Myślałam, że mam to już za sobą, że jestem silną kobietą.... w minioną sobotę dowiedziałam się, że bierze z nią ślub.. i wszystko wróciło raz jeszcze, to potworne uczucie oszukania,wykorzystania , pustki i samotności, wróciło z jeszcze większym natężeniem....
odgrzebał ją na tym cholernym portalu N.K, stara znajomość z podstawówki, potrafił do mnie dzwonić kiedy był z nią i mówić że za mną tęskni, a na sam koniec zrobił ze mnie idiotkę ...przed nią....
Świetnie się urządził i świetnie się bawi w świecie, który oglądał w kolorowych gazetach........... a ja przerabiam to raz jeszcze.
Napiszcie proszę, że dam radę.
rona, oczywiście że dasz sobie radę, nieważne co robi i z kim, musisz zamknąć ten rozdział a najlepiej jest w tym celu jak najmniej wiedzieć i nie śledzić nowości na temat byłego,
skup się na sobie i swoich sprawach, właśnie już tego nie przerabiać od nowa
na "odwyk" trzeba czasu bo cała nasza trauma związana ze zdradą musi w końcu się wyciszyć i minąć, abyśmy mogły dalej szczęśliwie żyć w nowej, lepszej rzeczywistości.
quid sit futurum cras, fuge quaerere - nie pytaj o to, co przyniesie jutro
Ja dowiedziałam się ostatnio że mój były będzie ojcem jej dziecka. Do mnie tez wróciło wszystko ze zdwojoną siłą - ból, uczucie upokorzenia, strach... Przepłakałam tydzień, ale jakoś adję radę dzięki bliskim mi osobom. Ty też dasz radę
Budząc się każdego dnia zakładamy, że zawsze wszystko będzie dobrze. Chyba każdy z nas chciałby, aby spotykała nas tylko sama radość i szczęście, aby życie nas nie doświadczało.
Czy jest to możliwe ??? - Raczej nie.
Nie Rona to nie pesymizm to realna ocena naszego życia. Często porównuję życie do matematycznej sinusoidy, która jako linia raz się wznosi na szczyt to za jakiś czas opada. I tak przez cały czas.
W życiu są dni w których jesteśmy radośni i szczęśliwi mamy ochotę, aż góry przestawiać. Wszystko staje się takie proste i zrozumiałe.
Jednakże nie zawsze tak jest.
Życia uczymy się z każdą minutą, godziną, każdym miesiącem. Nikt nam nie obiecywał, że będzie ono łatwe i proste.
Jednakże mamy na niego wpływ.
Jaki ???
NIGDY nie poddawać się bez walki o nie !!!
NIGDY nie poddawać się w walce o swoje szczęście !!!
NIGDY nie marnować swojej szansy na lepsze jutro !!!
Każdemu z nas należy się normalność w życiu. Jest to możliwe ?
Tak Rona jest to możliwe. Jest pod warunkiem, że w to sama wreszcie uwierzysz. Czy z osobą z która wyrządziła nam tyle krzywd - niekoniecznie.
Taka osoba nie zasługuje na nas już nigdy więcej i nie z nią. Dlaczego uważam, że nie zasługuje ?
Bo i owszem zgadzam się, że osoby żyjące ze sobą tyle i aż tyle lat mogą dojść do wniosku, że tak de facto to " dusiły" się w danym związku, że ze względu i na przyzwyczajenie, dzieci, wspólną firmę i wiele innych przyziemnych zależności nie miały odwagi nam o tym powiedzieć czego efektem było to co wielu z nas doświadczyło - zdrada i ich odejście.
To my w takich momentach wykazaliśmy się dojrzałością. To my zdaliśmy celująco egzamin jaki nam zafundowało tym razem życie. To ono nas egzaminuje i robi to często do teraz. To my wiemy po co i w jakim celu ludzie zakładają rodzinę. Wiemy, że to wielka odpowiedzialność i wielki obowiązek połączony i z przyjemnością intymną dwóch kochających się istot.
To my zdaliśmy ten egzamin, nie oni. Bo powiedz sama Rona czy tak idealne było twoje małżeństwo? Myślę, że nie, myślę, że jak u wielu. Było raz lepiej a raz gorzej, ale ty my to rozumieliśmy, że nie ma ideałów i nigdy nie będzie.
To my wykazaliśmy się i wykazujemy dojrzałością do pełnienia swej roli w życiu rodziny.
