Miejscowość: Zielona Góra Data rejestracji: 23.02.09
Dodane dnia 01-02-2010 11:29
Ostatnio pojawił się artykuł dotyczący tego, co naukowcy zbadali w temacie zdrady. Niby nic nowego i każdy to intuicyjnie wie, ale ... może znajdziecie coś dla siebie, coś co potwierdzi lub zaprzeczy wasze domysły.
Postów: 122
Uzależniony Miejscowość: Wawa Data rejestracji: 13.12.08
Dodane dnia 01-02-2010 14:58
''Istnieje prosta recepta na pozostanie wiernym swojemu partnerowi - wystarczy go naprawdę kochać, gdyż ludzie zakochani nie interesują się innymi - uznał amerykański naukowiec.''
-mój mąż nie zgodziłby się z tym naukowcem bo zarzekał się że nawet gdy mnie zdradzał to nadal mnie kochał
Miejscowość: Zielona Góra Data rejestracji: 23.02.09
Dodane dnia 06-02-2010 11:27
Coraz częściej dochodzę o przekonania, że do zdrady dochodzi nie wtedy, gdy czegoś brakuje w związku ale właśnie wtedy, gdy w tym związku w miarę wszystko jest.
On/Ona ma męża/żonę, dzieci, pracę, w miarę dobrą pozycję finansową, znajomych, przyjaciół itd. Gdy tego wszystkiego nie było na początku związku, o wszystko trzeba było walczyć, tworzyć. Wtedy to mamy wspólne cele, chęć wspólnej "walki o to wszystko". Gdy to już mamy, to wiele osób zaczyna rozglądać się za nowymi atrakcjami.
(trochę to podobne do sytuacji, gdy dwóch Polaków spotka się w innym kraju i wtedy są sobie największymi przyjaciółmi - nie mają w otoczeniu kogoś bliskiego i nawet Krakus wpuszcza na skrzyżowaniu Warszawiaka. To ten etap WALKI.
Gdy są w Polsce? Mają wszystko, więc ten Warszawiak/Krakus nie są już przyjaciółmi i szukają innych wrażeń - przyjaźń między nimi już nie istnieje).
Postów: 538
Expert Miejscowość: W-ch Data rejestracji: 12.06.08
Dodane dnia 06-02-2010 22:41
LSR napisał/a:
Coraz częściej dochodzę o przekonania, że do zdrady dochodzi nie wtedy, gdy czegoś brakuje w związku ale właśnie wtedy, gdy w tym związku w miarę wszystko jest.
On/Ona ma męża/żonę, dzieci, pracę, w miarę dobrą pozycję finansową, znajomych, przyjaciół itd. Gdy tego wszystkiego nie było na początku związku, o wszystko trzeba było walczyć, tworzyć. Wtedy to mamy wspólne cele, chęć wspólnej "walki o to wszystko". Gdy to już mamy, to wiele osób zaczyna rozglądać się za nowymi atrakcjami.
istnieje).
Dokładnie.A potem wiarołomny i znudzony sielskim zyciem mąż, po szaleństwach i wariacjach gdy zona w końcu zmęczona powiedziała DOŚĆ, On nagle tęskni za tym poukładanym zyciem, za tym spokojem i stabilizacją .........i kiedy zamierza wrócić.........zmęczona zona, której spodobało się bycie samej,bez tych problemów i niego mówi NIE!!!!.Teraz jest mój czas!
"Coraz częściej dochodzę o przekonania, że do zdrady dochodzi nie wtedy, gdy czegoś brakuje w związku ale właśnie wtedy, gdy w tym związku w miarę wszystko jest.
On/Ona ma męża/żonę, dzieci, pracę, w miarę dobrą pozycję finansową, znajomych, przyjaciół itd. Gdy tego wszystkiego nie było na początku związku, o wszystko trzeba było walczyć, tworzyć. Wtedy to mamy wspólne cele, chęć wspólnej "walki o to wszystko". Gdy to już mamy, to wiele osób zaczyna rozglądać się za nowymi atrakcjami."
