Reklamy...
Zobacz Temat
Zdrada - portal zdradzonych | Forum dla zdradzonych i zdradzających | Zostałem zdradzony(a) - ogólne pogaduchy
Strona 3 z 4 < 1 2 3 4 >
Autor RE: zdradzony
Ramirez
Użytkownik Avatar Użytkownika

Postów: 248
Uzależniony

Miejscowość: K-PAX
Pomógł: 2

Data rejestracji: 17.08.13

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 18-07-2016 00:11
Nie zajęliśmy się planowaniem ślubu - tak naprawdę nie wiedzieliśmy, czy go chcemy i w jakiej formie. Chyba wtedy przestaliśmy się dogadywać. Moje życie zawalilo się mimo tego, ze i tak pewnie zerwalibysmy ze soba. Nie docenialismy się. Jestem samotna i przestałam się lubic. Slub nigdy nie był moim priorytetem, wiec nie przeszkadzalo mi to. Znalismy sie na wylot, dlatego tak mi tego brakuje. Wiele rzeczy robiliśmy razem, a teraz gdy jestem sama, po prostu się nudzę. Nie umiem byc sama. Mam wrażenie, ze ta samotność jest gorsza niz cala ta sytuacja.


Samotność to jest opcja na szczęście. Jeszcze nie zrealizowana, bo trzeba trochę nad tym popracować. smiley To nie jest przekleństwo, ale otwarta możliwość na coś niezwykłego. Musisz przestać patrzeć na samotność z perspektywy przegranej i jakiejś tragedii. Tragedię już zaliczyłaś, tyle lat z facetem, który męczył się będąc z Tobą, więc gdy pojawiła się okazja - poszedł popróbować, jak to będzie z inną. Nie wyszło - ok, ale... czy ta depresja to wynik zdrady, czy też tego, że miałaś przy sobie kogoś nieszczęśliwego, kto poszukiwał szczęścia przy Tobie, potem przy innej, a teraz sam nie potrafi być szczęśliwy, i z Tobą również?

Uciekaj jak najdalej od nieszczęśliwych ludzi, bo oni mogą chcieć się podzielić swoim nieszczęściem. Mało - ich podświadomie przyciągniesz tym, że dostrzegą w Tobie sygnały pozwalające dostrzec to, że Ty niby zapewnisz im szczęście, a oni dadzą je Tobie. To cholerna iluzja, bo najpierw musisz nauczyć się żyć szczęśliwa w samotności, a gdy osiągniesz ten stan, to dopiero wtedy możesz kogoś na swoją orbitę wpuścić - nie inaczej, bo będzie kolejna katastrofa jak teraz.

Dwie nieszczęśliwe osoby związane ze sobą to i ta całość też będzie nieszczęśliwa. A samotność to duże możliwości, by teraz dotrzeć do tego, co może dawać szczęście w życiu. Jakiś chłop teraz w pobliżu - to tylko zakłócenie i rozproszenie, zajmie tylko czas, będzie zabawiał niczym telewizor, ale... za chwilę dojdziesz do dramatycznych wniosków: "miał dawać szczęście - nie daje". Co wtedy?! Czy telewizor uczyniłby Cię szczęśliwą? Na dłuższą metę na pewno nie... szczególnie taki bez anteny.smiley Szukaj anteny, szukaj źródeł szczęścia... Niech samotność ta posłuży do dogrzebywania się do siebie!!! Działaj, badaj, poszukuj...

Wtedy, gdy samotność przestanie mieć znaczenie, wtedy będziesz gotowa na nowy związek i to, czego chcesz od życia. W tym stanie jakim jesteś teraz, żaden facet nie spełni się jako źródło Twojego szczęścia - bo to fizycznie i psychicznie jest niemożliwe. Na chwilę błyśnie bańka iluzji, kiedy to już wszystko zostanie opowiedziane, do pierwszego zanudzenia, ale co potem?
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor
RE: zdradzony
Wścibski Gość
Nadistota

Avatar Użytkownika

Postów: Bardzo dużo
Data rejestracji: Od zawsze
Dodane dnia 07-04-2020 08:01
Reklama
Góra http://www.zdradzeni.info/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: zdradzony
Mmmrr
Użytkownik Postów: 5
Nowy