Czy dasz radę Roda ?
Tak, dasz radę. Dasz radę bo on nigdy nie był i nie jest Ciebie wart, bo zasługujesz na prawdziwie kochającą cię istotę dla której wartości moralne i rodzina to priorytet.
Dasz radę bo jesteś odpowiedzialną i mądrą kobietą która po doświadczeniach jakie ją spotkały uczy się i wyciąga wnioski. Która wie, że wspólne życie to i wspólna praca, obowiązki, wspólne wychowywanie dzieci i wspólna rozrywka. Która jeśli już pokocha kogokolwiek to będzie to mądra i rozsądna miłość w której nie zapomni o sobie samej. Gdzie nie będzie się przedkładać tylko jednej osoby ponad wszystko, gdzie albo wspólnie będzie się szło przez trudy i radości życia, albo się powie. Niestety nie odpowiada mi takie życie w którym jednostka będzie ponad wszystko .
Roda zaufaj sobie, uwierz w siebie. Żadna istota nie chce i nie krzywdzi siebie samej bo tego nie chce.
Uwierz, a zobaczysz, że marzenia się spełniają bo na tej ziemi są istoty których można pokochać i obdarzyć ich zaufaniem a one zrewanżują się nam tym samym.
Niepoprawni i szaleni, pełni tęsknot i nadziei. Zabłąkani w swoich snach,niewiedzący co to strach. Urodzeni by sięgnąć gwiazd.
Edytowane przez Eva dnia 11-03-2010 01:08
Czytam odpowiedzi na Twój post i zastanawiam się czy to jest to czego tak naprawdę oczekujesz. Bo czy oczekujesz potwierdzenia, że sobie poradzisz? Oczekujesz, że ktoś Ci napisze "Rono jesteś silna, piękna, mądra więc żyj przyszłością a nie przeszłością"?
Sama to wiesz, i jednocześnie wiesz, że łatwo to powiedzieć a jak trudno to zrealizować, jak trudno siebie przekonać, że trzeba żyć przyszłością i jak najszybciej zapomnieć o przeszłości!
Czy dasz sobie radę ? - pewnie, że dasz. Ale ile będzie jeszcze łez, dylematów, pytań bez odpowiedzi, tego nie wiesz. I myślę, że tego Ci nikt nie powie.
Jestem pewien, że wszyscy moi przedmówcy przechodzili przez to samo. Myślę, że mieli takie chwile kiedy nie chciało im się żyć. Ale nie będą Ci o tym pisać. Chcą Cię wspomóc, wesprzeć, dodać Ci sił. Ale czy napewno po tym co przeczytałaś czujesz się silniejsza?
Ja mam podobne dylematy jak Ty. I po przeczytaniu powyższych wypowiedzi wcale nie czuję się silniejszy, pewny siebie, itp, itd.
Rono! Nie ma dnia żebym się nie zastanawiał dlaczego do jasnej cholery byłem taki uczciwy, wyrozumiały i odpowiedzialny? Dlaczego nie zabiłem tego "śmiecia", choć wiedziałem, że nie poniosę żadnych konsekwencji? Dlaczego zareagowałem na dramatyczny telefon syna, że matka chce popełnić samobójstwo? Dlaczego uczciwie i krzywdząco dla mnie załatwiłem podział majątku? Dlaczego zaopiekowałem się synami i obiecałem im, że zrobię wszystko aby mogli spokojnie studiować? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Mogę zadać mnóstwo takich pytań. Tylko kto mi na nie odpowie?
Przyjaciel mi powtarza, że dlatego, abym widział w lustrze twarz uczciwego człowieka.
Patrzę w lustro i widzę twarz głupca! Oszukanego, wykorzystanego faceta.
Uczciwość i odpowiedzialność. A co to jest takiego? Ja odnoszę wrażenie, że to jest to przysłowiowe "dostawanie w dupę" na każdym kroku. Czy dodaje mi to siły? Nie wiem.
Bo co z tego, że jestem uczciwy i odpowiedzialny. Już spotkałem się z niegrzecznym zachowaniem syna, któremu namieszano w głowie. Słyszę jakie wieści są rozpuszczane odnośnie mojej osoby.
Z synem szczerze porozmawiałem; z innymi osobami nie mam zamiaru rozmawiać.