o rany, w samo sedno, LSR
Postów: 76
Uzależniony Miejscowość: Katowice Data rejestracji: 03.10.08
Dodane dnia 09-02-2010 11:45
W moim przypadku było podobnie kiedy po 10 latach wydawało sie nam (a raczej mi), że mamy wreszcie to czego tak bardzo pragnęliśmy, dowiedziałem się o romansie żony. Co ją pociągało w kochanku? dragi, alkohol, szybka jazda samochodem najlepiej po, no i jego nonszalanckie podejście do życia które przejawiało się długami, olewaniem pracy, swojej rodziny i dwójki dzieci ot takie dzikie życie a nie nudy poukładanego stabilnego życia z zabezpieczeniem materialnym. Ponadto dowiedziałem się, że moja troska o dom i rodzinę zrobiły ze mnie nudnego faceta a ona potrzebuje "ognia". W skrócie prawdziwy facet powinien hlać, ćpać, zdradzać żonę, nie wracać na noc do domu, olewać dzieci i bujać się z kochanką. Ciekaw jestem czy jak będzie jego żoną też będzie tak myśleć. Większość takstu to cytaty mojej byłej, jak to usłyszałem to dosłownie szczęka opadła mi na podłogę nawet teraz mimo, iż minęło tyle lat trudno mi w to uwierzyć.
Kocham (...) to słowo, najwięcej kłamliwe i kłamane.
Postów: 12
Stały bywalec Data rejestracji: 15.01.10
Dodane dnia 09-02-2010 21:50
...a nie pomyśleliście , że to pozory ?
Wcześniej była walka o byt , układanie wszystkiego , nowy dom , choroba dziecka etc. Było mnóstwo wspólnych rzeczy do zrobienia. I nagle wszystko zostało zrobione i co ? i nagle się okazuje że nie macie wspólnych tematów , nie macie wspólnych celów. Życie Wam ucieka gdzieś obok.
Ona - zmęczona wszystkim , dzieckiem , pracą nie chce jej się nic , mąż jej nigdzie nie zabiera , nie zaskakuje , przestał być facetem z marzeń ,nie chce jej się już zaskakiwać męża , nie ma pomysłu na sypialnie. On gra w gry , ona wychodzi na disco.
On- ciągle w pracy , zmęczony , piwo i komp jedyne marzenie. Chciałby z nią jak dawniej ale Ona - głowa boli , nie dzisiaj , nie chce mi się. On walczy , taniec godowy - Ona - zero reakcji. Jemu też się więc nie chce. Woli siąść na kompa , albo iść grzebać w samochodzie. A po co mam ją gdzieś zabrać skoro wieczorem nic z tego mieć nie będę. A po co jej kwiaty kupować jak i tak będę jadł jutro zupę z torebki ?
Równia pochyła moi drodzy. Większość związków tak wygląda. Niektóre szybciej , niektóre później ale większość dopada rutyna , monotonia i nuda.
I nagle pojawia się ON/ONA . Coś nowego , słucha , chwali , zabiera , opiekuje się , daje prezenty , odwdzięcza się za prezenty etc.
Po czasie okazuje się że to tylko sztuczny kwiat , wersja demo - później znów to samo
Sami sobie zdrady szykujemy moi drodzy. Tylko czy osoby których to nie dotknęło są wstanie zrozumieć i do tego nie dopuścić ? Niestety nie.
...szkoda , że tego nie zrozumiałem wcześniej. Szkoda że Żona tego wcześniej nie zrozumiała. Nie było by tego bólu , płaczu , tęsknoty ,wszystkiego złego. Na szczęście u nas można było coś uratować.
Powie ktoś - nie bój się frajerze , zrobiła to raz zrobi i drugi. Więc co lepiej się zamartwiać ? Lepiej się zadręczać ? A kto Ci da gwarancję że to się nie stanie i w nowym związku ?? Nikt. tylko głupiec jest pewny siebie i drugiej osoby w związku. O związek trzeba dbać a nie być go pewnym.
pozdrawiam wszystkich zdradzonych. Spójrzcie na własne życie jednak trochę z boku. Może tam jednak jest coś nie tak.
Postów: 538
Expert Miejscowość: W-ch Data rejestracji: 12.06.08
Dodane dnia 09-02-2010 23:51
Zykon napisał/a:
W moim przypadku było podobnie kiedy po 10 latach wydawało sie nam (a raczej mi), że mamy wreszcie to czego tak bardzo pragnęliśmy, dowiedziałem się o romansie żony. Co ją pociągało w kochanku? dragi, alkohol, szybka jazda samochodem najlepiej po, no i jego nonszalanckie podejście do życia które przejawiało się długami, olewaniem pracy, swojej rodziny i dwójki dzieci ot takie dzikie życie a nie nudy poukładanego stabilnego życia z zabezpieczeniem materialnym. Ponadto dowiedziałem się, że moja troska o dom i rodzinę zrobiły ze mnie nudnego faceta a ona potrzebuje "ognia". W skrócie prawdziwy facet powinien hlać, ćpać, zdradzać żonę, nie wracać na noc do domu, olewać dzieci i bujać się z kochanką. Ciekaw jestem czy jak będzie jego żoną też będzie tak myśleć. Większość takstu to cytaty mojej byłej, jak to usłyszałem to dosłownie szczęka opadła mi na podłogę nawet teraz mimo, iż minęło tyle lat trudno mi w to uwierzyć.