Miejscowość: Białystok
Pomógł: 0

Data rejestracji: 17.07.16

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 18-07-2016 08:43
Nox napisał/a:
Nudzisz się, można się nudzić nie będąc dzieckiem.?
Nie chcesz informować rodziny, spotykałaś się z chłopakiem 7 lat jak ukryjesz fakt że nie jesteście razem i po co?
Nie ty jesteś ofiarą tylko on łajzą. Ofiarą staniesz się gdy się za siebie nie weźmiesz.
Ile masz lat? Uczysz się, pracowałaś? Co robiłaś z nim czego nie możesz robić sama? Umiałaś przyjechać do rodziców, umiałabyś pojechać w Bieszczady albo nad morze.
Siądź na rower poszukaj schroniska dla zwierząt, napisz piosenkę, przeczytaj książkę. Odszukaj koleżanki i zorganizuj ognisko albo wpad nad rzekę, pomóż sąsiadce w opiece nad dzieckiem.
Podziękuj ex że uwolnił Cię od siebie, mogliście okłamywać się kolejne lata a jak napisałaś nie było wam po drodze.
Nie powinno się być z kimś wyłącznie z lenistwa, wygody, dla tego że nie ma się odwagi stanąć na własnych nogach.
Ludzie będą gościć w Twoim życiu, jedni dłużej inni chwilkę.
Sama musisz stworzyć swój świat bo nikt za Ciebie życia nie przeżyje, nie będzie walczył o szczęście,Ważni są przyjaciele, rodzina, wsparcie to są fundamenty, nie wątpliwej jakości związek.


Też mnie to zdziwiło, że można nudzić się nie będąc dzieckiem. Wsiadam na rower, dużo czytam. Nawet zaczęłam biegać czego nie lubię. Wszystko po to, aby nie być w domu, nie gapić się bezmyślnie w telewizor. Nie sprawia mi to wszystko żadnej przyjemności. Najwygodniej jest mi w łóżku, bo nigdzie indziej nie mogę znaleźć sobie miejsca. Mam 29 lat, tak na prawdę nigdy nie byłam sama. Przed nim były koleżanki, które również były same nie miały innych zajęć, wszystko robiłyśmy razem. Teraz? One akurat wychodzą za mąż, mają małe dzieci. Rodzina wie, że się rozstaliśmy. Przecież wyprowadziłam się od niego. Nie znają prawdziwej przyczyny. Kiedyś na pewno im powiem, ale na razie nie jestem gotowa, to był członek naszej rodziny, ufaliśmy mu. Zamiast na niego jestem zła na siebie, że dopuściłam do takiej sytuacji. Dopuściłam do tego, że nie jestem zainteresowana przebywaniem tylko ze sobą. Jak na złość mam urlop, więc tego czasu mam dużo. Pracuję w edukacji, więc ten urlop będzie trwał 6 tygodni...

Post doklejony:
Ramirez napisał/a:

Samotność to jest opcja na szczęście. Jeszcze nie zrealizowana, bo trzeba trochę nad tym popracować. smiley To nie jest przekleństwo, ale otwarta możliwość na coś niezwykłego. Musisz przestać patrzeć na samotność z perspektywy przegranej i jakiejś tragedii. Tragedię już zaliczyłaś, tyle lat z facetem, który męczył się będąc z Tobą, więc gdy pojawiła się okazja - poszedł popróbować, jak to będzie z inną. Nie wyszło - ok, ale... czy ta depresja to wynik zdrady, czy też tego, że miałaś przy sobie kogoś nieszczęśliwego, kto poszukiwał szczęścia przy Tobie, potem przy innej, a teraz sam nie potrafi być szczęśliwy, i z Tobą również?


On twierdzi, że teraz widzi co stracił. Twierdzi, że teraz docenia nasze przywiązanie do siebie, to jak się rozumieliśmy i co mieliśmy. Najgorsze jest to, że mu wierzę. Nie wrócę do niego, jakbym to zrobiła straciłabym szacunek to samej siebie. Zresztą wiem, że zasługuję na coś lepszego. Nie zauważyłam wielu rzeczy, gdyż byłam zajęta pracą. Boli mnie to, że byłam na tyle naiwna, że wpuściłam ją do swojego domu i to że on na to pozwolił.
Edytowane przez Mmmrr dnia 18-07-2016 08:54
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: zdradzony
Nox
Użytkownik Postów: 570
Expert

Pomógł: 5

Data rejestracji: 28.12.11

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 18-07-2016 11:09
Mmmrr/to od zapożyczone od kotka?/ dobrze ze on docenia przywiązanie,porozumienie itd,ze po 7 latach nie olał zupełnie tego co było.
Ty też to masz w sobie.
Moje życie zawalilo się mimo tego ze i tak pewnie zerwalibysmy ze soba. Nie docenialismy się.