Nie wiem Rono czy pomogłem Ci uwierzyć w siebie, jak piszą moi przedmówcy. Czy dasz radę? Napewno dasz. Tylko to nie jest takie łatwe, proste i przyjemne.
jasminum napisał/a: jak trudno siebie przekonać, że trzeba żyć przyszłością i jak najszybciej zapomnieć o przeszłości!
Czy dasz sobie radę ? - pewnie, że dasz. Ale ile będzie jeszcze łez, dylematów, pytań bez odpowiedzi, tego nie wiesz. I myślę, że tego Ci nikt nie powie....Czy dasz radę? Napewno dasz. Tylko to nie jest takie łatwe, proste i przyjemne.
tak, to wszystko nie jest ani łatwe, ani przyjemne, wszyscy przechodzimy te etapy, dłużej lub krócej ale najważniejsze że jest możliwe wyjście z tego czego przykładem są osoby na tym forum wspierające innych,
uważam że jest to bardzo ważne aby nie tkwić w rozpaczy zbyt długo bo przeważnie kończy się taki stan depresją,
można miesiącami zastanawiać się "dlaczego?" i tkwić w traumie albo pomóc sobie i posłuchać tego co piszą Ci, którzy już te piekło przeszli, przyspieszyć zdrowienie duszy,
rozpamiętywanie i poniżanie siebie nic nie da, tylko przedłuża cierpienie.
NIe ma żadnej recepty, jednej dla wszystkich
od 2 lat jednak obserwuję jak przychodzący tu zdruzgotani ludzi odzyskują powoli siły i radość życia, dzięki rodzinie, dzieciom, przyjaciołom i w pewnym procencie dzięki wsparciu na tym forum,
taka przemiana jest konieczna aby dalej żyć i patrzeć codziennie w lustro z uśmiechem czego wszystkim i Tobie Jasminum życze z całego serca.
quid sit futurum cras, fuge quaerere - nie pytaj o to, co przyniesie jutro
Postów: 25
Stały bywalec Miejscowość: Łódź Data rejestracji: 17.03.09
Dodane dnia 11-03-2010 12:51
Dokładnie jest tak, jak pisze Finka. Niemal każdy (kto ma uczucia) najpierw był jak zbity pies, a później powoli podnosił się niczym Feniks z popiołów. Jak przypomnę sobie siebie, to aż nie mogę uwierzyć, że straciłem tyle miesięcy na tkwienie w marazmie. To się na szczęście zmieniło i pomimo niedawnej "rocznicy" zdrady żony, która oczywiście, że przywołała wspomnienia teraz jestem zupełnie na innym etapie. Przestałem się przejmować tym co wyczynia moja jeszcze żona i skupiam się na karierze, wychowaniu syna i wspólnych planach na przyszłość. Dzięki temu zyskałem nową energię do działania i wiem, że to najlepsze co można zrobić w tej sytuacji - życie nie kończy się na tym bolesnym etapie, a że mamy je tylko jedno szkoda czasu na rozpaczanie i gdybanie.
Rona,
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że "zdradzacze" będą nas przesladować do końca życia. Cokolwiek zrobimy, oni i tak w nim będą.
Doskonale wiem co czujesz. Przechodziłam to dopiero dwa miesiące temu... z tym, że jemu urodziło sie dziecko- córka o imieniu Zosia, a doskonale wiedział, że to moje imię... ale nie załamuje siie, dalej realizuje swoje plany i amrzenia, a ta chwila zwątpienia była tylko chwilą.
Wszyscy mają tu racje, że czas leczy rany, ale to są tylko słowa, które mają nas pocieszyć.
Więc trzymaj sie, głowa do góry, spójrz w lustro i uśmiechnij sie do siebie...
Jestem pewien, że wszyscy moi przedmówcy przechodzili przez to samo. Myślę, że mieli takie chwile kiedy nie chciało im się żyć.
Chcą Cię wspomóc, wesprzeć, dodać Ci sił. Ale czy napewno po tym co przeczytałaś czujesz się silniejsza?
i tak jak powiedziała Finka
to wszystko nie jest ani łatwe, ani przyjemne, wszyscy przechodzimy te etapy
Każdy z osób które zalogowały się na ten portal przyszedł tu, aby się wyżalić, wypłakać. Prosił o pomoc i wsparcie. Czekał na odpowiedzi na PW, oczekiwał pocieszenia, rady i czasem gotowych rozwiązań.
Każdy z nas przyszedł tu pełen rozgoryczenia i rozpaczy. Wielu było w ciężkiej depresji, nie jedna osoba było gotowa popełnić samobójstwo.