Zykon czy Twoja żona nie związała się z moim męzem?
Spełnia wszelkie "walory" jakie opisałeś .
Nie wszystkie jednak kobiety są takie, Może tak jest że gdy się ma męza łajdaka to sie marzy o statecznym,jak mówiłeś :"nudnym"męzu..
Jak z kolej mąz porzadny to zona poszukujaca wrażeń i emocji..I bądź tu człeku mądry!
Postów: 538
Expert Miejscowość: W-ch Data rejestracji: 12.06.08
Dodane dnia 09-02-2010 23:57
ewentualność po częsci się z Tobą zgodzę.Ale po częsci.Ja w swoim związku robiłam wszystko by nie było nudno i monotonii, wręcz był zaskakiwany często moimi pomysłami.Jak potem powiedział byłam najlepszą kochanką w łóżku jaką miał, a szukał stale bo ja byłam za dobra, za fajnie mu było a on sie tym nudził.Do tego jest cholernie przystojny więc co rusz musiał potwierdzać swą atrakcyjność u kolejnych kobiet..
Piszesz o drugim razie........Owszem może być i drugi i piaty......Ja przy połowie alfabetu dałam sobie spokój...nie miała bym siły dojść do literky Ż.........były ,Agata, Beata,Ela,Ędyta, Kasia......i znów Agata przy której powiedziałam Basta bo wraca do poczatku alfabetu
Postów: 12
Stały bywalec Data rejestracji: 15.01.10
Dodane dnia 10-02-2010 10:50
...niestety czasami tak jest. To już by mi nawet na jakąś chorobę pasowało. Zdrady mniejwięcej wyglądają podobnie , powody tez często podobne ale rozwiązania zawsze inne. Najważniejsze to odnaleźć siebie i nauczyc się żyć bez drugiej osoby. Wtedy można albo wrócić albo pogonić w zależności od sytuacji jak się rozwinie.
Najważniejsze to żeby z góry nie zakładać kilku stereotypów. Że jak raz to drugi , co bym nie robił to i tak zdradzi bo taka natura lub geny etc. Każdy przypadek trzeba rozważyć samemu. Zdrady były sa i będą i nic tego nie zmieni.
Do ludzi takich jak my należy pokazanie że opcji jest kilka. Taka jak Twoja , taka jak moja i mnóstwo innych. Dla ludzi nowych w takiej sytuacji to ważne aby sobie świat na tej nadziei odbudować po tej traumie.
Postów: 76
Uzależniony Miejscowość: Katowice Data rejestracji: 03.10.08
Dodane dnia 10-02-2010 13:01
Zykon czy Twoja żona nie związała się z moim męzem?
Spełnia wszelkie "walory" jakie opisałeś .
Chyba niestety nie trafili na siebie ale wniosek można wysnuć z tego taki, że wiecej takich orłów i orlic które pożądają się zeszmacić. Poznałem gości mojej EX okazało się, że znamy się od dziecka. Z troski o wtedy jeszcze żonę, mówię: Rozumiem Cię masz potrzebę i chęć na nowszy model to proszę tylko nie ten znam go wiem czego można się po nim spodziewać będziesz żałować. I co osiągnąłem ano wszystko co jej przepowiedziałem się sprawdziło on jest gołodupcem, ma więcej długów niż włosów i do śmierci mu wystarczy aby je spłacać. Teraz wyjechał do Anglii aby pracować bo w Polsce nie było dla niego roboty więc jak widać związek kwitnie na odległość. Podobno niedługo ślub to, że on chce to się nie dziwię ktoś musi spłacić jego długi ale problem polega na tym, że moja EX przez ostatnich 13 lat przepracowała ok 4 lat. Z każdej pracy ją wyrzucali bo nie mogli jej znieść. I tak dwoje "biznesmenów" z bożej łaski storzą wspaniały duet zadłużonych gołodupców. Ale ona będzie z nim mimo wszystko bo wydaje się jej, że mnie to zaboli no i aby mi udowodnić jaki to on jest wspaniały. Ja mam wspaniały ubaw bo myślą, że im zazdroszczę i że nie wiem o ich prawdziwej sytuacji a ja zacieram ręce bo wiem, że z tego będzie wielki nic.