Na tym właśnie się skup,nie na zdradzie.
Nie wrócę do niego, jakbym to zrobiła straciłabym szacunek to samej siebie.

Gdybyś wróciła bylibyście razem na zasadzie,,z braku laku dobry kit"
Ty czułaś że to nie jest To i on też to musiał czuć.
Ty nie zrobiłaś nic ,on zaszalał.
Możliwe że gdyby zdrady nie było to za 2-3 lata pobralibyście się albo zostalibyście rodzicami ,a ten brak miłości by was zżerał.
Pomyliliście miłość z przyjaźnią,zrozumieniem/bardzo dobre ,ważne uczucia/ itd.Może coś tam na początku się tliło ale kiedy wygasło nie spojrzeliście prawdzie w oczy.
Nie ma co wracać do bylejakości w związku,
Jesteście z tego co piszesz w kontakcie.
Nie pozwól by on przerzucał na Ciebie swoje problemy.W tamtej sprawie nawarzył piwa,niech go wypije .Jeżeli się spotkacie możecie rozmawiać o czymś innym niż Wy czy Oni.
Odśwież znajomości z koleżankami.To że wyszły za mąż,czy mają dzieci nie oznacza że przestały być,,dziewczyńskie"
Mając swoje obowiązki pewnie chętnie zostawią je na głowie partnera by z Tobą przypomnieć sobie czasy beztroski.
Jak nie chcesz/lub nie możesz /wykorzystać /urlopu/którego pewnie wielu by ci zazdrościło/na wyjazd.To zrób coś dla siebie.

Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: zdradzony
Seb
Użytkownik Postów: 2
Nowy

Pomógł: 0

Data rejestracji: 28.07.16

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 28-07-2016 13:58
Witam, opiszę swoją historię i poproszę was o zdanie, czy takiej osobie można jeszcze zaufać.
Od prawie roku jestem w związku. Moja dziewczyna ma pracę typu "pojechać i zawieźć" do 3 instytucji publicznych w naszym mieście różnoraką dokumentację, gdzie w związku z tym spotyka wiele osób. Do pewnego czasu układało się różnie, tzn. super i mniej kolorowo (jak to w związku) Od ok. 2 tygodni popsuło się między nami, kłótnie nawet o byle co, dodatkowo czułem, że z moją dziewczyną jest "coś nie tak" - od pewnego czasu dostawała jak dla mnie "za dużo" smsów. Wtedy to "życzliwa osoba" podrzuciła mi informację o cyt. "stosunki interpersonalne szefa działu jednej z instytucji, a moją dziewczyną mogły pójść za daleko". Zapytałem co mam robić, odpowiedź była jednoznaczna, tzn. żeby posunąć się do przeglądnięcia jej telefonu. Kiedy nadarzyła się ta "okazja" oniemiałem, byłem zaszokowany, zbity z tropu. W "wiadomościach" przeczytałem same komplementy mojej dziewczyny w stronę gościa (byli nawet na "Ty", o czym nie wiedziałem!), od tego, że jest bardzo przystojny, aż po tekst, że.... podnieca ją niesamowicie swoim ubiorem. Jego odpowiedzi były podobne, tzn., że moja dziewczyna również wygląda niesamowicie i na koniec pytanie z jego strony kiedy znowu będzie u niego w biurze. Kiedy pokazałem to mojej dziewczynie oniemiałem powtórnie, tzn. była wściekła, przede wszystkim oznajmiła, że nie ma mi nic do powiedzenia. Zaprzeczyła po moich kolejnych pytaniach aby między nimi doszło do czegokolwiek, aby mieli jakieś spotkania na mieście, na dodatek miała do mnie pretensje, że jestem o to wszystko.... wściekły! Wreszcie wieczorem zdobyłem się na spokojną rozmowę z nią. Powiedziała, że czuła się mną rozczarowana, że nie dogadywaliśmy się od pewnego czasu i chciała w ten sposób cyt. "psychicznie odreagować". Zadeklarowała, że napisze mu iż to był jej błąd i tego żałuje, że powodem takich smsów była sytuacja między nami, że mnie kocha. Nie wiem co o tym myśleć, dopiero na następny dzień do mnie dotarło co "odkryłem" w jej telefonie, byłem jeszcze bardziej wściekły. Dodatkowo, na pytania, czy między nimi doszło do czegoś, odpowiadała "nie od razu" ("życzliwy poinformował też, że ostatnia jej wizyta u niego w biurze trwała prawie godzinę). Do wiadomości kolejnej dorzucam fakt, że facet ma 50 lat, ma dwójkę dorosłych synów i całkiem atrakcyjną żonę. Zasięgnąłem też informacji od osób z jej dawnej "ekipy" i wtedy dowiedziałem się też, długo zanim poznaliśmy się, cyt. "niemal od zawsze" miała parcie, słabość do dużo starszych facetów, podobno z trzema się spotykała. Po całym zdarzeniu (3 bądź 4 dni), moja dziewczyna poprosiła o szansę dla niej, momentami jest do rany przyłóż, jest między nami dobrze. Ale pomimo, że od zdarzenia upłynął miesiąc, dalej to wszystko tkwi we mnie, nie otrząsnąłem się ale co gorsze wiem, że na teraźniejszą chwilę nie mam do niej zaufania, mimo, że zapewniała mnie, że taka sytuacja więcej nie będzie miała miejsca. Co o tym sądzicie, co zrobilibyście na moim miejscu. Czy dać jej szansę (planowaliśmy ślusmiley, jak na to wszystko spojrzeć?
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: zdradzony
Deleted_User
User deleted!