Do tej pory logują się nowi ludzie którzy oczekują pomocy, bo już sami nie wiedzą gdzie jej mają szukać bo ból który trawi ich wnętrzności i umysł jest nie do zniesienia.
Rona, Jasminum sami wiecie, że nie ma gotowych odpowiedzi i prostych i łatwych rozwiązań.
Finka również pisze o tym, że musi upłynąć pewien czas na to aby pogodzić się z decyzją byłych partnerów z ich odejściem. Nie da się niczego przyśpieszyć. Wszystko musi dziać się po kolei.
Mówiłam już kiedyś, że to tak jak z pokonywaniem schodów które prowadzą na szczyt. Choćbyś nie wiem co robił nie dasz radę przeskoczyć dwudziestu schodów naraz. Tak samo jet w życiu. Wszystko musi iść etapami. Jeśli przejdziesz je po kolei nie omijając żadnego to uda się pokonać tą traumę. Jeśli spróbujesz pójść na skróty to i tak życie zmusi cię do przerobienia wszystkiego od nowa.
Rona i Jasminum to w jaki sposób piszemy teraz do osób nowo przychodzących pokazuje, że da się pokonać trudności życiowe.
Ty Jasminum mimo tego, że pisząc o podstępnym działaniu twojej ex żony sam już wiesz, że to, iż jesteś uczciwą i odpowiedzialną osobą to nie ma nic wspólnego z tym, że tu i teraz masz pozwolić na krzywdzenie dalej siebie.
Dlaczego pytam. Powiedz dlaczego ?
Odpowiedzialność, uczciwość, prawość to wielka zaleta, a nie przekleństwo. To cecha ludzi dojrzałych i mądrych życiowo którzy posługują się swoim rozumem tak jak powinni. Tym obdarzeni są ludzie inteligentni. Dlaczego masz z tym dylematy ?
Dlaczego nie zabiłem tego "śmiecia"
Jasminum przecież sam sobie odpowiedziałeś na to pytanie. Nie widzisz tego jeszcze?
Przecież sam powiedziałeś, że był to śmieć. Zapewne dbasz o swoje dłonie. Lubisz mieć je czyste prawda?
Wielu z nas nie lubi mieć brudnych rąk. To takie nie higieniczne. Chociażby takie piękne, smukłe i zadbane dłonie kobiece o delikatnych palcach i pięknie pomalowanych paznokciach. Jakby wyglądały takie brudne i splamione takim brudem.
Finka wyobrażasz sobie mieć brudne dłonie z brudem za paznokciami???
brrrrrry!!!!!!!!!
Ja nie. Czyż nie tak Jasminum ?
A czy mamy pozwolić się krzywdzić dalej przez byłych ex?
Ja mówię, że nie.
Pytam się Ciebie Jasminum czy to coś wspólnego z tym, że jesteśmy odpowiedzialni i uczciwi.
Nie Jasminum, nie. Nikt nie ma prawa nas krzywdzić. Będzie to Cię tak długo bolało jak długo pozwolisz sobie na krzywdzenie siebie przez innych, przez ex. To zależy tylko od ciebie samego, od nikogo innego więcej. Inni mogą cię wspierać swoją osobą, być przy tobie w trudnych życiowych chwilach dla ciebie, ale to Ty sam musisz nie pozwolić innym na krzywdzenie siebie.
Rona ci ludzie którzy wypowiadają się na tym forum w bardzo różny sposób. Dając i wsparcie i otuchę i tak zwanego przysłowiowego kopa do działania to ludzie którzy tak jak ty cierpieli i rozpaczali nie wiedząc jak poradzić sobie ze swoim życiem.
Popatrz Rona na nas. Na Mikunię, Finkę, Jasminum, Booge i na mnie. Pomyśl sama, a może Ci co piszą to realny i autentyczny przykład, że można żyć inaczej, lepiej, że można być szczęśliwym.
Przemyśl to Rona. Bo nikt za Ciebie nie rozwiąże twoich problemów. Jedynie to co możemy to pokazać ci własne sposoby na życie, a Ty sama zdecydujesz co dla Ciebie najlepsze.
Niepoprawni i szaleni, pełni tęsknot i nadziei. Zabłąkani w swoich snach,niewiedzący co to strach. Urodzeni by sięgnąć gwiazd.