Nie wszystkie jednak kobiety są takie, Może tak jest że gdy się ma męza łajdaka to sie marzy o statecznym,jak mówiłeś :"nudnym"męzu..
Jak z kolej mąz porzadny to zona poszukujaca wrażeń i emocji..I bądź tu człeku mądry!
Dlatego nie można być za dobrym z miłością jak z masłem odrobina chłodu konserwuje
Ja w swoim związku robiłam wszystko by nie było nudno i monotonii, wręcz był zaskakiwany często moimi pomysłami.Jak potem powiedział byłam najlepszą kochanką w łóżku jaką miał,
Kiedy ona miała swoje, życie z kochankiem ja odbudowałem znajomości, poznałem nowych ludzi, i wróciłem do swojego stylu życia z przed małżeństwa. Moja EX zinterpretowała to, że robię to na siłę aby jej pokazać a prawda była taka, że odnalazłem siebie takiego z jakiego dla niej zrezygnowałem bo tego oczekiwała właśnie ona. Niestety niczego nie doceniła, okazało się również, że mnie wogóle nie znała no cóż każdy ma to na co zasłużył. Kiedyś podziękuje kochasiowi mojej EX za przysługę.
Kocham (...) to słowo, najwięcej kłamliwe i kłamane.
Miejscowość: Zielona Góra Data rejestracji: 23.02.09
Dodane dnia 10-02-2010 15:18
Cyt; "Sami sobie zdrady szykujemy moi drodzy. Tylko czy osoby których to nie dotknęło są wstanie zrozumieć i do tego nie dopuścić ? Niestety nie.
...szkoda , że tego nie zrozumiałem wcześniej. Szkoda że Żona tego wcześniej nie zrozumiała. "
Każdy związek dotyka w pewnym momencie kryzys. Można go przejść na trzy sposoby:
1.walczyć (czyli zmieniać, wprowadzać nowe itd)
2.przeczekać
3.ucieć (tak jak osoba zdradzająca)
Czy zawsze możemy walczyć? (często mąż/żona wybiera osobę szczuplejszą lub osobę o przeciwstawnym charakterze) Czy mam nagle zmienić charakter o 180", bo żonie się nudzi?
Czy kryzys daje nam prawo do ucieczki? Może najpierw powinna być próba ratowania, ewentualnie przeczekania? Tego najczęściej nie widzę w opisach osób zdradzających.
Cyt: "Powie ktoś - nie bój się frajerze , zrobiła to raz zrobi i drugi. Więc co lepiej się zamartwiać ? Lepiej się zadręczać ? A kto Ci da gwarancję że to się nie stanie i w nowym związku ?? Nikt. tylko głupiec jest pewny siebie i drugiej osoby w związku. O związek trzeba dbać a nie być go pewnym."
Nikt nam nie daje na nic gwarancji. Jednak mając do wyboru przechodzić koło budynku z którego zrzucają cegłówki i obok tego co tego nie robią, wolę wybrać tę drugą opcję. (oczywiście mogę tam dostać nagle z doniczki).
Prawdopodobieństwo zdrady w nowym związku wynosi ok. 25%, prawdopodobieństwo ponownej zdrady w związku w którym już raz do niej doszło wynosi już 40%.
(P.S. sam należałem do osób, które dały szansę na naprawę, brałem pod uwagę staż związku)
Postów: 12
Stały bywalec Data rejestracji: 15.01.10
Dodane dnia 10-02-2010 18:44
..to ja tylko proszę źródła Twoich statystyk. Jak padają takie cyfry to bym chciał znać ich źródła. Ośrodki które je przeprowadziły , czas badań etc. czyli to wszystko co da nam obraz wiarygodności tych procentów. Inaczej nie mają sensu i sa wręcz szkodliwe.
Jak dla mnie obliczanie średnich z ludzkich psychicznych ułomności jest co najmniej nadużyciem
Postów: 538
Expert Miejscowość: W-ch Data rejestracji: 12.06.08
Dodane dnia 11-02-2010 00:55
Zykon czytam Cię i oczom nie wierzę.Twoja "zona" poszła na koniec świata lub w świat nieznany z gołodupcem a Ty z kolej dzieki temu odnlazłeś SIEBIE!
To samo było u mnie.Ja z ostatnia kochanką mojego ex przyjaźnimy się do dziś dnia i każdego jej dziękuję .gdyby nie ona nadal zyla bym w ciemnogrodzie.
A kolejne kobiety mojego eks musza równiez posiadać spore konto by płacić jego długi z których pewnie tez sie nie wyrzebie do końca swych dni..Dziwię się bardzo Twojej zonie.Gdzie poczucie stabilizacji?bezpieczeństwa?Spokój psychiczny.