Postów: 0
Nowy

Miejscowość: nowhere
Pomógł: 0

Data rejestracji: 01.01.70

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 28-07-2016 16:39
Życzliwa osoba nie przesadza? Na pewno nie spiesz się ze ślubem.


This user has been deleted!
http://basti2web.de Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: zdradzony
hurricane
Super Administrator Avatar Użytkownika

Postów: 3018


Miejscowość: Śląsk
Pomógł: 2

Data rejestracji: 08.08.12

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 28-07-2016 16:57
Co zrobić?
1. wstrzymać się z planowaniem, szczególnie ślubu, jak napisał Apologises;
2. być czujnym
3. spotkać się z tą życzliwą osobą i spróbować ustalić źródło wiadomości
4. dowiedzieć się czegoś więcej, np co to znaczy "nie od razu doszło do czegoś więcej"
5. po ustaleniu tego co wyżej, w zależności od posiadanej wiedzy, dać szansę, ale pod warunkiem, jasnym i wyraźnym, albo-albo

I cieszyć się, że takie newsy wychodzą przed ślubem a nie po smiley



"...No matter how many deaths that I die, I will never forget..."
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: zdradzony
Seb
Użytkownik Postów: 2
Nowy

Pomógł: 0

Data rejestracji: 28.07.16

Ostrzeżenia:
Dodane dnia 29-07-2016 07:13
Dzięki za rady. Opcja wstrzymania się ze ślubem była dla mnie też najważniejsza. Tutaj muszę faktycznie sprostować mój wpis dot. tego cyt. "nie od razu". Chodziło mi o to, że odpowiedziała mi na pytanie czy doszło między nimi do czegokolwiek po chwili, po namyśle, a nie od razu (tak jak bym oczywiście chciał chyba, że przesadzam przez tę całą sytuację). Apologises, co miałeś na myśli pisząc, że ten "życzliwy" przesadza? Masz na myśli żeby zbagatelizować sytuację? Ta osoba spotkała się ze mną, powiedziała żeby zajrzeć do tego jej nieszczęsnego telefonu. Tak zrobiłem, wszystko się potwierdziło, przecież widziałem te wszystkie smsy. Dzięki raz jeszcze
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 3 z 4 < 1 2 3 4 >
Skocz do Forum:
Logowanie
Login lub e-mail

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2007-2015 www.zdradzeni.info