| TripleF | 12. Marzec |
| radeon | 12. Marzec |
| 1qazcu | 12. Marzec |
| ewcia200 | 12. Marzec |
| Ifka | 12. Marzec |
Jess | 00:53:32 |
Aga104 | 02:30:10 |
Landexpzglosy | 03:07:43 |
JamesTon | 03:10:23 |
NieOddycham | 04:22:32 |

Po pierwsze chciałbym powitać was wszystkich jako, że dopiero co się zarejestrowałem na tym portalu. Stwierdziłem, że znajomi mogą mi dawać odpowiedzi patrząc nie tylko na mnie ale też i na nią. Moja sytuacja w porównaniu do innych nie jest taka zła ale jednak jestem człowiekiem słabym psychicznie i coś takiego zmieniło moje życie o 180 stopni. Z moją dziewczyną byłem przez 2 lata...tak wyszło że walentynki to dzisiaj dla mnie nie jest szczęśliwy dzień. Przez 2 lata ja sam aniołkiem nie byłem prowokowałem kłótnie czasami mogłoby się wydawać że ona mnie nie obchodzi, że się o nią nie staram nie dbam...sami wiecie jak to jest. Pierwsza zdrada (pisemna) moge uznać za oparcie innej osoby..może była wtedy samotna ja jak juz wyżej napisałem aniołkiem nie byłem. Wtedy wybaczyłem wiedziałem że ten związek może przetrwać gdyż pomimo młodego wieku (mam 19 lat) pokładałem nadzieje w tym związku na przyszłość. Drugi raz był niedawno około 4 miesięcy temu gdzie pierwszy raz pocałowała innego...ja wtedy również szukałem oparcia w innej jednak wiedziałem że to nie ma sensu dlatego szybko zniżyłem te znajomość do stopnia koleżeństwa...o tym pocałunku dowiedziałem sie...wczoraj. Niby było to dawno jednak teraz gdy juz wiem jak to mogło wyglądać boli jak cholera. Szczególnie że miesiąc temu doszło do podobnej sytuacji również z moim przyjacielem...tu zupełnie tego nie rozumiałem bo stawałem na głowie żeby odbudować ten związek jak tylko mogłem ...cegiełka po cegiełce... Ona często kłamie wiele razy obiecywała zmian...nie będe rozpisywać szczegółowo jakie są relacje między nami ale po prostu nie wyobrażam sobie zmienić trybu życia szczególnie że po tych wszystkich kłamstwach ją dalej kocham..ale nie potrafie spojrzeć nawet w oczy. Ona błaga wręcz klękała żebym tylko był..żebym mógł jej dać ostatnią szanse...żeby mogła mi pokazać że się zmieni...nawet dzisiaj w te walentynki była płakała na klatce ja jej nie mogłem wpuścić do domu..bo nie rozumiem jak można wyrządzać komuś ukochanemu taką krzywde. Dlatego zwracam sie do was do wszystkich co to przeczytają o odpowiedź która może wiele mi da bądź dodatkowo załamie. Co mam robić dalej...rozum mówi nie serce mówi tak...postawcie się w mojej sytuacji... Dziękuje wszystkim i licze że walentynki przechodzicie szczęśliwiej niż ja:)