

| ona_83 | 16. Styczeń |
| siaczek1991 | 16. Styczeń |
| Aterluna | 16. Styczeń |
| jupik89 | 16. Styczeń |
| milki | 16. Styczeń |
Rognar | 00:12:32 |
Anetastp | 00:13:01 |
Landexpzglosy | 00:24:51 |
Julianaempat... | 01:08:22 |
Edek_2 | 01:08:29 |

Witajcie,
Po 3,5 roku wspaniałego związku okazało się, że moja dziewczyna mnie zdradza (czyli związek nie był taki wspaniały). Wyprowadziła się do siebie mówiąc, że potrzebuje czasu dla siebie i że za jakiś czas może miesiąc znowu bedziemy razem. Po kilku dniach okazało się, że planuje sobie życie z innym a własciwie to namierzyłem kilku i z każdym miała bardzo śmiałe plany. To był dla mnie cios ale widziałem też jej zagubienie i postanowiłem o nas walczyc. Zapomniec o jej słodkich smsach (stąd moja wiedza o zdradzie/zdradach). Jej było potwornie głupio i powiedziała, że musi odnaleźc siebie, że będziemy razem bo mnie kocha i zrywa tamte kontakty. Zaczęła terapię, ja również. Myślałem, że wszystko się ułoży zaproponowałem wspólną terapię. Najpierw się zastanowiła, że niezły pomysł a potem nigdy nie chciała wrócic do tematu. Unikała wszelkich rozmów ze mną (potem okazało się, że terapeucie też nie mówiła prawdy). Okazało się, że zamknęła tamte romanse ale rozpoczęła kolejny i już tak serio, że wybierali razem imiona dla wspólnych dzieci. Gdy chciałem rozmawiac o nas ona nie chciała. Gdy ją zapytałem wprost o romans to prosto w oczy mi powiedziała, że nie ma romansu, więc z wielkim bólem ale zakończyłem ten toksyczny związek. Zostałem oszukany i podeptany przez osobę mi najbliższą.
Podstawą naszych kłopotów było to, że w czerwcu straciłem pracę. Zawsze rozmawialiśmy o założeniu rodziny, o dziecku. 2 lata temu kupiłem dla nas mieszkanie. Kupiłem oznacza zadłużyłem się po uszy na 30 lat. Wszystko robiłem żeby było nam dobrze. Okazuje się, że strata pracy pozbawiła mnie męskości. Wiadomo było, że pracę znajdę a do tego czasu poradzimy sobie (znalazłem w listopadzie). Jedyną rzeczą na temat romansu, którą mi powiedziała to "potrzebowałam silnego mężczyzny". To dla mnie cios i własciwie nie wiadomo co ten tekst oznacza. Silny tzn jaki? Zapytałem czy myśli, że żaden inny facet nigdy nie straci pracy lub nie będzie miał innych kłopotów? Nie uzyskałem odpowiedzi.
W jej ucieczce przewija się temet "dziecko" czytaj "chcę miec dziecko" a raczej "chcę miec dziecko już". To stało się dla niej najwazniejsze. Nie chciała słuchac o tym, że nie mam pracy. Skupiła się na swoich oczekiwaniach względem związku. Skończyło się partnerstwo zaczęło... no własnie co? Wielkie oszóstwo. Dziś chodzę na terapię, płaczę do poduszki. Żeby funkcjonowac biorę jedne a żeby zasnąc kolejne proszki. Wiem, że muszę pogodzic się z rozstaniem ale nie wiem jak mam odszukac wartosciowego faceta w sobie? Skoro go nie ma to jak życ? Czy naprawdę każdy napotkany jest lepszy ode mnie? Nie wiem po co mi kolejny dzień życia. Ciekawośc życia, którą zawsze miałem ustępuje negacji życia a właściwie negacji samego siebie. Zadaję sobie pytanie "dlaczego" i wszystkie odpowiedzi sa przeciwko mnie.
Jak odnajdujecie wartościowych siebie?
Dziękuję i pozdrawiam,
Gregor