

| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
Edek_2 | ![]() |
Rognar | 00:08:56 |
Anetastp | 00:31:52 |
Landexpzglosy | 00:43:42 |
Julianaempat... | 01:27:13 |

Witam, w zasadzie nie lubię takich form uzewnętrzniania emocji i rozterek, ale pomyślałem, że obiektywne spojrzenie na sprawę pomoże.
Oboje mamy po 24 lata, znamy się od gimnazjum, jesteśmy ze sobą 6 lat, mieszkamy razem od 4. Związek cudowny, bez tematów tabu, jesteśmy swoimi najlepszymi przyjaciółmi, ona ma trudny charakter, nigdy nie było poważnych kryzysów, ale to co się ostatnio stało kompletnie mnie zaskoczyło. Dwa miesiące temu zaczęła pracować jako kelnerka w jednym z krakowskich klubów. Nigdy nie była aniołkiem, ale atmosfera w klubie musiała na nią podziałać. Dwa dni temu powiedziała mi, że jest zakochana w 51-letnim, łysym, dzieciatym rozwodniku, który jest szefem klubu. Zwolniła się z pracy. Powiedziała mi, że mnie kocha, ale to w nim jest zakochana, że już jej nie fascynuję, nie pociągam, nie ma przy mnie dreszczy, że jestem nudny. Ale że mnie kocha i nie chce mnie krzywdzić to wyprowadza się na neutralny grunt (tzn nie u mnie i nie u niego). Że chce to przemyśleć i być przez jakiś czas singlem. Jednocześnie zapewnia, że mnie z nim nie zdradziła i przez ten czas nie zdradzi. Pomimo całej niezręczności sytuacji jeszcze ze mną przez dwa dni pomieszka. Zachowuje się przy mnie całkowicie normalnie, w nocy nawet przyszła do mnie do łóżka się przytulić, daje buziaki, a jednocześnie praktycznie przez cały czas pisze z nim smsy, przy mnie, a nawet tuż obok mnie, kątem oka zerknąłem na jednego: "też za Tobą szaleję". Przejrzałem smsy kiedy na moment zostawiła komórkę, oczywiście wiadomo co on pisze, ale ona faktycznie nie odpisuje mu na jego wyznania, że go kocha. Jak on proponuje seks to go zbywa, jak on pisze o przyszłości to mu odpisuje "nie układaj za mnie mojego życia". Cały układ jest chory, każdą inną bym natychmiast wyrzucił, ale ją naprawdę kocham i chcę to przetrzymać. Wiem, że Waszą odpowiedzią będzie "jesteś młody znajdź sobie inną" ale niczego nie jestem tak pewien, jak tego, że ją kocham.
Domyślam się, że widząc jak koleżanki się bawią, przestraszyła się tego, że swoje najlepsze lata zmarnuje i już do końca życia się będzie nudzić ograniczona przeze mnie. Teraz to widzę, że w nasz związek wkradła się monotonia, ale myślałem, że jej to odpowiada. Mam do Was pytanie - jaką strategię obrać? Powiedzieć jej, że ok, odpoczywamy od siebie i że szanuję to i nie będę się z nią kontaktował, czy też zacząć robić coś w tym kierunku żeby zobaczyła, że jestem przebojowy i wcale się ze mną nie musi nudzić? Bo jeśli ja ograniczę kontakt to jaką mam gwarancję, że ona i z nim go ograniczy? Przypomina mi się cytat z "Helikoptera w ogniu", że "właśnie straciliśmy inicjatywę". Ja przeszedłem do obrony, a to on ma inicjatywę i atakuje, będzie ją adorować i starać uszczęśliwiać na wszelkie sposoby. Czy mam się o nią tak samo starać, czy może właśnie chodzi jej o "bad boya", który postawi na swoim i o pokazanie, że nie jestem "ciepłą kluchą"?