byłem... W dziwnym stanie. Nie wierzę w cuda, byłem na 100% pewien,że dziecka mieć nigdy nie będę. Za dużo prób i badań. A tu taki grom. Tak, byłem nie w siódmym niebie, byłem w ostatnim, jakie jest możliwe do niewyobrażenia. Pięć lat wychowywaliśmy ten cud. Skończyły się wyjazdy na ryby, skończyło się wszystko. I zaczął się nowy świat. Ponieważ moja (teraz już była) partnerka była w wieku ponad 35 lat, ciąża była zagrożona. Zdecydowaliśmy się na prywatną klinikę i cesarkę. Po cesarce wziąłem urlop, kąpałem, smarowałem, opiekowałem się pępkiem (odpadał ponad 3 tygodnie),karmiłem, usypiałem. I opiekowałem się mamusią cuda. i tak niemal minęło pięć lat. tak, rzeczywiście poświęciłem się niemal całkowicie jemu. Ale o dziewczynkach nie zapominałem. Byliśmy na sylwestrze. Ona jakby oszalała na moim punkcie. Powtarzała mi, że mnie kocha co 20 minut. Chciałem kupić obrączki, takie jak chciała, z platyny. Więc pracowałem, więcej i więcej. I na początku kwietnia powiedziała mi, że nasz związek nie ma przyszłości, że niektóre sprawy zaszły za daleko. Ponieważ w ostatnim czasie (od 13 marca) wychodziła dosyć często zapytałem, czy mnie zdradziła. No i się dowiedziałem. Tak, zdradziła, i chce ten nowy związek kontynuować. Ale nie jest pewna do końca, więc chciałaby, żebyśmy to zachowali w tajemnicy (na razie). Ona będzie sobie wychodzić w nocy na spotkania a na zewnątrz będzie dalej to fajnie wyglądać. Bo jak nie to mi zabierze syna. Wyjedzie gdzieś (ten nowy facet wrócił z usa i jest dość nadziany) i zabierze dzieci.Zarzut? Zaniedbanie. Brak lub belejaki seks. Boli jak cholera ale nie wiem czy to chłopska zazdrość czy jeszcze jakaś miłość. Na razie jestem w jej domu, zajmuję się dziećmi i domem,kiedy ona się cieka. Fakt, gotuje, także dla mnie, pierze moje ciuchy, nawet koszulę do roboty potrafi uprasować. Chore, prawda? Mam jeszcze robotę, więc dalej nie piszę.