Edytowane przez Eva dnia 12-03-2010 14:08
Basza Klasa... Bardzo niebezpieczny portal - ale pomyśl na zimno: nie ubrałaś się w małżeństwo z niedojrzałym i nieuczciwym smarkaczem. Brawo! - już za rok sama zobaczysz, że mam rację: miałaś szczęście, po zbóju.
zapraszam na mój blog http://poradynazdrady.blox.pl/html
Postów: 42
Stały bywalec Data rejestracji: 31.03.10
Dodane dnia 31-03-2010 20:08
Jestem już zmęczona czytaniem wzniosłych rad :
"Budząc się każdego dnia zakładamy, że zawsze wszystko będzie dobrze. Chyba każdy z nas chciałby, aby spotykała nas tylko sama radość i szczęście, aby życie nas nie doświadczało" itd
Nic mnie nie obchodzi sinusoida, chociaż jestem matematykiem.
Jestem przerażona tym, że mój mąż z kochanką mogą mieć dziecko, bo ja już nie mogę ich mieć, że będą wygodnie, bogato żyć, bo ja przez 20 lat małżeństwa musiałam odmawiać sobie wszystkiego, że jest ładniejsza ( zresztą o 10 lat młodsza ) chociaż jej nie widziałam, a ja swoją nieprzeciętną urodę straciłam będąc wierna, oddana, zależna, oszczędna do przesady i nie mając od życia dosłownie nic.
Boję się ich dzieci, pieniędzy, szczęścia i żadne słowa o uczciwych istotach na tej ziemi nie pomagają.
Płacz, krzycz, wrzeszcz jeśli ci to pomoże. Przeklinaj go i nienawidź. Rozmawiaj o tym co cię spotkało z nami z koleżanką, siostrą, matką.
Rozmawiaj i walcz!!!!
Męczą cię wyniosłe rady. Julanna. Nie ma prostych i łatwych rozwiązań, życie to nie cudowna bajka. Sama o tym wiesz. Powiedz mi Julanno czy obiecano ci, czy obiecano nam, że będzie samym pasmem szczęścia, że będzie lekkie, łatwe i przyjemne.
Nikomu tego nikt nie obiecał.
Julanno spójrz pod nick użytkowników jaka tam jest liczba postów. Widzisz, choćby pod moim - 432. Wiesz co to oznacza?
Oznacza to, że i ja i wielu do mnie podobnych ludzi przeżywaliśmy traumę zdrady.
Czego oczekujesz od nas, co ukoiło by twój ból?
Niepoprawni i szaleni, pełni tęsknot i nadziei. Zabłąkani w swoich snach,niewiedzący co to strach. Urodzeni by sięgnąć gwiazd.
Postów: 149
Uzależniony Miejscowość: suwałki Data rejestracji: 01.07.09
Dodane dnia 01-04-2010 10:31
Julanno!
Wiem doskonale jak się czujesz i wiem , że w danym momencie nic absolutnie nic, nie ukoi Twego cierpienia..Chociaż sama podobnie się czułam ..ale każdy z nas jest inny, ma inną osobowość ..Kochana, chociaż fakt , że znalazłaś się na tym portalu to już olbrzymi krok..Możesz liczyć tu na nasze zrozumienie, wsparcie..Pozdrawiam...
Julanna napisał/a:
Boję się ich dzieci, pieniędzy, szczęścia i żadne słowa o uczciwych istotach na tej ziemi nie pomagają.
WItam Cię Julanno, możesz tu pisać bez obaw wszystko co czujesz, mi pomagało gdy potem czytałam swoje słowa jak pamiętnik,
niekiedy nie widziałam postępów, że coś się zmienia na lepsze dopiero czytając swoje słowa sprzed miesiąca, dwóch dziwiłam się że tamto już mnie mniej boli lub z czymś sobie już poradziłam,
Twoje uczucia strachu, bólu są teraz całkowicie naturalne
to nie pociesza ale daje nadzieję, przejdziesz to jak my przeszliśmy i znów odzyskasz SIEBIE i swoje szczęście, nie wiem kiedy ale przyjdzie czas kiedy ich dzieci, pieniądze i szczęście Ciebie nie dotkną boleśnie ale będą smutnym wspomnieniem,
pisz, wyrzucaj ten ból z siebie, każdy kto tu jest rozumie co przechodzisz
zwróć się też do rodziny, przyjaciółek, nie wstydz się, na pewno Cię będą wspierać.
quid sit futurum cras, fuge quaerere - nie pytaj o to, co przyniesie jutro
Postów: 42
Stały bywalec Data rejestracji: 31.03.10
Dodane dnia 02-04-2010 16:57
Przez ból już dawno przeszłam. I nie chcę słuchać ,że nikt nie obiecywał ,że życie będzie bajką ,to banały.