Ty jesteś tu wygrany i trzymam kciuki by udało Cię odzyskac syna!
Postów: 538
Expert Miejscowość: W-ch Data rejestracji: 12.06.08
Dodane dnia 11-02-2010 01:07
LSR napisał/a:
Czy kryzys daje nam prawo do ucieczki? Może najpierw powinna być próba ratowania, ewentualnie przeczekania? Tego najczęściej nie widzę w opisach osób zdradzających.
-Prób ratowania w moim malżeństwie było mnóstwo.
było i przeczekanie, nawet zaczęlam sie już smiac z siebie samej.Mówiłam sobie Ok, teraz go nie ma , gdzies znów sie bawi ale i tak bedzie spał przy mnie .Ale ja byłam głupia.
Nie mam sobie naprawdę nic do zarzucenia.przechodziłam chyba wszelkie mozliwe kryzysy w związku ,wszelakie próby ratowania,i nawet zmieniłam i swój charakter jak tu ktoś już wspomniał o takowej zmianie.dziś jestem sobą, wróciła dawna Ilona sprzed lat dziestu hihi.
[/i]
Prawdopodobieństwo zdrady w nowym związku wynosi ok. 25%, prawdopodobieństwo ponownej zdrady w związku w którym już raz do niej doszło wynosi już 40%.
(P.S. sam należałem do osób, które dały szansę na naprawę, brałem pod uwagę staż związku)
Po pierwszej zdradzie bolało ale wtedy tak mi zarzucił że w stu procentach to była moja wina,ze dość łatwo wybaczyłam i poszło w zapomnienie, przy drugiej nie dałam sie już nabierać że coś ze mną nie hallo bo jednak po pierwszej zmieniłam swoje podejście do wielu rzeczy..przy trzeciej pomyslałam że to jednak ja mam w mózgu poukłade a malżonek straszny bałagan..po czwartej gdy to klekał i błagał że to ostatni raz na pewno , na moment dostałam zacmienia swojego mózgu bo mu uwierzyłam i wierzyć chiałam chyba bardzo że uspiłam rozsadek i swoje uczucia.i tę szanse dałam.Szósta to juz chyba była rutyna, siódma ot epizod szybko wyłapany.....przy ósmej bardzo się zmęczyłam ..przerwałam ten dekalg.
Ciekawe jak to statystycznie u mnie wypada?
Miejscowość: Zielona Góra Data rejestracji: 23.02.09
Dodane dnia 11-02-2010 10:45
źródła: to chociażby tytułowy link oraz artykuł który ukazał się już w innym temacie:
http://polskalokalna.pl/wiadomosci/lodzkie/lodz/news/co-piaty-zdradza,1117778,3322
Reszta wyliczeń jest czysto matematyczna i prześlę ją na PW (szkoda tu miejsca)
Ośrodki zajmujące się nimi nie należą do pseudonaukowych, a na dodatek badania z Kanady (niepowiązane) dają podobne wyniki co te z Polski.
Podając te procenty nie chodzi mi o porównanie typu 49% jest lepsze od 48% więc wszyscy rzucajmy partnerów, a raczej o większą dokładność tematu. Sam zresztą napisałem, że dałem szansę. Prawdopodobieństwo to tylko jeden z czynników a nie wyrocznia. Inaczej podejdę do związku w którym w pierwszym miesiącu doszło do zdrady a inaczej do tego ze stażem. Inaczej, gdy nie ma rokowań na ratowanie i jest totalny opór a inaczej, gdy zdradzający chce naprawy.
brandy111 04/09/2010 05:59 W ogole nie znam, tym bardziej z OBDUKCJI, ale jak to czytam, dostaję OBSTRUKCJI
Isia 03/09/2010 18:35 Monika....z autopsji ...jeżeli już
monika135 03/09/2010 18:20 ZDRADZAM MOJEGO PARTNERA Z JEGO WLASNYM BRATEM. NIE WIEM, KTOREGO ZNICH WYBRAC. ZNA TO KTOS Z WLASNEJ OBDUKCJI?
Hera 02/09/2010 23:37 Chcę podziękować wszystkim którzy pomogli mi w tych najtrudniejszych chwilach. Jestem bardzo wdzięczna za okazaną pomoc, życzliwość i zrozumienie. Dziękuję. Przede wszystkim dziękuję Odyseuszowi.
jakich wiele 01/09/2010 18:28 Kaśka, jesteśmy z Tobą i wciąż trzymamy kciukasy