Patrzenie co mój mąż wyprawia jest u mnie normą od półtora roku. Przez ten czas on spotykał się z nią w różnych celach i miejscach, jeżdzili po hotelach nocami, godzinami przesiadywał w jej lokalu, zapewniał rozrywkowe wyjazdy jej i jej dziecku itd, itp i robi to w dalszym ciągu na oczach całej małej społeczności. Od samego początku rozmawiali o wspólnym mieszkaniu, wspólnym wspaniałym życiu, od samego początku mówili o wspólnych dzieciach, ale jak dotychczas on dalej mieszka ze mną jak obcy okazując mi pogardę, niechęć i nie chce się wyprowadzić. Rozmowy o rozwodzie kończyły się agresją i straszeniem, że jeszcze popamiętam. Niczym był ból po zdradzie, zostały tylko rozszerzone oczy z niedowierzania i pragnienie jego odejścia. Wiecie jak trudno jest czekać na ich decyzję o zamieszkaniu wreszcie razem? Ale i to da się przeżyć, tak jak cierpienie, upokorzenia, ale najtrudniej w sobie zabić tę rozpacz na myśl o ich powodzeniu.
Julanna, jestes matematykiem, rozsadna kobieta, zzera Cie w tym momencie nienawisc, zal i rozgoryczenie. zreszta zupelnie normalne w tych okolicznosciach. masz gdzies nasze banalne pocieszenia i teksty, choc najprawdziwsze, sprawdzone - ze czas leczy rany, a kazdy dostaje na co w zyciu zasluzyl.
sprobuj jednak te rozpacz na mysl o jego przyszlym szczesciu nie zabic, ale przynajmniej przekierowac. spojrz prawdzie w oczy. fakt. moze mu sie udac i moze byc szczesliwym. no i co z tego? jesli Cie kocha, to po co w nim wzbudzac litosc. oczywiscie mozna jeszcze mu dosypac trutki do jajecznicy na sniadanie, ale szkoda zycia
Julanna, wsciekaj sie, zlosc, nie wiem, zycz mu jak najgorzej, a niech sobei ma te nowa panne i niech mu nie stanie w noc poslubna tylko nie rozpaczaj.
ja wiem jak obrzydliwe i obezwladniajace jest to oslizgle poczucie beznadziei. walcz. zdaje sie ze masz w sobie wystarczajaco duzo energii i zalu. walcz, dziewczyno o siebie.
pozdrawiam i zycze wesolych swiat. choc to tez banal
Postów: 71
Uzależniony Miejscowość: -- Data rejestracji: 24.06.09
Dodane dnia 03-04-2010 10:18
Julaana, ja to świetnie rozumiem, zresztą chyba jak większość ludzi tutaj. Przeżywałam i czasami przeżywam jeszcze to samo, ale te mysli wracają na szczęście coraz rzadziej. Właśnie mija rok od kiedy walczyłam o małżeństwo wiedząc, że on mnie zdradza i 9 miesięcy od kiedy się wyprowadził i wiem, że to była wspaniała decyzja. Zachowywałam się tak jak Ty, wiedziałam, co się dzieje a nic nie robiłam, pozwalałam na to, brałam winę na siebie. Mówisz, że straciłaś przy nim swoje najlepsze lata, ciągłe oszczędzanie i liczenie każdego grosza , skąd ja to znam, myslisz, że jak odszedł i zamieszkał u niej to co czułam? Ze mnie zostawił z wszystkimi problemami a sam się dobrze ustawił, sam co wieczór leży w jej ramionach w pięknej kawalerce w centrum miasta a ja zostałam z synem w rozwlającym zagrzybiałym mieszkaniu z piecami, bez łazienki i muszę wstawać o 5 rano żeby dojechać do pracy, a ona teraz dupę wozi w samochodzie i nie marznie na przystanku jak ja? Tylko ludzie tu z tego portalu wiedzą co przechodziłam, miałam okropne myśli, nie chciało mi się żyć, prawie straciłam pracę i myślisz, że na początku wierzyłam w słowa , że czas leczy rany? że nasze szczęście zależy tylko od nas? Nie, skupiałam się na tym, co on ma i ona, a nie na swoim zyciu, to normalne na początku tyko ja trwałam w tych myslach strasznie długo, nie mogłam się otrząsnąć. Wiesz po dużym załamaniu w lutym, po setkach telefonów ludzi z tego portalu, po tysiącach smsów od wspaniałych ludzi, ktorzy jak nikt mnie rozumieli i wyciągnęli z tego, w końcu się otrząsnęłam. Można, uwierz, można, przestałam żyć jego życiem, zaczęłam swoim, nie myślę, że jest młodsza, ładniejsza, już nie spędza mi to snu z powiek, zaczęłam sie uśmiechać do ludzi, na początku na siłę sztucznie, a teraz już prawdziwie, wiesz dużo pomógł mi psycholog i leki nie ukrywam tego, pomogły uwierzyć w lepsze inne, własne życie.
Wiesz wczoraj spotkało mnie takie zdarzenie, jechałam do pracy, włączyłam radio w samochodzie na cały regulator zeby zagłuszyc mysli, ktore jeszcze wracają, zaczęłam śpiewać sobie i uśmiechać się bo słonko pięknie świeciło, dzień wcześniej dałam popalić gadowi w sądzie, zdeptałam go jak małego robaka, świat był piękny, stanęłam na światłach i nagle patrzę a z samochodu obok ktoś do mnie macha, spojrzałam, trzech obcych facetów( młodszych ) machało mi, uśmiechało się i pokazywało, że super wyglądam, pomachałam im , uśmiechnęłam się i poczułam że żyję. Zacznij żyć swoim życiem, nie ich, nie myśl co oni mają, skup się na tym co Ty możesz zrobić ze swoim zyciem, co możesz zmienić, pokaż mu, że Ciebie jego życie nie obchodzi, to będzie najlepsza zemsta, myślisz że go nie cieszy to jak cierpisz i że nic Ci się nie układa ? Nie dawaj mu tej satysfakcji, zacznij żyć swoim życiem, ja dalej nie mam kasy, ale od znajomych, od dziewczyn z tego portalu,dostałam parę fajnych ciuchów, schudłam, wiesz jak się wściekł jak zobaczył mnie taką odmienioną ? Wykrzyczał, że płaci alimenty nie na moje fanaberie i ciuchy , to było fajne uczucie, cudowne , nic go nie zastąpi i te pytania do syna gdzie mama idzie, kiedy wraca i z kim , zobaczyć minę byłego bezcenne . Szkoda życia, szkoda, to nasze życie i wiesz jak poczytasz wpisy ludzi tutaj to może zrozumiesz co mam na myśli, jak przez zamartwianie się straciły zdrowie, jak tego żałują, jak po tym wszystkim gdy już się otrząsnęły z tego nagle okazało się że to wszystko wpędziło ich tylko w chorobę , nie warto, uwierz nie warto. Przemyśl to wszystko, jak czujesz się żle wejdz wieczorkiem na czat, można na żywo porozmawiać z ludzmi, w święta na pewno też ktoś na czacie będzie, nie zostawaj z tymi myslami sama .
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.
madlen135 08/09/2010 17:33 Diablik!Pierwsze przeżycia masz juz za sobą,poczekaj aż ochloniesz i dalej ruszysz do walki!Całuski!
diablicakrk 08/09/2010 13:34 kolejny termin na pismie bo sedzia jest chory
diablicakrk 08/09/2010 13:23 cóz sprawa nie zakonczona ogólnie mąż przyznał sie do zdrady i do winy rozpadu małżenstwa ale chce rozwodu bez orzekania o winie a ja sie nie zgode na to kolejny termin dostane na pismie bo sedza jest
Olgucha42 07/09/2010 22:00 Diablica trzymaj się nie na darmo masz taki nick :>
jakich wiele 07/09/2010 20:25 diablicakrk, jestem jutro z Tobą, sąd to też nie koniec świata...
Przytulam Cię bardzo bardzo mocno
Biedronka20 07/09/2010 19:44 diablicakrk-głowa podniesiona do góry,elegancka,pewna siebie ,taka masz być jutro w sądzie,dasz rade bo jesteśmy wszyscy z tobą.
blondyna 07/09/2010 17:25 Diablico kochana, tez trzymam moje wszystkie kciuki!!
Pojdzie dobrze, jestesmy z Toba!!!